Projekty

Warsztaty: Proces content marketingu – planowanie, kreacja i dystrybucja treści

Uczestnicy webinariów: “Na czym polega content marketingu” oraz “Jak stworzyć strategię content marketingową” prosili mnie w ankiecie o więcej praktycznych uwag. Poniżej zapis z warsztatów, które odbyły się 14 września. Opowiadam na nich o tym:

Jak dobrać tematy treści do promowanie oferty?
Od jakich formatów zacząć?
Które zaplanować na później?
Na jakie kanały dystrybucji postawić?
Jak stworzyć kalendarz redakcyjny?
Komu zlecić produkcję treści?
Jak kontrolować zewnętrznych autorów?
Jak publikować i promować treści?
Jak zarządzać interakcjami z czytelnikami…
…i konwertować je na prospekty i leady sprzedażowe?

Pełen cykl webinariów dostępny jest pod tym adresem.

Bartek CiszewskiWarsztaty: Proces content marketingu – planowanie, kreacja i dystrybucja treści
read more

Webinairum: Jak stworzyć strategię content marketingową

Pierwsze webinarium zostało ocenione pozytywnie w ankiecie przeprowadzonej wśród uczestników, którzy wybrali też tematy kolejnych spotkań. Poniżej zapis webinarium z 9 września “Jak stworzyć strategię conetnt marketingową, na którym opowiadałem:

Dlaczego warto stworzyć strategię?
Co powinna zawierać?
Jak wyznaczyć cele?
Jak określić grupę docelową?
Jak planować działania content marketingowe?
Jak mierzyć ich efektywność?
Jak powinna wyglądać strategia?
Przykłady najlepszych strategii
Odzwierciedlenie strategii w działaniu operacyjnym

Pełen cykl webinariów dostępny jest pod tym adresem.

Bartek CiszewskiWebinairum: Jak stworzyć strategię content marketingową
read more

Webinarium: Na czym polega content marketing

W sierpniu przeprowadziłem webinarium dla osób odpowiedzialnych za promocję produktów i usług z sektora B2B. Obecnych było prawie 150 osób, a mimo ponad godzinnego wystąpienia liczba zalogowanych nie spadła ani na moment poniżej 75. Jeszcze raz dziękuję wszystkim obecnym.

Oto zapis z wystąpienia, na którym opowiadałem m.in. o tym:

Czym jest Content Marketing?
Dlaczego Twoja firma powinna stosować CM?
Dlaczego CM jest stworzony dla sektora B2B?
Jakie treści powinny towarzyszyć kolejnym etapom ścieżki zakupowej?
Jak dystrybuować treści?
Jak mierzyć ich efektywność?
Jak wyznaczać cele i stworzyć strategię CM?
Dlaczego CM wymaga Platformy?

Pełen cykl webinariów dostępny jest pod tym adresem.

Bartek CiszewskiWebinarium: Na czym polega content marketing
read more

Jesteś lekarzem, stomatologiem, prawnikiem? Możesz liczyć na tańszy kredyt

Osoby wykonujące tzw. wolny zawód, takie jak dentyści, weterynarze, księgowi czy prawnicy najbardziej obawiają się zmian w przepisach prawnych i rosnących kosztów prowadzenia działalności. Większość nie brała nigdy kredytu. Gdyby się jednak na to zdecydowały, pieniądze z niego uzyskane przeznaczyłyby najchętniej na zmianę lub powiększenie gabinetu bądź biura i jego wyposażenie. To główne wnioski z badania przeprowadzonego przez Deutsche Bank wśród przedstawicieli wolnych zawodów.

Lekarz prowadzący własną praktykę, także stomatolog i weterynarz, prawnik – właściciel kancelarii, księgowy i doradca podatkowy, psycholog, architekt – co ich łączy? To profesje, które określa się mianem wolnych zawodów. Wszyscy oni posiadają specjalne uprawnienia, bez których nie mogliby wykonywać swojej pracy. Większość musi również przynależeć do odpowiedniego samorządu zawodowego. To właśnie tej specyficznej grupie przyjrzał się Deutsche Bank, w swoim najnowszym badaniu opinii.

Profesjonaliści walczą o klienta

Praca na swoim, to dla wielu osób najbardziej satysfakcjonujący sposób na zawodową karierę. Wielu profesjonalistów decyduje się na taki krok, mimo że nie zawsze jest to wybór najłatwiejszy. Przedstawiciele wolnych zawodów, podobnie jak pozostali przedsiębiorcy, muszą wciąż się rozwijać, aby skutecznie walczyć o klientów. Badanie Deutsche Bank pokazuje, jakie zdaniem tych osób są kluczowe aspekty dla ich działalności. Co trzeci badany wskazał (niecałe 34 proc.), że najważniejsze jest pozyskiwanie nowych rynków zbytu dla świadczonych usług. Jedna czwarta ankietowanych (ponad 23 proc.) wybrała rozszerzanie wachlarza oferowanych usług. Dla 14 proc. najistotniejsze jest lepsze wyposażenie biura lub gabinetu, a nieco ponad 8 proc. jego lokalizacja. Dostęp do zewnętrznego finansowania jest kluczowy dla niespełna 8 proc. respondentów.

Kluczowe aspekty dla rozwoju działalności

Na pozyskiwanie nowych rynków zbytu dla swoich usług najczęściej wskazywali przedstawiciele branży informatycznej (54 proc.), consultingowej (47 proc.) i prawnej (43 proc.). Z kolei poszerzenie oferty wybierali najczęściej psychologowie (42 proc.). Natomiast wśród lekarzy i stomatologów najbardziej kluczowa była kwestia lepszego wyposażenia biura lub gabinetu.

Zdaniem Waldemara Jarka, Dyrektora w Deutsche Bank odpowiedzialnego za rozwój oferty kredytowej dla klientów indywidualnych i mikro-przedsiębiorców, badanie Deutsche Bank udowadnia, że podstawowe kwestie, takie jak np. chęć wyprzedzenia konkurencji, są wspólne i dla osób wykonujących wolne zawody i dla pozostałych przedsiębiorców. – Nieprzypadkowo również, to głównie przedstawiciele branży medycznej wskazywali na potrzebę zakupu nowoczesnego sprzętu – zaznacza. – Warto pamiętać, że to właśnie walka o klienta niejako wymusza inwestycje w możliwie najlepsze wyposażenie, korzystnie zlokalizowane biuro czy różnego rodzaju szkolenia lub certyfikaty. Koszty z tym związane mogą być naprawdę wysokie, więc nieraz trudno jest się obyć bez dodatkowego finansowania – wyjaśnia.

Bez inwestycji nie ma rozwoju

Plany inwestycyjne najczęściej mają respondenci związani z branżą weterynaryjną (32 proc.), IT (29 proc.) i architekci bądź urbaniści (29 proc.), a w najmniejszym stopniu osoby zajmujące się księgowością (12 proc.).

Czy przedstawiciele wolnych zawodów planują inwestycje w tym roku _ podział branże

W przypadku respondentów, którzy zaplanowali inwestycje w najbliższych miesiącach, będą to przede wszystkim wydatki na sprzęt i wyposażenie biura lub gabinetu (53 proc. planujących inwestycje). Więcej niż co czwarty (27 proc.) chce zmienić bądź powiększyć biuro lub gabinet. Niewiele mniejszy odsetek (23 proc.) ma zamiar kupić lub wymienić służbowy samochód, a także zainwestować w nowsze oprogramowanie lub sprzęt IT (22 proc.).

Jakie inwestycje planują przedstawiciele wolnych zawodów

Rynek sprzyja kredytobiorcom

Niestety, w dalszym ciągu spora liczba, bo prawie trzy czwarte ankietowanych, deklaruje, że w najbliższej przyszłości nie będzie inwestować w rozwój swojej działalności. – To niezbyt optymistyczna wiadomość, bo przecież inwestycje są podstawą rozwoju – mówi Waldemar Jarek. – Takie deklaracje mogą wynikać z niewystarczającej wiedzy na temat możliwości sfinansowania tego typu planów lub z przekonania o zbyt skomplikowanej procedurze wnioskowania o kredyt i dużych kosztach z tym związanych – komentuje. – O ile jeszcze do niedawna faktycznie przedstawiciele wolnych zawodów mogli mieć trudność z otrzymaniem dopasowanego do ich potrzeb kredytu, to obecnie część banków dostrzega już tę grupę, kierując swoje oferty specjalnie do tych właśnie osób – dodaje. – Warto również zaznaczyć, że procedura wnioskowania o kredyt bywa w przypadku takich kredytobiorców mocno uproszczona.

Zdaniem eksperta Deutsche Bank, obecnie szczególnie warto wziąć pod uwagę pozyskanie zewnętrznego finansowania, ze względu na sprzyjającą sytuację na rynku finansowym. – Rekordowo niskie stopy procentowe powodują, że kredyty są znacznie tańsze niż w przeszłości – zaznacza Waldemar Jarek. – Mając również na uwadze fakt, że profesjonaliści wykonujący wolny zawód, ze względu na stosunkowo wyższe niż przeciętne zarobki, mają zazwyczaj wysoką zdolność kredytową, kredyt w tym właśnie momencie, może być rozwiązaniem wyjątkowo korzystnym.

Oferty banków krojone na miarę?

Z jakich produktów finansowych najczęściej korzystają osoby wykonujące wolne zawody? Niemal wszyscy badani profesjonaliści (98 proc.) posiadają rachunek firmowy. Ponad 76 proc. korzysta z ubezpieczenia (np. mienia lub firmy). W przypadku kredytów, ankietowani najczęściej wybierali ten w rachunku bieżącym (28 proc.). Z kredytu inwestycyjnego korzysta 10 proc., a z obrotowego 8 proc. przedstawicieli wolnych zawodów. Identyczny odsetek wskazał na pożyczkę hipoteczną. Sondaż pokazuje również, że co czwarty przedstawiciel badanej grupy korzysta lub korzystał z linii debetowej, a 18 proc. z leasingu.

Z jakich rozwiązań bankowych korzystają przedstawiciele wolnych zawodów

– Osoby wykonujące wolne zawody to grupa o bardzo nietypowej charakterystyce – mówi Waldemar Jarek. – Z jednej strony mają nieco inne potrzeby niż pozostali przedsiębiorcy, także te związane z zewnętrznym finansowaniem. Jednak trudności, jakie mogą napotkać prowadząc działalność, są bardzo podobne do tych, które są udziałem firm w najbardziej typowym rozumieniu tego słowa – przypomina. – Dlatego właśnie tak istotne jest, aby oferty banków odpowiadały tym specyficznym potrzebom, w takim samym stopniu, jak ma to miejsce w przypadku bankowości dla firm – dodaje.

Bartek CiszewskiJesteś lekarzem, stomatologiem, prawnikiem? Możesz liczyć na tańszy kredyt
read more

Wolny zawód ułatwia otrzymanie kredytu

Profesjonaliści wykonujący tzw. wolne zawody, np. prawnicy, weterynarze, dentyści etc., na pewnym etapie swojej kariery stają zazwyczaj przed trudnym dylematem – praca dla kogoś, czy na własny rachunek? Wielu decyduje się na otwarcie własnej praktyki, kancelarii czy gabinetu. Niestety, jak pokazało badanie zrealizowane przez Deutsche Bank, często barierą, obok dużej konkurencji rynkowej, czy kwestii prawnych, jest problem ze sfinansowaniem takiego przedsięwzięcia. Wyposażenie np. gabinetu dentystycznego wymaga relatywnie dużych nakładów. Część banków zaczęła dostrzegać ten problem, kierując swoją ofertę bezpośrednio do reprezentantów tej grupy.

Osoby wykonujące tzw. wolny zawód to specyficzna grupa przedsiębiorców. Wyróżnia ich posiadanie oficjalnych uprawnień do świadczenia określonych usług, a także specjalistyczne wykształcenie. Znaczna część z nich zobowiązana jest również, na mocy ustawy, do przynależności do odpowiedniego samorządu zawodowego. Kogo obejmuje ten wymóg? Liczba takich profesji jest całkiem spora. To m.in. adwokaci, niektórzy aptekarze, architekci, biegli rewidenci, doradcy podatkowi, lekarze różnych specjalizacji, w tym dentyści, lekarze weterynarii, notariusze czy radcy prawni. Rozpoczęcie działalności na własną rękę, w wielu z wymienionych zawodów wymaga dużych nakładów inwestycyjnych.

