Lipiec 2015

Jesteś lekarzem, stomatologiem, prawnikiem? Możesz liczyć na tańszy kredyt

Osoby wykonujące tzw. wolny zawód, takie jak dentyści, weterynarze, księgowi czy prawnicy najbardziej obawiają się zmian w przepisach prawnych i rosnących kosztów prowadzenia działalności. Większość nie brała nigdy kredytu. Gdyby się jednak na to zdecydowały, pieniądze z niego uzyskane przeznaczyłyby najchętniej na zmianę lub powiększenie gabinetu bądź biura i jego wyposażenie. To główne wnioski z badania przeprowadzonego przez Deutsche Bank wśród przedstawicieli wolnych zawodów.

Lekarz prowadzący własną praktykę, także stomatolog i weterynarz, prawnik – właściciel kancelarii, księgowy i doradca podatkowy, psycholog, architekt – co ich łączy? To profesje, które określa się mianem wolnych zawodów. Wszyscy oni posiadają specjalne uprawnienia, bez których nie mogliby wykonywać swojej pracy. Większość musi również przynależeć do odpowiedniego samorządu zawodowego. To właśnie tej specyficznej grupie przyjrzał się Deutsche Bank, w swoim najnowszym badaniu opinii.

Profesjonaliści walczą o klienta

Praca na swoim, to dla wielu osób najbardziej satysfakcjonujący sposób na zawodową karierę. Wielu profesjonalistów decyduje się na taki krok, mimo że nie zawsze jest to wybór najłatwiejszy. Przedstawiciele wolnych zawodów, podobnie jak pozostali przedsiębiorcy, muszą wciąż się rozwijać, aby skutecznie walczyć o klientów. Badanie Deutsche Bank pokazuje, jakie zdaniem tych osób są kluczowe aspekty dla ich działalności. Co trzeci badany wskazał (niecałe 34 proc.), że najważniejsze jest pozyskiwanie nowych rynków zbytu dla świadczonych usług. Jedna czwarta ankietowanych (ponad 23 proc.) wybrała rozszerzanie wachlarza oferowanych usług. Dla 14 proc. najistotniejsze jest lepsze wyposażenie biura lub gabinetu, a nieco ponad 8 proc. jego lokalizacja. Dostęp do zewnętrznego finansowania jest kluczowy dla niespełna 8 proc. respondentów.

Kluczowe aspekty dla rozwoju działalności

Na pozyskiwanie nowych rynków zbytu dla swoich usług najczęściej wskazywali przedstawiciele branży informatycznej (54 proc.), consultingowej (47 proc.) i prawnej (43 proc.). Z kolei poszerzenie oferty wybierali najczęściej psychologowie (42 proc.). Natomiast wśród lekarzy i stomatologów najbardziej kluczowa była kwestia lepszego wyposażenia biura lub gabinetu.

Zdaniem Waldemara Jarka, Dyrektora w Deutsche Bank odpowiedzialnego za rozwój oferty kredytowej dla klientów indywidualnych i mikro-przedsiębiorców, badanie Deutsche Bank udowadnia, że podstawowe kwestie, takie jak np. chęć wyprzedzenia konkurencji, są wspólne i dla osób wykonujących wolne zawody i dla pozostałych przedsiębiorców. – Nieprzypadkowo również, to głównie przedstawiciele branży medycznej wskazywali na potrzebę zakupu nowoczesnego sprzętu – zaznacza. – Warto pamiętać, że to właśnie walka o klienta niejako wymusza inwestycje w możliwie najlepsze wyposażenie, korzystnie zlokalizowane biuro czy różnego rodzaju szkolenia lub certyfikaty. Koszty z tym związane mogą być naprawdę wysokie, więc nieraz trudno jest się obyć bez dodatkowego finansowania – wyjaśnia.

Bez inwestycji nie ma rozwoju

Plany inwestycyjne najczęściej mają respondenci związani z branżą weterynaryjną (32 proc.), IT (29 proc.) i architekci bądź urbaniści (29 proc.), a w najmniejszym stopniu osoby zajmujące się księgowością (12 proc.).

