Czerwiec 2011

Jak założyć stronę firmową na Facebooku

Stworzenie strony firmowej w serwisie Facebook wymaga posiadania prywatnego profilu, ale nie oznacza to, że będziecie firmowali swoim nazwiskiem poczynania fanpage’a – te byty funkcjonują osobno i fakt, że to wy zarządzanie daną stroną będzie widoczny tylko dla jej administratorów.

Cały proces rozpoczyna się od tych dwóch stron: http://www.facebook.com/terms_pages.php – regulaminu, z którym trzeba się zapoznać oraz http://www.facebook.com/pages/create.php – wyboru kategorii, do której należy nasz biznes.

Po kliknięciu na najbardziej odpowiadający naszej działalności opis otwiera się okienko, w którym wybieramy już bardziej szczegółową kategorię oraz wpisujemy podstawowe dane związane z naszą firmą. Niestety, wypełnienie wszystkich pól (włącznie z numerem telefonu) jest obowiązkowe, informacje w nich wpisane pojawiają się później w zakładce ‘info’ na stronie firmowej.

Jak już wszystko wypełnimy, zaakceptujemy regulamin i klikniemy ‘Zacznij’, lądujemy na założonej czystej i świeżej stronie.

I teraz zaczyna się cała zabawa. Zakładka ‘Zacznij’ będzie się pojawiała przez pierwsze tygodnie prowadzenia strony. Jest widoczna tylko dla administratorów. Wasi fani nie będą mieli do niej dostępu.

Zanim wypełnimy stronę podstawową treścią, polecam zamknąć ją do wglądu wyłącznie dla administratorów. W tym celu klikamy na ‘Edytuj stronę’ w prawym górnym rogu i lądujemy na ekranie ‘Zarządzaj uprawnieniami’, na którym zaptaszamy opcję ‘Ta strona jest widoczna tylko dla administratorów’ i zapisujemy.

W ramach zarządzania uprawnieniami możemy między innymi nałożyć ograniczenia na to, kto będzie miał do niej dostęp, oraz bardzo precyzyjnie określić, co fani będą mogli na niej robić.

Możemy wprowadzić ograniczenia dotyczące kraju (jeśli np. chcemy, by profil był widoczny wyłącznie dla mieszkańców Polski) oraz wieku użytkowników. Możemy również zadecydować, że na tablicy będą widoczne jedynie Wasze własne posty, lub wybrać opcję „Wszystkie posty” – w tym przypadku widoczne będą zarówno posty z Waszej strony, jak i posty fanów.

Przeglądając posty, użytkownicy będą mogli skorzystać z filtru „Najlepsze posty” (najciekawsze posty wyświetlane jako pierwsze) lub „Najnowsze” (aktywność wyświetlana w porządku chronologicznym). Określamy również jakiego rodzaju treści nasi fani będą mogli zamieszczać na naszej tablicy – np. czy będą mogli dodawać zdjęcia lub filmy. Zdecydowanie polecam zostawienie im jak największej swobody w dodawaniu postów – będą wtedy dużo chętniej wchodzili z Wami w interakcję.

Opcja „Default landing tab” określa, którą zakładkę zobaczy użytkownik gdy pierwszy raz wejdzie na naszą stronę. Może być to od razu tablica z postami, możemy też jako pierwszą zaserwować mu zakładkę ‘Informacje’ lub specjalną spersonalizowaną zakładkę witającą (FBML), o której więcej napiszemy w kolejnym odcinku przewodnika.

W ramach „Czarnej listy wulgaryzmów” Facebook zablokuje słowa i wyrażenia, które są najczęściej zgłaszane jako obraźliwe przez szerszą grupę użytkowników.

Po zakończeniu pracy na tej zakładce zawsze należy zapisać zmiany. Na tej zakładce jest też dostępna opcja „Usuń pozycję Strona”, która pozwoli Wam na trwałe usunięcie całej strony – jeśli nie jesteście zadowoleni z wyboru kategorii, lub po prostu nie chcecie dalej jej prowadzić.

Bardzo ważne w edycji strony są zakładki „Podstawowe informacje” oraz „Zdjęcie profilowe”, które pozwolą Wam na wprowadzenie bazowych danych na temat firmy oraz na wybór awatara, pod którym będziecie występować na Facebooku.

Zakres wpisywanych podstawowych informacji (które później są widoczne dla fanów w zakładce „Informacje”) różni się w zależności od kategorii, jaką wybraliśmy dla strony firmowej i jest narzucany przez Facebooka – czasem trzeba trochę kombinować, żeby zmieścić wszystkie dane, jakie chcemy naszym użytkownikom udostępnić. Należy też pamiętać, aby wpisy były krótkie i nie narzucały fanom konieczności rozwijania treści.

Możemy też w tej zakładce zmienić podstawową kategorię – jeśli uznacie, że powinniście jednak znaleźć się w innej, zmieniacie charakter naszej działalności etc. Możecie również zmienić jej nazwę, ale wyłącznie do momentu w którym będziecie mieli 100 fanów – potem ta opcja zostanie zablokowana.

Ważna dla Was opcja to ‘Nazwa użytkownika’, w której możecie wybrać dokładny  kształt prowadzącego do naszej strony linku. Jednak aby mieć do niej dostęp – musicie zgromadzić co najmniej 25 fanów. Najlepiej poczekać do momentu, kiedy będziecie zadowoleni z podstawowego kształtu strony i zaprosić do niej pracowników lub znajomych. Po osiągnięciu magicznej liczby 25 fanów możecie na stałe ustalić nazwę – i tu trzeba bardzo uważać: raz zapisanej nazwy nie można modyfikować. Jeśli wkradnie się nam do niej literówka, będziecie musieli powtórzyć cały proces zakładania strony od początku.

Wybierając odpowiednie zdjęcie lub grafikę trzeba pamiętać, że będą się one pojawiały również jako mała ikonka przy Waszych postach – nie powinny więc zawierać zbyt wielu małych szczegółów, aby również w mini formacie były czytelne. Można strzelić sobie fotkę z własnej kamery, wbudowanej w komputer (jeśli taką macie), ale to opcja bardziej odpowiednia dla profili prywatnych.

Maksymalny wymiar zdjęcia, jakie możemy wrzucić jako awatar to 180px w podstawie na 540px wysokości. Proszę jednak pamiętać, że im wyższy obrazek wybierzecie – tym niżej zjedzie nawigacja w lewej kolumnie strony, także raczej nie polecam wrzucania maksymalnego rozmiaru zdjęcia.

Na zakończenie tej pierwszej edycji polecam kliknięcie się w jeszcze dwie zakładki: ‘Twoje ustawienia’ oraz ‘Zarządzaj administratorami’.