Lekarz, który otwiera własną praktykę, nie tylko musi wynająć i nierzadko wyremontować gabinet, ale także zakupić lub wyleasingować sprzęt diagnostyczny i niezbędne materiały medyczne. Podobnie w przypadku prawników, którzy oprócz urządzenia kancelarii, muszą ponieść opłaty związane np. z licencjami do programów prawniczych czy kosztowną bazę aktów prawnych i komentarzy. Skąd wziąć na to pieniądze?

Kto bierze kredyt na rozwój?

Jak wygląda kwestia kredytowania osób wykonujących wolne zawody sprawdził Deutsche Bank w swoim najnowszym badaniu opinii. Wynika z niego, że z kredytu na rozwój działalności skorzystało dotychczas 41 proc. reprezentantów tej grupy.

Przedstawiciele wolnych zawodów a kredyty

Sondaż pokazał również, które zawody najczęściej posiłkują się zewnętrznym finansowaniem z banku. Więcej niż połowa weterynarzy (54 proc.) i w identycznym stopniu przedstawiciele branży consultingowej i doradczej dla biznesu, korzystało z kredytu. Wśród lekarzy odsetek ten wyniósł 46 proc., a wśród architektów i urbanistów 43 proc. Najrzadziej z kredytów na rozwój działalności korzystają osoby pracujące w branży IT oraz prawnicy (odpowiednio 33 i 15 proc.).

Główne bariery

Respondenci odpowiedzieli również na pytanie o główne bariery dla rozwoju ich działalności. Główną przeszkodą okazała się być duża konkurencja rynkowa. Wskazało na nią 47 proc. badanych (w tym aż 63 proc. prawników). Na drugim miejscu znalazły się bariery prawne, którą wybrało 36 proc. respondentów (jest to główna przeszkoda dla 64 proc. architektów i urbanistów). Na trzecim miejscu z 34,5 proc. wskazań, znalazło się wyzwanie, jakim jest dotarcie i pozyskanie nowych klientów. Natomiast dla jednej czwartej ankietowanych (24 proc.) taką barierą jest brak wystarczającego kapitału. Problem ten odczuwają w szczególności przedstawiciele branży medycznej i weterynaryjnej (odpowiednio 29 proc. i 41 proc.).

Bariery w prowadzeniu działalności wykonując wolny zawód

Fakt, że akurat w branży medycznej problemy z finansowaniem własnej działalności są największe, nie powinien być zaskoczeniem. Zarówno wyposażenie specjalistycznych gabinetów lekarskich, stomatologicznych, czy np. coraz bardziej popularnych placówek zajmujących się chirurgią estetyczną, wymaga znacznych nakładów pieniężnych. Nie bez znaczenie jest też fakt, że sprzęt medyczny, nawet ten wysokiej jakości dość szybko się zużywa. A to właśnie m.in. dzięki dostępności różnorodnych i zaawansowanych technik diagnostycznych niepubliczne jednostki opieki zdrowotnej zdobywają przewagę konkurencyjną.

Teraz łatwiej o pieniądze

– O ile faktycznie jeszcze do niedawna dostęp do finansowania dla osób wykonujących wolne zawody był dosyć mocno utrudniony, to obecnie część banków zaczęła kierować swoje oferty kredytowe bezpośrednio do tej właśnie grupy – mówi Waldemar Jarek, Dyrektor w Deutsche Bank odpowiedzialny za rozwój oferty kredytowej dla klientów indywidualnych i mikro-przedsiębiorców. – Są to zazwyczaj osoby osiągające ponadprzeciętne dochody, a zatem ich zdolność kredytowa jest stosunkowo wysoka.

Na jakie oferty mogą liczyć? – W Deutsche Bank znajdą oni dwa produkty kredytowe, przeznaczone wyłącznie dla nich. Jeden to kredyt inwestycyjny do 400 tys. zł, który można przeznaczyć na rozwój działalności lub na refinansowanie zobowiązań zaciągniętych w innych bankach – mówi Waldemar Jarek. – Drugim jest produkt o nazwie Biznes Hipoteka dla Profesjonalistów, przeznaczony dla osób wykonujących wolny zawód, a jednocześnie posiadający jednoosobową działalność gospodarczą. Z takiego kredytu mogą również skorzystać spółki osobowe – zaznacza. – W tym drugim przypadku finansowanie może wynieść nawet 2 mln zł, z kolei w przypadku kwoty poniżej 1 mln, bank stosuje uproszczoną procedurę w zakresie dokumentacji, jak i procesu weryfikacji zdolności kredytowej – firma nie musi przedstawiać zaświadczeń o niezaleganiu wobec ZUS i Urzędu Skarbowego.

Przewaga konkurencyjna kluczem do sukcesu

Większość wymienionych w badaniu bolączek, które utrudniają lub wręcz uniemożliwiają reprezentantom wolnych zawodów rozwój działalności na własny rachunek, mogą zostać w dużej mierze zminimalizowane przez odpowiednie dofinansowanie. –  Dobrze wyposażony gabinet lekarski ma szansę na uzyskanie dużej przewagi konkurencyjnej, co z kolei może pomóc w dotarciu do większej liczby klientów – tłumaczy Waldemar Jarek. – Tym bardziej, że obecnie pozyskanie takiego finansowania jest o wiele łatwiejsze, niż było to jeszcze kilka lat temu – zapewnia.

Warto też pamiętać o uwarunkowaniach rynkowych, które w chwili obecnej mocno sprzyjają kredytobiorcom. Kredyty są stosunkowo tanie, głównie dzięki rekordowo niskim stopom procentowym. – Nie  bez powodu od dłuższego czasu możemy obserwować wzrost akcji kredytowej – mówi Waldemar Jarek. – Dzieje się tak ponieważ kredyty są nie tylko tańsze ale i dostępne dla większej liczby klientów  – dodaje.

 

Bartek CiszewskiWolny zawód ułatwia otrzymanie kredytu
read more

5 psychologicznych pułapek, na które narażony jest inwestor

W ostatnim czasie można zaobserwować wzmożone zainteresowanie funduszami inwestycyjnymi. Ma to związek ze spadkiem oprocentowania lokat i rentowności obligacji oraz z poprawą koniunktury na rynkach. Zamiast trzymać oszczędności wyłącznie na niskooprocentowanych lokatach, możemy więc wysłać nasze pieniądze do pracy, dzięki czemu zwiększamy szanse na satysfakcjonujący nas zysk. Zanim jednak przystąpimy do pomnażania naszego kapitału, warto przyjrzeć się pewnym częstym pułapkom psychologicznym związanym z inwestowaniem. Wpadając w nie, znacząco zwiększamy ryzyko niepowodzenia.

Gdy 15 września 2008 r. Bank Lehman Brothers ogłosił upadłość, nastąpiło załamanie nastrojów na rynku za oceanem. Kolejnym bankom groziło bankructwo, a amerykańska administracja starała się opanować panikę, która zaczęła rozlewać się jednak na cały świat. Ceny akcji na większości rynków leciały na łeb, na szyję, a wielu inwestorów zdecydowało się na natychmiastowe wycofanie swoich aktywów z rynków kapitałowych. Niestety robili to często w najgorszym możliwym momencie, kiedy straty były już bardzo duże.

Jeśli ci sami inwestorzy nie poddaliby się wówczas tej powszechnej panice i nie wykonywali tak gwałtownych ruchów, ich obecna sytuacja byłaby zupełnie odmienna. Dane z największego światowego indeksu giełdowego – Dow Jones pokazują, że wbrew pozorom, kupując akcje na tamtym rynku, nawet zaraz po upadku Lehman Brothers i spieniężając je teraz, można było zarobić – i to dużo. Co prawda, początkowo indeks ten zanurkował z niespełna 11 000 pkt. (15.09.2008) do około 6500 pkt. (09.03.2009), ale w tej chwili oscyluje on już w okolicach 18 000 pkt. (zysk z inwestycji z okresu kryzysu mieściłby się zatem teraz w zakresie od około 60 proc. do nawet 275 proc.).

– Oczywiście, nie wszystko da się przewidzieć z góry, tym bardziej jeśli mamy do czynienia z taką katastrofą jak upadek jednego z największych banków amerykańskich – mówi Monika Szlosek, Dyrektor Bankowości Detalicznej i Inwestycyjnej Deutsche Bank. – Historia ta pokazuje jednak, że instynkt stadny nie zawsze działa racjonalnie, a na inwestycje powinniśmy patrzeć w dłuższym horyzoncie czasowym, ponieważ dopiero wtedy możemy faktycznie ocenić opłacalność danej inwestycji – komentuje.

Podobną opinię wyraża prof. dr hab. Małgorzata Bombol z Instytutu Bankowości Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie. Jej zdaniem niezwykle istotna jest świadomość inwestorów, że po drodze do celu, jakim jest zysk, mogą natrafić na trudności wynikające z faz koniunkturalnych. – Długodystansowe cele buduje się powoli i systematycznie – wyjaśnia.

Nasz umysł często zastawia pułapki sam na siebie, przez co podejmujemy mylne i pochopne decyzje. Jakie są więc najczęstsze psychologiczne pułapki, w które wpadają inwestorzy?

Niekontrolowanie swoich emocji – istnieje wiele czynników, które mogą wpłynąć na sytuację rynkową i wywołać chwilowe zamieszanie. Napływ nieprognozowanych informacji może zaskoczyć inwestorów i sprawić, że część z nich ulegnie panice. W takich momentach lepiej zachować zimną krew i przeczekać kryzys. Nasz mózg działa wybiórczo i nie jest w stanie opanować wszystkich bodźców podczas sytuacji kryzysowych. Podejmowanie decyzji pod wpływem emocji może spowodować nieracjonalne postrzeganie rzeczywistości.

Przecenianie swojej wiedzy – Wiele osób, szczególnie po pierwszych udanych transakcjach, nabiera zbyt dużej pewności siebie. W takich momentach łatwo wpaść w samozachwyt i przecenić swoje zdolności. Może to prowadzić do nierealistycznego optymizmu. Osoby takie miewają trudności w uczeniu się na własnych błędach i są często zdania, że kursy, książki i przeprowadzenie kilku udanych transakcji jest wystarczającym dowodem zdobycia wprawy inwestycyjnej, co z kolei może sprzyjać podejmowaniu coraz bardziej ryzykownych decyzji.

Pułapka codziennego handlu – przekonanie, że istnieje prosta zależność – im większa liczba transakcji tym większy zysk. Niektórzy próbują zwiększyć swoje dochody poprzez inwestycyjną nadaktywność. Zachęcani mocnymi wahaniami na rynkach starają się wykorzystać szanse do wzbogacenia się. Jednak zwykle nie przynosi to wymiernych efektów, a inwestowanie w niestabilne walory może być ryzykowne i doprowadzić do dużych strat.

Przetrzymywanie tracących akcji lub za szybka sprzedaż zyskujących – zdarza się, że w obliczu pierwszych spadków, inwestorzy niemal natychmiast pozbywają się aktywów, preferując mniejszy, ale pewny zysk. Interpretują oni drobną przecenę zwyżkujących dotychczas wyników jako stratę, a nie jako moment przestoju. Pułapką może być również gotowość do akceptowania nawet największych spadków, mimo że przybierają charakter długookresowy lub permanentny.

