Grudzień 2013

Początek 2014: Wyjątkowy czas dla kredytów mieszkaniowych

Pierwsze miesiące 2014 roku mogą być dla wielu ostatnią szansą na kredyt mieszkaniowy. Historycznie niskie stopy procentowe, zmiany w Rekomendacji S oraz wciąż niskie marże sprawiają, że zdolność kredytowa Polaków może być rekordowo wysoka.

Utrzymujący się od lipca najniższy w historii poziom stóp procentowych, ustabilizowanie się cen mieszkań oraz nowe rekomendacje kredytowe Komisji Nadzoru Finansowego sprawiają, że nadchodzące miesiące mogą być wyjątkowo dobrym momentem na zakup mieszkania.

W drugiej połowie 2013 roku można było zaobserwować wyraźne ożywienie na polskim rynku kredytów hipotecznych. Wywołały je trzy czynniki: mocna obniżka stóp procentowych, która zwiększyła dostępność kredytów, stabilizacja cen nieruchomości oraz zmiany Rekomendacji S, które sprawiają, że tylko do końca 2013 roku klienci mogli liczyć na pożyczkę w wysokości 100 proc. wartości mieszkania – mówi Agnieszka Pilarek, Dyrektor Biura Bankowości Hipotecznej Deutsche Bank PBC.średnie-ceny-transakcyjne-mieszkań

Wyższa zdolność kredytowa dla każdego

Niższe stopy procentowe przekładają się na niższą ratę, którą bank odnosi do przychodów klienta, oceniając jego zdolność kredytową. W odpowiedzi na spowolnienie gospodarcze, Rada Polityki Pieniężnej ścięła w lipcu stopę depozytową do 1 procenta. To poziom niespotykany nigdy wcześniej w historii naszej waluty. – Trzeba pamiętać, że wyjątkowo luźna polityka pieniężna nie może trwać zbyt długo – ocenia Agnieszka Pilarek. –Zaczynają do nas już docierać pierwsze sygnały poprawy koniunktury, a w takiej sytuacji RPP może zdecydować się na podniesienie stóp procentowych , żeby zapobiec w przyszłości wzrostowi inflacji. Jak na razie prognozy wskazują na spodziewaną podwyżkę najwcześniej w drugim kwartale 2014 roku – wyjaśnia.

Dopóki tak się nie stanie, zdolność kredytowa przeciętnego Polaka wzrośnie jeszcze bardziej. To efekt wejścia w życie nowelizacji Rekomendacji S. Z jednej strony, KNF zabroni bankom udzielać kredytów na 100 proc. ceny nieruchomości, chociaż górny limit nadal pozostanie wysoki – bo aż 95 proc. wartości mieszkania. Z drugiej, Komisja godzi się, by banki oceniając zdolność kredytową klientów brały pod uwagę kredyt nie na maksymalnie 25, jak to robią obecnie, ale 30 lat. Co to oznacza w praktyce? – Dłuższy okres kredytowania brany do zdolności kredytowej przy tej samej kwocie to niższa rata, czyli wyższa zdolność kredytowa przy niższych dochodach – mówi Agnieszka Pilarek z Deutsche Bank.

Tymczasem , jak wskazują eksperci, powoli rosną marże kredytów. Z rynku zniknęły już oferty z marżą niższą niż 1 procent.

Stabilizacja cen nieruchomości

Kolejny czynnik, który może być argumentem za kupnem mieszkania to obserwowana od połowy tego roku stabilizacja cen. – Wciąż nie możemy mówić o wzrostach, ale sam fakt zatrzymania się spadków wartości nieruchomości w największych miastach może być dla wielu sygnałem do kupowania – mówi Agnieszka Pilarek z Deutsche Bank.

średnie-ceny-transakcyjne-m2

 

Jak wynika z danych Systemu Analiz i Monitorowania Rynku Obrotu Nieruchomościami (AMRON), średnie ceny transakcyjne mieszkań w dziewięciu pierwszych miesiącach 2013 roku wzrosły w Warszawie, Białymstoku, Gdańsku, aglomeracji katowickiej, Krakowie, Poznaniu oraz Łodzi. Trzeci kwartał przyniósł jednak spadki we Wrocławiu.

