Styczeń 2015

Sondaż: Polacy chętnie oszczędzają na lokatach, choć nie są zadowoleni z oprocentowania

Oszczędzanie na lokatach to czynność związana z finansami, którą na 2015 rok planuje najwięcej respondentów – wynika z najnowszych badań Deutsche Bank. Klienci polskich banków są mocno przywiązani do tej formy odkładania pieniędzy. Rekordowo niskie stopy procentowe nie zmieniły w większym stopniu naszych przyzwyczajeń, chociaż wielu z nas nie jest do końca usatysfakcjonowanych z osiąganych zysków.

Polacy traktują lokaty nie tylko jako sposób na powiększenie odłożonego kapitału w krótkim terminie. Wśród respondentów dominuje przekonanie, że depozyt to również najlepszy sposób na oszczędzanie w dłuższym okresie. Niemal 30 proc. spośród nich deklaruje, że gdyby chcieli zgromadzić większą sumę z myślą o odległej przyszłości, wybraliby właśnie lokatę, a kolejne 9 proc. produkt łączący lokatę z możliwością inwestowania w jednostki TFI. Druga najczęściej wskazywana odpowiedź to „rozwiązanie umożliwiające regularne oszczędzanie” (niemal 13 proc.).

clip_image002

Oprocentowanie lokat

Na lokacie terminowej oszczędza co czwarty respondent zapytany przez Deutsche Bank. Najlepiej oprocentowane depozyty przynoszą – według deklaracji badanych – najczęściej między 2,1 a 3 proc. zysku w skali roku. Taką opcję wskazało ponad 29 proc. osób posiadających ten produkt. Jedna czwarta z nich (24 proc.) deklaruje posiadanie lokaty oprocentowanej na poziomie 3,1-4 proc. rocznie. Co ciekawe, prawie 4 proc. ankietowanych wskazało, że oprocentowanie ich lokat przekracza 6,1 proc. To znacznie więcej niż w okresie poprzedzającym badanie oferowały banki na najlepiej oprocentowanych lokatach (według porównywarki finansowej Comperia.pl, najlepiej oprocentowana pozwalała wówczas zarobić 5 proc.).

Deklaracje respondentów, którzy wskazywali na zyski z lokat w wysokości przekraczającej 6,1 proc. pokazują, że odpowiadający albo nie wiedzą, ile faktycznie wynosi oprocentowanie ich depozytów, albo korzystają z produktów oszczędnościowych o naprawdę wieloletnim charakterze. Tego typu wartości próżno szukać w ofertach banków już od dobrych kilku lat, ponieważ są one zależne w dużej mierze od wysokości stóp procentowych, które są od dłuższego czasu bardzo niskie.

clip_image004

Chociaż większość badanych wyraziła zadowolenie z wysokości zysków, które przynoszą należące do nich lokaty (46 proc.), niemal równie duży jest odsetek osób, które życzyłyby sobie wyższego oprocentowania (44,5 proc.). Zapytani o to, jaki poziom byłby satysfakcjonujący przy obecnych warunkach rynkowych, aż 41,3 proc. respondentów wskazało odpowiedź „więcej niż 6,1 proc.”. Jedna piąta ankietowanych byłaby zadowolona z oprocentowania pomiędzy 4,1 a 5 proc.

clip_image006

Jak zaznacza Monika Szlosek, Dyrektor Bankowości Detalicznej i Inwestycyjnej z Deutsche Bank, oczekiwane przez ankietowanych oprocentowanie lokat na poziomie powyżej 6 proc. jest w tej chwili całkowicie nierealne, a tego typu zysków trzeba poszukać w innych produktach dostępnych na rynku, w szczególności w rozwiązaniach inwestycyjnych. – Oferty lokat są konstruowane na podstawie bardzo wielu różnorodnych czynników, takich jak długość depozytu, tego czy oprocentowanie jest stałe czy zmienne, sposobu naliczania odsetek, wreszcie polityki samego banku. Najbardziej istotną kwestią jest jednak właśnie wysokość stóp procentowych – mówi. – Stopa bazowa, ustalana przez Radę Polityki Pieniężnej określa to, na jakich warunkach banki pożyczają pieniądze od NBP i ile otrzymują za swoje depozyty. W związku z tym obniżki stóp wpływają bezpośrednio na obniżenie oprocentowania lokat, a podwyżki na jego wzrost – dodaje Monika Szlosek.

Wysoka inflacja największym wrogiem zysków z lokat

To wcale nie oznacza, że w okresie, w którym stopy procentowe są rekordowo niskie jak obecnie, na lokatach nie da się zarobić. Obniżanie stóp przez RPP jest ściśle powiązane z sytuacją gospodarczą kraju. To, czy zarobimy, powierzając bankowi pieniądze, nie zależy jednak wyłącznie od wysokości oprocentowania. – Bardzo ważny jest również poziom inflacji, który jeśli jest wysoki, może skutecznie zniwelować nasze zyski – komentuje Monika Szlosek. – Ministerstwo Finansów zakłada, że w 2015 r. poziom inflacji w Polsce wyniesie 1,4 proc., a zatem nawet relatywnie niewielkie oprocentowanie, powinno być na tyle korzystne, że na lokatach będziemy mogli w dalszym ciągu zarabiać – mówi.