Mentalne księgowanie – czasami nie zdajemy sobie sprawy jak nieracjonalnie zachowujemy się w wydawaniu pieniędzy czy inwestowaniu. W pułapkę mentalnego księgowania możemy wpaść kiedy szufladkujemy różne pozycje finansowe i patrzymy na nie z różnych perspektyw. Na przykład, różnie oceniamy straty finansowe. Z jednej strony 5 proc. straty z 2000 zł zainwestowanych w akcje (100 zł) może wywołać u nas poczucie zdenerwowania. W końcu straciliśmy bardzo dużo – 100 zł w 1 dzień. Z drugiej strony przepłacenie wakacji w biurze podróży o tę samą kwotę, choć wiemy, że w innej części miasta czy w innym biurze jest taniej, nie robi na nas wielkiego wrażenia – w końcu to tylko 100 zł.

Według prof. dr hab. Małgorzaty Bombol, każdy z nas jest podatny na błędy we własnych osądach i założeniach. – Wobec pewnych pułapek psychologicznych jesteśmy bezbronni, bo nie mamy świadomości ich istnienia. Niestety nasz umysł jest leniwy z natury i nie chce poszerzać wiedzy o zagrożeniach, które sami tworzymy, dlatego warto wykorzystać wiedzę innych i uczyć się na cudzych, a nie swoich błędach – podkreśla.

Zdaniem Moniki Szlosek z Deutsche Bank, to m.in. dlatego właśnie dobrym rozwiązaniem może być zakup jednostek funduszy inwestycyjnych. – Inwestując w fundusze, powierzamy nasze pieniądze profesjonalistom, których wiedza i doświadczenie może nas uchronić przez nieprzemyślanymi zachowaniami, które zwiększałyby prawdopodobieństwo strat. Taki pogląd potwierdzają badania Deutsche Bank, według których 54 proc. ankietowanych (którzy słyszeli o funduszach) twierdzi, że inwestując w ten produkt, powierza się pieniądze profesjonalistom, a tylko 24 proc. jest przeciwnego zdania. – Fundusze nie wymagają od inwestora codziennej analizy wskaźników ekonomicznych i podejmowania szybkich decyzji – mówi Monika Szlosek. – Wystarczy, że określimy jaki typ funduszu nas najbardziej interesuje, a resztą zajmą się licencjonowani specjaliści, którzy zmuszą nasze pieniądze do pracy.

Bartek Ciszewski5 psychologicznych pułapek, na które narażony jest inwestor
read more

Na jakie wskaźniki powinien zwracać uwagę inwestor?

Dobra koniunktura gospodarcza, a także najniższy w historii poziom stóp procentowych, powinny spowodować wzrost zainteresowania produktami rynku kapitałowego. Zdaniem większości ekspertów znajdujemy się obecnie w takim momencie, w którym warto wysłać swoje pieniądze do pracy, np. poprzez inwestycje w fundusze. Przy odpowiednio długiej perspektywie czasowej i właściwie skonstruowanym portfelu, możemy osiągać satysfakcjonujący zysk. To, jak ostatecznie będzie kształtowała się stopa zwrotu z inwestycji, zależy m.in. od właściwego interpretowania danych rynkowych. Zajmują się tym osoby zarządzające funduszami, które obserwując na bieżąco wskaźniki, mogą trzymać rękę na pulsie.

W marcu br. padł kolejny rekord wartości aktywów zgromadzonych w polskich funduszach inwestycyjnych. Na koniec miesiąca TFI zarządzały środkami wartymi 220,3 mld zł. To wynik o 2 proc. lepszy niż przed miesiącem, a w ujęciu rocznym wzrost wyniósł aż 15 proc. – wynika z danych portalu Analizy Online.

Z najnowszego badania przeprowadzonego przez Deutsche Bank wynika, że wśród osób, które wiedzą, czym są fundusze inwestycyjne, znaczna część (prawie 37 proc.) uważa, że jest to skomplikowany produkt, wymagający dużej wiedzy o rynku. Dodatkowo, ponad 38 proc. ankietowanych uważa, że funduszami należy się stale zajmować, z czego 24 proc. zgadza się z takim stwierdzeniem w sposób zdecydowany. Jak zaznacza Piotr Tukendorf, doradca inwestycyjny z Biura Maklerskiego Deutsche Bank, inwestując w fundusze warto jest wiedzieć, czym się różnią poszczególne kategorie tych produktów, od czego zależy potencjalna stopa zwrotu, a także jaki jest nasz profil ryzyka. Nie jest jednak konieczna bardzo zaawansowana wiedza o rynku. – Jedną z podstawowych zalet funduszy jest też to, że nie musimy cały czas monitorować sytuacji rynkowej, jak to ma miejsce w przypadku bezpośrednich inwestycji w akcje – tłumaczy. – Kupując jednostki TFI powierzamy swoje pieniądze profesjonalistom, którzy wiedzą np. jakie wskaźniki rynkowe mogą wyprzedzać wahania koniunktury.

Na co m.in. musi zwracać uwagę zespół zarządzający funduszem? Przede wszystkim zajmuje się oczywiście bieżącą oceną wszystkich zmiennych związanych z poszczególnymi klasami aktywów w danym funduszu i odpowiednio dostosowuje strategię inwestycyjną. Ponadto, uwzględnia trendy najważniejszych wskaźników ekonomicznych.

Poniżej lista najistotniejszych wskaźników:

1. Produkt Krajowy Brutto (PKB) – to zagregowana wartość dóbr i usług finalnych wytworzonych na terenie danego kraju w określonej jednostce czasu. PKB jest uważany za podstawowy miernik rozwoju gospodarczego krajów. Jednak należy pamiętać, że ogłoszenie danych nt. poziomu PKB, może być spóźnioną informacją dla inwestora.

2. Sytuacja polityczna – bardzo ważny wskaźnik nieekonomiczny, który często może przesądzać o powodzeniu inwestycji. Od sytuacji politycznej w danym kraju, może zależeć w dużej mierze bieżący klimat inwestycyjny. Czynnik ten odgrywa obecnie dużą rolę, np. dla inwestujących we wschodniej części Europy np. na rynkach ukraińskim i rosyjskim, czy np. greckim.

3. Inflacja – proces wzrostu przeciętnego poziomu cen w gospodarce. Poziom inflacji uwarunkowany jest wieloma czynnikami. W Polsce istnieje obecnie zagrożenie deflacyjne (proces spadku przeciętnego poziomu cen w gospodarce), spowodowane m.in. spadkiem cen żywności oraz ropy. Niska inflacja wiąże się ze spadkiem stóp procentowych, a co za tym idzie spadkiem oprocentowania lokat, co często zazwyczaj jest bodźcem do lokowania pieniędzy w innych, bardziej ryzykownych instrumentach finansowych.

4. Stopa bezrobocia – stosunek liczby osób bezrobotnych do liczby ludności aktywnej ekonomicznie. Wskaźnik, który pokazuje jakie są tendencje w gospodarce i w jakim aktualnie momencie cyklu koniunkturalnego się znajdujemy. Spadek bezrobocia to jeden ze skutków przyspieszania gospodarki.

5. Dynamika produkcji przemysłowej – produkcja sprzedana przedsiębiorstw przemysłowych. Jest to jeden z najistotniejszych czynników gospodarczych pozwalający prognozować tempo rozwoju gospodarki na podstawie kondycji przemysłu.

6. Dynamika sprzedaży detalicznej – jest indeksem mierzącym wartość comiesięcznej sprzedaży detalicznej w cenach bieżących i stałych, realizowanej przez przedsiębiorstwa handlowe i niehandlowe. Zmiany poziomu sprzedaży pokazują tendencje w wydatkach konsumpcyjnych społeczeństwa.

7. Wskaźnik Optymizmu Konsumentów (WOK) – mierzony na podstawie comiesięcznych sondaży opinii publicznej. Respondenci oceniają sytuację kraju, swoją sytuację materialną, poziom bezrobocia, inflację, skłonność do zakupu trwałych dóbr konsumpcyjnych i poziom oszczędności w ciągu ostatnich 12 miesięcy. Respondenci dokonują również prognozy tych zjawisk na rok następny.

8. Indeks IFO (Niemcy) – powstaje co miesiąc na podstawie ankiet przeprowadzonych wśród około 7 tys. niemieckich przedsiębiorców z sektorów: przetwórczego, budownictwa, handlu hurtowego i detalicznego. Ankietowani oceniają aktualne warunki do prowadzenia przedsiębiorstw oraz ich perspektywy na kolejne 6 miesięcy. Jest to ważny wskaźnik dla niemieckiej gospodarki, a zatem pośrednio również i dla polskiej ze względu na dużą wymianę handlową między Polską a naszym zachodnim sąsiadem.

9. CSI – Consumer Sentiment Index (USA) – wskaźnik nastrojów konsumentów. Powstaje na podstawie ankiet przeprowadzonych wśród losowo wybranych, 500 amerykańskich gospodarstw domowych. Ankiety zawierają pytania o ocenę bieżących warunków ekonomicznych oraz oczekiwań co do kształtowania się tych warunków w przyszłości). Jest to wskaźnik istotny dla polskich inwestorów, ponieważ amerykańska gospodarka, jako największa na świecie, często wyznacza trendy w skali globalnej. Jest to jeden ze wskaźników wyprzedzających, na podstawie których można prognozować trendy rynkowe.

10. PMI – Purchasing Management Index, polska nazwa – Indeks Menadżerów Logistyki prowadzony osobno dla przemysłu i sektora usług w poszczególnych krajach (oprócz USA, gdzie PMI ma mniejsze znaczenie niż ISM). Wskaźnik powstaje na podstawie, opracowywanych w cyklach miesięcznych odpowiedzi na kwestionariusze przesyłane menadżerom w firmach produkcyjnych lub usługowych. Jest to kolejny wskaźnik wyprzedzający i dobry prognostyk dla koniunktury.

11. Najważniejsze indeksy światowe – światowe indeksy giełdowe, są odbiciem procesów zachodzących w światowej gospodarce. Do najważniejszych światowych indeksów należą: amerykańskie- S&P500, Dow Jones Industrial, NASDAQ Composite, europejskie- Stoxx600, DAX 30 i azjatyckie – Hang Seng, Nikkei 225, Sensex oraz CSI300.

12. Pozostałe istotne wskaźniki obserwowane przez inwestorów:

CRB Index – wskaźnik cen surowców, który składa się z 6 grup towarów: m.in. paliw, towarów przemysłowych, metali szlachetnych czy tzw. soft-commodities, czyli produktów rolnych.

Wskaźnik VIX – zwany też indeksem strachu. Jest to miernik zmienności implikowanej opcji opartych na indeksie S&P 500.

Baltic Dry Index – popularny wskaźnik wyprzedzający, który jest miernikiem koniunktury gospodarczej na świecie. Jest to indeks reprezentujący szacunki wysokości stawek frachtowych pobieranych przez globalnych przewoźników morskich na 23 najważniejszych światowych szlakach morskich.

Dollar Index (DXY) – wskaźnik wartości relatywnej dolara amerykańskiego (USD) do koszyka 6 walut (euro, jena, funta, dolara kanadyjskiego, korony szwedzkiej i franka szwajcarskiego)

Powyższe wskaźniki powinny być monitorowane przez osoby zarządzające funduszami. Wszystkie one są na bieżąco dostępne w Internecie:

· Notowania indeksów giełdowych, walut, surowców (Polska i Świat) oraz kalendarium publikacji wyników (Polska):

http://www.gpw.pl/indeksy

http://www.nbp.pl/

http://stat.gov.pl/wskazniki-makroekonomiczne/

http://www.mg.gov.pl/Analizy+i+prognozy

· Światowe wskaźniki gospodarcze, raporty oraz kalendarium publikacji wyników:

http://www.tradingeconomics.com/calendar
http://www.reuters.com/finance/markets

Które z wymienionych wskaźników najlepiej antycypują tendencje rynkowe? Jak zaznacza Piotr Tukendorf, najważniejsze są wskaźniki wyprzedzające koniunktury oraz te odzwierciedlające nastroje, z których można wywnioskować, jakie będą tendencje i stan koniunktury gospodarczej danego kraju lub regionu w najbliższej przyszłości. Do grupy tej można zaliczyć różnego rodzaju ankiety i badania (które oceniają nastroje lub oczekiwania przedsiębiorców, konsumentów i analityków), niektóre dane makroekonomiczne, wielkość podaży pieniądza oraz wartości indeksów giełdowych.

