All posts tagged: raport

Content Marketing w sektorze B2B jest już standardem

Przez branżę marketingową przewinęło się wiele sezonowych mód, które wydawały się rewolucyjną zmianą. Content marketing do nich nie należy. Obserwacja kilkunastu lat praktyk rynkowych i długofalowych trendów w mediach oraz usystematyzowane cykliczne badania utwierdzają mnie w tym przekonaniu. Promocja produktów i usług za pomocą użytecznej treści dystrybuowanej bezpośrednio wśród wybranej grupy odbiorców jest skuteczna. Upside w przypadku tej strategii jest ogromny.

Szczególnie w sektorze B2B. Biznes ceni praktyczną wiedzę dużo wyżej od krótkotrwałego szumu medialnego. Co więcej, relacje między profesjonalistami są bardziej podatnym gruntem dla content marketingu niż relacje firm z konsumentami.  Z jednej strony przedsiębiorstwa dysponują unikalną wiedzą o rozwiązaniach, które dostarczają klientom. To wiedza trudna do skopiowania, bo płynie z wieloletnich doświadczeń i jest rozproszona wśród pracowników poszczególnych działów: produktowych, sprzedażowych, finansowych czy obsługi klienta.

Z drugiej strony klienci biznesowi chętnie za tę wiedzę zapłacą. W przeciwieństwie do konsumentów, którzy przywykli, że treści, szczególnie w internecie, powinny być darmowe, profesjonaliści zdają sobie sprawę, że użyteczna informacja ma swoją cenę. Na rynku B2B dane kontaktowe zostawione w formularzu są powszechnie akceptowaną formą zapłaty za pobranie dokumentu pdf czy przyłączenie się do webinarium. Jest ona bardziej naturalna niż np. wyświetlenie na stronie internetowej agresywnej reklamy graficznej, co jest jedną z najniższych stawek za konsumpcję treści na rynku B2C.

Dynamiczny rozkwit usług SaaS w ostatnich latach jest ważnym katalizatorem rozwoju content marketingu B2B. Nowoczesne narzędzia pozwalają amatorom tworzyć atrakcyjne treści: teksty, grafiki, audio czy wideo. Laicy po krótkim szkoleniu mogą z powodzeniem konkurować z zawodowcami. Liczy się pomysłowość i wiedza. Drogę twórcom content marketingowym przetarli pod tym względem hobbyści. To oni zdominowali rynek wydawniczy najpierw blogowymi wpisami, a potem żartami fotograficznymi (tzw. memami), ruchomymi obrazkami (gifami), czy wreszcie świetnie zmontowanymi klipami wideo. Twórcy aplikacji SaaS dla biznesu zebrali te funkcjonalności i połączyli w  narzędzia dedykowane tworzeniu webinariów czy infografik na potrzeby content marketingu.

Dystrybucja treści przeszła jeszcze większą rewolucję. Publikacja w sieci nie kosztuje nic. Dzisiaj wydaje się to naturalne, ale jeszcze kilkanaście lat temu, aby dotrzeć z własnym przekazem, nie wykupując reklamy ani nie inspirując zawodowych dziennikarzy, trzeba było zainwestować znaczne środki w druk i kolportaż. Nadawanie przez firmy własnych treści radiowych czy telewizyjnych było praktycznie niemożliwe.

Dzisiaj firmowa strona internetowa, do której link wyświetla się na pierwszej stronie wyników Google np. na hasło “szkolenie motywacyjne”, jest najskuteczniejszą formą reklamy tej usługi. Żadna forma tradycyjnej reklamy prasowej, radiowej, telewizyjnej czy outdoorowej jej nie przebije. W świecie zdominowanym przez wyszukiwanie wartościowe treści są najlepszą formą promocji.

Na tym nie koniec. Nie zapominajmy o mediach społecznościowych. Wiele wskazuje na to, że nie znikną, a ich znaczenie powinno rosnąć z pokolenia na pokolenie. W mediach społecznościowych najcenniejsze są pozytywne opinie. Tworzenie użytecznych treści, rozwiązujących codzienne problemy czytelników, to jedna z najlepszych strategii, aby je generować. Wizerunek eksperta w swojej dziedzinie nie tylko pomoże firmie czy specjaliście znaleźć nowych klientów, ale też zwiększyć marżę.

Firmy B2B  zazwyczaj nie spieszą się z wdrażaniem nowości marketingowych. Pozwalają sektorowi B2C ponosić koszty eksperymentów. Content marketing jest już na tyle dojrzałą strategią, że obserwujemy zrównoważony wzrost zaangażowania w nią także wśród przedsiębiorstw B2B.

Z badania “B2B Content Marketing Benchamarks, Budgets, and Trends – North America”,  wynika, że aż 70 proc. marketerów z branży tworzy więcej treści niż przed rokiem. Z kolei nieopublikowane jeszcze badanie Nowoczesnej Firmy dowodzi, że polskie firmy nie pozostają w tyle. Już 61 proc. z nich przyznaje, że stosuje content marketing. Co ciekawe jest on powszechny wśród przedsiębiorstw z sektora B2B, gdzie stosowanie go zadeklarowało aż 64 proc. respondentów. Jedna trzecia kieruje się w działaniach content marketingowych spisaną strategią, a 56 proc. kontroluje ROI tej formy promocji.

Twarde liczby wynikające z naszego badania pokazują, że content marketing sprawdza się. Polskie firmy dopracowują procedury produkcji treści, jej promocji oraz konwersji na leady sprzedażowe. Są też w stanie stworzyć, wdrożyć i zmierzyć efektywność strategii content marketingowych. Wygląda na to, że rewolucję mamy już za sobą. Przebiegła spokojnie dla firm nieuzależnionych od tradycyjnego outbound marketingu. Teraz czas na ewolucyjne zmiany i powielanie dobrych praktyk rynkowych.