Fundusze zamiast lokaty, a może lokata z funduszami

Jak zaznacza Monika Szlosek, jeśli oczekujemy większego zysku, nie powinniśmy się ograniczać wyłącznie do takich produktów jak lokaty czy konta oszczędnościowe. – Warto rozważyć równocześnie skorzystanie z takich możliwości pomnażania kapitału jak inwestycje w fundusze, które obecnie w zależności od stopnia ich agresywności, mogą potencjalnie przynieść spore zyski – dodaje. Na rynku są też dostępne oferty pakietowe łączące bezpieczne lokaty bankowe z funduszami inwestycyjnymi. – Takie rozwiązanie pozwala w prosty sposób dywersyfikować oszczędności, stanowi też impuls do aktywnego inwestowania środków w dłuższym terminie – mówi ekspertka Deutsche Bank.

Kto wybiera lokaty?

Z sondażu Deutsche Bank wynika również, że o ile z możliwości zarobku na lokatach korzysta niemal identyczny odsetek kobiet i mężczyzn (odpowiednio 25,2 i 25,3 proc.), to deklaracje dotyczące posiadania lokat różnią się w zależności od wieku i miejsca zamieszkania respondentów. Spośród osób w wieku 25-34 lata w ten sposób oszczędza aż 37 proc. badanych. Najrzadziej pieniądze na depozytach odkładają najstarsi (65+) – ponad 15 proc. wskazań oraz najmłodsi (18-24), spośród których zaledwie co dziesiąty posiada bankową lokatę.

Zdaniem Moniki Szlosek, Dyrektor Bankowości Detalicznej i Inwestycyjnej z Deutsche Bank, w 2015 r. lokaty terminowe pozostaną nadal jednym z podstawowych produktów oszczędnościowych, wykorzystywanych przez Polaków. – Oczywiście niskie stopy procentowe powodują również nieco większe zainteresowanie innymi formami inwestowania kapitału, takimi jak zakup akcji giełdowych, czy wspomnianych już jednostek uczestnictwa w funduszach inwestycyjnych – komentuje. – Mimo to, zdecydowana większość z nas ograniczy się zapewne do tych bardziej zachowawczych sposobów pomnażania oszczędności.

Bartek CiszewskiSondaż: Polacy chętnie oszczędzają na lokatach, choć nie są zadowoleni z oprocentowania
read more

Zamożni Polacy – nasz skarb narodowy

Bogacimy się jak nikt inny w Europie, ale różnice w dochodach są u nas wciąż mniejsze niż we Francji. Chociaż zamożny Polak ledwo dorównuje europejskiemu średniakowi, może sobie pozwolić na dobra luksusowe, inwestuje oraz oszczędza. Prawie milion osób płacących najwyższą stawkę PIT ma duże znaczenie dla stabilności gospodarki.

Zamożnych Polaków jest coraz więcej. Jeszcze sześć lat temu zarabiających co najmniej 85,5 tys. złotych brutto rocznie i płacących najwyższą stawkę podatku dochodowego było pół miliona. Ministerstwo Finansów szacuje, że do 2016 liczba ta zbliży się do miliona. Ich łączny dochód już teraz przekracza 130 miliardów złotych.

Powszechnie bogaci

Mowa tu nie o najbogatszych, bo takich w Polsce jest wciąż niewielu, lecz o grupie, którą określa się angielskim terminem „mass affluent”, czyli w wolnym tłumaczeniu „powszechnie zamożnymi”. Według „Global Wealth Databook 2014” w Polsce mieszka już ponad 50 tysięcy dolarowych milionerów, co daje jej 15. miejsce wśród wszystkich krajów świata. Jeszcze bardziej imponujące jest prognozowane tempo wzrostu ich liczby. Według szacunków Credit Suisse, już za pięć lat ma ich być w Polsce prawie 90 tysięcy. Więcej dolarowych milionerów pojawi się w tym czasie jedynie w Chinach, gdzie żyje ponad 1,3 miliarda ludzi.

clip_image002

W Stanach Zjednoczonych za „mass affluent” uznaje się osoby, które posiadają co najmniej milion dolarów płynnych aktywów. W Polsce zarabiających ponad 7 tys. złotych brutto miesięcznie. To mniej niż średnia płaca w krajach Europy Zachodniej. – Większe znaczenie niż nominalna kwota ma siła nabywcza zarobków. W Polsce jest taniej, więc osoby te mogą sobie pozwolić na luksusowe towary i usługi, a nadwyżki finansowe odkładają lub inwestują – mówi Monika Szlosek, Dyrektor Bankowości Detalicznej i Inwestycyjnej w Deutsche Bank.

