Luty 2015

Deutsche Bank: Ignorancja młodych ludzi może ich słono kosztować

Jak wynika z badania przeprowadzonego przez Deutsche Bank, im Polak młodszy, tym mniej wie o inwestycjach i produktach finansowych, które pozwalają pomnażać pieniądze. Nie jest też nimi specjalnie zainteresowany. Nie wróży to dobrze przyszłości finansowej osoby wchodzącej na rynek pracy. Większość analiz pozbawia złudzeń na temat wydolności polskiego systemu emerytalnego. Pokolenie obecnych dwudziesto- i trzydziestolatków, będzie miało ogromny problem z zapewnieniem sobie starości na poziomie powyżej egzystencjalnego minimum, jeśli o odpowiednie zabezpieczenie finansowe nie zatroszczy się samodzielnie.

Deutsche Bank sprawdził, ile wiemy o funduszach inwestycyjnych. – Inwestowanie w jednostki TFI jest jednym z podstawowych sposobów na pomnażanie oszczędności z myślą o przyszłości, poza narzędziami takimi, jak lokata w banku. W świetle nasilających się negatywnych komunikatów na temat wydolności systemu emerytalnego chcieliśmy sprawdzić, na ile Polacy znają i rozumieją mechanizmy ich funkcjonowania i na ile będą skłonni aby sięgnąć po TFI w celu zabezpieczenia swojej przyszłości finansowej – mówi Monika Szlosek, Dyrektor Bankowości Detalicznej i Inwestycyjnej Deutsche Bank.

Wśród uczestników badania tylko co dziesiąty zadeklarował, że posiada jednostki funduszy. Zdecydowana większość (59 proc.) ankietowanych, ani nigdy nie inwestowała, ani nie ma zamiaru inwestować w fundusze. Kolejne 10 proc. w ogóle nie ma pojęcia czym fundusze inwestycyjne są. – Ta niewiedza powoduje, że zdajemy się wyłącznie na najprosze, choć niezbyt efektywne w długiej perspektywie rozwiązania, jak lokaty czy konta oszczędnościowe – komentuje Monika Szlosek. Tak powstają stereotypy. Wśród respondentów zapytanych przez Deutsche Bank o to, jakie sformułowanie najbardziej kojarzy się z funduszami inwestycyjnymi, aż 12,5 proc. nie potrafiło wskazać takiego terminu, 9 proc. wybrało „duże straty”, a 3,5 proc. „inwestycję krótkoterminową”.

Młode pokolenie musi pogłębić wiedzę

Wyniki badania wyglądają jeszcze ciekawiej, jeśli spojrzeć na nie pod kątem wieku respondentów. Niechętny stosunek do funduszy, a przede wszystkim brak wiedzy na ich temat to głównie domena ludzi młodych. Dwie trzecie osób w wieku 18-24 lata nigdy nie miało do czynienia z funduszami i nie ma zamiaru w nie inwestować. Trzeba odnotować, że w przypadku tej odpowiedzi wynik nie różni się znacząco od innych grup wiekowych. Bardziej niepokoi fakt, że zdecydowanie największa liczba młodych (aż 37 proc.) zadeklarowała, że nie wie w ogóle, czym są fundusze inwestycyjne. Wśród pozostałych respondentów odsetek takich odpowiedzi oscylował wokół 6-9 proc. Niemal co piąta osoba w wieku 18-24 lata kojarzy termin fundusze z inwestycją krótkoterminową, a ponad 18 proc. 25-34–latków przede wszystkim ze skomplikowanym mechanizmem.

O swoją przyszłość trzeba zadbać już teraz

Jak pokazuje opublikowany w ostatnich dniach przez firmę doradczą Deloitte raport, w chwili obecnej na jednego emeryta przypadają około trzy osoby, za które odprowadzane są składki. W 2050 r. pierwsza grupa zwiększy się o milion, a druga zmniejszy aż o 2 mln osób. Na jednego emeryta będą przypadały tylko około dwie osoby, za które odprowadzane są składki – a to oznacza poważny problem z wypłatami wysokich emerytur. Dwudziesto- i trzydziestolatkowie mogą mieć poczucie, że problem jeszcze ich nie dotyczy. – Nic bardziej mylnego – przkeonuje Monika Szlosek. – Im dłuższy horyzont inwestycji, tym większa szansa, że na niej faktycznie zarobimy. Potrzebny jest czas, który pozwoli na osiągnięcie satysfakcjonującej stopy zwrotu, nerwowe ruchy nie sprzyjają zyskom – dodaje.

Jak zaznacza Monika Szlosek z Deutsche Bank, podstawową zasadą każdego inwestora powinno być to, aby korzystać z takich instrumentów, które są dla niego zrozumiałe. Bez względu na to, jakimi kwotami dysponuje. – Niestety nasze badanie pokazuje, że fundusze to produkt inwestycyjny rozumiany w bardzo niewielkim stopniu, a im młodsza generacja, tym poziom deklarowanej wiedzy jest mniejszy – dodaje.