Czy przedstawiciele wolnych zawodów planują inwestycje w tym roku _ podział branże

W przypadku respondentów, którzy zaplanowali inwestycje w najbliższych miesiącach, będą to przede wszystkim wydatki na sprzęt i wyposażenie biura lub gabinetu (53 proc. planujących inwestycje). Więcej niż co czwarty (27 proc.) chce zmienić bądź powiększyć biuro lub gabinet. Niewiele mniejszy odsetek (23 proc.) ma zamiar kupić lub wymienić służbowy samochód, a także zainwestować w nowsze oprogramowanie lub sprzęt IT (22 proc.).

Jakie inwestycje planują przedstawiciele wolnych zawodów

Rynek sprzyja kredytobiorcom

Niestety, w dalszym ciągu spora liczba, bo prawie trzy czwarte ankietowanych, deklaruje, że w najbliższej przyszłości nie będzie inwestować w rozwój swojej działalności. – To niezbyt optymistyczna wiadomość, bo przecież inwestycje są podstawą rozwoju – mówi Waldemar Jarek. – Takie deklaracje mogą wynikać z niewystarczającej wiedzy na temat możliwości sfinansowania tego typu planów lub z przekonania o zbyt skomplikowanej procedurze wnioskowania o kredyt i dużych kosztach z tym związanych – komentuje. – O ile jeszcze do niedawna faktycznie przedstawiciele wolnych zawodów mogli mieć trudność z otrzymaniem dopasowanego do ich potrzeb kredytu, to obecnie część banków dostrzega już tę grupę, kierując swoje oferty specjalnie do tych właśnie osób – dodaje. – Warto również zaznaczyć, że procedura wnioskowania o kredyt bywa w przypadku takich kredytobiorców mocno uproszczona.

Zdaniem eksperta Deutsche Bank, obecnie szczególnie warto wziąć pod uwagę pozyskanie zewnętrznego finansowania, ze względu na sprzyjającą sytuację na rynku finansowym. – Rekordowo niskie stopy procentowe powodują, że kredyty są znacznie tańsze niż w przeszłości – zaznacza Waldemar Jarek. – Mając również na uwadze fakt, że profesjonaliści wykonujący wolny zawód, ze względu na stosunkowo wyższe niż przeciętne zarobki, mają zazwyczaj wysoką zdolność kredytową, kredyt w tym właśnie momencie, może być rozwiązaniem wyjątkowo korzystnym.

Oferty banków krojone na miarę?

Z jakich produktów finansowych najczęściej korzystają osoby wykonujące wolne zawody? Niemal wszyscy badani profesjonaliści (98 proc.) posiadają rachunek firmowy. Ponad 76 proc. korzysta z ubezpieczenia (np. mienia lub firmy). W przypadku kredytów, ankietowani najczęściej wybierali ten w rachunku bieżącym (28 proc.). Z kredytu inwestycyjnego korzysta 10 proc., a z obrotowego 8 proc. przedstawicieli wolnych zawodów. Identyczny odsetek wskazał na pożyczkę hipoteczną. Sondaż pokazuje również, że co czwarty przedstawiciel badanej grupy korzysta lub korzystał z linii debetowej, a 18 proc. z leasingu.

Z jakich rozwiązań bankowych korzystają przedstawiciele wolnych zawodów

– Osoby wykonujące wolne zawody to grupa o bardzo nietypowej charakterystyce – mówi Waldemar Jarek. – Z jednej strony mają nieco inne potrzeby niż pozostali przedsiębiorcy, także te związane z zewnętrznym finansowaniem. Jednak trudności, jakie mogą napotkać prowadząc działalność, są bardzo podobne do tych, które są udziałem firm w najbardziej typowym rozumieniu tego słowa – przypomina. – Dlatego właśnie tak istotne jest, aby oferty banków odpowiadały tym specyficznym potrzebom, w takim samym stopniu, jak ma to miejsce w przypadku bankowości dla firm – dodaje.

Bartek CiszewskiJesteś lekarzem, stomatologiem, prawnikiem? Możesz liczyć na tańszy kredyt
read more

Wolny zawód ułatwia otrzymanie kredytu

Profesjonaliści wykonujący tzw. wolne zawody, np. prawnicy, weterynarze, dentyści etc., na pewnym etapie swojej kariery stają zazwyczaj przed trudnym dylematem – praca dla kogoś, czy na własny rachunek? Wielu decyduje się na otwarcie własnej praktyki, kancelarii czy gabinetu. Niestety, jak pokazało badanie zrealizowane przez Deutsche Bank, często barierą, obok dużej konkurencji rynkowej, czy kwestii prawnych, jest problem ze sfinansowaniem takiego przedsięwzięcia. Wyposażenie np. gabinetu dentystycznego wymaga relatywnie dużych nakładów. Część banków zaczęła dostrzegać ten problem, kierując swoją ofertę bezpośrednio do reprezentantów tej grupy.