Bartek CiszewskiContent Marketing w sektorze B2B jest już standardem
read more

Deloitte: Metody wywiadowcze skuteczną bronią w walce z cyberzagrożeniami

DlaczegoTeraz

Ponad 80 proc. zagrożeń w sieci Internet nosi znamiona działań o charakterze zorganizowanym. Tymczasem ani prawo, ani narzędzia dotychczas wykorzystywane przez firmy w walce z cyberprzestępczością nie nadążają za nowymi sposobami ataków. Autorzy raportu „Cyberodporność w świecie ewoluujących zagrożeń” przygotowanego przez firmę doradczą Deloitte zwracają uwagę, że każda polska firma oraz organizacja musi zakładać, że jest potencjalnym obiektem ataku w sieci. Tylko działania prewencyjne mogą skutecznie przygotować ją na takie zagrożenie.

Dynamiczne zmiany technologiczne poza wieloma zaletami niosą za sobą także wiele zagrożeń. Zorganizowane grupy przestępcze zachęcone pozorną anonimowością w sieci, nieskutecznością działań organów ścigania oraz łatwością uzyskania korzyści finansowych, atakują organizacje rządowe i firmy na całym świecie. Wbrew pozorom nie jest to tylko problem amerykańskich gigantów czy tamtejszej administracji publicznej. W erze globalizacji granice pomiędzy poszczególnymi krajami zacierają się, a Polska i polskie firmy są członkami licznych organizacji o zasięgu międzynarodowym.

Tymczasem w ostatnich latach nastąpił gwałtowny proces profesjonalizacji grup przestępczych działających w cyberprzestrzeni. Obecnie cyberprzestępczość jest kolejną generacją rozwoju zorganizowanych grup przestępczych i potencjalnie może okazać się realnym następcą choćby mafii narkotykowej, a przez to atrakcyjną alternatywą dla tradycyjnych źródeł działań przestępców.

„Atrakcyjność cyber rzeczywistości, jako platformy przeznaczonej do nielegalnych działań, wynika z kilku czynników. Przestępcy mogą liczyć na brak gotowości organów ścigania i wymiaru sprawiedliwości do sprawnego reagowania, a co za tym idzie do ograniczonego ryzyka sankcji. Zachęcającym czynnikiem jest także fakt, że koszt rozpoczęcia działań przestępczych w sieci jest mniejszy niż w wypadku tradycyjnych metod działania przestępczości zorganizowanej. Istotnym czynnikiem wpływającym na atrakcyjność cyberprzestęczości jest również ograniczona konkurencja, która w tradycyjnie pojmowanych obszarach działań przestępców jest znaczna. To wszystko sprawia, że rynek handlu informacjami rośnie w ogromnym tempie.” – tłumaczy Jakub Bojanowski, Partner w Dziale Zarządzania Ryzykiem Deloitte.

Działalność przestępców to jednak tylko jedno z wielu źródeł współczesnych zagrożeń dla organizacji działających w cyber rzeczywistości. Organizacje uczestniczące w globalnym badaniu Deloitte TMT Security Survey 2013 (2013 TMT Global Security Study: Blurring the lines) wskazały, że dostrzegają istotne zagrożenia związane:

· z ilością oraz rodzajem danych przekazywanych stronom trzecim (78 proc. respondentów),

· coraz szerszym wykorzystaniem urządzeń mobilnych (74 proc.) oraz

· brakiem odpowiedniej świadomości wśród użytkowników (70 proc.)

Powoduje to sytuację, w której organizacje stoją przed wyzwaniami związanymi z cyberprzestępczością z jednej strony, a trendami w dziedzinie wykorzystania technologii z drugiej.

Skuteczna odpowiedź na nowe lub rozwijające się zagrożenia związane z działaniem w cyber rzeczywistości wymaga zastosowania nowego podejścia. Stosowana od lat ochrona polegająca na wykrywaniu i neutralizowaniu cyber zagrożeń oraz doskonaleniu procesów ochrony w oparciu o wnioski wynikłe z analizy zdarzeń, przestała być skuteczna. Skala potencjalnych strat w organizacjach silnie uzależnionych od technologii może być tak znaczna, że nie będą one miały szans na naukę – przestaną istnieć w wyniku skutecznego cyberataku.

„W obliczu zagrożeń typu APT – Advanced Persistent Threats („zaawansowane, ciągłe zagrożenia”) najważniejszym czynnikiem, który minimalizuje skutki ataku jest natychmiastowa reakcja. Tradycyjne metody oparte na kontroli dostępu okazują się nieadekwatne do stopnia złożoności i szkodliwości aktualnych zagrożeń” – wyjaśnia Cezary Piekarski, Starszy Menedżer w Dziale Zarządzania Ryzykiem Deloitte.

Zdaniem ekspertów Deloitte w takich przypadkach dobrym pomysłem jest ciągła analiza zachowań infrastruktury informatycznej oraz informacji pochodzących z zewnątrz organizacji (ang. threat intelligence).

„Mechanizmy obrony muszą mieć charakter wyprzedzający i działać niczym sprawny wywiad, który dostarcza informacji na czas. W gotowości powinny czekać narzędzia do zbierania materiału (mogącego stanowić dowód w postępowaniu), środki komunikacji wewnętrznej i zewnętrznej firmy oraz grupa ekspertów, która niezwłocznie podejmie działania eliminujące słabości wykorzystane przez atakujących oraz ograniczy wpływ zagrożenia” – tłumaczy Cezary Piekarski.

Tymczasem mimo rosnącej skali zagrożeń budżety przeznaczane przez organizacje na ochronę kluczowych informacji oraz obronę przed cyber zagrożeniami pozostają niemal bez zmian na przestrzeni ostatnich trzech lat. Wynika to przede wszystkim z trwającego kryzysu ekonomicznego i konieczności redukcji kosztów. Jest jednak szansa na zmianę postrzegania wydatków na ochronę informacji jako zbędnego balastu w budżecie. Blisko połowa firm z sektora bankowego i technologicznego zdaje sobie sprawę, że ograniczenia budżetowe stanowią poważną przeszkodę na drodze do budowania efektywnego programu bezpieczeństwa IT.

Jak Polska i polskie firmy są przygotowane do walki z cyberprzestępczością? W ocenie Deloitte, propozycje Ministerstwa Spraw Wewnętrznych RP zawarte w dokumencie „Rządowy Program Ochrony Cyberprzestrzeni RP na lata 2011-2016” oraz „Polityce Ochrony Cyberprzestrzeni” są krokiem w dobrą stronę, ale niezbędne są również zmiany legislacyjne, których celem byłoby stworzenie lepszych warunków do współpracy pomiędzy administracją publiczną a sektorem prywatnym.