Wskaźniki opóźnione (np. PKB czy stopa bezrobocia) to już na moment ich publikacji dane historyczne, warto jednak i na nie zwracać uwagę, ponieważ pokazują one jasno trendy panujące w gospodarce, co także może być pewnym odniesieniem dla przyszłych inwestycji – mówi Piotr Tukendorf. – Co istotne, są to również wskaźniki, które opierają się na faktach, a nie przewidywaniach – dodaje.

Warto obserwować trendy, aby wiedzieć, jaki portfel inwestycyjny będzie dla nas aktualnie efektywnie pracował. Jednak sam proces inwestowania, jeśli nie jesteśmy aktywnymi inwestorami giełdowymi, najlepiej powierzyć ekspertom, którzy wiedzą, jak interpretować określone wskaźniki.

Bartek CiszewskiNa jakie wskaźniki powinien zwracać uwagę inwestor?
read more

Dlaczego nie pozwalamy swoim pieniądzom pracować tak ciężko jak my sami?

Wzrost gospodarczy odzwierciedlany jest w wynikach spółek giełdowych, zachodnie indeksy odnotowują wzrosty od wielu miesięcy, a stopy procentowe są na historycznie niskim poziomie. Wielu analityków ocenia, że czas najwyższy, aby Polacy więcej swoich oszczędności zainwestowali w produkty rynku kapitałowego, jak akcje czy fundusze inwestycyjne, zamiast pozwalać wszystkim swoim pieniądzom leżeć na niskooprocentowanych lokatach. Jednakże przeszkodą może być nasza niewystarczająca wiedza o tych produktach.

Narodowy Bank Polski prognozuje wzrost PKB w latach 2015-2017 na stabilnym poziomie, który ma wynieść średnio 3,4 proc. Ministerstwo Pracy poinformowało, że bezrobocie w marcu spadło do poziomu 11,7 proc. Dane makroekonomiczne są więc coraz bardziej optymistyczne. – Jednak po doświadczeniach kryzysu z 2008 roku pozostał pewien brak zaufania do inwestycji wykorzystujących narzędzia rynku kapitałowego – mówi Monika Szlosek, Dyrektor Bankowości Detalicznej i Inwestycyjnej Deutsche Bank.

czy posiada Pan jednostki funduszy inwestycyjnych

Po kryzysie finansowym w USA, który przerodził się w kryzys ekonomiczny na skalę światową, posiadacze oszczędności zaczęli poszukiwać takich instrumentów pomnażających pieniądze, które są przede wszystkim bezpieczne, a w dalszej kolejności zyskowne. Ten trend powoli się odwraca, choć nadal zdecydowaną większość naszych oszczędności trzymamy dziś na lokatach lub kontach oszczędnościowych. A tam nie pracują one dla nas wystarczająco ciężko z powodu rekordowo niskich stóp procentowych. Oprocentowanie lokat spadło z około 4,5 proc. w 2010 r. (średnie oprocentowanie nominalnie brutto lokaty 12 miesięcznej) do poziomu 1,65 proc. w kwietniu 2015 r. – wynika z danych portalu Comperia.pl.

Jak podaje portal Analizy Online, dynamika wzrostu wartości aktywów zarządzanych przez krajowe fundusze inwestycyjne wzrosła na koniec marca br. niemal o 15 proc. w ujęciu rocznym. W tym roku, według Piotra Tukendorfa, doradcy inwestycyjnego z Biura Maklerskiego Deutsche Bank Polska, inwestorzy powinni bardziej ukierunkowanie szukać zysków w funduszach akcji. W przeciwieństwie do wielu giełd zagranicznych, w Warszawie widać jeszcze dość słabe oznaki ożywienie. Jednak wielu analityków uważa, że jest to zapowiedź hossy. – Polski rynek finansowy jest z reguły relatywnie mocno związany z rynkami zachodnimi, które już odnotowały znaczące wzrosty w ostatnich miesiącach. W najbliższym czasie spodziewamy się pewnego nadrobienia wyników naszych krajowych indeksów w stosunku do rynków rozwiniętych – mówi Piotr Tukendorf.

Pytani o najlepszą formę inwestycji Polacy ciągle wskazują nieruchomości i złoto. Jednocześnie trzymanie oszczędności na kontach Polacy uzasadniają potrzebą stałego dostępu do nich. A przecież inwestycja w nieruchomość, choć może być faktycznie zyskowna, oznacza zamrożenie kapitału na długie lata. Deutsche Bank postanowił więc sprawdzić, czy Polacy wiedzą, czym są fundusze inwestycyjne, kto do tej pory w nie inwestował, a kto zamierza to zrobić w przyszłości.

Jak pokazało badanie Deutsche Bank, 77 proc. Polaków słyszało o funduszach inwestycyjnych. Spośród nich około 20 proc. posiada jednostki uczestnictwa. Jednak zdecydowana większość (80 proc.) nie inwestuje w takie produkty. Warto przy okazji zwrócić uwagę, że mężczyźni wykazują większą aktywność w inwestowaniu. Fundusze posiada 22 proc. z nich, podczas gdy wśród kobiet odsetek ten wynosi 17,2 proc. Posiadaczami jednostek uczestnictwa są też częściej osoby lepiej wykształcone (24,8 proc. – z wykształceniem wyższym). Jednak kluczowym czynnikiem jest wysokość zarobków. Wśród badanych, którzy zadeklarowali dochody powyżej 5000 zł netto miesięcznie uczestnikami funduszy inwestycyjnych jest niemal co drugi – 48,5 proc.

Dlaczego zatem, chociaż świadomość istnienia takiej formy inwestowania jest wysoka, wiele osób wybiera inne możliwości? Zdaniem Moniki Szlosek, z jednej strony znaczenie ma mała faktyczna wiedza o mechanizmach funkcjonowania funduszy. Z drugiej strony Polacy pamiętają negatywne doświadczenia z okresu załamania rynków po 2008 roku. Portfele inwestycyjne traciły wówczas w szybkim tempie. Jednak jak podkreśla Monika Szlosek, nie powinniśmy oceniać potencjału zarobku na inwestycjach w fundusze przez pryzmat jednego cyklu koniunktury. – Odpowiednio dobrany portfel inwestycyjny powinien w długim terminie pozytywnie reagować na zawirowania. Pamiętajmy, że fundusze są zarządzane przez doświadczonych finansistów, których głównym zadaniem jest wypracowanie zwrotów dla posiadaczy jednostek uczestnictwa – podkreśla Monika Szlosek.

Monika Szlosek zwraca również uwagę, że klienci często zapominają o tym, jak zróżnicowane są różne kategorie funduszy. – Urok funduszy inwestycyjnych polega na tym, że inwestor sam decyduje, co chce osiągnąć i na ile chce ryzykować i w zależności od m.in. tych czynników buduje swój portfel inwestycyjny. Jednak nawet, gdy jego akceptacja dla ryzyka jest bardzo niska, ma do wyboru sporo rozwiązań, które mogą zapewnić mu poczucie bezpieczeństwa na odpowiednim poziomie – mówi.

 Czy zamierza Pan nabyć jednostki TFI

Ważne, żeby inwestycje w rynek kapitałowy, w tym fundusze, traktować długofalowo i nie zrażać się przejściowymi zawirowaniami, ponieważ dopiero uśredniony wynik z długiego horyzontu inwestycji jest miernikiem efektywności tego typu produktów. Jeśli spojrzymy na uśredniony wynik poszczególnych klas funduszy przez ostatnich 6 lat – okaże się, że dla funduszy mieszanych stabilnego wzrostu wyniósł on 5,85 proc., dłużnych 5,98 proc., a akcyjnych aż 12,95 proc.

Ponadto fundusze są elastyczne – większość pozwala na płynny zakup i zbycie jednostek uczestnictwa, a więc w każdym momencie możemy spieniężyć zainwestowane oszczędności. Nietrudno znaleźć dziś na rynku takie oferty, które umożliwiają te operacje przy minimalnych kosztach. Fundusze nie wymagają też dużych jednorazowych nakładów. Kupując regularnie za mniejsze kwoty uśredniamy cenę, więc i zwiększamy swoje szanse na przyzwoity zysk. Ponieważ rynek funduszy jest bardzo konkurencyjny, warto szukać promocji, dzięki którym fundusze można nabyć bez opłat manipulacyjnych. Deutsche Bank poszedł nawet o krok dalej i oferuje 1 proc. zwrotu od kwoty zainwestowanej w fundusze.

W badaniu Deutsche Bank tylko 9 proc. ankietowanych, którzy słyszeli o funduszach inwestycyjnych, planuje w nie zainwestować. Tymczasem osoby, które myślą o inwestowaniu nie powinny czekać na lepszy moment. Oprócz sprzyjających okoliczności rynkowych, na powodzenie inwestycji istotny wpływ będzie miało to, jak dobrą strategię przyjmie każdy indywidualny inwestor. – Aby pracować dla nas efektywnie, portfel inwestycyjny powinien być odpowiednio zdywersyfikowany, w zależności od tego, na jak długo chcemy zainwestować oszczędności. Należy podzielić swoje oszczędności między inwestycje krótko-, średnio- i długoterminowe tak, abyśmy mieli dostęp do pieniędzy niezależnie od wahań rynkowych. Pewną część środków można też pozostawić na lokatach lub rachunkach oszczędnościowych. Nie warto jednak, aby leżały tam zbyt duże kwoty – podkreśla Monika Szlosek.

Bartek CiszewskiDlaczego nie pozwalamy swoim pieniądzom pracować tak ciężko jak my sami?
read more

Analitycy: To dobry moment na zabezpieczone i długoterminowe inwestycje w akcje międzynarodowych firm

Największe banki centralne świata stymulują rynki wyjątkowo luźną polityką monetarną. Rośnie popyt, a inflacja pozostaje niska, co pozwala firmom zwiększyć sprzedaż i marże. Wyjątkowa sytuacja sprawia, że analitycy spodziewają się silnego wzrostu wartości międzynarodowych korporacji. To może być dobry moment na umiejętną inwestycję w tego typu aktywa.

Zdarza się, że inwestując lokalnie odczuwamy negatywne skutki wydarzeń w najbardziej odległych zakątkach świata. Kupując akcje na warszawskiej giełdzie możemy starannie analizować wyniki finansowe i perspektywy polskich spółek, trafnie wybrać te najlepsze, a mimo to stracić pieniądze z powodu nieoczekiwanego załamania koniunktury gdzieś po drugiej stronie oceanu. Istnieje jednak możliwość wyrównania szali i wykorzystania szans, które przynosi globalizacja.
Europa rozwija się znacznie wolniej niż Stany Zjednoczone, a te rozwijają się znacznie wolniej niż np. Azja Południowo-Wschodnia, gdzie według prognoz Banku Światowego PKB ma się zwiększyć aż o 6 procent w 2015 roku. Za wzrostem gospodarczym podążają ceny akcji. Potencjał globalnej koniunktury wykorzystują natomiast najlepiej międzynarodowe korporacje. Można zaobserwować splot kilku czynników pozwalających sądzić, że inwestycja w tego typu akcje może mieć duży potencjał zysku.

Prognozy dla gospodarki są optymistyczne

Ekonomiści spodziewają się utrzymania dobrej koniunktury na rozwiniętych, globalnych rynkach akcji. Międzynarodowy Fundusz Walutowy prognozuje nawet 3,6 procent wzrostu PKB w Stanach Zjednoczonych w 2016 roku. Strefa euro będzie rozwijać się wolniej, ale i na starym kontynencie przyspieszenie ma być bardziej odczuwalne. Analitycy Deutsche Bank prognozują dla tego regionu od 1,2 do 1,4 procenta wzrostu w tym i w kolejnym roku.

prognoza-pkb-w-skali-globalnej
Poprawę koniunktury zapowiadają również indeksy wyprzedzające m.in. indeks menedżerów logistyki PMI. – Rynkom akcji sprzyja luźna polityka monetarna głównych banków centralnych. Tempo wzrostu na starym kontynencie powinno przyspieszyć dzięki niskim stopom procentowym – zauważa Tomasz Kowalski, Dyrektor Biura Analiz i Doradztwa Inwestycyjnego KBC TFI. – Dodatkowo obawy o deflację skłoniły Europejski Bank Centralny do rozpoczęcia w marcu kolejnego programu skupu aktywów w ramach tzw. quantitative easing, które ma zakończyć się dopiero we wrześniu 2016, a bank już teraz zastrzega sobie możliwość jego przedłużenia – dodaje.