Osoby wykonujące tzw. wolny zawód to specyficzna grupa przedsiębiorców. Wyróżnia ich posiadanie oficjalnych uprawnień do świadczenia określonych usług, a także specjalistyczne wykształcenie. Znaczna część z nich zobowiązana jest również, na mocy ustawy, do przynależności do odpowiedniego samorządu zawodowego. Kogo obejmuje ten wymóg? Liczba takich profesji jest całkiem spora. To m.in. adwokaci, niektórzy aptekarze, architekci, biegli rewidenci, doradcy podatkowi, lekarze różnych specjalizacji, w tym dentyści, lekarze weterynarii, notariusze czy radcy prawni. Rozpoczęcie działalności na własną rękę, w wielu z wymienionych zawodów wymaga dużych nakładów inwestycyjnych.

Lekarz, który otwiera własną praktykę, nie tylko musi wynająć i nierzadko wyremontować gabinet, ale także zakupić lub wyleasingować sprzęt diagnostyczny i niezbędne materiały medyczne. Podobnie w przypadku prawników, którzy oprócz urządzenia kancelarii, muszą ponieść opłaty związane np. z licencjami do programów prawniczych czy kosztowną bazę aktów prawnych i komentarzy. Skąd wziąć na to pieniądze?

Kto bierze kredyt na rozwój?

Jak wygląda kwestia kredytowania osób wykonujących wolne zawody sprawdził Deutsche Bank w swoim najnowszym badaniu opinii. Wynika z niego, że z kredytu na rozwój działalności skorzystało dotychczas 41 proc. reprezentantów tej grupy.

Przedstawiciele wolnych zawodów a kredyty

Sondaż pokazał również, które zawody najczęściej posiłkują się zewnętrznym finansowaniem z banku. Więcej niż połowa weterynarzy (54 proc.) i w identycznym stopniu przedstawiciele branży consultingowej i doradczej dla biznesu, korzystało z kredytu. Wśród lekarzy odsetek ten wyniósł 46 proc., a wśród architektów i urbanistów 43 proc. Najrzadziej z kredytów na rozwój działalności korzystają osoby pracujące w branży IT oraz prawnicy (odpowiednio 33 i 15 proc.).

Główne bariery

Respondenci odpowiedzieli również na pytanie o główne bariery dla rozwoju ich działalności. Główną przeszkodą okazała się być duża konkurencja rynkowa. Wskazało na nią 47 proc. badanych (w tym aż 63 proc. prawników). Na drugim miejscu znalazły się bariery prawne, którą wybrało 36 proc. respondentów (jest to główna przeszkoda dla 64 proc. architektów i urbanistów). Na trzecim miejscu z 34,5 proc. wskazań, znalazło się wyzwanie, jakim jest dotarcie i pozyskanie nowych klientów. Natomiast dla jednej czwartej ankietowanych (24 proc.) taką barierą jest brak wystarczającego kapitału. Problem ten odczuwają w szczególności przedstawiciele branży medycznej i weterynaryjnej (odpowiednio 29 proc. i 41 proc.).

Bariery w prowadzeniu działalności wykonując wolny zawód

Fakt, że akurat w branży medycznej problemy z finansowaniem własnej działalności są największe, nie powinien być zaskoczeniem. Zarówno wyposażenie specjalistycznych gabinetów lekarskich, stomatologicznych, czy np. coraz bardziej popularnych placówek zajmujących się chirurgią estetyczną, wymaga znacznych nakładów pieniężnych. Nie bez znaczenie jest też fakt, że sprzęt medyczny, nawet ten wysokiej jakości dość szybko się zużywa. A to właśnie m.in. dzięki dostępności różnorodnych i zaawansowanych technik diagnostycznych niepubliczne jednostki opieki zdrowotnej zdobywają przewagę konkurencyjną.