 „Niepokoi również brak współpracy i wymiany doświadczeń w zakresie bezpieczeństwa w sieci pomiędzy firmami w wielu branżach, także tych kluczowych dla gospodarki, jak energetyka czy transport. Dużo lepiej jest za to w sektorze telekomunikacyjnym czy bankowym, gdzie dochodzi do regularnych kontaktów pomiędzy osobami odpowiedzialnymi za bezpieczeństwo informacji w danej spółce. Działania koordynowane z innymi firmami z tego samego sektora gospodarki lub posiadającymi podobny profil ryzyka powinny być podstawą skutecznego programu zwalczania cyberzagrożeń” – podsumowuje Jakub Bojanowski.

Informacje o raporcie:

Raport Deloitte Cyberodporność w świecie ewoluujących zagrożeń podsumowuje zmiany, które zachodzą na polu cyberzagrożeń. Raport przedstawia powody, dla których cyberprzestępcy decydują się na nielegalne działania w sieci, omawia kwestie związane z rozwojem technologii i jej adaptacji, oraz zwraca uwagę na fakt, iż dotychczasowe, standardowe metody walki ze zorganizowanymi grupami przestępczymi nie stanowią już odpowiedniej ochrony i nie gwarantują bezpieczeństwa. Autorzy opracowania udzielają odpowiedzi, jak stawić czoła wszechobecnym zagrożeniom, wskazując nowe drogi w bezpieczeństwie informacji.

Cały raport: www.deloitte.com/pl/cyber

Bartek CiszewskiDeloitte: Metody wywiadowcze skuteczną bronią w walce z cyberzagrożeniami
read more

Portret finansowy Polaków 2012. Plany na rok 2013

W 2012 r. Deutsche Bank PBC szczegółowo przeanalizował preferencje Polaków dotyczące zarządzania finansami, przeprowadzając szereg badań opinii. Respondenci odpowiadali m.in. na pytania dotyczące korzystania z rachunków bankowych, oszczędzania, inwestowania oraz kredytów. Na podstawie odpowiedzi powstał kompleksowy raport „Portret finansowy Polaków 2012”. Równocześnie bank zapytał Polaków o plany finansowe na rok 2013 i porównał je z analogicznym badaniem przeprowadzonym rok wcześniej. Główny wniosek płynący z raportu jest jeden: o ile w sferze deklaracji jesteśmy finansowo racjonalni, to za tymi słowami zazwyczaj nie idą czyny. Szczególnie w kontekście zabezpieczenia własnej przyszłości.

RACHUNKI BANKOWE: Czym się kierujemy wybierając pierwsze i kolejne konto?

Jak wynika z badań Deutsche Bank PBC, statystyczny Polak posiada najczęściej jeden rachunek bankowy (67,5 proc). Kolejne 23,5 proc. z nas ma konta w co najmniej dwóch bankach. Bardziej „ubankowionych”, którzy mają 3 i więcej rachunków, jest zaledwie
ok. 9 proc.

Wybierając dla siebie konto Klienci najczęściej szukają takiego rozwiązania,
w którym nie ma żadnych opłat za prowadzenie – to najistotniejszy czynnik wyboru dla ponad 63 proc. badanych. Istotne są również bezprowizyjne wypłaty z bankomatów (prawie 54 proc. wskazań). Uwagę zwraca fakt, że dla ponad 37 proc. ankietowanych największe znaczenie przy wyborze konta ma ich osobista, subiektywna ocena banku.

– Polacy są z natury dość lojalnymi Klientami –
mówi prof. Tomasz Zaleśkiewicz, kierownik Centrum Badań nad Zachowaniami Ekonomicznymi z wrocławskiej SWPS. – Przywiązujemy się do instytucji, której powierzamy pieniądze. A to różni nas od np. Amerykanów, którzy przerzucają pieniądze z banku do banku w zależności od oferty. Przywiązanie do pierwszego rachunku bankowego wynika w dużym stopniu z naszej kultury – dodaje.

clip_image002

Dlaczego mając już rachunek bankowy decydujemy się na otwarcie kolejnych? Największą zachętą okazały się lepsze warunki kredytu mieszkaniowego lub gotówkowego, które bank proponował w przypadku uruchomienia konta (prawie 30 proc. wskazań). W drugiej kolejności decydowała potrzeba posiadania rachunku wspólnego z członkiem rodziny
(26 proc.) oraz bliskość oddziału banku. Co ciekawe, większość osób posiadających dwa lub więcej kont i tak najczęściej korzysta aktywnie tylko z jednego. – Nasze badanie pokazało, że niezależnie od liczby posiadanych kont zawsze jedno uważamy za swoje konto „główne”. Jest to zazwyczaj ten rachunek, na który wpływa pensja lub na którym zdefiniowane są przelewy, zlecenia stałe, polecenia zapłaty, itd. – mówi Monika Szlosek, Dyrektor Zarządzający Obszarem Bankowości Detalicznej i Inwestycyjnej Deutsche Bank PBC. – Warto zauważyć, że więcej niż co trzeci respondent za główne uważał to konto, które uruchomił w banku jako swoje pierwsze – dodaje.

FINANSOWE PLANY a rzeczywistość

Na przełomie 2011 i 2012 r. Deutsche Bank PBC zapytał Polaków, jakie działania związane z finansami podejmą w ciągu najbliższych 12 miesięcy. Jak się okazało, ponad połowa ankietowanych nie miała żadnych planów w tym zakresie. Natomiast spośród osób aktywnych, zdecydowana większość zamierzała przede wszystkim oszczędzać (ponad
30 proc.). Tylko nieliczni planowali zaciągnąć kredyt (około 11 proc.) bądź inwestować (tylko 7 proc.). Identyczne badanie zostało powtórzone w tym roku. Wyniki są bardzo zbliżone. Niemal 60 proc. badanych nie planuje w 2013 r. żadnych działań w zakresie finansów. Natomiast cieszyć może fakt, że w ciągu 12 miesięcy znacząco wzrosła grupa osób, która myśli o oszczędzaniu (do ponad 40 proc.). Tu wybór ankietowanych najczęściej padał na lokatę terminową (wzrost z 17 do 31 proc.). Niestety jednocześnie odsetek tych, którzy planują oszczędzać na emeryturę obniżył się z 10 do 6 proc.

