Październik 2013

Media społecznościowe dla szkół językowych [prezentacja]

Prezentacja ze szkolenia dla Helen Doron Poland – angielski dla dzieci, które przeprowadził Bartek w ten weekend w Lublinie. Piękne miasto, bardzo sympatyczna organizacja. Franczyza zrzeszająca szkoły językowe stosujące autorską metodę nauczania to doskonały temat narracji w mediach społecznościowych. Pozwólcie tylko wypowiedzieć się zadowolonym rodzicom.

Dziękujemy za zaproszenie i życzymy powodzenia!

Bartek CiszewskiMedia społecznościowe dla szkół językowych [prezentacja]
read more

Sondaż DB PBC: Dla młodych własne mieszkanie to luksus

Większość młodych Polaków marzy o własnym mieszkaniu, niestety stosunkowo niewielu stać na jego zakup. Z najnowszego badania Deutsche Bank PBC wynika, że co piąty młody człowiek, który nosi się z zamiarem zakupu mieszkania, liczyłby na pomoc rządu. Uchwalony w ostatnich dniach przez Sejm program „Mieszkanie dla Młodych” ma ułatwić dostęp do swojego „M”, oferując możliwość dofinansowania przy zaciąganiu kredytu mieszkaniowego osobom w wieku do 35 lat. Czy tego typu wsparcie jest szansą na poprawę trudnego położenia młodych ludzi? W swoim najnowszym badaniu Deutsche Bank PBC sprawdził, jak wygląda obecna sytuacja mieszkaniowa i faktyczne potrzeby osób, do których program MdM jest kierowany.

Niezwykle wysoki poziom bezrobocia wśród ludzi młodych to jeden z największych problemów, z którymi muszą sobie radzić kraje Unii. Z danych Eurostatu wynika, że w połowie 2013 r. w całej Unii Europejskiej bez pracy pozostawało aż 23,3 proc. dorosłych poniżej 25. roku życia. W Polsce zaś liczba bezrobotnych w tym wieku wynosi 26 proc., co plasuje nas na 17. pozycji wśród wszystkich 28 krajów UE.Z najnowszego badania przeprowadzonego przez Deutsche Bank PBC wśród osób w wieku od 20 do 35 lat wynika, że na etacie pracuje dziś mniej niż połowa z nich (40,3 proc.). Natomiast aż 31,3 proc. respondentów to osoby niepracujące.

sytuacja-mieszkaniowa-ludzi-mlodych

Ten sam sondaż pokazuje również, że niemal trzy czwarte badanych (72,3 proc.) zarabia poniżej 3 000 zł netto miesięcznie, a prawie 22 proc. zarabia mniej niż 1 000 zł netto.

ile-zarabiaja-ludzie-mlodzi

Jak zauważa Agnieszka Pilarek, Dyrektor Departamentu Bankowości Hipotecznej Deutsche Bank PBC, wysoki poziom bezrobocia i niskie płace zmniejszają znacząco siłę nabywczą, co w oczywisty sposób przekłada się na kwestie mieszkaniowe. – W szczególności właśnie wśród osób młodych, których sytuacja finansowa i zawodowa, jak wynika z przeprowadzonego sondażu, najczęściej nie pozwala myśleć o zakupie własnego lokum – mówi. – Tym bardziej, że dostęp do kredytów, mimo rekordowo niskich stóp procentowych jest wciąż trudny, szczególnie dla młodych ludzi, często niemogących jeszcze pochwalić się stabilną sytuacją zawodową – dodaje.

Z raportu Amron-Sarfin wynika, że w I kwartale 2013 r. odnotowano niewielki wzrost cen mieszkań oddanych do użytku (o 0,68 proc.). Nie można jednak wnioskować na tej podstawie o stałym trendzie. Zmiana wiązała się bowiem z faktem zakończenia wraz z rokiem 2012 „Rodziny na swoim”. W związku z nim deweloperzy obniżali pod koniec ubiegłego roku ceny oddawanych do użytku nieruchomości tak, aby mogły zakwalifikować się jeszcze do tego rządowego programu. Obecnie ceny nieruchomości maleją, choć tendencja spadkowa zaczyna już hamować. Również dane Biura Informacji Kredytowej nie napawają optymizmem. Eksperci BIK przewidują, że roczne spadki liczby nowych umów kredytowych w 2013 r. wyniosą przynajmniej 15 proc., co oznaczałoby otwarcie w całym 2013 r. tylko około 184 tys. nowych hipotecznych rachunków kredytowych (wobec 216,5 tys. w 2012 r.).

Zdaniem Agnieszki Pilarek z Deutsche Bank PBC, na rynku mieszkaniowym widoczne jest w tej chwili pewne ożywienie. – Nieco chętniej decydujemy się na zakup nieruchomości właśnie teraz, kiedy sytuacja na rynku powoli się stabilizuje. Oznacza to, że obniżki cen mogą się wkrótce skończyć – przewiduje. – Jeśli zestawimy obecny koszt m2 oddanej do użytku powierzchni mieszkaniowej z aktualnym poziomem inflacji, okazuje się, że koszt zakupu mieszkania kształtuje się w tej chwili na podobnym poziomie co w 2006 r., czyli jeszcze przed pojawieniem się boomu nieruchomościowego – zaznacza.

