All posts tagged: SEO

Niebezpieczne kopie treści, czyli jak zwiększyć widoczność oferty w Google–poradnik na przykładzie firm szkoleniowych

Firmy szkoleniowe i indywidualni trenerzy są naturalnym beneficjentem content marketingu. Po pierwsze, działają w sektorze B2B, a jak wyjaśniałem w poprzednim wpisie, profesjonalny czytelnik ceni wiedzę i chętnie udostępnia dane kontaktowe. Po drugie, ich produktem są wiedza i umiejętności, nie trudno na podstawie szkoleń tworzyć atrakcyjne treści. Po trzecie, jednostkowe ceny szkoleń są na tyle wysokie, że motywują firmy do intensywnej promocji w modelach efektywnościowych.

7883634326_90446a5235_o_thumb

We współczesnym marketingu internetowym kluczowa jest wysoka pozycja w Google i dedykowanych wyszukiwarkach, np. megaszkolenia.pl. Aby zwiększyć szanse ekspozycji, firmy szkoleniowe wypracowały już procedury publikacji swoich ofert w jak największej liczbie miejsc. Ta strategia była bardzo skutecznym sposobem na promocje oferty w wyszukiwarkach przez wiele lat. Jednak ostatnie zmiany algorytmu Google sprawiły, że jej efektywność spada. A nawet może przynieść odwrotne skutki.

Podczas gdy marketerzy starają się jak najlepiej wyeksponować swoją ofertę w wyszukiwarkach, pracownicy Google aktualizują algorytm ustalający kolejność wyświetlania stron internetowych po wpisaniu zapytania, aby serwowane wyniki były jak najbardziej przydatne dla użytkowników. Ogólna zasada jest prosta: na pierwszych pozycjach mają pojawiać się najbardziej wartościowe treści. Merytoryczne, nie reklamowe.

Przyczajona Panda, ukryty Pingwin

Kolejne wersje Androida, systemu operacyjnego na komórki firmy Google, noszą nazwy słodyczy: KitKat albo Lollipop (lizak). Z kolei aktualizacje algorytmu wyszukiwarki zgodnie z kolorową stylistyką Doliny Krzemowej reprezentowane są przez różne zwierzęta, np. Panda czy Pingwin. Mało kto zna te nazwy. Warto jednak wiedzieć, że sympatyczne zwierzęta są zmorą specjalistów pozycjonowania, bo wywracają do góry nogami efekty ich pracy. A zasady ich działania są kluczowe dla biznesu na całym świecie.

Wprowadzona w 2011 roku Panda zakłada, że w wynikach Google ignorowane będą kopie treści. W rezultacie duża część pracy doświadczonych marketerów idzie na marne. Problem w tym, że nie wiadomo, która część.

Omówmy to na przykładzie firm szkoleniowych. Jeśli wpiszemy do Google frazę będącą rzeczywistą nazwą szkolenia: “Sprawdzone strategie pracy dla efektywnej sekretarki i asystentki” stosując cudzysłów, czyli nakazując wyszukiwarce wyświetlenie stron z dokładnie takim zdaniem, pojawi się zaledwie sześć wyników oraz komunikat:

Aby pokazać najbardziej trafne wyniki, pominęliśmy kilka pozycji bardzo podobnych do 6 już wyświetlonych. Jeśli chcesz, możesz powtórzyć wyszukiwanie z uwzględnieniem pominiętych wyników.

image

Wyszukiwanie z uwzględnieniem duplikatów pokazuje aż 326 wyników. Oznacza to, że Panda z Pingwinem schowali przed odbiorcami treści firmy szkoleniowej aż 320 z 326 wyników! Ponad 98 procent!

Po wpisaniu frazy "Zarządzanie sobą w czasie i efektywność osobista", Google pokaże nam 24 wyniki spośród 3650 opublikowanych treści, czyli zaledwie 0,65 procenta.

Na tym nie koniec. Na swoich stronach Google wyjaśnia, dlaczego publikacja tej samej oferty w wielu miejscach może mieć odwrotne skutki od zamierzonych.

Google dokłada wszelkich starań, by indeksować i pokazywać jedynie strony zawierające wyróżniające się treści. […] W rzadkich przypadkach, gdy Google uzna, że powielanie treści może mieć na celu manipulowanie pozycją witryny w naszych rankingach i oszukiwanie użytkowników, możemy wprowadzić zmiany w sposobie indeksowania i ustalania pozycji tych witryn na listach wyników wyszukiwania. Może to niekorzystnie wpłynąć na pozycję witryny w rankingu. Witryna może też zostać całkowicie usunięta z indeksu Google i nie będzie się pojawiać w wynikach wyszukiwania.