Ten wynik jest zaskakujący, jeśli weźmiemy pod uwagę szeroką kampanię informacyjną rządu i głośną debatę publiczną na temat systemu emerytalnego, jaka przetoczyła się
w polskich mediach w 2012 r., przy okazji zmiany prawa dotyczącego wieku emerytalnego
– komentuje Monika Szlosek z Deutsche Bank PBC.

clip_image004


EMERYTURY: Świadomi potrzeby, lecz bierni

Jeszcze przed wprowadzeniem reformy Deutsche Bank PBC zrealizował badanie na temat planów emerytalnych Polaków, które pokazało, że statystyczny Kowalski rzadko myśli o samodzielnym zapewnieniu dostatniej przyszłości. Przy czym długoterminowe rozwiązania oszczędnościowe są dużo mniej popularne niż krótkoterminowe, jak np. lokaty. Paradoksalnie, kiedy Deutsche Bank zapytał Polaków o cele, na które warto oszczędzać, to właśnie dostatnia emerytura była jednym z najczęściej wymienianych.

Wyjaśnienie tej sytuacji jest bardzo prozaiczne. Pomimo starań banków i instytucji państwowych, które w ubiegłym roku przeprowadziły kilka kampanii edukacyjnych dotyczących systemu emerytalnego i samych produktów finansowych dedykowanych długoterminowemu oszczędzaniu, nasza wiedza na ten temat jest w dalszym ciągu bardzo niska – konkluduje dr hab. Tomasz Zaleśkiewicz, Dziekan wrocławskiego wydziału Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej, badacz zachowań ekonomicznych, mechanizmów podejmowania decyzji finansowych i inwestowania. – Dlatego, mimo świadomości racjonalności takiego działania, nie podejmujemy go w praktyce.

Faktycznie – choć IKE są dostępne na rynku od wielu lat, tylko 18 proc. respondentów zapytanych w pierwszych miesiącach 2012 roku przez Deutsche Bank PBC potrafiło prawidłowo rozwinąć ten skrót. Co oznacza IKZE, nie wiedział praktycznie żaden respondent – rozwinęło go prawidłowo zaledwie 2,8 proc. ankietowanych. Niemal połowa Polaków (47 proc.) nie interesowała się również tym, ile pieniędzy zgromadziła na swoich kontach w Otwartych Funduszach Emerytalnych i nigdy tego nie sprawdzała.


FINANSOWE ROZTERKI: Co zrobić z nagłym przypływem gotówki?

Aby sprawdzić, jak wyglądają spontaniczne wybory Polaków w zakresie finansów, Deutsche Bank PBC dwukrotnie zapytał ich o to, co by zrobili z dodatkowymi 5 tys. zł, które niespodziewanie pojawiłyby się w ich portfelach. Rok w rok respondenci najczęściej deklarowali, że szybko taką kwotę by wydali. W 2012 r. ok. 28 proc. respondentów odpowiedziało, że sfinansowałoby w ten sposób bieżące wydatki, 27 proc. przeznaczyłoby pieniądze na wakacje, a 14 proc. na zakup mebli lub remont. Ok. 13 proc. badanych ekstra gotówkę chciałoby przeznaczyć na spłatę rat kredytów. Co ważne, odsetek takich osób wzrósł od poprzedniego badania prawie dwukrotnie (z 6 proc.).

INWESTYCJE: Poszukiwanie bezpiecznych zysków czy owczy pęd?

Co robimy z pieniędzmi, kiedy jednak próbujemy aktywnie inwestować? – Zapytani
o najlepsze sposoby pomnażania oszczędności
Polacy konsekwentnie, drugi rok z rzędu, wybierają inwestycje, które przede wszystkim mają za zadanie chronić aktywa, a dopiero w drugiej kolejności je zwiększać – mówi Monika Szlosek z Deutsche Bank PBC.
Za najbardziej opłacalną inwestycję uznawane są nieruchomości (ok. 45 proc.). Przewaga nad innymi formami oszczędzania jest w tym przypadku druzgocąca. Plasujące się na drugim miejscu złoto wskazało zaledwie 12 proc. respondentów. Giełdę i obligacje wybierano znacznie rzadziej (odpowiednio 4,8 proc. i 4,4 proc.).

clip_image006

– Ludzie szukają „namacalnych” form inwestowania. Rynki kapitałowe są wirtualne, nie można ich dotknąć. Inaczej jest z nieruchomościami czy złotem – mówi prof. Tomasz Zaleśkiewicz. – Polacy wciąż pamiętają zyski z czasów hossy mieszkaniowej. Obecne spadki cen są nieporównywalne z wzrostami sprzed kilku lat. Chociaż zdaniem wielu analityków to nie jest już bezpieczna inwestycja, wciąż popularna jest opinia, że „ceny spadają, ale na nieruchomościach raczej się nie straci”.

Dlaczego tak mało jest w Polsce aktywnych inwestorów giełdowych? Według danych pozyskanych przez Deutsche Bank PBC w 2012 roku, tylko 12 proc. Polaków deklarowało, że kiedykolwiek inwestowało na giełdzie, a chęć udziału w obrocie akcjami wyraziło tylko 18 proc. ogółu badanych. Jak się okazuje, przed inwestowaniem w akcje powstrzymuje nas przede wszystkim brak wystarczających środków finansowych (50 proc. odpowiedzi) oraz kompetencji umożliwiających inwestowanie zapewniające satysfakcjonujący zysk
(16 proc.). Z kolei największą motywacją do podjęcia ryzyka związanego z inwestycją
w akcje dla 66 proc. respondentów zainteresowanych giełdą jest możliwość zarobku. Dodatkowo dla 11 proc. istotne jest szybkie tempo osiągania zysków. Trzecim powodem zainteresowania akcjami (wskazanie 9 proc. ankietowanych) jest dywersyfikacja inwestycji.


KREDYTY I POŻYCZKI: Kiedy z nich korzystamy?