Takie decyzje EBC prędzej czy później powinny odbić się pozytywnie na rynku akcji. W Stanach Zjednoczonych co prawda FED zakończył skup w ramach QE, ale stopy procentowe powinny pozostać na historycznie niskich poziomach. Również bank centralny Japonii próbuje wesprzeć tamtejszą gospodarkę luźną polityką monetarną.

– Tak agresywna polityka pieniężna z dużym prawdopodobieństwem może prowadzić do wzrostu cen aktywów, jednak jak na razie poprawa tempa światowego wzrostu gospodarczego powinna odbywać się przy niskiej inflacji – mówi Piotr Tukendorf, doradca inwestycyjny, Biuro Maklerskie Deutsche Bank. – Wraz ze wzrostem gospodarczym rośnie popyt na wytwarzane towary i usługi, a niska inflacja oznacza brak presji kosztowej. Można się spodziewać, że pozwoli to firmom zwiększyć zarówno sprzedaż, jak i marże – dodaje.

Jednocześnie środowisko niskich stóp procentowych to niski koszt finansowania i dostęp do taniego kapitału. To kolejny argument za wzrostem zysków przedsiębiorstw w skali globalnej. Ponadto, obecna kondycja finansowa spółek jest na tyle dobra, że jeśli bieżące wyniki poprawią się, będą mogły sobie pozwolić na wypłatę dywidend i skup akcji własnych, a to wyjątkowo intratne decyzje dla udziałowców.

Obecna cena akcji międzynarodowych firm może być bardzo atrakcyjna

Mimo tak wielu sygnałów zwiastujących dobrą koniunkturę, ceny akcji międzynarodowych korporacji wciąż nie są wygórowane. W przypadku MSCI All Country World Index, na który składa się ponad 1600 spółek giełdowych z całego świata, wskaźnik ceny do zysku wynosi 17,5. Na najbliższe lata prognozowany jest jego spadek z powodu wzrostu zysków. Według konsensusu prognoz na 2015 rok zebranych przez agencję Bloomberg dla spółek wchodzących w skład indeksu MSCI ACWI wskaźnik ceny do zysku wynosi 16,7.

Z kolei wskaźnik ceny do wartości księgowej, uznawany przez niektórych za bardziej przydatny przy wycenie akcji, jako mniej podatny na wahania koniunkturalne, wynosi obecnie dla MSCI ACWI 2,1. – Oznacza to, że cena jaką średnio inwestorzy płacą za spółki wynosi zaledwie nieco ponad dwukrotność ich wartości księgowej. Należy mieć na uwadze, że są to spółki, które przetrwały próbę czasu, mają swoją ugruntowaną pozycję rynkową i klientów, oraz przynoszą zyski – mówi Tomasz Kowalski z KBC TFI. – W ujęciu historycznym, obecna wartość tego wskaźnika znajduje się istotnie poniżej średniej z ostatnich lat. Akcje nie są wycenione wysoko i nadal są atrakcyjne dla inwestorów – dodaje.

cena-akcji-miedzynarodowych-firm

Alternatywy dla akcji nie zachwycają

Ważnym elementem w ocenie atrakcyjności inwestycyjnej danej klasy aktywów jest ich porównanie z innymi. W przypadku akcji zestawia się je zwykle z obligacjami oraz instrumentami rynku pieniężnego. W sytuacji praktycznie zerowych stóp procentowych w USA i w strefie euro depozyty bankowe przynoszą realnie, po odliczeniu inflacji, stratę. Z kolei rentowności obligacji skarbowych są na poziomach zbliżonych do stopy dywidendy, jaką płacą spółki.

– To przemawia na korzyść rynku akcji tym bardziej, że kontynuacja poprawy koniunktury gospodarczej zwiększa ryzyko dla inwestujących w papiery skarbowe – mówi Piotr Tukendorf, doradca inwestycyjny, Biuro Maklerskie Deutsche Bank. – Wcześniej czy później utrzymujący się wzrost gospodarczy spowoduje wzrost stóp procentowych i tym samym spadek cen obligacji, czyli wzrost rentowności – dodaje.

Globalne akcje dla każdego i to z ograniczonym ryzykiem

Wśród polskich inwestorów akcje międzynarodowych firm są wciąż mało popularne. Głównym problemem jest bariera wejścia. Indywidualni inwestorzy rzadko kiedy mają wystarczającą wiedzę i kapitał. Dlatego na bardziej rozwiniętych rynkach finansowych masowi klienci najczęściej angażują się w globalne rynki za pośrednictwem funduszy.
Drugą przeszkodą jest bariera psychologiczna. Polscy inwestorzy wciąż pamiętają załamanie światowych rynków z 2008 roku i rozmiar strat, jakie można było w tym czasie ponieść angażując się w agresywne aktywa. Aby ją przełamać, wprowadzono fundusze z ograniczonym ryzykiem straty. Pozwalają one kupować akcje globalnych spółek, jednocześnie ograniczając maksymalną stratę do zaledwie 10 proc. zainwestowanego kapitału.

Dzięki mechanizmowi Constant Proportion Portfolio Insurance (CPPI), fundusz zabezpiecza 90 proc.  zainwestowanych aktywów netto na koniec każdego roku, nawet w przypadku załamania się rynków. Zarządzający dobierają automatycznie proporcje inwestycji w zależności od aktualnej sytuacji rynkowej. W przypadku sprzyjającej koniunktury angażują nawet 100 proc. inwestycji w  ryzykowne ale i z dużym potencjałem zysku fundusze akcyjne a nawet instrumenty pochodne. Jeśli rynki wyhamowują, zarządzający kupują uważane za bezpieczniejsze fundusze obligacyjne i pieniężne.

Na polskim rynku produkt stosujący taki mechanizm pojawił się w ofercie Deutsche Bank. – Polacy są bardzo wymagający wobec produktów inwestycyjnych. Oczekują wysokich stóp zwrotu  przy ograniczonym ryzyku straty. W dobie rekordowo niskich stóp procentowych fundusze z mechanizmem CPPI są jedną z niewielu form inwestycji spełniających te warunki – mówi Piotr Tukendorf, doradca inwestycyjny, Biuro Maklerskie Deutsche Bank.

Subskrypcja Subfunduszu Global Partners KBC Strategy 90 April, zarządzanego przez KBC Asset Management w Luksemburgu i reprezentowanego w Polsce przez KBC TFI SA, jest dostępna do końca kwietnia. Fundusz ma charakter otwarty, dzięki czemu wejście, jak i wyjście z inwestycji możliwe jest każdego dnia roboczego. Obecnie cena tytułu uczestnictwa wynosi 100 zł, a poziom zabezpieczenia aktywów określony jest na 90 zł. Jeśli po  roku wartość tytułu uczestnictwa wzrośnie np. do 120 zł, wówczas ustanowiony zostanie nowy poziom zabezpieczenia aktywów i w kolejnym roku obejmie 108 złotych (90% ze 120 zł). Minimalna wartość inwestycji wynosi 5 tys. zł, natomiast górny próg nie został określony. W okresie subskrypcji uczestnicy Subfunduszu Global Partners KBC Strategy 90 April mają dodatkowo możliwość zdeponowania środków na lokacie z oprocentowaniem 3 proc. w skali roku.

Subfundusz typu CPPI Global Partners KBC Strategy 90 April inwestuje do 100 proc. aktywów w fundusze pieniężne, obligacyjne i akcyjne zarządzane przez podmioty z Grupy KBC. Może też w ograniczonym stopniu wykorzystywać instrumenty pochodne. Część złożona z obligacji i instrumentów rynku pieniężnego służy stabilizacji i zabezpieczeniu wypracowanej stopy zwrotu. Z kolei część akcyjna w zdecydowanej mierze odpowiada za osiągnięcie przez subfundusz satysfakcjonującego zysku.

– Spółki, w które subfundusz inwestuje pośrednio poprzez inne fundusze to w większości ponadnarodowe korporacje, oferujące swoje produkty i usługi na wielu rynkach. Ze względu na dywersyfikację geograficzną, wyniki finansowe tych spółek nie zależą jedynie od koniunktury gospodarczej w pojedynczym kraju – tłumaczy Tomasz Kowalski, Dyrektor Biura Analiz i Doradztwa Inwestycyjnego KBC TFI. – Mamy nadzieję, że Polacy odkryją inwestycje w międzynarodowe firmy i w ten sposób zaczną również korzystać z globalizacji, skoro już teraz często ponoszą jej negatywne skutki.

Bartek CiszewskiAnalitycy: To dobry moment na zabezpieczone i długoterminowe inwestycje w akcje międzynarodowych firm
read more

Ich rodzice nie musieli tego robić, lecz dla młodych Polaków może to oznaczać być albo nie być na emeryturze

Zmiany demograficzne odwróciły do góry nogami finansową rzeczywistość Polaków. Obecni 20- i 30-latkowie powinni narzucić sobie obowiązek, którego nie musieli spełniać ich rodzice – samodzielnie oszczędzać na emeryturę. Nie muszą to być duże kwoty, jednak systematyczne odkładanie nawet niewielkiej sumy, to czynność, bez której pokolenia Z, X, Y, Alfa i kolejne, czeka ponura przyszłość – przekonują ekonomiści.

W Europie Zachodniej, USA czy Japonii wiedzą już o tym od dawna. Zaczyna się mówić nawet o nadmiarze prywatnych oszczędności na rynku (ang. savings glut). Lata zależności od powszechnych ubezpieczeń społecznych stępiły w Polakach ten instynkt. Ale sytuacja się zmienia. Zaczynamy oszczędzać coraz częściej, a grupami najczęściej inwestującymi w fundusze są obok osób powyżej 60. roku życia ci, którzy dopiero wchodzą na rynek pracy – wynika z najnowszych badań Deutsche Bank.

Oszczędzanie jak oddychanie

W XX wieku liczba ludzi żyjących na świecie podwoiła się. W XXI wieku do tego najprawdopodobniej nie dojdzie, bo rodzi się dużo mniej dzieci, natomiast podwoi się liczba osób starszych niż 65 lat. Jak wynika z prognoz ONZ może to nastąpić w ciągu następnych 25 lat.  Obecnie na całym świecie żyje około 600 milionów osób w wieku ponad 65 lat. To 8 proc. wszystkich ludzi. W 2035 roku będzie ich już 1,1 miliarda, czyli 13 proc. populacji globu. W 2010 roku na 100 dorosłych w wieku 25-64 przypadało 16 emerytów. W 2035 roku będzie już ich 26 procent. W najtrudniejszej sytuacji znajdą się najbardziej rozwinięte gospodarczo kraje, jak Niemcy czy Japonia, gdzie już za 20 lat na 100 pracujących przypadnie ponad 60 emerytów. W Polsce proporcja ta utrzyma się w granicach 3 pracujących na jednego emeryta.

Przyczyną jest mniejsza liczba narodzin, ale też rosnąca oczekiwana długość życia. W Polsce wzrosła ona w ciągu zaledwie 12 lat o prawie 5 lat dla 30-letnich kobiet i o 6 lat dla 30-letnich mężczyzn. Jak poradzi sobie z tym nasza cywilizacja?
Ponieważ prognozy dotyczą masowych zjawisk w perspektywie wielu lat, hipotezy są różne. Niektórzy ekonomiści zakładają, że przystosujemy się do zmian i ludzie w wieku ponad 65 lat będą z powodzeniem wciąż na siebie zarabiać. Obecnie zakładamy, że po 65. roku życia się nie pracuje, tymczasem jest wiele zajęć, które można z powodzeniem wykonywać w bardziej zaawansowanym wieku. Dla przykładu w Stanach Zjednoczonych pracuje obecnie co piąta osoba w wieku ponad 65 lat, podczas gdy jeszcze 15 lat temu było to zaledwie 13 procent. Pracuje też prawie połowa Niemców w wielu 60-65 lat.