Teraz łatwiej o pieniądze

– O ile faktycznie jeszcze do niedawna dostęp do finansowania dla osób wykonujących wolne zawody był dosyć mocno utrudniony, to obecnie część banków zaczęła kierować swoje oferty kredytowe bezpośrednio do tej właśnie grupy – mówi Waldemar Jarek, Dyrektor w Deutsche Bank odpowiedzialny za rozwój oferty kredytowej dla klientów indywidualnych i mikro-przedsiębiorców. – Są to zazwyczaj osoby osiągające ponadprzeciętne dochody, a zatem ich zdolność kredytowa jest stosunkowo wysoka.

Na jakie oferty mogą liczyć? – W Deutsche Bank znajdą oni dwa produkty kredytowe, przeznaczone wyłącznie dla nich. Jeden to kredyt inwestycyjny do 400 tys. zł, który można przeznaczyć na rozwój działalności lub na refinansowanie zobowiązań zaciągniętych w innych bankach – mówi Waldemar Jarek. – Drugim jest produkt o nazwie Biznes Hipoteka dla Profesjonalistów, przeznaczony dla osób wykonujących wolny zawód, a jednocześnie posiadający jednoosobową działalność gospodarczą. Z takiego kredytu mogą również skorzystać spółki osobowe – zaznacza. – W tym drugim przypadku finansowanie może wynieść nawet 2 mln zł, z kolei w przypadku kwoty poniżej 1 mln, bank stosuje uproszczoną procedurę w zakresie dokumentacji, jak i procesu weryfikacji zdolności kredytowej – firma nie musi przedstawiać zaświadczeń o niezaleganiu wobec ZUS i Urzędu Skarbowego.

Przewaga konkurencyjna kluczem do sukcesu

Większość wymienionych w badaniu bolączek, które utrudniają lub wręcz uniemożliwiają reprezentantom wolnych zawodów rozwój działalności na własny rachunek, mogą zostać w dużej mierze zminimalizowane przez odpowiednie dofinansowanie. –  Dobrze wyposażony gabinet lekarski ma szansę na uzyskanie dużej przewagi konkurencyjnej, co z kolei może pomóc w dotarciu do większej liczby klientów – tłumaczy Waldemar Jarek. – Tym bardziej, że obecnie pozyskanie takiego finansowania jest o wiele łatwiejsze, niż było to jeszcze kilka lat temu – zapewnia.

Warto też pamiętać o uwarunkowaniach rynkowych, które w chwili obecnej mocno sprzyjają kredytobiorcom. Kredyty są stosunkowo tanie, głównie dzięki rekordowo niskim stopom procentowym. – Nie  bez powodu od dłuższego czasu możemy obserwować wzrost akcji kredytowej – mówi Waldemar Jarek. – Dzieje się tak ponieważ kredyty są nie tylko tańsze ale i dostępne dla większej liczby klientów  – dodaje.

 

Bartek CiszewskiWolny zawód ułatwia otrzymanie kredytu
read more

Sondaż DB: W co warto inwestować

Królują nieruchomości. Za nimi długo nic, a na czele peletonu: złoto, giełda i… lokata. Potem dzieła sztuki, fundusze i… obligacje. Zestawienie najbardziej zyskownych inwestycji według Polaków wydaje się zaskakujące, ale jest w tym szaleństwie metoda. Niestety wciąż jesteśmy głusi na najbardziej oczywistą odpowiedź, dzięki której nasze pieniądze mogą zacząć na nas pracować, przynosząc oczekiwany zysk.

Prawie połowa Polaków wciąż uznaje inwestycję w nieruchomości za najbardziej zyskowną. Taką odpowiedź wskazało aż 45 proc. ankietowanych w najnowszym badaniu Deutsche Bank. Odsetek ten nie zmienia się od czterech lat. Prawdziwe historie z czasów boomu sprzed 2007 roku, kiedy to wartość wielu domów i mieszkań wzrosła kilkukrotnie, są na tyle inspirujące, że legenda jest wciąż żywa. Nawet pomimo tego, że nieruchomości w ostatnich latach potaniały.

najbardziej zyskowna forma inwestycji

Siłę przyzwyczajenia widać też w ocenie zyskowności kolejnych inwestycji. Złoto jest uznawane za korzystną inwestycję przez ponad 7 proc. osób, chociaż w ostatnich trzech latach uległo znacznej przecenie. Podobnie lokata bankowa, której wysokie oprocentowanie sprzed kilku lat, sięgające dwucyfrowych liczb, było ewenementem spowodowanym m.in. reakcją rynków na gigantyczny kryzys finansowy. Warto zatem rozważyć, jakie są alternatywy, dzięki którym nasze pieniądze, zamiast wyłącznie leżeć na niskooprocentowanych lokatach, zaczną efektywnie pracować.