Oznacza to, że publikacja ofert “hurtowo” we wszystkich dostępnych miejscach może negatywnie wpłynąć na pozycję witryny Twojej firmy w wyszukiwarkach.

Co zrobić z duplikatami?

Krótka odpowiedź brzmi: nie publikować ich. Twoje oferty powinny znaleźć się w oryginalnej formie na Twojej stronie internetowej. Pozostałe publikacje, np. w serwisach tematycznych takich jak megaszkolenia.pl, powinny być zmodyfikowane. Znaczenie opisu oferty, np. szkolenia, może być podobne albo takie samo, jednak forma powinna różnić się jak najbardziej. Oto kilka przydatnych wskazówek:

  • sparafrazuj tytuł oferty. Strona z ofertą nie musi mieć w tytule dokładnej nazwy szkolenia, np. “Profesjonalne Negocjacje – sprawdzone techniki negocjacji” można by przedstawić jako “Warsztaty skutecznych negocjacji. Sierpień 2015”. Nawet dodanie przybliżonej daty szkolenia wyróżnia je na tle innych podobnych tytułów.
  • zmień opis oferty. Oferta jest zwykle jednym z najlepiej dopracowanych dokumentów w firmie. Rozumiem, że parafrazowanie go nie jest łatwe. Warto w celach promocyjnych zamieścić tylko najważniejsze hasła oferty, a resztę opisu uzupełnić np. fragmentem jednej z części szkolenia albo rozbudowanym opisem sylwetek trenerów.
  • większość tekstu publikowanej oferty powinna być oryginalna. Możemy kopiować fragmenty oryginału, ale trzeba to robić ostrożnie i z umiarem.
  • uzupełniaj treści o oryginalne multimedia: zdjęcia, wideo, prezentacje.
  • ogranicz miejsca, w których publikujesz swoją ofertę do: własnej strony internetowej oraz wiodących serwisów tematycznych na rynku. Treści zamieszczane w mało prestiżowych miejscach wyrządzą więcej szkody niż będzie z nich pożytku.

Doświadczenia rynkowe pokazują, że wiele oryginalnych teści reklamujących ten sam produkt czy usługę mogą zwiększyć liczbę leadów sprzedażowych o kilkaset procent. Dlatego zachęcam wszystkich marketerów do rewizji dotychczasowej strategii content marketingowej i pozbycie się duplikatów. Ta metoda działała kilka lat temu. Obecnie szkodzi.

Formularze publikacji ofert na Platformie NF.pl są skonstruowane w sposób nakłaniający do modyfikacji treści. Niestety w przypadku firm szkoleniowych wciąż zdarza się wiele ofert skopiowanych bezpośrednio z jednego dokumentu i obecnych na niezliczonej liczbie witryn. Dlatego zachęcamy do przeredagowania najbardziej aktualnych opisów.

Logując się do Platformy NF.pl możesz za pośrednictwem czatu w prawej dolnej części ekranu poprosić naszych redaktorów oraz specjalistów SEO o pomoc w zwiększeniu efektywności publikowanych treści.

foto: Nick Royer / flickr.com (CC BY-SA 2.0)

Bartek CiszewskiNiebezpieczne kopie treści, czyli jak zwiększyć widoczność oferty w Google–poradnik na przykładzie firm szkoleniowych
read more

Jak porwać newsa.. i po co?

breaking news

W twojej branży zdarzyło się coś wyjątkowo ważnego. Albo w branży związanej z twoją, albo po prostu gdzieś na świecie. Jeżeli udało ci się znaleźć pretekst, żeby napisać o tym notkę na blogu, odpalić mini kampanię w mediach społecznościowych i wycisnąć z tej historii dobre leady, to właśnie porwałeś newsa. Gratulacje!

Czym jest newsjacking?

Porywanie newsa (tzw. newsjacking, termin pochodzący z książki Davida Meermana Scotta, Newsjacking: How to Inject Your Ideas into a Breaking News Story and Generate Tons of Media Coverage) to praktyka, która powala na wyciągnięcie pysznych bonusów dla twojej firmy z popularności świeżej informacji. Co chwilę na świecie dzieje się coś, co porywa wyobraźnie i emocje ludzi – chodzi o to, aby załapać się na tę falę rosnących notowań danego tematu i wycisnąć z niego korzyści dla siebie.

image

I mimo tego, że cykl życia przeciętnego newsa nie jest zbyt długi (od kilku godzin do kilku dni), jeśli uda się wam w miarę wcześnie porwać go dla siebie, można naprawdę sporo zyskać. Rzućcie okiem na prosty wykres życia informacji, wzięty prosto z blogu Davida M. Scotta – jak widać, przede wszystkim liczy się refleks.