– Zdolność do dłuższej pracy jest silnie powiązana z wykształceniem i jest jeszcze jednym z argumentów za tym, żeby uczyć się jak najdłużej – mówi Monika Szlosek, Dyrektor Bankowości Detalicznej i Inwestycyjnej, Deutsche Bank. – Praca do późnej starości nie przez wszystkich traktowana jest jako zło konieczne. Jednak jeśli chcielibyśmy w późniejszym wieku odpocząć od zawodowej kariery, musimy o to zadbać sami. I to im wcześniej tym lepiej. Jeśli odpowiednio wcześnie młodzi zaczną systematycznie oszczędzać nawet niewielkie kwoty, najprawdopodobniej w wieku 50-60 lat będą mogli sami wypłacać sobie dodatkową  emeryturę – dodaje.

Fundusze lepsze w długim terminie od lokat

Coraz więcej Polaków zdaje sobie sprawę z tego, że w znacznym stopniu muszą sami zatroszczyć się o swoją emeryturę. W ciągu roku liczba osób deklarujących oszczędzanie na ten cel poza systemem obowiązkowych ubezpieczeń społecznych wzrosła o jedną trzecią, według danych z raportu Deutsche Bank „Portret Finansowy Polaków”. Niezależnie od tego, czy robią to czy nie, ponad 70 procent ankietowanych jest skłonnych odkładać na emeryturę.

Najpopularniejszym produktem oszczędnościowym pozostają depozyty bankowe. Nie zmienia tego aktualna sytuacja rynkowa, która powoduje, że oprocentowanie lokat nie spełnia oczekiwań większości z nas. Rekordowo niskie stopy procentowe NBP sprawiły, że średni zysk z lokat terminowych, po uwzględnieniu 19-procentowego podatku, sięga dwóch procent w skali roku. Jak wynika z sondażu Deutsche Bank, jest to poziom satysfakcjonujący dla zaledwie 4 procent Polaków.

Aż 41 proc. respondentów badania spodziewa się znacznie większego, bo ponad 6-procentowego  zysku na lokacie. – Mając na uwadze obecną sytuację na rynku pieniężnym i historycznie niskie stopy procentowe, oczekiwania te wydają się nierealne – mówi Monika Szlosek, Dyrektor Bankowości Detalicznej i Inwestycyjnej, Deutsche Bank. – Są natomiast inne produkty finansowe, które pozwalają osiągnąć taki zwrot z inwestycji. Najbardziej podstawowym i dostępnym już przy bardzo niskich kwotach wpłat są fundusze inwestycyjne – dodaje.

wiek-inwestujacych-w-funusze

Popularność funduszy różni się znacznie w zależności od wieku. Co ciekawe, swoje oszczędności najchętniej lokują w nich  osoby w wieku powyżej 65 lat, oraz najmłodsza grupa zarabiających, w wieku od 25 do 35 lat. – To bardzo pozytywny trend. Osoby, które dopiero wchodzą na rynek pracy przeważnie nie mają jeszcze zbyt dużych nadwyżek finansowych, ale mają za to czas na budowę kapitału – zauważa Monika Szlosek. – Zaletami funduszy inwestycyjnych, które są istotne z perspektywy młodych ludzi, a jednocześnie nie są przez nich dostrzegane, są łatwy dostęp do  środków  i możliwość wpłaty niewielkich kwot – dodaje.

Zaledwie 8 procent ankietowanych wskazało łatwość wpłat i wypłat jako atut funduszy inwestycyjnych. Tymczasem polski rynek stał się na tyle konkurencyjny, że niektóre banki zrezygnowały z jakichkolwiek prowizji od zakupu jednostek. Dzięki temu w odróżnieniu od tych na lokatach terminowych, z oszczędności trzymanych w funduszach można skorzystać w każdej chwili, nie tracąc wypracowanych zysków. Deutsche Bank poszedł krok dalej i w ramach promocji wypłaca klientom 1 proc. kwoty  zainwestowanej w fundusze. Maksymalny zwrot to nawet 20 tys. zł (przy wpłacie 2 mln zł), ale na bonus można liczyć już przy zakupie jednostek za 5 tys. zł.

Nawet niewielkie kwoty zapracują na emeryturę

Co trzeci Polak kojarzy fundusze z inwestycją długoterminową. To dla nas dużo bardziej charakterystyczna cecha tego produktu niż np. “duże zyski”, które wskazało zaledwie 11 procent ankietowanych. Z inwestycją w długim horyzoncie kojarzy TFI aż 48 proc. zarabiających powyżej 5 tys. zł. – Oszczędzanie pieniędzy w funduszach w perspektywie kilku, kilkunastu a nawet kilkudziesięciu lat nie tylko pozwala maksymalizować zyski, ale też zmniejsza ryzyko straty – mówi Monika Szlosek z Deutsche Bank.

Aż 46 proc. Polaków posiadających jednostki uczestnictwa w TFI dokonała zakupu jednorazowo. Zaledwie co trzeci kupuje je regularnie. Dzięki  rozłożeniu transakcji w czasie, można uwolnić się od efektu chwilowych wahań wartości jednostek – tłumaczy Monika Szlosek z Deutsche Bank. -  Ważna jest systematyczność oszczędzania. Odkładając nawet niewielką kwotę co miesiąc nie tylko budujemy kapitał, ale też dywersyfikujemy ryzyko kupna „na górce” – dodaje.

Tymczasem regularne odkładanie nawet tak niewielkiej kwoty jak 200 złotych miesięcznie w perspektywie kilkudziesięciu lat może przynieść znaczące oszczędności. Deutsche Bank przeprowadził trzy symulacje dla trzech różnych grup funduszy. Nie uwzględniają one opłat za nabycie funduszy oraz podatku od zysków kapitałowych. – Symulacje różnią się od siebie stopniem ryzyka, a co za tym idzie i potencjalnym zwrotem z inwestycji – tłumaczy Monika Szlosek. – To jedynie teoretyczne symulacje. W praktyce najlepiej byłoby łączyć wszystkie trzy strategie – dodaje.

fundusze-akcji

Wybierając najbardziej agresywną z nich i inwestując 200 zł miesięcznie przez 40 lat w fundusze akcji można zaoszczędzić ponad pół miliona złotych. Kluczem jest czas i mechanizm procenta składanego, jako że odsetki doliczane są do pracującego na zysk kapitału. Pierwsze 200 zł wpłacone przez obecnego 25-latka może  pracować na jego emeryturę co najmniej 40 lat.

fundusze-rynku-pienieznego

Z kolei jedne z najbezpieczniejszych fundusze gotówkowe i rynku pieniężnego dają mniejszy potencjalny zysk. Analitycy Deutsche Bank oszacowali go na 3 procent w skali roku. Na przestrzeni lat zwrot z inwestycji ma więc dużo mniejszy potencjał, jednak mniej prawdopodobne są też wahania cen jednostek. Wciąż systematyczność i procent składany sprawiają, że 200 zł może urosnąć do pokaźnej sumy 185 tys. złotych.

W przypadku funduszy akcji, chociaż w długim okresie można liczyć na pokaźne zyski, w krótszym, kilkuletnim może dojść do silnej przeceny na rynku, a wartość zainwestowanych oszczędności może spaść. Jeśli okaże się, że pieniądze będą nam potrzebne i będziemy musieli wycofać środki, ryzykujemy stratę.fundusze-mieszane

Kompromisem pomiędzy dwiema skrajnym strategiami jest zakup jednostek funduszy mieszanych stabilnego wzrostu. Szacuje się, że w długim okresie średnioroczny zysk z takiej inwestycji wyniesie 5 procent. To w połączeniu z systematycznymi wpłatami pozwala uzbierać ponad 300 tys. złotych na czas emerytury.

– W obliczu nadchodzących zmian demograficznych, coraz większej oczekiwanej długości życia, tylko własny kapitał zapewni przyszłym emerytom zasobną starość. Fundusze inwestycyjne są produktem finansowym, który doskonale się do tego celu nadaje – mówi Monika Szlosek z Deutsche Bank.

Bartek CiszewskiIch rodzice nie musieli tego robić, lecz dla młodych Polaków może to oznaczać być albo nie być na emeryturze
read more

4screens – platforma do budowy interaktywnych aplikacji – dostanie kilka mln zł na rozwój

Polski startup 4screens.net pozwala firmom z branży medialnej, marketingowej oraz e-commerce w prosty sposób tworzyć interaktywne aplikacje dostępne na wielu ekranach. Już teraz platforma dostarcza innowacyjne rozwiązania z (m.in. second screen oraz social hub) polskim nadawcom TV i właścicielom marek. Inwestycja ma pomóc wprowadzić usługę na globalny rynek B2B.

Internet Ventures FIZ, fundusz z Grupy MCI Management (MCI), którego współudziałowcem jest Krajowy Fundusz Kapitałowy (KFK), podpisał umowę inwestycyjną ze spółką NOPATTERN, producentem 4screens, platformy pozwalającej budować zintegrowane z mediami społecznościowymi aplikacje, umożliwiające interakcję z użytkownikiem w czasie rzeczywistym na wielu urządzeniach. Strony nie ujawniają dokładnej kwoty transakcji. Fundusz zainwestuje w spółkę kilka milionów złotych obejmując w niej mniejszościowe udziały.

Man listening to music

Z narzędzi 4screens korzystają polscy nadawcy telewizyjni m.in. TVN (“Kuba Wojewódzki”, “You Can Dance”), TVP (“The Voice of Poland”, “Dzięki Bogu Już Weekend” oraz “SuperSTARcie”) czy 4fun Media (aplikacja FunAPP dostępna w Google Play, App Store oraz Windows Store), a także przedstawiciele marek.

– Około 90 proc. wszystkich interakcji z mediami odbywa się na różnych ekranach – mówi założyciel oraz dyrektor zarządzający 4screens Piotr Szostak. – Coraz powszechniejszy jest tzw. multiscreening. Widzowie oglądają telewizję korzystając równocześnie z dodatkowego urządzenia (telefonu, tabletu, laptopa) z którym nadawcy muszą walczyć o uwagę. Aplikacje second screen zwiększają zaangażowanie odbiorców, oraz oferują nowe możliwości reklamowe – dodaje.

Dzięki modułowej strukturze, wykorzystując jeden silnik, 4screens realizuje potrzeby różnych grup klientów. Platforma jest przeznaczona dla nadawców telewizyjnych i radiowych, wydawców internetowych, organizatorów eventów, rynku e-commerce oraz przedstawicieli marek.

Od kilku lat realizujemy projekty second screen w Polsce, dlatego dobrze rozumiemy potrzeby rynku. Nasza platforma umożliwia budowę rozwiązań, które do tej pory wdrażało się wiele miesięcy, dużo szybciej i to za ułamek obowiązujących obecnie cen – mówi Piotr Szostak.

Man listening to music

Platforma 4screens pozwala budować własne, spersonalizowane aplikacje mobilne bądź strony internetowe zintegrowane w jeden system służące do angażowania odbiorców na wielu ekranach (urządzeniach mobilnych, komputerach osobistych, telewizorach, ekranach zewnętrznych). Można ją wykorzystać również do wzbogacenia istniejącej już aplikacji mobilnej bądź strony internetowej w interaktywne elementy (np. social hub, live feed, chat, quiz, voting).

– 4screens wpisuje się w najnowsze światowe trendy technologii mobilnych. Z jednej strony platforma umożliwia klientom samodzielną budowę aplikacji, z drugiej charakteryzuje się elastycznością ze względu na dostępność gotowych modułów, które można dowolnie modyfikować w zależności od potrzeb i na ich bazie tworzyć interaktywne aplikacje – mówi Tomasz Danis, zarządzający funduszem Internet Ventures. Platforma 4screens jest oferowana w modelu abonamentowym, jako usługa w tzw. chmurze (Software as a Service), dzięki temu model biznesowy posiada potencjał łatwego skalowania – dodaje.