Choć zapytani o plany na nowy finansowy rok Polacy tylko w niespełna 5 proc. deklarowali chęć zaciągnięcia kredytu, w innym badaniu Deutsche Bank PBC ponad połowa (54 proc.) przyznała, że w określonych sytuacjach brakuje im w domowym budżecie pieniędzy i przydałaby się pożyczka. Po dodatkowe finansowanie respondenci najczęściej skłonni byli sięgnąć z myślą o remoncie mieszkania (na taki cel wskazało 16 proc. badanych). Nagłe wydatki, spowodowane awarią sprzętu AGD i RTV mogłyby być przyczyną sięgnięcia po kredyt konsumpcyjny dla niemal 8 proc. respondentów.

Jesteśmy skłonni skorzystać z pożyczek wtedy, gdy widzimy, że mogą one zapewnić taki standard życia, na którym nam zależy. Stąd właśnie tendencja do zaciągania kredytów na remont czy wyposażenie mieszkania – podkreśla Paweł Dziekoński, Dyrektor Zarządzający Obszarem Produktów Kredytowych Deutsche Bank PBC.

FINANSE OSOBISTE POLAKÓW: Łatwo planować, trudniej realizować

Według Moniki Szlosek z Deutsche Bank PBC zachowania Polaków w sferze finansów wydają się być całkiem racjonalne, a większość z nich jest wynikiem najbardziej istotnych potrzeb lub ograniczeń. – Z jednej strony chcemy oszczędzać, z drugiej jednak sytuacja zmusza nas do wydawania gotówki na bieżące potrzeby. Choć zdajemy sobie sprawę
z wagi długoterminowego oszczędzania, w praktyce preferujemy produkty takie jak lokaty, oferujące szybki, ale niewielki zysk
– komentuje. – Niechętnie inwestujemy również
w fundusze, lub akcje giełdowe, co często może być wynikiem braku dostatecznej wiedzy na ich temat oraz wolnych środków w domowych budżetach –
dodaje. – Zdecydowanie chętniej inwestujemy jednak w nieruchomości i złoto, uchodzące za bezpieczniejsze
i bardziej przewidywalne cele inwestycyjne
. Wygląda na to, że w 2013 r. niewiele się zmieni w kwestii finansowych wyborów Polaków – tak przynajmniej wynika z ich deklaracji. Jednak tutaj kluczowe znaczenie mogą mieć też takie czynniki, jak sytuacja ekonomiczna kraju, poziom bezrobocia i ogólne perspektywy dla polskiej gospodarki.

W opinii Pawła Dziekońskiego, Dyrektora Zarządzającego Obszarem Produktów Kredytowych Deutsche Bank PBC, większą deklarowaną skłonność do oszczędzania wśród Polaków w pewnym stopniu możemy też powiązać z obserwowanym zwolnieniem tempa przedpłat kredytów hipotecznych. – Z jednej strony na to zjawisko wpływa wysoki kurs walut obcych – franka szwajcarskiego i euro, z drugiej natomiast Polakom spłacającym kredyty hipoteczne jest łatwiej, jeśli mają oszczędności – dodaje.

Bartek CiszewskiPortret finansowy Polaków 2012. Plany na rok 2013
read more

Zatory płatnicze problemem polskich firm

Zatory płatnicze są przeszkodą w rozwoju polskich firm. W latach 2008-2009 terminowość zobowiązań spadła drastycznie z 47 do poniżej 30 proc. Polskie firmy należą niestety do najmniej sumiennych w Europie, co stanowi zagrożenie dla bieżącej działalności naszych przedsiębiorstw. Na rynku są jednak dostępne rozwiązania, które pomagają regulować płynność. Przedsiębiorstwa umiejętnie korzystające z kredytów lub faktoringu mogą zostawić konkurencję w tyle – podkreślają eksperci. 

Polskie firmy są wyjątkowo niepunktualne jeśli chodzi o realizację płatności – wynika z raportu wywiadowni gospodarczej DunTrade D&B. W ubiegłym roku tylko trzy na dziesięć faktur zostały opłacone w terminie. Aż 10 proc. płatności było opóźnionych o co najmniej 90 dni. Mniej terminowo w Europie zobowiązania realizują tylko firmy z Portugalii i Hiszpanii (odpowiednio 10,7 i 10,5 proc.), krajów, które w przeciwieństwie do „zielonej wyspy” nad Wisłą, pogrążone są w głębokim kryzysie.

odsetek_terminowych_platnosci

Polska w pierwszej trójce….płatności spóźnionych 

W Europie średnio 40 proc. płatności regulowanych jest w terminie. Najlepszą reputację pod tym względem mają rozwinięte kraje Zachodu. Prym wiedzie Szwajcaria, gdzie 68,2 proc. faktur regulowanych jest w terminie, w Niemczech 60,5 proc., a w Holandii 54, 6 proc.

odsetek_platnosci_opoznionych_ponad_90_dni

Polska jest jednym z trzech krajów, w których odnotowuje się najwięcej zaległych płatności powyżej 120 dni. Podczas, gdy średnia dla Europy w tym terminie wynosi 1,7 proc., w Polsce aż7,9 proc. faktur ma przeterminowanie powyżej czterech miesięcy.

Chociaż w porównaniu z 2009 rokiem odnotowano 2 proc. spadek przeterminowanych faktur powyżej 120 dni, nie zmienia to faktu, że gorzej jest tylko w Hiszpanii gdzie odsetek ten wynosi 8,3 proc. Trójkę krajów z przeterminowaniem powyżej 120 dni zamyka Portugalia z 6,8 proc. Sytuacja ta jest o tyle niepokojąca, że w krajach Półwyspu Iberyjskiego od dłuższego czasu odnotowuje się pogarszającą się sytuację ekonomiczną.

– Prognozy nie napawają optymizmem. Spora grupa przed­siębiorców nie płaci nie tylko dlatego, że nie ma pieniędzy. Część firm celo­wo zwleka z uregulowaniem zobowiązań wobec kontrahen­tów, żeby mieć do dyspozycji więcej środków – mówi Tomasz Starzyk z D&B Poland. – W taki sposób kredytują sobie bieżącą działalność. Dlatego też w przyszłości będziemy świadkami wydłużających się terminów spłat, nie tylko do 90 lecz nawet do 120 dni.

praktyki_platnicze_w_Polsce_w_ostatnich_latach

Najgorszymi płatnikami są firmy średnie, małe i mikro. Duże spółki częściej realizują zobowiązania w terminie, albo spóźniają się nie dłużej niż 30 dni (w sumie w ponad 90 proc. przypadków).