Zyskowne nieruchomości?

– Jednym z największych błędów w ocenie potencjalnego zysku z nieruchomości jest przywiązywanie zbyt dużej wagi do danych historycznych. A to często prowadzi do błędnych decyzji – mówi Monika Szlosek, Dyrektor Bankowości Detalicznej i Inwestycyjnej Deutsche Bank.

W tę pułapkę wpadło wielu inwestorów. W latach 2004-2006 ceny mieszkań w największych polskich miastach podwoiły się, a w niektórych nawet potroiły. Pamiętajmy jednak, że tego typu dane dotyczą cen średnich, tymczasem rynek nieruchomości jest bardzo zróżnicowany. Nietrafione zakupy nie zyskały na wartości, natomiast największe okazje, perspektywicznie położone i dobrze skomunikowane, przyniosły inwestorom w krótkim czasie ogromny zysk.

– W głowach Polaków zrodził się mit o inwestycji w nieruchomości, na której można zarobić wielkie pieniądze. Osoby, które na tej fali kupiły nieruchomość po 2006 roku mocno się rozczarowały – mówi Monika Szlosek. – Nie oznacza to, że były to nietrafione inwestycje. Trzeba jednak pamiętać, że atut nieruchomości widać dopiero z perspektywy czasu, często kilkunastu czy kilkudziesięciu lat. Kupowanie mieszkań z myślą o sprzedaży za kilka lat jest ryzykowny, a dodatkowo wymaga znacznego kapitału – mówi.

Przekonały się o tym osoby, które przyjęły takie założenia siedem lat temu. Indeks średnich cen nieruchomości w Polsce mierzony co miesiąc przez firmę Home Broker spadł w tym czasie z 1000 punktów w grudniu 2007 r., do zaledwie nieco ponad 800 punktów obecnie.

Nie wszystko złoto…

O ile nieruchomości mają swoje wyjątkowe zalety w porównaniu z innymi inwestycjami: są funkcjonalne, kupujący mają szansę na własną rękę znaleźć wyjątkowe okazje, w długim terminie powinny zyskać na wartości, to druga pozycja na liście „najbardziej zyskownych” według Polaków form pomnażania pieniędzy jest dużo bardziej kontrowersyjna.

Jeszcze w 2011 r. aż 13,4 proc. ankietowanych przez Deutsche Bank wskazywało złoto, jako najbardziej zyskowną inwestycję. Obecnie już tylko 7,2 proc. Przyczyną są oczywiście okresowe wahania ceny złota. Akurat tak się składa, że w 2011 r. jego cena sięgnęła historycznych rekordów i wynosiła 1800 dol. za uncję. Wspięła się na ten poziom z nieco ponad 400 dol. za uncję w 2005 r. Szczęśliwcy, którzy nabyli złoto 10 lat temu zarobili 450 proc. w ciągu 6 lat. Wygląda na najlepszą inwestycję świata? Nie dla tych, którzy zaopatrzyli się sztabki w latach 2011-2012. Od tego czasu cena złota spadła już do około 1100 dolarów za uncję.

– Złoto jest bardzo specyficznym aktywem. Zastosowanie praktyczne metalu jest bardzo ograniczone, a jego wysoka wartość jest spowodowana tym, że wciąż funkcjonuje jako rezerwa w wielu bankach centralnych i postrzegane jest jako alternatywa dla współczesnego pieniądza – tłumaczy Monika Szlosek z Deutsche Bank. – Oznacza to, że jego przyszła cena w dużym stopniu zależy od decyzji gospodarczo-politycznych na najwyższym światowym szczeblu. Równie dobrze może poszybować w górę, co w dół. Dlatego można traktować je jako uzupełnienie portfela, swoiste ubezpieczenie na wypadek załamania się światowych walut, jednak inwestowanie w złoto znacznych oszczędności to już bardzo ryzykowna gra – dodaje.