– Nie spodziewałabym się mocnego wzrostu cen na początku 2014 roku – mówi Agnieszka Pilarek. – Z jednej strony rządowy program Mieszkanie dla Młodych może zwiększyć popyt, istnieje jednak również możliwość, że – podobnie jak w przypadku Rodziny na Swoim – sprowokuje sztuczne zaniżanie wartości lokali, aby kwalifikowały się do dotacji – dodaje. Jej zdaniem najbliższe miesiące powinny upłynąć pod znakiem stabilizacji cen.

W 2014 roku czeka nas ostateczne pożegnanie z kredytami w euro. Chociaż wciąż oferują niższą stopę bazową, to ich cena wcale nie musi być niższa, ze względu na marże. Banki będą mogły udzielać ich tylko do lipca, po tym terminie kredyt w obcej walucie dostaną tylko ci, którzy w niej zarabiają.

– Początek przyszłego roku może być dobrym momentem na zakup mieszkania na kredyt głównie ze względu na wysoką zdolność kredytową, spowodowaną niskimi stopami procentowymi i nowymi rekomendacjami KNF – przewiduje Agnieszka Pilarek z Deutsche Bank PBC. – Dodatkowym argumentem może być też stabilizacja cen, trzeba jednak pamiętać, że w tej inwestycji kluczowy jest wybór atrakcyjnej cenowo i lokalizacyjnie nieruchomości. To powinien być priorytet – dodaje.

Bartek CiszewskiPoczątek 2014: Wyjątkowy czas dla kredytów mieszkaniowych
read more

Sondaż Deutsche Bank PBC: Warto inwestować w nieruchomości, w złoto już niekoniecznie

Już trzeci rok z rzędu Deutsche Bank PBC przeprowadził badanie, w ramach którego sprawdził, jakiego typu inwestycje cieszą się największą popularnością wśród Polaków. Znów, podobnie jak w latach poprzednich, największa liczba ankietowanych wskazała na nieruchomości jako potencjalnie najbardziej zyskowną formę inwestowania kapitału. Swój blask straciło za to złoto, które do tej pory znajdowało się na drugiej pozycji. Tym razem większy potencjał niż w złocie Polacy dostrzegli w lokatach bankowych. W oczach respondentów, na większą uwagę zasługują również inwestycje giełdowe – bezpośrednie i poprzez fundusze.

W najnowszym badaniu przeprowadzonym przez Deutsche Bank PBC na nieruchomości jako najbardziej zyskowną formę inwestycji wskazało ponad 44 proc. Polaków. Jest to niemal identyczny wynik jak w sondażach przeprowadzonych w latach poprzednich. Przekonanie o tym, że nieruchomość jest najlepszym sposobem inwestowania, zwiększa się wraz z poziomem wykształcenia – od 20 proc. wskazań wśród osób z wykształceniem podstawowym do ponad połowy (50,7 proc.) respondentów posiadających wykształcenie wyższe.

najbardziej-zyskowne-formy-inwestycji

O ile opinia Polaków dotycząca nieruchomości jest niezmienna od lat, to znacząco zmienił się ich stosunek do złota. W badaniach zrealizowanych w latach 2011 i 2012 to właśnie złoto było drugą najczęściej wybieraną opcją. Tym razem atrakcyjność tego kruszcu zdecydowanie spadła. W 2012 r. taką odpowiedź wybrało ponad 12 proc. ankietowanych, dziś już tylko 6,9 proc. Na drugą pozycję wysunęły się za to lokaty bankowe, preferowane przez ponad 8 proc. Polaków.

Zdaniem Przemysława Gerschmanna, analityka z Biura Maklerskiego Deutsche Bank PBC, spadek popularności złota nie jest zaskakujący. – Powoli zapominamy o wieloletniej hossie, która napędzała zyski z inwestycji w ten kruszec – mówi. – Rynek złota staje się coraz trudniejszy, a prognozy większości ekspertów nie są optymistyczne , choć przeważają opinie, że obecna przecena to przede wszystkim korekta gwałtownego wzrostu cen w latach 2008–2011– komentuje. – Warto też pamiętać, że przeceny mogą równocześnie stanowić dobrą okazję do zakupów.