W ustawieniach możecie zdecydować, czy chcecie aby Wasze posty i komentarze pojawiały się jako wpisy Waszej strony czy jako Wasze prywatne posty. Polecam częste zaglądanie do tej zakładki i zmienianie tych ustawień w ramach potrzeb – w ten sposób, jeśli chcecie, będziecie mogli wprowadzić na stronę firmową odrobinę osobistego uroku.

Aby dodać kolejnego administratora możecie wybrać go z listy znajomych – należy jedynie zacząć wpisywać jego imię, a pojawi się lista z podpowiedziami. Jeśli nie jesteście zaprzyjaźnieni z nowym adminem – wystarczy znajomość e-maila, który powiązany jest z jego prywatnym profilem. Zapisujemy i gotowe.

Warto pamiętać o jeszcze jednej rzeczy: na tablicy, nad postami  od pewnego czasu pojawił się pasek prezentujący wybór zdjęć z albumów – fajnie już na samym początku wybrać kilka dodatkowych zdjęć lub grafik, żeby Wasza strona była bardziej atrakcyjna wizualnie. Wystarczy dodać kilka fotek w zakładce ‘Zdjęcia’ – robi się to dokładnie tak samo jak w przypadku wrzucania ich w ramach profilu prywatnego.

Jeśli macie więcej zdjęć niż te 5 okienek, możecie wybrać które z nich mają być prezentowane nad tablicą. Wystarczy najechać na niechcianą miniaturkę kursorem, pojawi się na niej krzyżyk i opcja ‘Ukryj to zdjęcie’. Wybrana fotka zniknie, a na jej miejsce pojawi się kolejne z Waszych zdjęć. Można tę operację powtarzać do momentu, w którym będziecie zadowoleni z efektu.

Tym wpisem zaczynamy nowy cykl na naszym blogu, prezentujący krótkie przewodniki po podstawowych funkcjach najpopularniejszych serwisów społecznościowych – jak z nich korzystać i jak wyciągnąć z nich najwięcej dla siebie.

W następnych odcinkach naszego tutoriala będziemy pisali m.in. o dodatkowych zakładkach, statystykach, reklamach, aplikacjach, rozwiązaniach mobilnych, ustawieniach prywatności. Jeśli macie jakiekolwiek pytania odnośnie tworzenia i zarządzania stronami na Facebooku – piszcie: ola@umarketing.pl.

 

Ola KluzekJak założyć stronę firmową na Facebooku
read more

Sondaż: W podróży Polacy są tradycjonalistami

dorożka w wiedniu

jason tinder / flickr.com (CC BY-NC-ND 2.0)

Gotówka kupiona w kantorze to według Polaków najwygodniejszy sposób finansowania wydatków w trakcie podróży zagranicznej. Ponad 40 proc. respondentów wskazało właśnie taką odpowiedź w sondażu przeprowadzonym przez Instytut Homo Homini dla Deutsche Bank PBC. Jednocześnie aż 35 proc. respondentów wybrało karty płatnicze.

Polacy w podróży są tradycjonalistami – niezależnie od wieku czy płci respondenci uważają gotówkę wymienioną w kantorze za najlepszy sposób regulowania wydatków w czasie podróży. Ale także, jak pokazuje badanie, coraz chętniej korzystamy za granicą z kart płatniczych. Kartę debetową lub kredytową wskazało 35 proc. badanych.

Co ważne Polacy wiedzą, że wiele banków umożliwia wypłatę z zagranicznych bankomatów bez prowizji i właśnie takich maszyn będą szukać. Pobranie środków z bezprowizyjnego bankomatu wskazało jako preferowaną formę zdobycia gotówki 18 proc. respondentów.

Z kolei 17 proc. woli za wakacyjne zakupy zapłacić kartą kredytową.

najwygodniejsza_forma_płatnosci_za_granicą-1

Źródło: Deutsche Bank PBC, na podstawie sondażu Instytutu Homo Homini

Bezgotówkowe pokolenie Y

Czy te proporcje mają szansę się zmienić, a karty staną się realną konkurencją dla z kantorów? – W Polsce jest obecnie w obrocie ok. 31 mln kart płatniczych, z czego 9 mln to karty kredytowe. Choć karty są coraz powszechniejsze, nie spodziewałbym się radykalnie szybkiego rozstania z gotówka. Zbyt wiele jest osób, które gotówkę po prostu lubią. Taka forma płatności jest dla nich bezpieczna, pewna i wygodna – mówi prof. Remigiusz Kaszubski ze Związku Banków Polskich. – Z drugiej strony mamy w Polsce 10 mln dobrze wykształconych, młodych ludzi. Im więcej osób

z pokolenia Y będzie na rynku pracy, tym szybciej będziemy się jako społeczeństwo rozstawać z gotówką. Nowe pokolenie wymusi taką zmianę – prognozuje prof. Kaszubski.

najwygodniejsza_forma_płatnosci_za_granicą_wiek-1

Źródło: Deutsche Bank PBC, na podstawie sondażu Instytutu Homo Homini

Jak pokazuje badanie IHH dla Deutsche Bank PBC, faktycznie osoby między 25, a 29 rokiem życia, są najbardziej skłonne do korzystania w trakcie podróży z karty kredytowej.

O czym warto pamiętać jadąc na wakacje

Co według ekspertów lepiej sprawdzi się w podróży – kieszenie wypchane gotówką, czy portfel pełen kart? Szymon Kuchciak, Dyrektor Centrum Rozwoju Kart Kredytowych Deutsche Bank PBC radzi, aby pamiętając o ryzyku kradzieży w podróży mieć ze sobą trochę gotówki i co najmniej dwie karty. Bezpieczniej jest unikać noszenia przy sobie większych sum. – Najlepiej jeszcze przed wyjazdem sprawdzić,  w których bankomatach nasz bank umożliwia wypłatę bez prowizji i pobierać gotówkę na bieżąco, według potrzeb – mówi Szymon Kuchciak. Wiele banków daje już swoim klientom w pakietach z kontami taką możliwość we wszystkich bankomatach na świecie (m.in. Deutsche Bank, BZ WBK, PKO BP, Alior Bank itd).

Jak bank przeliczy wydatki wakacyjne z lokalnej waluty na złotówki? Mechanizm ten jest dwuetapowy – najpierw kwota wypłaty lub zakupów jest przeliczana na euro (rzadziej na dolary amerykańskie) i dopiero z tej, tzw. waluty rozliczeniowej, na złotówki. Koszt przewalutowania nie jest duży, ale można go też dodatkowo minimalizować. – Przed wyjazdem do Eurolandu dobrze jest upewnić się, że posiadamy kartę, która ma walutę rozliczeniową w euro, analogicznie powinno się postępować jadąc do U.S.A. Wtedy nasze zakupy będą przewalutowane tylko 1 raz – mówi Szymon Kuchciak.  – Inną metodą może być otwarcie rachunku walutowego, na którym rozliczenia są prowadzone w konkretnej walucie, np. w jenach w czasie podróży do Japonii.