Bartek Ciszewski4screens – platforma do budowy interaktywnych aplikacji – dostanie kilka mln zł na rozwój
read more

Sondaż: Poziom ryzyka i ostatnie wyniki funduszu decydują o jego wyborze

Przy wyborze funduszu inwestycyjnego kierujemy się najczęściej osiągniętymi przez niego w ostatnim czasie wynikami – taki obraz wyłania się z najnowszego badania opinii przeprowadzonego przez Deutsche Bank. Nie tylko jednak wyniki grają istotną rolę – równocześnie wybieramy takie fundusze, których poziom ryzyka jesteśmy w stanie zaakceptować. W ciągu 2 lat odsetek osób, które w pierwszej kolejności zwracają uwagę na poziom ryzyka dla danego funduszu zwiększył się o połowę.

Blisko jedna trzecia Polaków (31 proc.), jeśli miałaby zainwestować w jednostki uczestnictwa w funduszu, wybrałaby taki, który w ostatnim czasie osiągnął najlepsze wyniki – w ciągu kwartału, półrocza lub roku – tak wynika z sondażu przeprowadzonego przez Deutsche Bank. Badanie pokazuje również, że jest to taktyka preferowana przede wszystkim przez kobiety (46 proc.) i osoby najmłodsze (42 proc.).

Zdaniem Moniki Szlosek, Dyrektora Produktów Detalicznych i Inwestycyjnych w Deutsche Bank, taka taktyka może jednak przynieść więcej szkody niż pożytku dla naszych portfeli. – Wybór optymalnego funduszu wymaga nieco bardziej złożonego procesu, niż tylko prostej analizy wyników z ostatniego okresu, gdyż nie jest wcale powiedziane, że takie same wzrosty będą kontynuowane w najbliższej przyszłości – przestrzega. – Równocześnie wycena jednostek uczestnictwa w takim funduszu może być zbyt wysoka i w niedługim czasie niewykluczony jest spadek – dodaje.

jakiego typu fundusze preferują Polacy

Równie istotnym kryterium wyboru, obok osiąganych wyników, jest związany z danym funduszem poziom ryzyka. Niemal 31 proc. Polaków preferuje taki fundusz, dla którego potencjalne ryzyko będzie na akceptowalnym poziomie. Co ciekawe, w porównaniu z identycznym badaniem przeprowadzonym 2 lata temu, odsetek osób, dla których priorytetem jest poziom ryzyka zwiększył się aż o 10 punktów proc. Analiza wyników nowego sondażu pod kątem płci respondentów pokazuje, że na ten właśnie aspekt większą uwagę zwracają mężczyźni niż kobiety (40 proc. do 23 proc.).

Na rynku pojawiły się więc oferty łączące bezpieczne lokaty bankowe z funduszami inwestycyjnymi o  potencjalnej stopie zwrotu wyższej niż lokata. – Takie rozwiązanie z jednej strony pomaga dywersyfikować oszczędności, z drugiej stanowi impuls do aktywnego inwestowania środków w fundusze – mówi ekspert Deutsche Bank.

Jak zaznacza Monika Szlosek, aby samodzielnie dokonać właściwego wyboru funduszu, trzeba dokładnie przeanalizować sytuację rynkową i spróbować odczytać możliwe scenariusze, co nie jest łatwym zadaniem i wymaga poświęcenia dużej ilości czasu – mówi. – Dlatego właśnie zdanie się na pomoc profesjonalisty w tym zakresie może być znaczącym ułatwieniem. Stosunkowo duża część badanych woli jednak polegać w tym względzie na opinii znajomego – pod wpływem rekomendacji bliskiej osoby, decyzję o zainwestowaniu w dany fundusz podjęłoby 19 proc. ankietowanych.

Niespełna 16 proc. respondentów przy wyborze funduszu kierowałoby się głównie poziomem opłat pobieranych za zarządzanie, a co dziesiąty zwróciłby uwagę na to, czy fundusz zarządzany jest przez stały zespół. – Mimo że wskazań na ten ostatni element jest stosunkowo niewiele, to jest on bardzo istotnym czynnikiem, który może zaważyć o powodzeniu inwestycji – zaznacza Monika Szlosek. – Stały zespół świadczy o stabilności, jeśli chodzi o podejmowane decyzje inwestycyjne, co z kolei z dużym prawdopodobieństwem może przełożyć się na kontynuację dobrych historycznych wyników – mówi.

Sondaż telefoniczny przeprowadził na zlecenie Deutsche Bank Polska Instytut Homo Homini 17 czerwca 2014 r. na losowej, reprezentatywnej dla ogółu mieszkańców Polski próbie respondentów

Bartek CiszewskiSondaż: Poziom ryzyka i ostatnie wyniki funduszu decydują o jego wyborze
read more

Możesz zamrozić rekordowo niskie oprocentowanie kredytu

Niecodzienna sytuacja na polskim rynku finansowym. Kredyty mieszkaniowe ze stałym oprocentowaniem ustalanym np. na dwa lata są obecnie atrakcyjniejsze niż te standardowe, których stawki są aktualizowane co trzy miesiące. To okazja, by jak najdłużej korzystać  z rekordowo niskich odsetek.

O wysokości rat złotówkowych kredytów hipotecznych decydują stawki WIBOR, czyli koszt pieniądza na rynku międzybankowym, określane przez banki. Z kolei wysokość stawek WIBOR jest uzależniona od stóp procentowych ustalanych przez Radę Polityki Pieniężnej.

Ponieważ kredyty hipoteczne są zawierane często na kilkadziesiąt lat, wysokość raty jest zazwyczaj zmienna i wyliczana na podstawie WIBOR-u. Gdy Rada Polityki Pieniężnej obniża stopy procentowe, oznacza to, że w niedługim czasie raty kredytów spłacanych w złotych zmniejszą się. Gdy RPP podnosi stopy, raty zwiększą się.

Warto zamrozić rekordowo niskie stopy

Większość kredytów hipotecznych bazuje na stopie WIBOR 3M, czyli trzymiesięcznej, niektóre na stopie WIBOR 6M, półrocznej. W ofercie banków są również kredyty mieszkaniowe ze stałym oprocentowaniem na określony przez dany bank okres.

– Główną zaletą takiego rozwiązania jest mniejsze ryzyko związane z przyszłą zmianą stóp procentowych. To korzyść zarówno dla banku, jak i dla klienta – mówi Agnieszka Pilarek, Dyrektor Biura Bankowości Hipotecznej Deutsche Bank. – Obecnie stopy procentowe NBP są najniższe w historii – dodaje.

Na polskim rynku ma właśnie miejsce bardzo niecodzienna sytuacja. Zazwyczaj, im dłuższy okres kredytu, tym wyższe oprocentowanie. Dlatego WIBOR 3M wynosi obecnie 2,56 proc., a WIBOR 6M nieco więcej: 2,57 procent (03.09.2014). Tymczasem stopy na rok i dłuższe są obecnie niższe od trzymiesięcznej. Dla przykładu stopa roczna wynosi teraz 2,20 proc. , tyle samo co stopa na 2 lata, stopa trzyletnia wynosi 2,25 proc., czteroletnia – 2,40, a pięcioletnia – 2,50 procent.

– Kredyt ze stałym oprocentowaniem różni się jedynie tym od standardowego, że wysokość odsetek jest zamrażana z góry na wybrany okres , w przypadku Deutsche Bank – od 1 roku do 5 lat – mówi Agnieszka Pilarek z Deutsche Bank. – Po jego upływie można albo przedłużyć czas obowiązywania stałej stopy, albo automatycznie przejść na oprocentowanie zmienne – wyjaśnia.

Kredytobiorcy uzależnieni od trzymiesięcznego WIBOR-u muszą brać pod uwagę decyzje RPP, które będą miały wpływ na ich domowy budżet. Znajomość dokładnej wysokości rat w najbliższych latach pomaga dużo lepiej planować rodzinne finanse.

Szansa na zamrożenie rekordowo niskich odsetek na aż dwa lata może spowodować powrót mody na ten typ hipotek. Stałe stopy procentowe były popularne w Polsce dziesięć lat temu. Jednak klienci banków zniechęcili się do nich po tym, jak RPP dokonała szeregu obniżek stóp procentowych, sprawiając, że kredyty ze stałymi stopami okazały się mniej opłacalne od standardowych. W obecnej sytuacji zdaniem ekonomistów taki scenariusz jest bardzo mało prawdopodobny.

Jeśli zamrażać, to na rok, dwa czy może pięć lat?

Jak na razie stopy procentowe NBP są rekordowo niskie i pozostają bez zmian od ponad roku. To dobra wiadomość dla osób spłacających kredyty w złotych oraz planujących w najbliższym czasie zakup mieszkania.

– Chociaż oprocentowanie stałe na dłuższy okres jest wyższe niż to obowiązujące na krótsze okresy, wybór kredytu opartego na czteroletniej albo pięcioletniej stopie może okazać się strzałem w dziesiątkę, jeśli dojdzie w tym czasie do podwyżek stóp NBP – zauważa Agnieszka Pilarek.

Rada Polityki Pieniężnej może podnieść stopy, gdy tempo wzrostu polskiej gospodarki przyspieszy i pojawi się ryzyko inflacji. Jak na razie, według Prezesa NBP Marka Belki nie powinno dojść do zmiany stóp przed końcem trzeciego kwartału. Zdaniem większości ekonomistów w październiku lub listopadzie może dojść do niewielkiej obniżki stóp o 50 punktów bazowych. Mimo to wydaje się, że wybór kredytu ze stałym oprocentowaniem na dłuższy okres w momencie, gdy w ich cenie zawarte są już oczekiwania co do najbliższych obniżek stóp procentowych, a przez co ich cena jest niższa do kredytów ze zmienną stopą, wydaje się bezpiecznym rozwiązaniem.

Bartek CiszewskiMożesz zamrozić rekordowo niskie oprocentowanie kredytu
read more

Sondaż: doświadczeni inwestorzy jednostki TFI nabywają w banku

Jak wynika z najnowszego badania przeprowadzonego przez Deutsche Bank, jednostki uczestnictwa w funduszach kupujemy najczęściej w TFI lub za pośrednictwem doradcy w banku. Rozwiązania online są znacznie mniej popularne. Więcej niż jedna trzecia ankietowanych kupiła udziały w TFI z myślą o długoterminowym inwestowaniu, np. na emeryturę czy edukację dzieci. Prawie 40 proc. badanych zainwestowało w fundusze ponad 10 tys. zł.

Swój najnowszy sondaż Deutsche Bank przeprowadził wśród osób, które w chwili badania posiadały jednostki uczestnictwa w funduszu inwestycyjnym. Wynika z niego, że więcej niż co czwarty inwestor (27 proc.) nabył obecne udziały jednorazowo, bezpośrednio w TFI. Drugą najczęściej wybieraną opcją, jest jednorazowy zakup jednostek w banku – w ten sposób odpowiedziało 19 proc. pytanych. Natomiast wśród osób, które regularnie inwestują w fundusze, sytuacja jest odwrotna – nieco częściej kupują udziały w TFI za pośrednictwem banku (17 proc.), niż bezpośrednio w TFI (14 proc.). Ponad 11 proc. badanych inwestuje regularnie w fundusze w ramach inwestycyjnego lub inwestycyjno-ubezpieczeniowego programu długofalowego oszczędzania.

jak Polacy kupują jednostki TFI

Zdaniem Moniki Szlosek, Dyrektor Bankowości Detalicznej i Inwestycyjnej Deutsche Bank, ta odwrotna proporcja pomiędzy osobami inwestującymi jednorazowo, a tymi robiącymi to w sposób regularny, jest ciekawym zjawiskiem. – W przypadku kupowania udziałów bezpośrednio w TFI, mamy dostęp jedynie do oferty tego jednego towarzystwa. Bardziej doświadczeni inwestorzy skłaniają się więc raczej ku bankom, które bezpośrednio lub przy pomocy swoich domów maklerskich mogą zaoferować bardzo szeroką i różnorodną ofertę produktów.