Zaskoczeniem może za to być większe niż przed rokiem przekonanie o atrakcyjności lokat bankowych. – To wynik dość nieoczywisty, zważywszy na fakt, że poziom stóp procentowych jest wciąż rekordowo niski,  a zatem oprocentowanie lokat terminowych nie jest tak wysokie jak rok czy dwa temu – mówi Przemysław Gerschmann z Biura Maklerskiego Deutsche Bank. Na takie rozwiązanie dwukrotnie częściej wskazywały kobiety (10,8 proc.) niż mężczyźni (5,5 proc.). Lokaty są również preferowane przez osoby najmłodsze (12 proc. osób w wieku 18-24 lata). Co ciekawe, wśród osób w tym wieku za najlepszą inwestycję uchodzi kupno akcji giełdowych – taką odpowiedź wybrała aż jedna czwarta 18-24-latków (26 proc.). Wśród całej populacji na giełdę wskazało już znacznie mniej, bo 6,5 proc. ankietowanych.

– Młodzi ludzie mają większą skłonność do akceptacji ryzyka i kieruje nimi chęć szybkiego zysku, stąd ich większe zainteresowanie giełdą – mówi Przemysław Gerschmann z Biura Maklerskiego Deutsche Bank. – Warto pamiętać, że im człowiek młodszy, tym w dłuższej perspektywie może inwestować, a co za tym idzie ma faktyczne szanse na osiągnięcie satysfakcjonującej stopy zwrotu – dodaje.

Około 5 proc. ankietowanych wskazało fundusze inwestycyjne, preferowane przede wszystkim przez osoby bardziej zamożne (prawie 13 proc. ankietowanych zarabiających powyżej 5 tys. zł miesięcznie). W dalszym ciągu niewielu Polaków uważa za zyskowne takie rozwiązania jak zakup obligacji, walut czy dzieł sztuki.

Zatem jakie formy inwestowania będą wybierać w przyszłym roku Polacy? – Lokaty bankowe pozwalają obecnie zarobić zaledwie kilka procent, a po skorygowaniu wyniku o inflację okazuje się że choć nasze pieniądze leżą bezpiecznie w banku, to jednak zarabiają poniżej 2-3 procent w skali roku. Co więcej, Rada Polityki pieniężnej zapowiedziała że niskie stopy procentowe zostaną utrzymane co najmniej do połowy 2014 r. Stąd też można oczekiwać, że w 2014 roku wzrośnie zainteresowanie Polaków produktami inwestycyjnymi – w szczególności inwestycjami giełdowymi bądź funduszami inwestycyjnymi, w związku z tym że oferują one znacznie wyższe stopy zwrotu.

Bartek CiszewskiSondaż Deutsche Bank PBC: Warto inwestować w nieruchomości, w złoto już niekoniecznie
read more

Kredyty w Polsce tańsze niż w wielu europejskich krajach

Kredyty, zarówno hipoteczne, jak i gotówkowe tanieją, a Polacy zaciągają je coraz chętniej. Niższe stopy procentowe sprawiły, że oprocentowanie staje się konkurencyjne w porównaniu z innymi krajami Unii Europejskiej. Jednak na tle wielu krajów strefy euro kredyty konsumpcyjne są u nas wciąż droższe. Dlaczego?

Niskie stopy procentowe zachęcają Polaków do pożyczania. Według danych NBP w samym październiku w sektorze bankowym przybyło 2 miliardy kredytów konsumpcyjnych udzielonych osobom prywatnych. We wrześniu ogólna wartość kredytów detalicznych wzrosła o 4,8 mld złotych. O wyraźnym ożywieniu na rynku pisze Komisja Nadzoru Finansowego w ostatnim raporcie "Informacja o sytuacji banków w I półroczu 2013 roku". Największe wzrosty odnotowano w złotowych kredytach hipotecznych.