Oszczędności na urlopie

– Nowoczesne technologie wprowadzają wiele ułatwień do naszego codziennego życia. Planując wakacje warto jest z nich umiejętnie korzystać – mówi Kuchciak. – Płacąc za wakacje kartą kredytową możemy „rozłożyć” koszt urlopu na dłuższy czas. Dzięki okresowi bezodsetkowemu faktycznie koszt poniesiemy już po powrocie – dodaje.

W wielu krajach osoba podróżująca na własną rękę wręcz nie może obejść się bez karty – jest ona podstawą rezerwacji w hotelu czy wynajmu samochodu. Warto też pamiętać o  dodatkowych funkcjonalnościach. W ramach programów lojalnościowych klienci mogą liczyć na zniżki na bilety lotnicze, w restauracjach i hotelach (np. w Deutsche Bank PBC dostępny jest 50-cio procentowy rabat płacąc kartą kredytową za bilety u jednego z największych operatorów promowych na świecie).

Z kartą kredytową bezpieczniej

Ale co najważniejsze karty kredytowe bardzo często wyposażone są w pakiet usług assitance i ubezpieczenie (medyczne lub NNW). A jak pokazują badania przeprowadzone dla TU Europa ubezpieczenie jest kwestią, o której jadąc za granicę większość Polaków zwyczajnie zapomina. Przed wyjazdem warto więc sprawdzić, czy w ramach naszej umowy na kartę bank  udostępnia nam ubezpieczenie. Jeśli nie, w ostatniej chwili można  teraz skorzystać z jednego z tzw. wirtualnych marketów ubezpieczeniowych (np. market ubezpieczeniowy online Deutsche Banku). – W Internecie ubezpieczenie można kupić w ostatniej chwili, polisę otrzymamy emailem wraz z informacją, co zrobić w przypadku wystąpienia potrzeby kontaktu z ubezpieczycielem – wyjaśnia Szymon Kuchciak.

Na koniec optymistyczna informacja – tegoroczne lato, zgodnie z prognozami Ekoradia, ma być jednym z najcieplejszych w ciągu ostatnich 100 lat. Tak więc możemy liczyć, że po zastosowaniu się do powyższych rad, nic nie stanie na przeszkodzie udanemu wypoczynkowi.

Sondaż telefoniczny przeprowadził na zlecenie Deutsche Bank PBC Instytut Homo Homini 12 czerwca 2011 r. na losowej, reprezentatywnej dla ogółu mieszkańców Polski próbie respondentów.

W raporcie skorzystaliśmy z danych dostępnych na stronie http://www.tueuropa.pl/z-biurem-podrozy-ubezpieczamy-sie-w-ciemno,new,mg,3,46,201.html,2822

Bartek CiszewskiSondaż: W podróży Polacy są tradycjonalistami
read more

Jest aplikacja Polskiego Radia na iPhone’a

Dzisiaj w AppStorze pojawiła się aplikacja Polskiego Radia. Sama w sobie – nic specjalnego, ale możliwość słuchania wszystkich kanałów tematycznych, to naszym zdaniem rewelacja.

polskie radio na iphone'a

Jak widzicie na załączonym obrazku, zapuściliśmy sobie na początek Radio Freud i słuchamy właśnie o tym, jak działa mózg. Bardzo ciekawe Uśmiech

Aplikacja jest bardzo ładna, ale to raczej pochodna smaku samej strony www, bo niestety autorzy rozwiązania na iPhone’a trochę stronę wizualną zaniedbali.

Nie mamy wersji HD na iPada:

radio 4 na ipadzie

A cała aplikacja się nie obraca, więc nie obejrzymy sobie wieczorem pięknych setów VJ-ejów w Czwórce. A szkoda, bo bardzo lubimy pierwszą w Polsce telewizję z radia, którą naprawdę da się oglądać.

UPDATE: Życzliwy użytkownik przesłał nam wczoraj wieczorem poniższy screen. My i tak cieszymy się, że dostaliśmy apkę w swoje ręce wcześniej, nawet jeśli nie do końca dopracowaną…

Bartek CiszewskiJest aplikacja Polskiego Radia na iPhone’a
read more

Debiut giełdowy Facebooka jest nieunikniony. Czy to właśnie przewidzieli Majowie?

W 2011 roku oferty publiczne zgłosiło w USA prawie 300 spółek. To najwięcej od 2000 roku. Ponad 30 ma siedzibę w Kalifornii – wynika z danych Bloomberga. Amerykańska gospodarka stoi na rozdrożu. Albo ostatnia perła w koronie imperium – Dolina Krzemowa – da sygnał do prosperity. Albo…

Ceny mieszkań w USA spadają podobno szybciej niż w czasach wielkiego kryzysu. Są jednak oczywiście miejsca, gdzie rosną w najlepsze.  Jednym z nich jest Palo Alto, niewielkie miasteczko pod San Francisco graniczące m. in. ze Stanford (kolebką słynnej uczelni technicznej) czy Mountain View, w którym znajduje się siedziba Google.

W samym Palo Alto stoi budynek, w którym na co dzień urzęduje Mark Zukerberg.

Ceny mieszkań w tym mieście w maju wzrosły rok do roku o 20 proc. Jak donosi reporterka The Daily Telegraph, za skromny dom trzeba tam zapłacić nie mniej niż 1,3 miliona dolarów.

Takie rzeczy dzieją się tylko w Dolinie Krzemowej. Ludzie przyjeżdżają tu z całego świata, by pracować w najlepszych firmach technologicznych, i potrzebują mieszkań – mówi miejscowa agentka nieruchomości Joanna Dolan.

Zdarza się, że trafiają tu hurtowo. Niedługo na lotnisku w San Francisco wyląduje samolot z grupą holenderskich programistów i grafików z firmy Sofa. Facebook kupił ją tylko po to, by ściągnąć do siebie utalentowanych pracowników. social-media-valuations-infographic-1000

Dlaczego Facebook musi wejść na giełdę

W zeszłym tygodniu CNBC podało informację o planowanym debiucie giełdowym giganta z Palo Alto. Ma być planowany na pierwszy kwartał przyszłego roku, a jego wartość mogłaby wynieść 100 mld (sic!) dolarów.