Wielu osobom, szczególnie młodym, może się wydawać, że trudno im będzie wygospodarować środki, które będą mogły regularnie inwestować z myślą o przyszłości, bliższej czy dalszej. Monika Szlosek z Deutsche Bank podkreśla, że w inwestowaniu, tak jak w oszczędzaniu ważna jest systematyczność. Czekając na moment, kiedy będziemy dysponować większą kwotą możemy nigdy niczego nie odłożyć. – Wpłaty mogą być niewielkie, znacznie bardziej istotne jest, aby były one inwestowane rozważnie i systematycznie. Uśrednianie ceny poprzez regularne zakupy to bardzo skuteczna strategia minimalizowania ryzyka inwestycyjnego – mówi.

Aby zachęcić Polaków do inwestowania banki i inni dystrybutorzy regularnie przygotowują różnego rodzaju promocje. Wspomagają ich niskie stopy procentowe i mało atrakcyjne oprocentowanie lokat. Osoby szukające ponadprzeciętnych zysków ze swoich oszczędności nie mają innego wyjścia, jak tylko przeniesienie ich części na rynek kapitałowy. Deutsche Bank wprowadza np. do funduszy inwestycyjnych znany z innych produktów (jak np. konta osobiste) mechanizm „cashback”. Klient dokonujący zakupu jednostek funduszy w Deutsche Bank, otrzyma bonus w postaci 1 proc. zainwestowanego kapitału, a dodatkowo nie poniesie opłat wstępnych za zakup jednostek. Premia może wynieść od 50 zł dla kwoty 5 tys. zł do maksymalnie 20 tys. zł brutto dla kwoty 2 mln zł. Minimalna kwota, którą klient musi zainwestować to 5 tys. zł, ale uczestnik promocji może także dokonać dowolnej liczby wpłat na sumę min. 5 tys. zł.

Bartek CiszewskiDeutsche Bank: Ignorancja młodych ludzi może ich słono kosztować
read more

Możesz samodzielnie zwiększyć swój zysk z inwestycji w fundusze

Na koniec grudnia ubiegłego roku środki powierzone w zarządzanie działającym w Polsce towarzystwom funduszy inwestycyjnych osiągnęły poziom 209 mld zł. Jak podał portal analizyonline.pl w całym 2014 roku saldo wpłat i wypłat do TFI wyniosło +12,1 mld zł. Utrzymujące się na niskim poziomie stopy procentowe i niemrawa giełda pozwalają według ekspertów spodziewać się, że również w  tym roku coraz większą część naszych oszczędności będziemy przeznaczać na inwestycje w TFI. Zdradzamy kilka sposobów na to, jak z tych inwestycji wycisnąć jeszcze więcej.

Podstawową motywacją do inwestowania w fundusze jest chęć osiągnięcia większego zysku, niż na lokacie w banku – pokazuje badanie Deutsche Bank przeprowadzone pod koniec 2014 roku. Taką odpowiedź wskazało więcej niż połowa badanych zapytanych o to, z jakiego powodu byliby zainteresowani inwestycją w TFI (53 proc.).  Zysk z inwestycji w fundusz to przede wszystkim kwestia wyniku, jaki on wypracuje. Pojedynczy inwestor indywidualny ma na to ograniczony wpływ. Efekty aktywności towarzystw zależą od wielu czynników – od talentów i wiedzy nimi zarządzających po globalną sytuację makroekonomiczną. Każdy jednak inwestor, nawet początkujący, może przyczynić się do tego, że ze swojej inwestycji wyciągnie więcej. Wystarczy, że umiejętnie uniknie opłat, które wiążą się z powierzeniem swoich pieniędzy funduszowi i będzie czujnie wypatrywał okazji. W walce o nasze oszczędności tak banki, jak i same fundusze sięgają do coraz ciekawszego asortymentu zachęt.

Nie płać, jeśli nie musisz

Nabywając jednostki uczestnictwa w funduszach trzeba być przygotowanym na dwa podstawowe rodzaje opłat – za nabycie jednostek i zarządzanie nimi. Prowizję za nabycie, jak sama nazwa wskazuje, ponosimy kiedy kupujemy jednostki. To, jak wysoki będzie to procent, zależy od rodzaju funduszu. Dla najbardziej obecnie popularnych funduszy rynku pieniężnego jest ona obecnie bliska zeru. Jednak decydując się na niektóre fundusze akcji, musimy liczyć się z ok 4-5 proc. prowizji. Oznacza to, że na każde 10 tys. zainwestowane w agresywny fundusz, już na wejściu tracimy do 500 zł. Drugiej opłaty trudno jest uniknąć. Pobierana jest najcześciej raz w roku, a jej wysokość zależy od wartości inwestycji. Jest ona też zależna od typu funduszu – im bardziej agresywny, tym jest ona wyższa. Aktualnie, fundusze w Polsce pobierają maksymalnie ok. 4 proc. za zarządzanie powierzonymi im środkami. Dlatego pierwszą zasadą inwestora, który chce maksymalizować swój zysk, jest poszukiwanie takiego funduszu i takiego dystrybutora, gdzie opłata za nabycie jest możliwie jak najniższa, albo w ogóle nie jest pobierana.