 Badanie: Nieterminowe płatności są główną barierą rozwoju

Zatory płatnicze były w drugim kwartale 2011 roku największą barierą rozwoju polskich firm – wynika z najnowszego badania laureatów konkursu „Gazele Biznesu”. Zapytane o to, co najbardziej hamuje ich rozwój,  co czwarta z tych najbardziej dynamicznie rozwijających się spółek wskazała, że jest to niemoc w ściąganiu zobowiązań. Kwartał wcześniej tę odpowiedź wskazało 14 proc. firm, a przed sześcioma miesiącami tylko 10 proc.

Jak wskazują autorzy badania zator płatniczy, do tej pory był dopiero trzecią bądź czwartą największą przeszkodą polskich firm. Na czele niechlubnego rankingu znalazł się po raz pierwszy w dwuletniej historii badania.

„Co ciekawe, problem narasta, mimo że teoretycznie sytuacja finansowa statystycznej firmy się poprawia. Depozyty przedsiębiorstw w bankach szybko rosną (w maju 2011 r. poszły w górę o 8,2 proc. r/r), a wskaźnik płynności (oszczędności wobec bieżących zobowiązań) wzrósł w pierwszym kwartale 2011 r. do rekordowego poziomu 38,9 proc. To znaczy, że raczej spada moralność płatnicza niż pogarsza się kondycja firm”, czytamy w podsumowaniu badania.

Jak radzić sobie z zatorami…

 Zazwyczaj firmy, które mają problem z płynnością finansową ratują się kredytem obrotowym. Na własne ryzyko pożyczają niezbędne do dalszej działalności pieniądze z banku, które oddadzą, gdy kontrahenci spłacą wierzytelności.

Innym rozwiązaniem pozwalającym finansowanie bieżącej działalności firmy jest faktoring.  W tej usłudze faktorant (klient) sprzedaje swojej wierzytelności faktorowi (bankowi lub firmie faktorowi) a w zamian otrzymuje zaliczki na poczet niezapłaconych jeszcze faktur. Jednak, jak wskazują eksperci, firmy sięgają po to rozwiązanie zbyt późno.

– Świadome zarządzanie płynnością finansową powinno być standardem w każdej firmie. Tymczasem w Polsce obserwujemy paradoks. Usługa, która dla każdej firmy jest szansą na szybki rozwój, w obiegowej opinii traktowana jest jak koło ratunkowe – mówi Dariusz Filipek, Kierownik Zespołu Obsługi Faktoringu Deutsche Bank PBC. – Firmy sięgają po faktoring w ostateczności, choć wielu problemów z płynnością finansową mogłyby uniknąć, gdyby z tej usługi skorzystały wcześniej – dodaje.

Na co dzień faktoring ułatwia planowanie przepływu gotówki i pozwala uniknąć kłopotów finansowych związanych z brakiem płynności firmy. Stosowany jako stały element strategii finansowej w przedsiębiorstwie pozwala na pozbycie się tzw. luki finansowej, która jest zjawiskiem coraz powszechniej występującym w przedsiębiorstwach zmuszonych przez rynek do wydłużania terminów płatności swoim kontrahentom.

– Faktoring nie jest też panaceum, które rozwiązuje problemy z nierzetelnymi płatnikami, ale ma istotne zalety – zastrzega Dariusz Filipek.  – Najważniejszą wartością dodaną poza finansowaniem są tu dodatkowe usługi: inkaso, monitoring i ewentualnie przejęcie ryzyka niewypłacalności dłużnika. Zwyczajowo przyjmuje się, że gdy w umowie znajdą się co najmniej dwie z nich, mamy do czynienia z faktoringiem – dodaje.

Zaznacza też, że spośród tych czterech usług niezwykle ważne jest inkaso. Ponieważ faktor, który jest właścicielem wierzytelności (bezwarunkowym lub częściej warunkowym), dokonuje inkasa nabytych wierzytelności, wyręczając w ten sposób faktoranta. – Dzięki temu nasz klient nie musi już występować w roli „złego windykatora” , robi to za niego bank, który ma lepszą pozycję negocjacyjną – tłumaczy Dariusz Filipek. – Poza tym dłużnik zwykle nie chce psuć sobie relacji z dużą instytucją finansową, dlatego w zdecydowanej większości przypadków  kontakt ze strony banku wystarczy by zmobilizować go do spłaty. W stosunkowo niewielkiej liczbie przypadków podejmowane są inne bardziej stanowcze działania– dodaje.

Wreszcie, co w Polsce, gdzie aż 8 proc. faktur pozostaje niezapłaconych ponad 120 dni po terminie,  jest wyjątkowo ważne, faktor może przejąć ryzyko niewypłacalności kontrahentów krajowych i zagranicznych. Jednak rozważając ofertę faktora, warto mieć oczy szeroko otwarte, bo w praktyce na polskim rynku takie rozwiązania są rzadkością. – Dominuje faktoring z regresem (warunkowy), oferowany często z dodatkowym ubezpieczeniem – wyjaśnia Dariusz Filipek. – Oznacza to, że przejecie ryzyka niewypłacalności dłużnika gwarantuje umowa między faktorem a ubezpieczycielem lub bezpośrednio polisa zawarta przez faktoranta z ubezpieczycielem. Jednak w przypadku odmowy wypłaty odszkodowania przez towarzystwo ubezpieczeniowe, może to doprowadzić do sytuacji w której faktorant będzie musiał zwrócić wcześniej otrzymaną od faktora zaliczkę – dodaje.  Inaczej jest w przypadku pełnego faktoringu (bezwarunkowego). Tutaj faktor przejmuje w pełni ryzyko niewypłacalności dłużnika.

… i poprawić reputację firmy

Faktorant może natychmiast zamienić należność na gotówkę i dzięki temu łatwiej planować cash flow. W rezultacie prowadzi to do poprawy ważnych dla wiarygodności firmy wskaźników płynności ułatwiających negocjacje z inwestorami czy instytucjami finansowymi.