Chociaż oficjalnie FB odmawia komentarza, ten ruch wydaje się nieunikniony z uwagi na to, że jedna z dwóch najważniejszych firm (obok Google) w globalnym internecie, która obsługuje ponad 600 milionów użytkowników jest już w rękach ponad 500 prywatnych udziałowców. Co w tym złego?

Zgodnie z amerykańskimi przepisami w tej sytuacji Facebook ma obowiązek składać pełne raporty finansowe do Komisji Papierów Wartościowych (SEC). Podobno właśnie z tego powodu na debiut giełdowy zdecydował się w 2004 roku Google.

Zdaniem CNBC dodatkowy czynnikiem może być zapanowanie nad żądzą zysku personelu:

Pracownicy Facebooka od wiosny nie mają prawa sprzedawać udziałów w firmie, oprócz pewnych ograniczonych przypadków. To dla nich bardzo trudne. Jak dowiedziałam się, część z nich rozważa opuszczenie firmy tylko po to, by spieniężyć swoje papiery – twierdzi autorka reportażu Kate Kelly.

Czy powinniśmy nastawić zegarki i czekać aż technologiczna bańka osiągnie szczyt w momencie, gdy FB zadebiutuje, by potem pęknąć?

Czy inwestorzy stracą głowę?

Niekoniecznie. Jak przekonują analitycy, inwestorzy są dużo ostrożniejsi niż w 2001 roku. Świadczą o tym dwa ostatnie IPO. W maju na giełdę wszedł LinkedIn – serwis społecznościowy zbudowany wokół kariery, który szczyt medialnej popularności ma już za sobą. Jego cena obecnie po wahaniach jest o 45 proc. niższa niż w dniu pierwszego notowania, jednak inwestorzy, którzy zapisali się na akcje w ofercie pierwotnej wciąż są “do przodu”.

Zupełnie za to nie udał się debiut Pandora Media Inc., właściciela internetowego radia. Inwestorzy stracili pieniądze.

Rzecz w tym, że w przeciwieństwie do Pandory, Facebook może pochwalić się zaskakująco wysokimi zyskami. Według najnowszych danych firma jest na dobrej drodze, by przekroczyć 2 miliardy dolarów EBIDTA. To więcej niż spodziewali się w swoich analizach na początku roku Rosjanie z Digital Sky Technoligies oraz bank inwestycyjny Goldman Sachs, którzy wspólnie kupili udziały w serwisie, gdy ten wyceniany był na 50 miliardów dolarów.

I to może być najbardziej niepokojące. Spółki takie jak LinkedIn czy Pandora nie napędzą bańki inwestycyjnej. Do tego potrzebne są spółki magiczne. Przed 2001 rokiem przyszłość każdej firmy działającej w internecie spełniała ten warunek. W wyobraźni inwestorów nie było limitu dla ich potencjalnych zysków. Teraz firmy internetowe, które w podobny sposób rozbudzałyby marzenia, można policzyć na palcach jednej ręki. A może jest tylko jedna taka spółka? Nawet jeśli, nie trzeba ich więcej. W końcu dzisiaj coraz więcej osób dochodzi do wniosku, że Facebook = Internet 3.0…

Bartek Ciszewski

Bartek CiszewskiDebiut giełdowy Facebooka jest nieunikniony. Czy to właśnie przewidzieli Majowie?
read more

Bankowość mobilna w Polsce dla 3,5 proc. klientów – raport IHH dla mBanku

Tak to wygląda w Norwegii, fot. Spare­Bank / Flickr.com (CC BY-NC-SA 2.0)

Jak wynika z badania Instytutu Homo Homini dla mBanku, tylko 3,5 proc. Polaków-klientów banków korzysta z rachunku przez komórkę. Za to ponad połowa z nich nie wie, czym jest bankowość mobilna. Wśród amatorów tej formy bankowości przeważają osoby młode, lepiej zarabiające, zamieszkujące duże miasta. Czy to kolejny podział na polskiej, społecznej mapie?

Instytut Homo Homini wspólnie z internetowym mBankiem zapytał Polaków o nowoczesne sposoby komunikowania się z bankami przy wykorzystaniu urządzeń mobilnych, takich jak telefony komórkowe. Pytanie warto było postawić, biorąc pod uwagę sytuację, jaką można obserwować na rynku nowych technologii, na których smartphone’y i tablety odgrywają coraz ważniejszą rolę.

Ankieterzy instytutu badawczego zatelefonowali do przeszło 30 tys. gospodarstw domowych, aby na tej podstawie dobrać dwie reprezentatywne dla ogółu Polaków 1000-osobowe próby klientów polskich banków. W jednej grupie znaleźli się respondenci niekorzystający z banku przez komórkę, w drugiej klienci, którzy usługę znają i mieli już z nią styczność.

Mimo że obecnie z bankowości internetowej według szacunków mBanku korzysta ok. 10 mln osób, to użytkowników bankowości mobilnej w milionach liczyć nie można. Jak oszacował Instytut Homo Homini, obecnie z banku w komórce korzysta zaledwie 3,5 proc. wszystkich klientów banków, czyli ok. 850 tys. osób. W 100 proc. są to użytkownicy bankowości elektronicznej.

ScreenShot236

Z reguły z bankiem za pośrednictwem urządzeń mobilnych łączą się ludzie młodsi, lepiej wykształceni, nieźle zarabiający, wydający pieniądze w dużych miastach. Tego typu klienci często pełnią rolę trendsetterów, a więc osób, które z nowości korzystają głównie jako pierwsi.

Zdecydowana większość klientów polskich banków, pytana o to, do czego bankowość w komórce wykorzystuje lub chciałaby wykorzystywać, odpowiada podobnie – największym powodzeniem cieszy się sprawdzanie stanu rachunku i jego historii, możliwość realizacji przelewów oraz doładowywania telefonów.

ScreenShot230

Respondenci odpowiadali na pytania zadawane drogą telefoniczną (wywiad typu CATI). Badanie zostało przeprowadzone na przełomie maja i czerwca 2011 r. na zlecenie mBanku.

WYBRANE INFORMACJE Z BADANIA

Ponad połowa klientów banków nie słyszała o bankowości przez komórkę

Analiza Instytutu Homo Homini na zlecenie mBanku dowodzi, że ponad połowa Polaków-klientów banków (54,3 proc.) nigdy nie słyszała o bankowości mobilnej. Co czwarty pytany (25,4 proc.) słyszał o takim rozwiązaniu, jednak nie posiadał na ten temat konkretnej wiedzy. Swojego zdania nie chciało wyrazić 2,6 proc. respondentów. W sumie dało to ponad 80 proc. badanych, którzy nie posiadają żadnych lub posiadają jedynie pobieżne informacje na temat tego typu usług. W badaniu zleconym przez mBank, znajomość bankowości mobilnej zadeklarowało jedynie 17,7 proc. ankietowanych klientów polskich banków.