Szybka reakcja z waszej strony może wymagać sporo wysiłku, ale mogę dać wam prosty przykład z mojego podwórka, dlaczego to się opłaca: w trakcie ostatniej edycji f8 zebrałam się w sobie i blogowałam na żywo zapowiedzi wprowadzenia nowych funkcjonalności Facebooka (timeline, ticker i inne cuda). Udało mi się z powodzeniem porwać jeden z największych newsów mediów społecznościowych , a nasz blog zaliczył tego dnia ponad 5-krotny wzrost wejść. Co więcej – ten trend utrzymał się przez kilka kolejnych dni. Ewentualnie możecie jutro zadać pytanie Antywebowi, ile ruchu przyniosła im ekspresowo stworzona notka na temat ostatniego kryzysu PR na Facebooku.

Jak się za to zabrać?

Jak pisałam wcześniej, kluczowa jest szybkość reakcji. Porwanie newsa wpływa pozytywnie na SEO waszej strony, poprawia waszą reputację (w końcu dzięki wam użytkownicy sieci wiedzą, co ważnego dzieje się na świecie i mają świetny temat do rozmów ze znajomymi) i przyciąga do was ruch – a wszystko dzieje się naprawdę szybko i przy niskich kosztach. Ma dodatkową zaletę, która akurat mi bardzo odpowiada – nie pozostawia miejsca na wątpliwości, kompleksy, paraliż twórczy i inne nieprzyjemności związane z przelewaniem myśli na papier. Tu trzeba działać, nie bawić się w psychoanalizę.

Postaramy się, za bardzo ciekawym wpisem na blog.hubspot.com rozbić cały proces na kilka prostych etapów:

krok 1: ustaw sobie system powiadomień

Żeby porwać newsa, musisz być na bieżąco. Możesz czesać internet całymi dniami strona po stronie, ale możesz też skorzystać z dostępnych narzędzi ułatwiających życie. Ustaw sobie dobrze RSSy najważniejszych serwisów newsowych i branżowych, żeby mieć szybki dostęp do informacji, które możesz przekuć na swój sukces. Pamiętaj o mediach społecznościowych – polecam ciekawe porównanie dostępnych na polskim rynku ofert monitorowania społecznościówek, opublikowane kilka dni temu przez interaktywnie.com.

krok 2: dobierz odpowiednie słowa kluczowe

Jak już znajdziesz swojego newsa, chciałbyś pewnie od razu przejść do akcji. Ale zanim zasiądziesz do klikania w klawiaturę, pomyśl przez chwilę o słowach kluczowych, z którymi chciałbyś powiązać swój wpis. Czy wiesz, że hasła ‘koko euro spoko’ szukało niecałe 500 osób, a ‘hymn euro’ prawie 10 000? To ważna informacja, jeśli chcesz stworzyć treść zauważalną przez dużą ilość odbiorców.

krok 3: zapoznaj się z tematem

Nie zabieraj się za porywanie newsa bez wcześniejszej pracy detektywa. Przestudiuj uważnie swoje źródło, poszukaj też innych publikacji. To ważne, jeśli chcesz zachować zarówno oryginalność jak i wiarygodność. Znajdź swój punkt widzenia na sprawę i zostań ekspresowym ekspertem od tematu. Taka wiedza przyda ci się też na późniejszym etapie, kiedy trzeba będzie podebatować z osobami, które zaintrygowałeś swoim tekstem.

krok 4: pisz szybko, ale dokładnie

Z reguły pisanie notki wiąże się z długimi poszukiwaniami  odpowiedniej fotki czy pedantycznym formatowaniem tekstu. I z reguły pochwalamy taką precyzję przy tworzeniu atrakcyjnych treści, ale nie w tym przypadku: przy porywaniu newsa prędkość to klucz do sukcesu. Jeśli twój wpis jest akuratny i przeszedł szybką korektę, praca nad perfekcyjną optymalizacją każdej linijki może poczekać.

krok 5: wyróżnij się

Wypracuj własny punkt widzenia na porwanego newsa, cały czas pamiętając o tym, dla kogo piszesz. Zadaj sobie pytanie: dlaczego akurat ta historia ma zaciekawić moją publiczność? Dlaczego ma być dla nich istotna? To ważne, jeśli chcesz, żeby ludzie wybierali twój wpis ponad wszystkie inne, które pojawią się w sieci na wybrany temat.