Dzięki faktoringowi firmy mogą oferować odbiorcom swoich towarów albo usług lepsze warunki płatności, a  dostawcom płacić przed terminem, co poprawia ich przewagę konkurencyjną i pozwala korzystać z rabatów.

Dodatkowo dla eksporterów i importerów faktoring minimalizuje ryzyko kursowe. Pełni też rolę mediatora w opóźnionych transakcjach. Jak przekonują eksperci Polskiego Związku Faktorów, często sama obecność trzeciego podmiotu między wierzycielem, a dłużnikiem przyspiesza spłatę długu. Ich zdaniem najkorzystniejszy, z punktu widzenia przedsiębiorcy, jest faktoring łączący finansowanie, prowadzenie kont rozliczeniowych oraz egzekwowanie należności.

– W obecnym otoczeniu biznesowym, gdzie opóźnianie płatności jest już nie tylko rezultatem braku gotówki, ale zwyczajem handlowym, firmy umiejętnie korzystające z usług faktoringu mogą wiele zyskać – mówi Dariusz Filipek z Deutsche Bank PBC. – We współczesnym świecie informacje przepływają coraz szybciej, dlatego reputacja może okazać się kluczową przewagą konkurencyjną – dodaje.

Bartek CiszewskiZatory płatnicze problemem polskich firm
read more

Sektor kreatywny – szansa dla polskiej gospodarki

cc

copyrights: TilarX / flickr.com

Polska nie jest i szybko nie będzie naukową potęgą. Jest jednak sektor, wskazywany przez ekonomistów jako przyszłość gospodarki, w którym mamy szansę zająć  silną pozycję. To sektor kreatywny. Jeśli odpowiednio dostosujemy prawo i ułatwimy mikrofirmom w nim działającym dostęp do kapitału, możemy stać się światową potęgą – wynika z raport Deutsche Bank Research.

W tradycyjnym rozumieniu tego słowa Polska nie jest innowacyjna. Liczba patentów przyznawanych polskim przedsiębiorcom i wynalazcom nie zachwyca. Według danych z amerykańskiego urzędu patentowego (USTPO) zajmujemy pod tym względem odległe 36. miejsce na świecie. W 2009 roku więcej patentów i znaków towarowych zastrzegły tam mniejsze kraje, takie jak: Bułgaria, Czechy, Słowenia, Węgry czy liczący mniej niż pół miliona mieszkańców Luksemburg

Jest jednak sektor, którego wartość w niewielkim stopniu odzwierciedla liczba patentów, a który rozwija się naturalnie, wciąż nieanalizowany dokładnie przez urzędy statystyczne: sektor kreatywny.

Czy sektor kreatywny może być potężniejszy niż przemysł samochodowy?

Sektor kreatywny to dział gospodarki składający się z kilkunastu branż tak różnych od siebie, jak działalność artystyczna czy usługi programistyczne. Łączy je akt tworzenia jako główne źródło wartości dodanej.  Branże sektora można podzielić na trzy grupy: wolnorynkowe (m.in. reklama, design, architektura), wspierane przez instytucje publiczne (większość instytucji kulturalnych) oraz mieszane (kinematografia, działalność wydawnicza).

wklad sektora kreatywnego w rozwoj gospodarek

Pojęcie sektora jest stosunkowo nowe. W anglosaskiej literaturze pojawiło się niespełna 10 lat temu. W niemieckiej statystyce zostało wyodrębnione dopiero przed trzema laty.  – Jesteśmy świadkami zmiany klasyfikacji sektora kreatywnego z wąskiej klasy związanej ściśle z kulturą na inne branże: media, IT, wydawnictwa – mówi Jacek Sadowski, Prezes Demo Effective Launching, firmy, które opracowała dla Łodzi strategię marki opartą o koncept miasta przemysłów kreatywnych.

Jak zauważają w najnowszym raporcie poświęconym sektorowi kreatywnemu eksperci Deutsche Bank Research, jest to jeden z najbardziej wydajnych sektorów gospodarki. W samych Niemczech jest  w nim zatrudnionych ponad milion osób. W 2009 wypracował towary i usługi o wartości 60 miliardów euro. Co więcej duża część z branż sektora jest wyjątkowo odporna na wahania koniunktury. Wiele przedsiębiorstw było w stanie tworzyć nowe miejsca pracy mimo recesji. Deutsche Bank Research szacuje, że sektory kreatywne będą w rozpoczynającej się dekadzie dynamicznie rosły w średnim tempie 2,5 proc. rocznie.

Już teraz w Niemczech, według danych Deutsche Bank Research, sektor kreatywny jest drugim co do wielkości przemysłem i wyprzedza przemysł metalurgiczny, samochodowy, elektryczny czy chemiczny. W 2020 roku obroty firm z tej gałęzi gospodarki osiągną 175 mld euro.

Polska krajem z ogromnym potencjałem

Według najnowszego, opublikowanego w marcu, raportu ONZ „Creative Economy Report 2010” Polska znajduje się dopiero na 16 miejscu w Europie pod względem obrotów przemysłu kreatywnego. Górują nad nami dużo mniej ludne kraje, jak Holandia, Belgia czy Szwecja. Nasi sąsiedzi –  Czesi, Węgrzy, Słowacy – wytwarzają w tym sektorze proporcjonalnie większy przychód niż Polska.

Co ciekawe, bardzo duża część wytwarzanych dóbr i usług w polskim sektorze kreatywnym trafia za granicę. Jak wynika z tego samego raportu ONZ, jesteśmy jednym z czołowych eksporterów takich wartości.

polska-17-eksporterem

Jak pokazuje „Creative Exonomy Report 2010”, w ciągu sześciu lat Polska awansowała o 7 miejsc i stała się 17. eksporterem na światowym rynku przemysłu kreatywnego. Wartość eksportu wzrosła w tym czasie o 15 proc. Jeśli podobne tempo utrzyma się w kolejnych latach, będziemy mieli szansę wyprzedzić Hiszpanię.

Według danych ONZ największą potęgą eksportową, także w sektorze kreatywnym są Chiny, których udział w rynku jest ponad dwukrotnie wyższy niż USA czy Niemiec. Eksport z Państwa Środka wykazuje się też największą dynamiką wzrostu.