clip_image003

Mimo szybkiego tempa, w jakim Polacy się bogacą, zróżnicowanie dochodów nad Wisłą jest nadal mniejsze niż we Francji, Włoszech, Hiszpanii czy Wielkiej Brytanii, czyli w krajach rozwiniętych, które od lat większą wagę przywiązują do niwelowania różnic społecznych niż maksymalizacji wzrostu gospodarczego.

clip_image005

Jedną z przyczyn jest stabilny wzrost przeciętnego dochodu rozporządzalnego przypadającego na każdego Polaka. W ubiegłym roku wyniósł 1,3 tys. zł i był dwukrotnie wyższy niż dziesięć lat wcześniej, wynika z najnowszych danych GUS. W tym roku Polacy mają też więcej pieniędzy w portfelach, dzięki rosyjskiemu embargu na rodzime produkty rolne, które przyczyniło się do spadku cen żywności.

Rozsądny luksus

W przeciwieństwie do najbogatszych, dla których wysoka cena albo nie gra roli, albo jest dodatkową motywacją do zakupu, zamożni Polacy starają się kupować rozsądnie. Dlatego w poszukiwaniu okazji chętnie korzystają ze sklepów internetowych zarówno polskich, jak i zagranicznych. Aż 47 procent Polaków zarabiających co najmniej 5 tys. zł netto miesięcznie szukając okazji sprawdza ceny w internetowych porównywarkach, a 24 proc. korzysta z serwisów aukcyjnych, jak Allegro czy e-Bay, wynika z badania przeprowadzonego przez Deutsche Bank. Dzięki temu mają dostęp do wszystkich globalnych marek luksusowych. Prawie co czwarty ankietowany z tej grupy robi zakupy na wyprzedażach w tradycyjnych sklepach czy salonach samochodowych.

– Polscy konsumenci z grupy „mass affluent” chętnie korzystają z programów lojalnościowych powiązanych np. z kartami płatniczymi – mówi Monika Szlosek, Dyrektor Bankowości Detalicznej i Inwestycyjnej w Deutsche Bank. – Chociaż są w stanie odłożyć znaczną część pensji każdego miesiąca, starają się uważnie kontrolować swoje finanse i ograniczać zbędne wydatki – dodaje.

Jak pokazują badania Deutsche Bank, osoby z tej grupy zarobkowej są najbardziej skłonne do oszczędzania, także długoterminowego, z myślą o przyszłej emeryturze. – Wynika to zarówno z większej świadomości problemów publicznego systemu ubezpieczeń społecznych, jak i zwyczajnie z większych możliwości finansowych – mówi Monika Szlosek.

Bezpiecznik gospodarki

Narodziny grupy „powszechnie zamożnych” zmieniają na naszych oczach polską gospodarkę. Firma doradcza KPMG przewiduje w raporcie „Rynek dóbr luksusowych w Polsce”, że w 2016 roku jego wartość wyniesie 13 miliardów złotych. Najbardziej dynamicznie będzie rósł rynek luksusowych nieruchomości oraz usług hotelarskich i SPA. Nieprzerwanie od 17 miesięcy rośnie też sprzedaż nowych samochodów osobowych.

Zakupy te mają nie tylko pozytywny wpływ na wyniki finansowe producentów i dystrybutorów. – Wzrost liczby zamożnych Polaków ma duże znaczenie dla całej gospodarki – mówi Arkadiusz Krześniak, główny ekonomista Deutsche Bank. – Grupa ta, choć stosunkowo niewielka, jest jednym z motorów popytu wewnętrznego, dzięki któremu mimo silnego spowolnienia w Europie Zachodniej, dynamika polskiego PKB prawdopodobnie wzrośnie w 2014 r. do 3,3 proc. z 1,7 proc. w 2013 r. , a w 2015 r. wyniesie 3,2 proc. – dodaje.

Dochody osób rozliczających się wg najwyższej stawki PIT okazały się bardziej odporne na spowolnienie gospodarcze niż te przedsiębiorców i osób samozatrudnionych. – Osoby te bezpośrednio lub częściej za pośrednictwem funduszy inwestują na GPW. Ich sytuacja finansowa stabilizuje płynność spółek na warszawskiej giełdzie i jest w pewnym stopniu antidotum na gwałtowne, nerwowe ruchy międzynarodowego kapitału – dodaje.

Warto też zaznaczyć, że w przeciwieństwie do wielu najbogatszych, którzy często majątek czerpią ze spółek zarejestrowanych zagranicą, 800 tys. zamożnych Polaków rozlicza się z rodzimym fiskusem.. Duża część z grupy „mass affluent” pracuje w międzynarodowych firmach, jednak ich prywatne zarobki zostają w kraju.

Bartek CiszewskiZamożni Polacy – nasz skarb narodowy
read more