ScreenShot231

Klienci znający bankowość mobilną rzadko z niej korzystają i nie znają oferty banków

Spośród osób, które w badaniu Homo Homini dla mBanku potwierdziły, że wiedzą czym jest bankowość w komórce, ponad cztery piąte pytanych (80,2 proc.) nigdy z niej nie skorzystało. Doświadczenie w korzystaniu z banku za pośrednictwem urządzenia mobilnego zadeklarowała nieco mniej niż jedna piąta klientów (19,8 proc.).ScreenShot232

Ponad 60 proc. rozumiejących czym jest bankowość mobilna stwierdziła, że wie, czy ich bank oferuje taką usługę. Wciąż jednak 1/3 klientów nie potrafi udzielić odpowiedzi na to pytanie. Zatem w ogólnej liczbie Polaków-klientów banków tylko 13 proc. respondentów ma świadomość, czy ich bank oferuje dostęp do swoich usług z poziomu urządzeń mobilnych.

Dla połowy niekorzystających z bankowości przez komórkę inne kanały dostępu do banku okazują się być wystarczające

Niekorzystający z bankowości w komórce klienci banków wskazali powody tego stanu rzeczy. Ankieterom mówili, że dostęp do banku za pośrednictwem innych niż np. telefon komórkowy kanałów wciąż jest dla nich wystarczający – odpowiedziało tak 53 proc. pytanych. Z kolei 19 proc. klientów wyraziło wątpliwości dotyczące bezpieczeństwa tego typu usług, a 15 proc. uznało, że o bankowości mobilnej wie zbyt mało lub zasygnalizowało, że jest ona dla nich skomplikowana.

Wątpliwości te nie są zaskakujące, biorąc pod uwagę fakt, że odpowiedzi pochodziły od osób nie korzystających z banku przez komórkę, często nie mających świadomości, czym jest usługa. Czyżby niewiedza rodziła strach?

ScreenShot233

Z bankowości mobilnej korzystają i propagują ją klienci-trendsetterzy

Analizując, czy i w jaki sposób polscy klienci banków korzystają z bankowości mobilnej, nie sposób nie zapytać o profil demograficzny. Wyniki badania nakreśliły bowiem wyraźny podział pomiędzy grupą użytkowników bankowości przez komórkę i tych, którzy z tego rozwiązania nie korzystają.

Wśród użytkowników usługi, prawie 60 proc. stanowią ludzie młodzi, do 35. roku życia, a 93 proc. to osoby do 45. roku życia. Zamieszkują oni przede wszystkim duże miasta powyżej 250. tys. mieszańców (to 63 proc. badanych). Ten nieco stereotypowy profil „mieszczucha” potwierdzają również dane dotyczące zarobków tych klientów (dobrych – biorąc pod uwagę, że 47 proc. z nich zarabia powyżej 4. tys. zł netto miesięcznie) oraz ich wykształcenia (75 proc. to osoby po studiach wyższych).

Co ciekawe, ponad połowa klientów z tej grupy twierdzi, że wśród swoich znajomych często są pierwszymi osobami korzystającymi z nowinek technicznych, a 75 proc. z nich deklaruje, że lubi rozmawiać o nowych technologiach. Mamy więc do czynienia z klientami-trendsetterami, którzy w gronie użytkowników nowych rozwiązań technologicznych dzierżą palmę pierwszeństwa.

Po przeciwnej stronie znajdują się klienci polskich banków, którzy z banku w komórce nie korzystają. Co ważne, w tej grupie prawie 40 proc. osób z bankowości elektronicznej nie korzysta w ogóle. Odsetek odpowiedzi negatywnych wzrasta wraz z wiekiem respondentów. Wśród Polaków-klientów banków powyżej 55 lat, z banków drogą elektroniczną nie korzysta 60 proc. respondentów.

Klienci niekorzystający z bankowości mobilnej rzadko łączą się z internetem przez komórkę

W kontekście telefonów komórkowych warto też odnotować, że częściej niż siedmiu na dziesięciu pytanych (71,7 proc.) nie korzysta z internetu za pomocą komórki. Jako powód, ponad połowa respondentów podała brak takiej potrzeby, 15,2 proc. stwierdziło z kolei, że korzystanie z internetu przez komórkę jest drogie, a prawie co dziesiąty klient (9,6%) dodawał, że jest to także niewygodne. Na brak odpowiedniego telefonu, umożliwiającego łączenie się z siecią, wskazywało 12,6 proc. pytanych.

ScreenShot234

W gronie tych, którzy chociaż z bankowości mobilnej nie korzystają, to z internetem przez komórkę się łączą, przeważają mężczyźni (dwukrotnie więcej respondentów płci męskiej) i osoby młode do 25. roku życia, wśród których przeszło już ponad połowa (57,1 proc.) deklaruje korzystanie z sieci przez komórkę.

Klienci polskich banków nie mają wygórowanych potrzeb w zakresie funkcji dostępnych w ramach bankowości mobilnej

Chociaż osoby, które z bankowości mobilnej korzystają, zwracają uwagę na wady usługi (np. 26 proc. poddała w wątpliwość jej bezpieczeństwo), to jednak 44 proc. użytkowników nie była w stanie ich wskazać. Z kolei co dziesiąty uznał, że bankowość w komórce jest usługą bez wad.

Co warto podkreślić, w badaniach ujawnił się też 15-proc. odsetek osób, które stwierdziły, że zakres możliwych do wykonania operacji w ramach bankowości mobilnej jest zbyt mały. Inna analiza Homo Homini dla mBanku – przeprowadzona zarówno wśród osób korzystających, jak i niekorzystających z tego typu usług – pokazała jednak, że klienci ograniczają się (lub chcieliby ograniczyć się) do realizacji tych samych, podstawowych operacji i zleceń w ramach bankowości w komórce. Mowa o sprawdzaniu salda rachunku i jego historii, wykonywaniu przelewów i doładowywaniu telefonów.

Mało tego, według deklaracji osób korzystających z bankowości mobilnej, w przyszłości za pośrednictwem komórki chciałyby one korzystać z tych samych możliwości w swoim banku.