Na trzecim miejscu najbardziej zyskownych inwestycji zdaniem Polaków znalazła się giełda. Z jednej strony to trafna ocena, bo wytrawni albo najszczęśliwsi gracze inwestując w akcje szybko rozwijających się niewielkich spółek mogą pomnożyć pieniądze w ciągu kilku dni. Jednak w tym samym czasie pechowcy tracą na nieudanych zakupach.

Od około pięciu lat indeks WIG20 trzyma w miarę stabilny poziom, jednak na horyzoncie pojawiają się oznaki poprawy światowej koniunktury. W niepamięć odchodzi też wspomnienie załamania cen akcji z lat 2007-2008, kiedy to indeks stracił ponad dwukrotnie na wartości. Ma to odzwierciedlenie w ocenach Polaków: w 2011 r. grę na giełdzie za najbardziej zyskowną inwestycję uznawało 4 proc. ankietowanych, a teraz już 7 procent.

Największe niedopatrzenie

Prawie 7 proc. ankietowanych w badaniu Deutsche Bank wskazało na lokatę bankową jako na najbardziej zyskowną formę inwestycji, 2,6 proc. za taką uznało obligacje. – To ocena, która zaskakuje. Obligacje są z pewnością jednymi z najbezpieczniejszych produktów inwestycyjnych, ale właśnie dlatego zysk jest mocno ograniczony – komentuje Monika Szlosek. – Jeśli chodzi o ogólnodostępne produkty finansowe, dużo większy potencjalny zysk oferują fundusze – zauważa.

Sprawdźmy. Obecnie większość lokat terminowych, także tych na 1-2 lata, daje zarobić poniżej 3 proc. w skali roku. Oprocentowanie dwuletnich obligacji skarbowych to 2 proc., a czteroletnich 2,3 proc. Nie jest to zatem najbardziej zyskowna inwestycja.

Z największym niedoszacowaniem wśród ankietowanych spotkały się fundusze. Za najbardziej zyskowne uznało je mniej niż 4 proc. ankietowanych. – To zaskakujący wynik. Można przyjąć różne kryteria składające się na ogólną ocenę „zyskowności”: potencjalną roczną stopę zwrotu, ryzyko straty, elastyczność wejścia i wyjścia z inwestycji, barierę wejścia, wyniki historyczne, możliwość inwestycji w długim terminie. Jakkolwiek je nie zestawić, z punktu widzenia inwestora indywidualnego fundusze wypadają bardzo atrakcyjnie – mówi Monika Szlosek.

Spośród 450 najbardziej agresywnych funduszy akcji dostępnych w ofercie Deutsche Bank aż 200 w ciągu ostatnich 36 miesięcy, w czasie gdy WIG20 dryfował, wypracowało zysk przekraczający 40 procent, czyli ponad 13 proc. w skali roku. Pięć wiodących pozwoliło zarobić ponad 50 proc., a najlepszy prawie 70 proc. w skali roku. Inwestycje w akcje to oczywiście także ryzyko straty, ale sprawnie zarządzane fundusze je ograniczają. Straty w tym okresie odnotowało 60 funduszy.

średnie zyski z funduszy 2009-2014

Warto jednak również pamiętać, że fundusze są zróżnicowane i są wśród nich dostępne także dużo bezpieczniejsze kategorie, jak np. fundusze stabilnego wzrostu. Spośród 20 dostępnych w ofercie Deutsche Bank produktów z tej grupy, w ciągu ostatnich 3 lat wszystkie przyniosły zysk. Zaledwie cztery mniejszy niż 4 proc. rocznie, a aż 8 przekraczający 7 proc. w skali roku. Najlepsze dwa dały zarobić ponad 10 proc. rocznie.

– Najbardziej zyskowna inwestycja to trudne do zdefiniowania pojęcie. Pewnie najszybciej z dnia na dzień można zarobić kupując akcje niewielkiej spółki albo obraz genialnego, a nieodkrytego jeszcze  artysty. Są to jednak spekulacje, na których równie łatwo można stracić – mówi Monika Szlosek. – W mojej ocenie, jeśli chodzi o długoterminowe inwestycje, pozwalające naszym pieniądzom pracować przy jednoczesnym ograniczaniu ryzyka straty, zdywersyfikowany portfel funduszy jest najlepszym wyborem – dodaje.

Bartek CiszewskiSondaż DB: W co warto inwestować
read more