krok 6: daj się usłyszeć

Ostatni krok to oczywiście promocja twojej twórczości. Wiadomo, że możesz liczyć na ruch organiczny z wyszukiwań związanych z tematem, ale to nie wystarczy do przerobienia twojego wpisu na kombajn ściągania ruchu na stronę. Daj ludziom znać, co sądzisz na temat ostatnich wielkich wydarzeń. Wrzuć na swój profil społecznościowy, podeślij link zaprzyjaźnionym dziennikarzom i blogerom, którzy mogą się zainteresować twoją opinią. Wykorzystaj wszystkie swoje kanały do wypuszczenia twojego newsa na świat. Po czym rozmawiaj ze swoimi odbiorcami, zachęcaj ich do debaty, słuchaj ich opinii i poznawaj lepiej ich punkt widzenia na świat.

Gotowe! Właśnie porwałeś newsa!

Ola KluzekJak porwać newsa.. i po co?
read more

Facebook comments–twoje komentki są już widoczne w Googlu

facebook

Facebook comments to prosta wtyczka zaprojektowana przez naszych kumpli z Palo Alto, która pozwala na komentowanie wpisów i artykułów na różnych stronach za pomocą naszego fejsowego profilu. Używa jej kilka znanych serwisów – m.in. TechCrunch i micromarketing.

Jeśli ktoś skomentuje wpis przez tę wtyczkę, jego uwaga, razem z linkiem do materiału, którego dotyczy pojawia się na jego tablicy (i timelinie i tickerze) i w ten sposób wzbudza zainteresowanie jego znajomych. Fajna rzecz dla właścicieli serwisu, bo zapewnia większy zasięg dla ich postów bez dodatkowego wysiłku z ich strony.

Do niedawna komentarze zostawione na zewnętrznych serwisach były, podobnie jak cała nasza działalność na samym facebooku, zupełnie niewidoczne dla wyszukiwarek. I właśnie się to zmieniło – Google zaczęło przeszukiwać i indeksować komentarze wrzucane przez wtyczkę facebook comments.

Czyli mój własny komentarz do wpisu, który na naszej stronie wygląda tak:

 

facebook comments

 

w Googlu pojawia się tak:

 

facebook comments w google

 

Ma to kilka konsekwencji:

– nasze słowa są teraz naprawdę łatwe do znalezienia i widoczne – umiarkowanie i takt w wygłaszaniu opinii w sieci będą chyba jeszcze ważniejsze niż do tej pory, jeśli chcemy uniknąć kłopotów

– biorąc pod uwagę fakt, że każdy wydawca może być według polskiego prawa odpowiedzialny za treści, jakie są publikowane także w komentarzach do jego postów – moderacja tych komentarzy będzie jeszcze bardziej istotna w przypadku serwisów, które facebook comments do tej pory chronił przez występowaniem w wyszukiwarkach

– za to dobrą wiadomością jest, że wybór komentarzy facebookowych już nie będzie wpływać negatywnie na pozycjonowanie twojej strony, jak to było do tej pory.

Podsumowując – uważajcie na słowa, Gugiel naprawdę widzi już prawie wszystko…

klu

fot. owenbrown, Attribution 2.0 Generic (CC BY 2.0)

,

Ola KluzekFacebook comments–twoje komentki są już widoczne w Googlu
read more

Jak tworzyć treści, które doceni Google i inne wyszukiwarki [infografika]

Wyszukiwarki to ogromne projekty, zarabiające krocie (Google, Baidu) albo sponsorowane przez potentatów (Bing), które konkurują ze sobą mając jeden cel: dostarczyć użytkownikowi najlepszej odpowiedzi na jego zapytanie. Starają się eksponować na najwyższych pozycjach treści oryginalne i wysokiej jakości.

Lider rynku światowego i zdecydowany hegemon w Polsce – Goolge – uruchomił w sierpniu nowy algorytm o nazwie Panda, który ma za zadanie odsiać z promowanych wysoką pozycją wyników spam i artykuły niskiej jakości tworzone na “farmach kontentu” (omówienia, skróty na wielką skalę tworzone w wydawnictwach internetowych, gdzie często jeden redaktor odpowiada za kilka serwisów). Dlatego, jeśli chcesz dotrzeć bezpośrednio do swoich potencjalnych klientów za pośrednictwem wyszukiwarek, musisz tworzyć treści najwyższej jakości.

Poniższa infografika przygotowana przez bostońską firmę Bafton powinna pomóc w zrozumieniu całego procesu.

dlaczego treści są ważne

Bartek CiszewskiJak tworzyć treści, które doceni Google i inne wyszukiwarki [infografika]
read more