Osoby korzystające z bankowości mobilnej twierdzą, że są z niej zadowolone

Wracając do cech bankowości mobilnej – tylko 11 proc. respondentów miało problem z wymienieniem zalet tej usługi. Prawie 70 proc. badanych po stronie plusów podawało z kolei mobilność tego rozwiązania i jego dostępność (z banku w komórce można korzystać w każdym miejscu), a 16 proc. wskazywało po prostu na wygodę. Być może dlatego dziewięciu na dziesięciu ankietowanych wyraziło zadowolenie z usług bankowości mobilnej, oferowanych przez ich bank – to bardzo dobra ocena.ScreenShot235

Badanie Instytutu Homo Homini dla mBanku pokazało również, że ze względu na wygodę, z jaką wiąże się korzystanie z bankowości mobilnej, a także brak konieczności przemieszczania się do miejsca, gdzie stoi komputer, trzem na dziesięciu użytkownikom zdarza się logować do bankowości mobilnej mimo że w tym samym czasie mają dostęp do bankowości internetowej.

Zdania respondentów co do przyszłości bankowości mobilnej są podzielone

Czy powyższa deklaracja jest przełomem? Niekoniecznie, bowiem chociaż 48 proc. respondentów (korzystających z usług bankowości mobilnej) twierdzi, że w przyszłości tego typu rozwiązanie mogłoby zastąpić bankowość internetową, to jednak 42 proc. odpowiadających nie jest o tym przekonana.

Sceptycy zwracają uwagę, że obecnie bankowość internetowa jest wygodniejsza, np. dzięki większemu ekranowi komputera czy większym klawiszom – tak odpowiedziało 74 proc. pytanych. Biorąc pod uwagę dynamiczny rozwój technologiczny urządzeń mobilnych, spodziewamy się, że sytuacja może się w przyszłości zmienić.

Z PERSPEKTYWY BANKU

Bank w komórce to przyszłość, w bankowość elektroniczną też kiedyś wątpiono 

Wynik badania Instytutu Homo Homini, przeprowadzonego na zlecenie mBanku, nie jest dla nas zaskakujący ani nie odbieramy go pesymistycznie, bo podobną historię obserwowaliśmy 11 lat temu przy uruchamianiu mBanku. Wówczas sceptycy, w oparciu o podobne badania, zapowiadali, że będzie to porażka z uwagi na niskie, deklarowane zainteresowanie klientów. Okazało się wkrótce, że dostęp do banku on-line stał się dla Polaków absolutnym priorytetem. Podobnie będzie z bankowością mobilną, która choć nie stanowi rewolucji w usługach bankowych, to zmienia sposób, w jaki klienci wykorzystują zdalne kanały dostępu do platform internetowych. W naszym przekonaniu ten segment czeka bardzo dynamiczny wzrost w nadchodzących kwartałach, a rok 2012 będzie rokiem tabletów, a więc również rokiem bankowości mobilnej – powiedział w imieniu mBanku Paweł Kucharski, dyrektor banku ds. marketingu i rozwoju biznesu bankowości detalicznej BRE Banku.

Pełny raport z badania jest dostępny na stronach internetowych mBanku.

Bartek CiszewskiBankowość mobilna w Polsce dla 3,5 proc. klientów – raport IHH dla mBanku
read more

finansopedia.forsal.pl – encyklopedia finansowa dla Infor Biznes

finansopedia header

W trakcie naszej pracy nad restrukturyzacją i rozwojem Forsal.pl, należącego do Infor Biznes, które już opisywaliśmy jakiś czas temu, zaprojektowaliśmy i wdrożyliśmy projekt encyklopedii finansowej, który właśnie oficjalnie ujrzał światło dzienne.

finansopedia strona główna

Pomysł stworzenia encyklopedii finansowej opartej o darmowy, sprawdzony CMS Media Wiki wydawał się nam oczywistym rozwiązaniem dla wydawcy, który nie tylko walczy o czołową pozycję w kategorii Biznes, Prawo, Finanse, ale też konsekwentnie od początku wydawania “Gazety Prawnej” opiera swoją strategię o dostarczanie szybkiej, praktycznej i użytecznej informacji.

Aż dziw bierze, że żaden z wydawców nie zdecydował się jeszcze na podobny krok. W polskim internecie nie ma znaczącej encyklopedii finansowej, podobnej chociażby do anglojęzycznej Investopedii (nie ukrywamy, że to zainspirowało nas do nazwy “finansopedia”).

Wydaje nam się to lepszym pomysłem, niż odpalanie komercyjnej kopii całej Wikipedii, jak zrobiła to Wirtualna Polska, zwłaszcza, że wielu finansowych haseł wciąż brakuje w samej Wikipedii.

Do tego każdy, kto chociaż trochę poobracał się wśród reklamodawców z branży finansowej, wie że są skłonni przeznaczyć część swojego budżetu na projekty “contentowe”. O tym, że TMS Brokers (partner finansopedii) chętnie zasponsorowałby taką encyklopedię wiedział każdy, kto jeździ warszawskim metrem. Dom maklerski na podziemnych monitorach wyświetlał hasła związane z rynkiem Forex.

Zespół redakcyjny Forsal.pl konsekwentnie nabudowuje bazę haseł, z każdym dniem jest ich coraz więcej w Google i musi przekładać się to na wyniki oglądalności.

Spodziewajcie się skoku Forsalu w jesiennym megapanelu.

Bartek Ciszewskifinansopedia.forsal.pl – encyklopedia finansowa dla Infor Biznes
read more

Wielkomiejski babyboom w Polsce – nowe pokolenie świadomych finansowo rodziców

Baby in The Park

© Eimantas Buzas | Dreamstime.com (RF-LL)

W ostatnich trzech latach w Polsce rodziło się ponad 400 tys. dzieci. To o ok. 50 tys. rocznie więcej niż na początku dekady. Dużo częściej na dzieci decydują się wykształceni mieszkańcy dużych miast. W Warszawie rodzi się ponad 19 tys. dzieci rocznie, częściej na dzieci decydują się również rodzice z wyższym wykształceniem.

Jak pokazują dane GUS, wśród osób z wyższym wykształceniem (około 15 proc. Polaków) rodzi się w ostatnich latach więcej dzieci. Aż 174 tys. z 420 tysięcy noworodków, które przyszły na świat w 2009 roku mają co najmniej jedno z rodziców z wyższym wykształceniem. Z kolei w dużych miastach (powyżej 100 tys. mieszkańców) urodziło się 113 tys. dzieci. Skąd to zjawisko?

Dzieci urodzone w Polsce w latach 2002-2009

Na macierzyństwo decydują się teraz kobiety urodzone w czasie wyżu demograficznego lat 80. Udało im się osiągnąć stabilną sytuację materialną i świadomie decydują się na dzieci. – Czekałam najpierw na ustabilizowaną sytuację finansową i etat, a potem na właściwego kandydata na ojca – przyznaje Alicja Rotfeld, grafik w warszawskim wydawnictwie.