Jednym z filarów polskiego eksportu jest wzornictwo (design). Nasz kraj jest Pod tym względem na ósmym miejscu wśród rozwiniętych krajów.

czolowi-eksporterzy wzornictwa

Co ciekawe, Polska jest jednym z trzech europejskich krajów (obok Włoch i Niemiec), które ma dodatni bilans w handlu zagranicznym produktami sektora kreatywnego.

– Dobrym przykładem dynamicznego rozwoju przemysłów kreatywnych w Polsce jest Łódź. Miasto ma tu duże tradycje, ale i odpowiednią strategię, może więc  aktywnie wpłynąć na rozwój tych branż – mówi Jacek Sadowski.  – Trzeba jednak pamiętać, że ten sektor gospodarki to dynamiczne środowisko. Mamy ogromny potencjał i dobry start, ale to czy polskie miasta wykorzystają swoją pozycję, zależy od tempa w jakim będą realizować strategie rozwoju – dodaje.

Pełna treść raportu dostępna na stronach Deutsche Bank Research.

Bartek CiszewskiSektor kreatywny – szansa dla polskiej gospodarki
read more

Specjalne oferty banków magnesem dla użytkowników social media

Im wyższe miesięczne dochody internauty, tym chętniej zakłada swój profil na portalu społecznościowym – wynika z najnowszego raportu Deutsche Bank Research. Wyjątkiem są studenci, którzy stanowią też najliczniejszą grupę użytkowników social media, niezależnie od dochodów. Jeśli instytucja finansowa decyduje się na obecność w social media, powinna zapewnić swoim „fanom” wymierne korzyści, w postaci specjalnych promocji i ofert – stwierdza również raport. Internauci oczekują bowiem konkretnych benefitów.

Serwisy społecznościowe zakorzeniły się już głęboko w naszym codziennym życiu. Według raportu przygotowanego przez PBS DGA na zlecenie Urzędu Komunikacji Elektronicznej przeszło 80 proc. polskich internautów przyznaje się do regularnego korzystania z serwisów społecznościowych. Polsce ciągle daleko jeszcze pod tym względem do takich tuzów jak Stany Zjednoczone, Wielka Brytania, czy Niemcy, ale przykład rosnącej w zawrotnym tempie popularności portalu Facebook w naszym kraju pokazuje,  że szybko nadrabiamy zaległości. Liczba użytkowników Facebooka w Polsce to obecnie już niemal 6 milionów, co oznacza, że jesteśmy 23 krajem na świecie jeśli chodzi o ilość „facebookowiczów”.

Bogaty internauta albo student

Popularność serwisów społecznościowych jest oczywiście bez porównania większa wśród młodzieży, niż w pozostałych grupach wiekowych.  Z analiz przeprowadzonych przez Deutsche Bank Research wynika, że użytkownicy społeczności internetowych to osoby osiągające dochody powyżej średniej: im wyższe miesięczne dochody internauty, tym chętniej zakłada swój profil na portalu społecznościowym. – Wyjątkiem od tej reguły jest młodzież, wśród której popularność tych serwisów jest wysoka bez względu na jej status materialny – zauważa autor raportu, Thomas Meyer, Główny Ekonomista Grupy Deutsche Bank.

Bogaty-internauta-albo-student

Po kredyt do internetu

W Niemczech większość nowych produktów finansowych jest sprzedawana za pośrednictwem Internetu. – Nawet jeśli zakup następuje „offline”, poprzedza go dogłębny rekonesans w sieci – stwierdza Meyer. Jak pokazały badania przeprowadzone przez instytut GFK, firmę Google i DB Research w Niemczech, internauci poświęcają na te poszukiwania bardzo dużo czasu. Od pierwszej wizyty na stronie o tematyce finansowej, do zawarcia umowy z bankiem mija 7,5 tygodnia. U 30 proc. osób proces ten rozciąga się nawet do 13 lub więcej tygodni. W ramach tego procesu klienci odwiedzają przed zawarciem umowy 43 strony internetowe w 4 różnych domenach.
– Nasze najnowsze dane pokazują dodatkowo, iż takie poszukiwania nie są tylko domeną młodszych Internautów. Nawet osoby powyżej 60 roku życia coraz rzadziej kupują produkty finansowe bez przeglądania wcześniej sporej ilości ofert w sieci – stwierdza ekonomista Deutsche Bank.

Użytkownicy social media interesują się informacjami o finansach, a jednocześnie nie interesuje ich osobisty kontakt z doradcą bankowym. Dane z rynku niemieckiego pokazują, że im bardziej bank „wirtualny” – czyli im mniej ma oddziałów, tym większy jest udział użytkowników mediów społecznościowych wśród jego klientów. Średnia dla populacji 14+ to 18 proc., a wśród klientów największego w Niemczech banku internetowego, ING Digital Bank aż 35 proc.

Klienci-bankow-nie-chca-bezposredniego-kontaktu

Jak skutecznie przyciągnąć „fanów” do profilu banku, pośrednika czy ubezpieczyciela? Klienci banków deklarują, iż najbardziej interesuje ich nie tyle bezinteresowne „lajkowanie” profilu, lecz przede wszystkim konkretne korzyści, np. specjalne oferty i promocje dostępne jedynie dla użytkowników tego typu portali. W drugiej kolejności chcą aby profil firmy umożliwiał uzyskanie pomocy lub pozwolił złożyć reklamację. Będą tam również z zainetresowaniem śledzić opinie innych użytkowników.

Polubię cię, ale nie bezinteresownie

W naturalny sposób zatem Internet, a w szczególności social media to miejsce gdzie instytucje finansowe chcą coraz aktywniej zaistnieć. Ale jakiego rodzaju komunikację stosować w tym nowym medium? Jak przekonuje Deutsche Bank Research, internauci nie chcą się zagłębiać zbytnio w skomplikowane tematy finansowe. – W komunikacji za pośrednictwem portali społecznościowych banki powinny koncentrować się na dostarczeniu szybkiej i zwięzłej informacji, aby wykorzystać krótki moment uwagi użytkownika – komentuje Meyer.

DB Research-Internauci-chca-konkretnych-benefitow

Pełna treść raportu dostępna na stronach internetowych Deutsche Bank Research

Bartek CiszewskiSpecjalne oferty banków magnesem dla użytkowników social media
read more