Zarabiaj od ręki

Warto też pamiętać, że nawet w miejscach, gdzie opłaty za nabycie są zazwyczaj pobierane, można też dość regularnie zakupić jednostki w promocji i uniknąć tego kosztu lub znacząco go obniżyć. Banki, we współpracy z TFI regularnie organizują promocje, mające na celu zachęcenie Polaków do przeniesienia części oszczędności z nisko oprocentowanych obecnie ROR-ów, kont oszczędnościowych i lokat, do funduszy. Rynek jest tak konkurencyjny, że czasem zmniejszenie opłaty o połowę albo jej zlikwidowanie może już nie wystarczać. Niedawno Deutsche Bank wprowadził cashback za nabycie funduszy za jego pośrednictwem. Jak wyjaśnia Monika Szlosek, Dyrektor Bankowości Detalicznej i Inwestycyjnej w Deutsche Bank, pomysł promocji ze zwrotem części środków zainwestowanych w TFI przyszedł z Włoch i Hiszpanii. – Doświadczenie naszego banku z taką ofertą były bardzo pozytywne na obu tych rynkach. Dlatego, zdecydowaliśmy się zaproponować cashback za nabycie jednostek TFI klientom – mówi Monika Szlosek. Mechanizm promocji jest bardzo prosty – klient kupuje w Deutsche Bank fundusze spośród oferty kilkunastu TFI, a bank wypłaca mu bonus w postaci 1 proc. zainwestowanego kapitału. Maksymalny zwrot, jaki przewidział bank, to nawet 20 tys. zł (przy wpłacie 2 mln zł), ale na bonus można liczyć już przy wpłacie 5 tys. zł.

Dwa w jednym

Innym sposobem na zwiększenie zysku z funduszu, już w momencie jego nabycia, jest skorzystanie z oferty wiązanej – czyli z funduszu z lokatą. To rozwiązanie szczególnie atrakcyjne dla klientów, którzy z funduszami nie czują się jeszcze pewnie i szukają rozwiązania z gwarantowanym zyskiem. Lokata z funduszem to produkt łączony – część wpłacanych pieniędzy trafia na wysokooprocentowaną lokatę, a reszta jest inwestowana w wybrane fundusze. W zależności od oferty, różny będzie stosunek pieniędzy wędrujących na lokatę, do tych przekazywanych do TFI. Najczęściej im większą część pieniędzy zdecydujemy się przeznaczyć na inwestycje, tym większy procent uzyskamy na kwocie pozostającej na lokacie. Najlepsze oferty to nawet 8 proc. rocznie dla lokaty na 3 miesiące. To ewenement, jako że, jak podaje porównywarka finansowa Comperia.pl, najlepsze oferty standardowych lokat o takiej długości nie przekraczają dziś 4,5 proc. Dodatkowo, w ramach promocji można zazwyczaj liczyć na obniżoną prowizję od zakupu jednostek funduszy, a nawet na jej całkowite zniesienie.

Im dłużej tym lepiej


Zarówno TFI, jak i banki liczą na klientów, którzy zainteresowani są długim horyzontem inwestycyjnym. Im dłuższa deklarowana relacja z towarzystwem, tym większe potencjalne zniżki w opłatach dystrybucyjnych. Jeśli zamiast jednorazowego zakupu jednostek, zdecydujemy się na  program systematycznego oszczędzania, deklarując wpłatę określnej kwoty przez dłuższy czas, TFI wynagrodzi naszą przyszłą lojalność premią. Opłata dystrybucyjna będzie niższa niż standardowa. To dobra motywacja. Warto też pamiętać, że im dłuższy horyzont inwestycji, tym większa szansa, że na funduszu faktycznie zarobimy. Zanim podpiszemy umowę z TFI na taki długoterminowy program, trzeba też koniecznie sprawdzić, ile będzie nas kosztowało wcześniejsze zakończenie tej relacji. To dlatego, że oprócz opłaty za zarządzanie, czy opłat dystrybucyjnych, klienci towarzystw muszą się również liczyć z opłatą umorzeniową. Na polskim rynku jest ona pobierana zwykle przy takich inwestycjach, gdzie z góry określony jest termin zapadalności, a także w programach regularnego oszczędzania (w „tradycyjnych” funduszach jest rzadkością). Jest to, jak łatwo się domyślić, prowizja pobierana w chwili umorzenia jednostek, czyli wyjścia z inwestycji. Opłata umorzeniowa będzie wskazana w cenniku TFI.

Bartek CiszewskiMożesz samodzielnie zwiększyć swój zysk z inwestycji w fundusze
read more