Właśnie odpowiedzialne planowanie przyszłości finansowej rodziny jest tym, co wyróżnia obecne pokolenie trzydziesto i czterdziestolatków – zauważają eksperci rynku finansowego. – Moja mama nie miała pomysłu ani możliwości zabezpieczenia naszej przyszłości – mówi pani Joanna z Warszawy, która pracuje w branży finansowej. – My przywiązujemy do tego dużą wagę. Mamy programy regularnego oszczędzania, inwestujemy w fundusze. Wykupiliśmy też polisy na życie.

Rozważne planowanie finansowej przyszłości wiąże się z większymi wyzwaniami. – Wydaje mi się, że obecnie jesteśmy dużo mniej bezpieczni, niż kiedyś, jeśli chodzi o finanse – mówi Alicja Rotfeld. – Trudniej o stałą, pewną pracę, mniej jest bezpłatnych świadczeń, za to więcej pokus – także finansowych.

Sytuacja zmusza Polaków do zmiany postawy. – Na zachodzie Europy oszczędzanie na przyszłość dzieci jest normą – tłumaczy Wioletta Kociszewska, dyrek­tor Biura Pro­duk­tów Inwestycyjnych Deutsche Bank PBC. – Polscy 20-30-latkowkie dopiero się tego uczą – dodaje.

współczynnik dzietności w Polsce

Rodzicielstwo wiąże się ze znacznymi wydatkami. – W mojej okolicy nie ma państwowych, czy gminnych przedszkoli, więc jestem skazana na prywatne, które kosztuje ok. 1000 zł miesięcznie, i to jest największe obciążenie mojego budżetu – mówi Alicja Rotfeld. Pani Joanna szacuje, że opiekunka do dzieci, przedszkole czy dodatkowe zajęcia dla jej dwóch córek kosztują nawet cztery tysiące złotych miesięcznie. Mimo tych obciążeń, młodzi rodzice nie powinni zapominać o bardziej długoterminowych celach, jak studia i wsparcie dla dzieci, gdy będą wkraczać w dorosłość.

Jak najwygodniej oszczędzać w perspektywie 20 lat? W co inwestować? Do niedawna odpowiedź była łatwa: w nieruchomości. Podczas boomu na tym rynku, gdy ceny atrakcyjnie położonych mieszkań podwajały się w 2-3 lata, to była właśnie najlepsza forma inwestycji, nawet jeśli wymagała wspomagania kredytem. To przeświadczenie jest nadal powszechne. Chociaż analitycy rynku są powściągliwi, wciąż aż 45 proc. Polaków uważa, że nieruchomości to najpewniejsza inwestycja, wynika z sondażu Instytutu Homo Homini przeprowadzonego na zlecenie Deutsche Bank PBC.

Jednak od czasu finansowego krachu, nie ma już łatwych wyborów. Jak pokazują najnowsze dane Open Finance i Home Broker ceny mieszkań spadły o 3,4 proc. w skali roku. W niektórych miastach – Gdyni, Bydgoszczy czy Wrocławiu – o 5 do 7 proc. Może to sugerować, że teraz jest najlepszy moment na zakup mieszkania, jednak z drugiej strony pokazuje, że rynek nieruchomości wciąż jest niestabilny. Mimo to analitycy Home Broker wskazują, że w długim terminie oczekiwana stopa zwrotu z zakupu mieszkania wynosi przeciętnie 4,3 proc. rocznie.

współczynnik dzietności w krajach UE

– Kiedy rozważamy inwestycje w długim okresie najważniejsze są: systematyczność i dywersyfikacja portfela – mówi Kociszewska. – Przykładowo przy wyborze inwestycji opartej o fundusze, wpłaty regularnych składek pozwolą uśrednić cenę , przez co minimalizujemy ryzyko zakupu jednostek po najwyższej cenie. Z kolei różnicując swój portfel inwestycji , zmniejszamy straty w wyniku spadku cen pojedynczych aktywów – wyjaśnia. Można próbować realizować tę strategię na własną rękę, ale nie każdy jest w stanie śledzić na bieżąco kursy akcji i szukać okazji inwestycyjnych. Alternatywą są gotowe rozwiązania. Na polskim rynku dostępnych jest już kilka długoterminowych produktów inwestycyjnych z regularną składką. Odkładając kilkaset złotych miesięcznie można w nich uzbierać w ciągu 20 lat ponad ćwierć miliona złotych.

– W długiej perspektywie najlepiej sprawdzają się plany systematycznego inwestowania czy oszczędzania. Dostępne np. w formie polis opartych o ubezpieczeniowe fundusze kapitałowe łączą w sobie element długofalowej inwestycji i systematyczności, pozwalają też na podział środków pomiędzy różne klasy funduszy w zależności od bieżącej sytuacji na rynku – tłumaczy Wioletta Kociszewska z Deutsche Bank PBC.

– Ważne jest, by inwestycje odpowiednio rozłożyć w czasie, a planowaną składkę dopasować do możliwości – tłumaczy ekspert Deutsche Bank PBC. – W długim okresie, np. 18-20 lat, ryzyko straty związanej z wahaniami koniunktury jest niższe. Natomiast odsetki od nawet niewielkich kwot pracują z dodatkową siłą tzw. procentu składanego. Dlatego kluczowa jest szybka decyzja i długofalowe myślenie o inwestycjach, które mają zabezpieczyć przyszłość dzieci – dodaje.

Przeprowadziliśmy symulację. W pierwszej symulacji rodzice decydują się odkładać co miesiąc 500 złotych. Zakładając, że inwestują w produkt inwestycyjny z potencjalnym zyskiem netto w wysokości 7 proc. oraz miesięczną kapitalizacją odsetek, gdy ich dziecko będzie miało 20 lat, będą dysponować sumą 262 tys. złotych.

młodzi rodzice - symulacja I

W drugim przypadku przyjęliśmy takie same parametry produktu, jednak założyliśmy, że rodzice mają nieco mniejszy przychód, ale ze ślubnych prezentów uzbierali ok. 35 tys. złotych, które jednorazowo inwestują. Odkładając miesięcznie zaledwie 200 zł są w stanie oszczędzić 245 tys. złotych.

młodzi rodzice symulacja II

Długoterminowe programy inwestycyjne dostępne na polskim rynku, takie jak np. pro­dukty z linii db Inwes­tuj w Przyszłość, mają często formę ubez­pieczeń. – Taka postać ma oprócz wspomnianych wcześniej aspektów systematyczności i dywersyfikacji jeszcze dwie dodatkowe zalety: po pierwsze, zgromadzone pieniądze można dziedziczyć, wskazując jako uposażoną dowolną osobę, po drugie podatek kapitałowy zostaje odroczony w czasie – zauważa Wioletta Kociszewska. – Trzeba pamiętać, że im wcześniej zaczniemy odkładać pieniądze na przyszłość, tym większe i pewniejsze osiągniemy zyski – dodaje.