– Jedną z głównych przyczyn wzrostu zainteresowania kredytami jest spadek stóp procentowych, co sprawia, że pieniądz jest tańszy – mówi Paweł Dziekoński, Dyrektor Zarządzający Obszarem Produktów Kredytowych w Deutsche Bank PBC. – W rezultacie przeciętna rzeczywista roczna stopa oprocentowania (RRSO) kredytów hipotecznych jest dziś wyjątkowo niska. W kontekście wzrostu zainteresowania kredytami hipotecznymi nie bez znaczenia są też zmiany regulacji, które wejdą w życie z początkiem przyszłego roku. Chodzi zarówno o ograniczenia w zakresie kredytów walutowych, jak i wprowadzenie konieczności posiadania wkładu własnego – dodaje.

clip_image002

Jeszcze do niedawna kredyty hipoteczne w Polsce należały do jednych z najdroższych w Europie. Tak już nie jest. Dane Eurostatu wskazują, że pożyczki pod zastaw nieruchomości są u nas tańsze niż m.in. we Włoszech, Holandii, Wielkiej Brytanii, Portugalii czy Hiszpanii. Miesięczna rata kredytu na 300 tys. zł zaciągniętego na 30 lat wyniosła w Polsce w połowie roku mniej niż 1500 zł (rok wcześniej nawet 1700-1800 zł), podczas gdy Brytyjczycy musieli przeciętnie płacić równowartość 1650 złotych, a Bułgarzy czy Węgrzy około 2000 zł.

clip_image004

– Dodatkowym impulsem do zaciągania kredytów hipotecznych są optymistyczne prognozy dla polskiej gospodarki, co zachęca do realizacji długoterminowych życiowych planów – mówi Paweł Dziekoński z Deutsche Bank PBC.

Tańsze i łatwiej dostępne kredyty gotówkowe

Z kolei ożywienie na runku kredytów gotówkowych to m.in. rezultat Rekomendacji T wprowadzonej przez KNF w lutym. Dzięki niej banki mogą udzielać kredytów na uproszczonych zasadach. Pozwoliło to im znów skutecznie konkurować z firmami pożyczkowymi.

Banki mogą od ręki udzielać kredytów konsumpcyjnych na kwoty do 15 tys. zł (czterokrotność przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw). Klienci znani bankowi od co najmniej pół roku mogą pożyczyć ponad 22 tys. zł, a jeśli ktoś posiada konto od ponad roku, może liczyć na dwukrotność tej kwoty.

Na efekt nie trzeba było długo czekać. Już w II kwartale tego roku Komisja Nadzoru Finansowego odnotowała pierwszy od 2010 roku wzrost wartości udzielonych kredytów konsumpcyjnych.

clip_image006

W ciągu ostatniego roku RRSO dla kredytów gotówkowych znacząco spadło. Jednak wciąż są one stosunkowo drogie na tle innych krajów. Wśród członków Unii Europejskiej, którzy pozostają poza strefą euro, najtańsze pożyczki gotówkowe udzielane są w Szwecji oraz Bułgarii, gdzie z kolei kredyty hipoteczne są najdroższe.

clip_image008

Na dużo tańsze kredyty gotówkowe niż w Polsce czy na Węgrzech można liczyć w krajach strefy euro. Wyjątkiem jest tu Estonia, która przyjęła wspólną walutę trzy lata temu. Biorąc pod uwagę wszystkie opłaty, pożyczka kosztuje tam przeciętnie prawie 36 proc. w skali roku. Co ciekawe, wyjątkowo drogie kredyty gotówkowe rekompensowane są najtańszymi w Europie kredytami hipotecznymi, których RRSO wynosi tylko 2,4 procent.

Na Słowacji kredyty gotówkowe są droższe niż w Czechach, Rumunii czy Litwie, gdzie wciąż płaci się litami. W pozostałych krajach strefy euro jest już dużo taniej: od 11,5 proc. w skali roku w Portugalii do zaledwie 5 proc. w Finlandii.

Dlaczego kredyty gotówkowe w Polsce są droższe niż w innych krajach? – Korzystamy z tego produktu w inny sposób niż w Europie Zachodniej. W Polsce typowy kredyt gotówkowy bierze się np. na remont mieszkania czy poważniejszą naprawę samochodu. Są to kwoty średnio około 10 tys. złotych, a zatem spore w stosunku do przeciętnego wynagrodzenia – tłumaczy Marta Ośko, analityk Comperia.pl. Jak zauważa, na Zachodzie kredyty gotówkowe zaciągane są na kwoty stanowiące dużo mniejszą część miesięcznych dochodów klientów. Są niemal równie dostępne, co limit na karcie kredytowej. – Polskie społeczeństwo jest mniej zamożne, więc gdybyśmy przyjęli ten sam wskaźnik oceny zdolności kredytowej, co na Zachodzie, okazałoby się, że o kredyt gotówkowy jest dużo trudniej – mówi Marta Ośko. – Kredyt gotówkowy nie jest w Polsce narzędziem transakcyjnym, ale narzędziem zadłużania się. – Dlatego raty mają tu większy udział w dochodach, przez co ryzyko jest większe – dodaje.