– Z naszych obserwacji wynika również, że wciąż znacznie bardziej ceniony jest bezpośredni kontakt z doradcą przy podejmowaniu decyzji inwestycyjnych, mimo że wiąże się to z osobistą wizytą w oddziale banku lub towarzystwa – mówi Monika Szlosek z Deutsche Bank. – Tego typu relacja klienta i doradcy ułatwia jednak wybór takiej oferty, która będzie rzeczywiście spełniała oczekiwania osoby inwestującej, zarówno pod względem potencjalnych zysków, jak i ryzyka.

Sondaż Deutsche Bank pokazuje również wyraźnie, że w fundusze inwestują najczęściej osoby posiadające dość duże oszczędności. Najwięcej, bo aż 39 proc. badanych przeznaczyło na ten cel ponad 10 tys. zł., a kolejne 13 proc. między 5 a 10 tys zł. Mniejsze kwoty – do 1 tys. zł zainwestowało 12 proc. badanych.

jakie kwoty Polacy inwestują w TFI

– Te dość spore kwoty, przeznaczane na zakup jednostek funduszy pokazują, że większość inwestorów to osoby o wysokich dochodach – mówi Monika Szlosek. – Tym bardziej, że tego typu inwestycje są zazwyczaj tylko jednym z wielu rownolegle wykorzystywanych sposobów na pomnażanie własnych oszczędności. – Najważniejszą cechą TFI jest właśnie dywersyfikacja inwestycji, więc z dużym prawdopobieństwem można stwierdzić, że podobne kwoty ci sami badani mogą lokować równolegle w innych produktach finansowych.

Osoby posiadające jednostki funduszy, zapytane o powód inwestycji właśnie w TFI, najczęściej (38 proc.) wskazywały, że chciały w ten sposób rozpocząć regularne inwestowanie z myślą o przyszłości, np. emeryturze, edukacji dzieci, etc. Jedna trzecia (33 proc.) podzieliła swoje oszczędności pomiędzy różne produkty finansowe, w tym fundusze, a 30 proc. szukało alternatywy dla lokat i kont oszczędnościowych, ponieważ ich oprocentowanie – a co za tym idzie zyski – były niezadowalające. Ponad 9 proc. badanych zainwestowało w fundusze za namową znajomych, którzy sami posiadają jednostki TFI.

dlaczego zdecydował się pan inwestcyję w TFI

Jak zaznacza Monika Szlosek z Deutsche Bank, powyższe wskazania idealnie podkreślają zalety funduszy inwestycyjnych. – Tego typu rozwiązania pozwalają na regularne inwestowanie z myślą o długofalowych celach, są narzędziem służącym dywersyfikacji oszczędności, a do tego od dłuższego już czasu są alternatywą dla tradycyjnych produktów oszczędnościowych, takich jak lokaty, w przypadku których trudno o wypracowanie zadowalającego zysku przy tak niskich stopach procentowych – komentuje.

Sondaż telefoniczny przeprowadził na zlecenie Deutsche Bank Polska Instytut Homo Homini 17 czerwca 2014 r. na losowej, reprezentatywnej dla ogółu mieszkańców Polski próbie respondentów

Bartek CiszewskiSondaż: doświadczeni inwestorzy jednostki TFI nabywają w banku
read more

Czy nowe, preferencyjne kredyty dla małych i średnich firm zrewolucjonizują polskie innowacje?

Największym atutem Polski jest kapitał ludzki. Jednak pod względem innowacyjności, wciąż znajdujemy się w ogonie Europy, oceniają eksperci. Jest szansa by to zmienić. Optymistyczne dane GUS sugerują, że możemy być na skraju odbicia gospodarczego, a banki uruchamiają właśnie strumień gotówki preferencyjnych kredytów, z którego może skorzystać kilkadziesiąt tysięcy innowacyjnych firm.

Wzrost gospodarczy przyspiesza, a obroty polskich przedsiębiorstw rosną. W pierwszym kwartale tego roku PKB zwiększył się rok do roku aż o 3,4 proc., a przychody dużych i średnich firm spoza sektora finansowego wzrosły o 2,7 proc. i wyniosły 566 mld złotych – wynika ze wstępnych danych Głównego Urzędu Statystycznego.

Poprawa wskaźników makroekonomicznych zachęca przedsiębiorstwa do inwestycji. W pierwszym kwartale br. polskie firmy przeznaczyły na rozwój 19,5 mld złotych, czyli o 16,3 procent więcej niż w ubiegłym roku. – To przełomowy moment dla gospodarki, w którym kluczowe jest zapewnienie przedsiębiorcom odpowiednich warunków do rozwoju – mówi Paweł Dziekoński, Dyrektor Departamentu Produktów Kredytowych w Deutsche Bank. – Ważne, by w momencie, gdy
w Polsce, Europie i na świecie dojdzie do poprawy koniunktury, nasze firmy miały środki na inwestycje i tym samym zwiększenie wartości rodzimych marek na zagranicznych rynkach – dodaje.

Zdają sobie z tego sprawę polskie instytucje finansowe. Deutsche Bank Polska uruchomił w maju program kredytowy objęty gwarancjami Europejskiego Funduszu Inwestycyjnego. W jego ramach małe i średnie przedsiębiorstwa, które inwestują
w innowacje albo badania i rozwój, mogą liczyć na preferencyjne kredyty o łącznej wartości 208 milionów złotych. Deutsche Bank jest już trzecią instytucją finansową, obok Banku Pekao i Raiffeisen-Leasing Polska, która udziela kredytów w ramach tzw. Instrumentu Podziału Ryzyka (RSI), czyli pilotażowego programu gwarancyjnego Unii Europejskiej, wspierającego badania i rozwój oraz innowacje w małych i średnich firmach.

warunki kredytów efi

Czy uda się w końcu wykorzystać potencjał innowacyjny Polski?

Inwestycje są potrzebne, bo jak na razie Polska pod względem innowacyjności znajduje się w samym ogonie Europy. W najnowszym rankingu „Innovation Union Scoreboard 2014” opublikowanym przez Komisję Europejską wyprzedzamy jedynie Łotwę oraz nowoprzyjęte do UE Bułgarię i Rumunię. Daleko nam do liderów: Finlandii, Niemiec, Danii czy Szwecji.

Co prawda w porównaniu z poprzednim badaniem Polsce udało się awansować
z najgorszej grupy i powrócić do grona „umiarkowanych innowatorów”, jednak zajmujemy wśród nich ostatnie miejsce, a „zdolność innowacyjna” polskich firm ledwie przekracza 50 proc. średniej unijnej.

Według autorów raportu atutem Polski jest kapitał ludzki, w szczególności duża liczba absolwentów najbardziej pożądanych przez rynek kierunków technicznych
i ścisłych. Przeszkodą dla innowacyjnych przedsiębiorstw są procedury administracyjne, mała liczba patentów, szczególnie tych o międzynarodowym znaczeniu, a także wciąż za niskie i za mało efektywne wydatki publiczne na badania
i rozwój.

wskaźnik innowacyjności w krajach europy

„Wysoki wzrost można zaobserwować w liczbie wzorów przemysłowych oraz znaków towarowych zastrzeżonych na terenie Unii, wydatkach na badania i rozwój sektora prywatnego. Silne spadki odnotowaliśmy w takich obszarach jak: współpraca MŚP ze sobą, liczba absolwentów studiów doktorskich, liczba MŚP dokonujących wewnętrznych innowacji oraz udział nowych rozwiązań w ogólnej sprzedaży” – podsumowują kondycję Polski autorzy raportu.

Jedyne takie środki do 2015

– W tej sytuacji bardzo potrzebne są dodatkowe źródła finansowania, szczególnie dla najbardziej innowacyjnych przedsiębiorstw – ocenia Paweł Dziekoński z Deutsche Bank, jednej z trzech instytucji, która pozyskała wsparcie EFI dla innowacyjnych polskich przedsiębiorstw. – Do 2015 praktycznie nie będzie dostępnych dotacji unijnych, a instrumenty zwrotne takie, jak gwarancje EFI, to jedyna możliwości otrzymania preferencyjnego finansowania dla przedsiębiorstw.

W ramach Instrumentu Podziału Ryzyka, Europejski Fundusz Inwestycyjny zapewnia gwarancje dla banków i instytucji leasingowych, udzielających finansowania przedsiębiorcom małym, średnim i średnim-plus (zatrudniającymi do 500 pracowników). Banki i instytucje leasingowe pokryją koszty inwestycji innowacyjnych przedsiębiorców.

– Finansowanie można pozyskać na realizację jednego z celów: inwestycje w środki trwałe, wartości niematerialne i prawne, a także kapitał obrotowy – mówi Arkadiusz Lewicki, dyrektor zespołu ds. programów publicznych Związku Banków Polskich. – Przedsiębiorcy będą mogli oczekiwać wsparcia w walucie krajowej lub w euro o równowartości od 105 tys. do 30 mln złotych na 2 do 7 lat – dodaje.

Kto może skorzystać z finansowania?

Program adresowany jest do mikro, małych i średnich przedsiębiorstw oraz do tzw. small mid-cap, czyli wszystkich pozostałych firm, które zatrudniają mniej niż 500 pracowników. Aby w nim uczestniczyć, niezbędne jest spełnienie jednego z kryteriów kwalifikujących do programu RSI. W tym zakresie pod uwagę brane są dwa główne czynniki: inwestycja w produkcję lub rozwój innowacyjnych produktów, procesów czy usług lub działalność w branży R&D lub ukierunkowanie na innowacyjność
i szybki rozwój.

Przede wszystkim chodzi więc o firmy, które swoje siedziby mają w parkach lub inkubatorach technologicznych, które uzyskały patent, nagrodę za innowacyjność lub zwiększyły przychody albo zatrudnienie o 20% na przestrzeni 3 ostatnich lat i są nastawione na innowacje. Program skierowany jest także do przedsiębiorstw,
w których inwestorami są fundusze venture capital (nowe technologie, czysta energia, nauki przyrodnicze).

– Kryteria, o których mowa mogą być albo związane z finansowanym projektem –
w tym przypadku będzie poddana weryfikacji jego innowacyjność, albo samym przedsiębiorstwem. W tym drugim wariancie kredyt może być przeznaczony na działania niezwiązane bezpośrednio z badaniami, rozwojem lub innowacyjnością – wyjaśnia Paweł Dziekoński z Deutsche Bank. – Dla przykładu firma, która chce wprowadzić na rynek produkty, które były innowacyjne w momencie ich opracowywania, ale nie ma budżetu na flotę samochodową do celów dystrybucji, może otrzymać na ten cel kredyt w Deutsche Bank z gwarancjami EFI w ramach programu RSI – dodaje.

Preferencyjne kredyty udzielane są w standardowych procedurach, bez dodatkowej biurokracji. Poręczenia oferowane przez EFI nie wymagają od firm wypełniania dodatkowych wniosków, ani przygotowywania sprawozdań. – Od klienta będziemy oczekiwać jedynie podpisania umowy, bez dodatkowych wymogów związanych ze wsparciem publicznym – mówi Paweł Dziekoński z Deutsche Bank.

Dzięki unijnej gwarancji złagodzone zostaną wymagania dotyczące kwoty kredytu, okresu kredytowania i zabezpieczeń. W ramach programu można liczyć na oprocentowanie kredytu niższe od standardowego.

– Uważamy, że małe i średnie firmy, które już teraz są najbardziej dynamicznie rosnącym sektorem polskiej gospodarki, potrzebują różnorodnych form finansowania – mówi Paweł Dziekoński. Na razie innowacje wdrażane są przez zaledwie jedną czwartą mikro i małych przedsiębiorstw, dlatego warto je w tym wspomóc, aby wzmacniać ich konkurencyjność – dodaje.

Bartek CiszewskiCzy nowe, preferencyjne kredyty dla małych i średnich firm zrewolucjonizują polskie innowacje?
read more