Dzieci często określane są jako największa inwestycja życia. Jak długo i w jakim stopniu wspierać finansowo dzieci? To zależy od podejścia rodziców. Alicja Rotfeld: – Jestem też gotowa wspierać finansowo moje dziecko do końca życia, o ile będzie to możliwe, ale rzecz jasna liczę, że nie będzie mu to potrzebne.

Z kolei pani Joanna stawia na samodzielność: – Nie mam nic przeciwko opłacaniu czesnego za studia mojego dziecka, ale w tym czasie będę oczekiwała, że na własne utrzymanie w akademiku będzie zarabiać – mówi pani Joanna. – Fajnie byłoby móc kupić córkom pierwsze mieszkanie, ale wolałabym, aby doszły do tego same, z jakąś niewielką pomocą z naszej strony – dodaje.

Bartek CiszewskiWielkomiejski babyboom w Polsce – nowe pokolenie świadomych finansowo rodziców
read more

Bankowość mobilna na Rewolucji w Finansach

Największe banki nie przyjmują do wiadomości komórkowej rewolucji. – Nie będę ukrywał, że nie jest to dla nas priorytet – powiedział Wojciech Bolanowski z PKO BP. Nic dziwnego, jak wynika z badań Homo Homini, aż 55 proc. nie ma pojęcia, czym jest „bankowość mobilna”, 25 proc. coś o niej słyszało, 18 proc. twierdzi, że wie co to jest, a jedynie  3 proc. kiedykolwiek z niej korzystało.

Magda Załubska-Król i Marek Gieorgica Clear Communication Group, z którymi współpracujemy, współorganizowali najnowszy odcinek konferencji z cyklu Rewolucja w Finansach, cyklicznego wydarzenia branży bankowej stworzonego przez Michała Macierzyńskiego (kiedyś Bankier.pl, teraz PKO BP). Najlepszy, jaki pamiętam.

rewolucja w finansach

Punktem wyjścia było specjalne badanie przeprowadzone przez Instytut Homo Homini na potrzeby konferencji (sponsorowane przez mBank). Ponieważ Polacy obsługują bank przez komórkę niezwykle rzadko, aby wyłonić chociaż 1000-osobową próbę, IHH musiał przebadać ich aż 30 tys. Szczegółowe wyniki będą niedługo dostępne na stronie Rewolucji w Finansach.

Założeniem konferencji, jak sugerowali we wstępie Magda i Marek z CCG, miało być przygotowanie do wielkiej, wspólnej kampanii promocyjnej. Jej cel? Przekonać niezdecydowanych, bojących się nowego Polaków do produktu, który jest hitem wśród Indusów i Afrykanów (nie mają, jak podłączyć się kablem do internetu). Jednak przedstawiciele polskich banków raczej zachowawczo bronili status quo.

Raiffeisen, Citi czy Millenium chwalili się tym, że są w tej chwili liderami bankowości komórkowej, mBank tłumaczył, dlaczego nie potrzebuje aplikacji dedykowanych na poszczególne platformy, ale i tak je zaraz zrobi. A PKO BP i Pekao SA zacierały ręce na samą myśl, że kiedyś wejdą na ten rynek i zostaną liderami.

Najciekawszą, chociaż maratońsko długą, prezentację miał Arkadiusz Jadczak z Evangelist, który pracował we wielu wdrożeniach bankowości elektronicznej w Polsce (mBank i Multibank), a także na Ukrainie i w Rosji.

Zwrócił uwagę, że podobnie jak z obecnością w mediach społecznościowych, tak w bankowości mobilnej, banki muszą zmierzyć się z problemem, czy tego chcą czy nie. I tak fani lub antyfani (jak w przypadku adisucks) założą profil marki.

I tak developerzy nie zawsze dla zarobku, często w ramach open source, stworzą aplikacje do obsługi banku. A wtedy, gdy któraś z nich padnie ofiarą złodziei, medialna wina i tak spłynie na bank. Bo dlaczego nie robił aplikacji, skoro ludzie chcieli?

A partyzanckie aplikacje mBanku w Android Markecie wyglądają tak:

guerilla aplikacje mbanku

Mamy tu pełną aplikację do obsługi konta, asystenta domowych wydatków oraz readera SMS. Jestem typem dosyć obsesyjnym, jeśli chodzi o bankowe bezpieczeństwo. Do niedawna miałem obawy przed logowaniem się do panelu przez modem GSM. Testować je czy nie?

Bartek Ciszewski (klient mBanku bez aplikacji na Androida)

P.S.: Kolejne relacje z konferencji, gdy tylko pojawią się materiały z poszczególnych prezentacji

P.S.2: Magda, Marek – to była jedna z najciekawszych polskich konferencji, jakie pamiętam

Bartek CiszewskiBankowość mobilna na Rewolucji w Finansach
read more

Szaleją na Facebooku i Twitterze, ale nie mogą się do tego przyznać

fot. Reuters

Jak donosi Reuters, francuskie media nie mogą przekierowywać dyskusji na Twittera czy Facebooka, bo jest to traktowane jako kryptoreklama poza wyznaczonym czasem, oddzielonym od redakcyjnego pasma.

Może wytrychem okaże się zwrot: “Zapraszamy do dyskusji w sieciach społecznościowych”?

Kilka miesięcy temu zwrot “zapraszamy do dyskusji na naszym profilu Facebookowym” zniknął też z antety Polskiego Radia, co zauważyliśmy jako fani Trójki i Czwórki. Oba kanały mają świetne profile na Facebooku (głównie dzięki marce, ale też dzięki sprawnej pracy promocyjnej redakcji).

Fanpejdże mają odpowiednio 52,6 tys. i 41,5 tys. fanów. Szczególnie dobry wynik w przypadku Czwórki, marki młodej i mało popularnej w samym eterze.  Alternatywna Czwórka od niedawna jako pierwsze polskie radio nadaje streaming wideo, który naprawdę da się oglądać. Szczególnie polecamy wieczorne występy didżejskie, do których wizualizacje tworzą utalentowani widżeje.

O ile dynamika wzrostu fanpejdża Trójki może spowolnić bez wsparcia z radiostacji, to wydaje się, że w przypadku Czwórki dźwignia ze strony Facebooka jest już silniejsza i to FB będzie w stanie wypromować rozgłośnię. Trzymamy kciuki.

Bartek CiszewskiSzaleją na Facebooku i Twitterze, ale nie mogą się do tego przyznać
read more