clip_image010

Czy obserwowany w tym roku trend taniejących kredytów utrzyma się? – W przypadku kredytów hipotecznych w Polsce w najbliższym czasie raczej nie powinniśmy spodziewać się obniżek stawek – mówi Paweł Dziekoński z Deutsche Bank PBC. – Natomiast jeśli chodzi o kredyty gotówkowe, może się zdarzyć, że część banków, szczególnie tych zakładających zwiększenie swojego udziału w rynku, okresowo będzie prowadziło bardziej intensywne działania i tym samym zmniejszało cenę.

W perspektywie długoterminowej oprocentowanie takich kredytów spadnie dopiero wtedy, gdy nasze społeczeństwo wzbogaci się na tyle, by móc korzystać z nich w podobny sposób, jak mieszkańcy Europy Zachodniej – dodaje Marta Ośko.

Bartek CiszewskiKredyty w Polsce tańsze niż w wielu europejskich krajach
read more

Sondaż Deutsche Bank PBC: Po prezenty najczęściej z portfelem wypchanym gotówką

Podobnie jak przed rokiem, za prezenty świąteczne zapłacimy najczęściej gotówką. Niemal 14 proc. z nas skorzysta z karty kredytowej, a 11 proc. z debetowej.

Jak pokazuje najnowsze badanie przeprowadzone przez Deutsche Bank PBC, podczas tegorocznych zakupów świątecznych niepodzielnie rządzi gotówka. Aż 63 proc. ankietowanych preferuje tę formę płatności. Gotówką będzie płacić większość Polaków, bez względu na płeć, wiek, wykształcenie czy poziom zarobków.

Zdaniem Moniki Szlosek z Deutsche Bank PBC, wynik sondażu nie jest zaskoczeniem. – W analogicznym badaniu przeprowadzonym przez nas rok temu, skala popularności gotówki była podobna – przypomina. – Taka postawa może mieć pewne uzasadnienie, ponieważ używając papierowych pieniędzy wydajemy się być nieco bardziej powściągliwi, niż płacąc kartą – mówi. – Z gotówką w portfelu możemy mieć poczucie, choć nieraz złudne, że lepiej kontrolujemy swoje wydatki, nawet w czasie świątecznej gorączki zakupowej.

Jak_zaplacic_za_zakupy_swiateczne_badanie_Deutsche_Bank_PBC 

Drugą najczęściej wybieraną opcją jest karta kredytowa. Na taką odpowiedź wskazało niemal 14 proc. badanych. – To całkiem spory odsetek, zważywszy na fakt, że nie każdy z nas ma w portfelu tego typu kartę – komentuje Monika Szlosek z Deutsche Bank. – Być może ankietowani docenili podstawową zaletę karty kredytowej, czyli to, że dokonując płatności w grudniu, odkładają faktyczny moment poniesienia tego kosztu na kolejne miesiące. Dla wielu z nas takie odroczenie nie jest bez znaczenia, ponieważ grudzień to jeden z najtrudniejszych miesięcy dla domowego budżetu – mówi.

Dla 11 proc. ankietowanych preferowanym sposobem płacenia za prezenty jest karta debetowa. Mało kto zdecyduje się za to w tym roku na zakupy na raty. Jak pokazuje badanie, z gotówki znacznie chętniej korzystają kobiety niż mężczyźni, którzy dwa razy częściej sięgają po karty płatnicze. Popularność gotówki maleje wraz z wykształceniem ankietowanych i wielkością miejscowości, z której pochodzą.

Deutsche Bank PBC sprawdził nie tylko, w jaki sposób płacimy za prezenty, ale także jak robimy nasze świąteczne zakupy. Niemal 43 proc. Polaków kupuje prezenty z większym wyprzedzeniem w sklepach, a 13,4 proc. robi wcześniej zakupy online. 11 proc. ankietowanych poluje w ciągu roku na okazje, wyprzedaże i promocje, z których korzysta z myślą o świątecznych prezentach. Skąd więc takie tłumy w sklepach tuż przed świętami co roku? Z badania wynika, że nadal co piąty ankietowany kupi w tym roku prezenty dopiero w ostatniej chwili.

Jak_kupic_prezenty_swiateczne_badanie_Deutsche_Bank_PBC

Sondaż pokazał również, jak bardzo płeć różnicuje podejście w tej kwestii. Zakupy na ostatni moment to zdecydowanie męska cecha (taką odpowiedź wybrało niemal 28 proc. mężczyzn i prawie o połowę mniej kobiet). Natomiast więcej niż połowa pań stara się kupić świąteczne prezenty z wyprzedzeniem. Tymczasem takie plany ma w tym roku zaledwie jedna trzecia mężczyzn.

Bartek CiszewskiSondaż Deutsche Bank PBC: Po prezenty najczęściej z portfelem wypchanym gotówką
read more

Kobiety wolą bezpieczne produkty finansowe

Z inwestycjami jest jak z dietą – aby była optymalna i najlepiej służyła organizmowi, wymaga różnorodności i właściwych proporcji. Podobnie w świecie finansów – jeśli chcemy w dłuższej perspektywie osiągnąć optymalny efekt, musimy dywersyfikować – czyli pomnażać nasze oszczędności, korzystając z różnorodnych aktywów – od bezpiecznych lokat, po bardziej ryzykowne, a jednocześnie dające potencjalnie wyższe zyski produkty rynku kapitałowego, jak akcje czy fundusze inwestycyjne. I paradoksalnie nadmierna ostrożność może nas kosztować więcej, niż spróbowanie czegoś nowego.

Jak pokazują wyniki raportu „Portret finansowy Polki 2013” opracowanego przez Deutsche Bank PBC, kobiety mogą pochwalić się wieloma finansowymi cnotami. Jeśli chodzi o decyzje dotyczące pieniędzy, Polki są bardzo ostrożne – nie lubią ryzyka i wybierają produkty, które dają maksimum bezpieczeństwa. Jednak, jak przekonują eksperci, zbyt duża ostrożność może w dłuższej perspektywie przynieść więcej szkód niż korzyści. Ostrożny inwestor nie traci, ale też nie zarabia tyle, ile potencjalnie by mógł, co ma szczególne znaczenie, jeśli odkładamy pieniądze na dalszą przyszłość, jak np. emerytura. – Dbałość o bezpieczeństwo rozumiana jako podejmowanie racjonalnych decyzji jest cechą pozytywną, ale nadmierny konserwatyzm w finansach kosztuje, a nie musi. Optymalna strategia wymaga dywersyfikacji. Jest wiele racji w popularnym przysłowiu, mówiącym, by nie trzymać wszystkich jajek w jednym koszyku – przekonuje Przemysław Gerschmann, Analityk Biura Maklerskiego Deutsche Bank PBC.

Lokując oszczędności najchętniej wybiorę produkty obarczone najmniejszym zagrożeniem straty, nawet kosztem uzyskania niższego zysku – taką odpowiedź wskazała zdecydowana większość (62 proc.) kobiet badanych przez Deutsche Bank PBC w 2013 roku. Tylko jedna piąta respondentek wybrałaby dywersyfikację swojego kapitału pomiędzy kilka produktów o zróżnicowanym stopniu ryzyka i potencjalnie wyższej stopie zwrotu. Co dziesiąta nie ma na ten temat zdania. Na produkty finansowe o wysokim możliwym zysku, ale wiążące się z ryzykiem straty, zdecydowałoby się niespełna 6 proc. respondentek. – Bardzo zachowawcza strategia inwestycyjna z jednej strony pozwala na uniknięcie dużych strat, równocześnie jednak może nie przynieść oczekiwanych przez nas rezultatów, powodując, że tracimy szansę na osiągnięcie satysfakcjonującej stopy zwrotu – mówi Przemysław Gerschmann.

jakie-produkty-finansowe-wybieraja-kobiety

Według Jacka Buczyńskiego, Analityka Biura Maklerskiego Deutsche Bank PBC, wystarczy rzut oka na obecną sytuację na rynku, aby przekonać się, że stopy zwrotu z zachowawczych strategii nie są imponujące. – Od ponad roku średnie oprocentowanie depozytów bankowych, bez względu na okres, w wyraźny sposób spada. Według różnych szacunków średnie oprocentowanie lokat na krajowym rynku waha się obecnie w przedziale ok. 2,9-3,3 proc. i zależy także od takich czynników, jak okres zapadalności czy kwota depozytu. Wyniki należy jednak skorygować o należne podatki, a uwzględniając dodatkowo inflację, której wzrost jest oczekiwany w przyszłym roku, widać, że realny dochód z lokat bankowych, jakkolwiek dodatni, jest na bardzo niskim poziomie i praktycznie zapewnia jedynie ochronę kapitału, a nie satysfakcjonujące stopy zwrotu – mówi Jacek Buczyński.

Czy to zatem dobry moment, aby do naszych oszczędności dodać odrobinę pieprzu i spróbować sił w inwestycjach? Przemysław Gerschmann z Biura Maklerskiego Deutsche Bank PBC przekonuje, że panujące obecnie warunki rynkowe wyjątkowo sprzyjają wejściu na rynki kapitałowe – za pośrednictwem funduszy inwestycyjnych lub dla bardziej odważnych bezpośrednio na giełdę. – Od kilku miesięcy pojawiają się sygnały wskazujące na rodzące się odbicie polskiej gospodarki, a ze wzrostem PKB wiążą się wyniki spółek giełdowych, które mają przełożenie na wzrost ich kursu w przyszłości – mówi. – Do inwestycji na rynkach kapitałowych zachęca ponadto niski poziom stóp procentowych, który powoduje, że oprocentowanie lokat bankowych jest znacznie niższe niż przed kilkoma laty. Dlatego też więcej osób szuka bardziej atrakcyjnych stóp zwrotu na giełdzie oraz w produktach inwestycyjnych.

Na rynku nie brakuje instrumentów mogących stanowić dobre uzupełnienie portfela nawet dla preferujących bezpieczne formy inwestycji. Należą do nich chociażby fundusze pieniężne i gotówkowe. We wrześniu średnia roczna stopa zwrotu w tej grupie podmiotów wyniosła 4,3 proc.
– Prosta symulacja zakładająca podział portfela w równych częściach pomiędzy depozyt bankowy i fundusze pieniężne dałaby historycznie stopę zwrotu na poziomie 3,8 proc., czyli więcej niż na lokacie – wylicza Jacek Buczyński.

Jeszcze lepsze wyniki można było osiągnąć uwzględniając w strategii fundusze dłużne, gdzie zwiększa się wprawdzie ryzyko inwestycyjne, ale w dalszym ciągu pozostaje ono umiarkowane. – Średnia roczna stopa zwrotu polskich funduszy dłużnych uniwersalnych we wrześniu wyniosła 4,5 proc. – mówi Jacek Buczyński. – Budując ponownie najprostszy portfel zakładający udział w równych częściach depozytów bankowych, funduszy pieniężnych i gotówkowych oraz funduszy dłużnych, otrzymujemy roczną stopę zwrotu w wysokości prawie 4 proc. – dodaje.

Z wyliczeń Jacka Buczyńskiego wynika również, że w pierwszym przykładzie zwiększenie udziału lokat do 75 proc. spowodowałoby, że stopa zwrotu wyniesie 3,55 proc, a więc niewiele więcej niż średnia oprocentowania lokat, ale już w przypadku, gdy alokacja w funduszach gotówkowych i pieniężnych byłaby na poziomie 75 proc., wynik strategii wzrośnie aż do 4,05 proc.

– Depozyt bankowy nie wymaga wprawdzie większej aktywności pod względem monitorowania, ale i fundusze, poza znajomością polityki inwestycyjnej oraz śledzeniem zmian wartości aktywów, nie wymagają znaczącego zaangażowania. Warto natomiast wspomnieć, że dzięki wprowadzeniu do portfela funduszy, w istotny sposób w porównaniu do depozytów bankowych zwiększa się płynność inwestycji – przekonuje Jacek Buczyński.

Warto pamiętać, że portfel inwestycyjny może zostać dobrany tak, aby z jednej strony zapewnić nam poczucie, że pieniądze są bezpieczne, a z drugiej, by stopa zwrotu mogła być na możliwie wysokim poziomie.

Bartek CiszewskiKobiety wolą bezpieczne produkty finansowe
read more