Profesor Tomasz Zaleśkiewicz ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej zwraca uwagę na część badania Deutsche Bank PBC dotyczącą średnich miesięcznych zarobków młodych ludzi. – Nie są to wysokie kwoty, gdy weźmie się pod uwagę, jak wysoki jest koszt zakupu mieszkania. Według GUS, średnia cena m2 powierzchni użytkowej budynku mieszkalnego w II kwartale 2013 r. wyniosła 3 879 zł – wylicza. – Wskazane dochody są również niewielkie, gdy ktoś rozważa zaciągnięcie kredytu, ponieważ rata długoterminowego kredytu o znacznej wartości nierzadko przekracza kwotę 2 000 zł miesięcznie – mówi.

Sejm uchwalił właśnie rządowy projekt ustawy gwarantującej dofinansowanie do kredytów hipotecznych zaciąganych w ramach programu „Mieszkanie dla Młodych”, który ma za zadanie ułatwić młodym ludziom drogę do kupna własnego lokum. Program ma ruszyć w 2014 r. Zgodnie z ustawą rodzina bezdzietna i singiel dostaną od państwa dopłaty w wysokości 10 proc. ceny mieszkania. Jeśli rodzina lub osoba samotna posiada dzieci, dofinansowanie wyniesie 15 proc. Jeżeli w ciągu pięciu lat od zakupu lokalu urodzi się trzecie bądź kolejne dziecko – można będzie liczyć na dodatkowe 5 proc. wsparcie.

Choć wsparcie dla młodych z pewnością jest potrzebne, wyniki badania Deutsche Bank PBC pokazują, że założenia programu nie są do końca kompatybilne z możliwościami i oczekiwaniami potencjalnych beneficjentów. Okazuje się, że aż 40 proc. z nich to single nieposiadający dzieci, a kolejne 19 proc. to osoby żyjące co prawda w związku, ale bezdzietne. Oznacza to, że program „Mieszkanie dla młodych”, promujący przede wszystkim wielodzietne rodziny, może rozminąć się z potrzebami nawet 60 proc. młodych osób. Zaledwie 21,4 proc. badanej grupy stanowią osoby w związku, wychowujące dwoje lub więcej dzieci.

Jak wskazuje prof. Tomasz Zaleśkiewicz, single i osoby bezdzietne mogą być objęte dofinansowaniem w ramach MdM, więc w tym sensie program jest bardzo liberalny. Jednak nie wystarczająco kompleksowy. – Wydaje się, że fundamentem programów nastawionych na wspomaganie młodych Polaków w ubieganiu się o środki na zakup nieruchomości powinny być działania wspierające stabilność finansową, a jednym z głównych czynników zapewniających taką stabilność jest posiadanie pewnego zatrudnienia – komentuje prof. Tomasz Zaleśkiewicz. – Zarówno agendy rządowe, jak i sami pracodawcy powinni być zainteresowani podejmowaniem działań zorientowanych na kreowanie dobrego rynku pracy i eliminowanie praktyk, które generują u młodych ludzi frustrację i narastające poczucie niepewności – radzi. – Wydaje się, że bez tego rodzaju aktywności, programy nastawione wyłącznie na częściowe wspieranie decyzji o zakupie własnego mieszkania mogą osiągnąć mniejszy sukces, niż się tego oczekuje.

sytuacja-rodzinna-ludzi-mlodych

– Wsparcie rodzin wychowujących większą liczbę dzieci jest oczywiście elementem pozytywnym, wydaje się jednak mało prawdopodobne, aby możliwość skorzystania z większych benefitów płynących z programu była dostateczną motywacją dla młodych ludzi do zakładania lub poszerzania rodziny – komentuje Agnieszka Pilarek z Deutsche Bank PBC.

Zarówno podczas debaty sejmowej, jak i wśród ekspertów – szczególnie rynku nieruchomości, pojawiały się głosy, że dużo korzystniejsze dla tej grupy beneficjentów byłoby rozszerzenie programu o rynek wtórny, ponieważ przy tak poważnej konkurencji ze strony deweloperów potencjalni nabywcy nieruchomości mieliby większe pole do negocjacji cenowych. Jak podkreślano, ograniczenie programu jedynie do rynku pierwotnego może skutkować wzrostem cen nowych mieszkań.

Jak wygląda obecna sytuacja mieszkaniowa osób młodych? Aż 38 proc. spośród badanych w dalszym ciągu mieszka z rodzicami lub u rodziny. Niemal co trzeci (29,1 proc.) posiada mieszkanie własne lub partnera i nie musi spłacać kredytu, natomiast 12,5 proc. posiada lokum własne (lub partnera), ale obciążone kredytem hipotecznym. Tylko niespełna 20 proc. mieszkanie wynajmuje. Ciekawie wygląda zestawienie sytuacji zawodowej i mieszkaniowej młodych Polaków. Jedynie 20,8 proc. badanych pracujących na etacie mieszka z rodzicami lub u rodziny. Natomiast wśród osób zatrudnionych na umowę zlecenie lub o dzieło takie zjawisko występuje niemal trzy razy częściej (58,8 proc). U rodziny mieszka również ponad połowa osób niepracujących (53 proc.).

Prawie co trzeci badany deklarował, że posiada już mieszkanie (31,6 proc.), jednak aż 26,2 proc. chciałoby je kupić, lecz ich na to nie stać. Kolejne 6 proc. ankietowanych nosi się zamiarem kupna, czekając jeszcze na spadek cen nieruchomości. Niemal tyle samo respondentów (5,8 proc.) deklaruje, że kupi mieszkanie wtedy, gdy ich przychody ustabilizują się bądź wzrosną.

sytuacja-mieszkaniowa-ludzi-mlodych

Na pytanie, co mogłoby wspomóc ich w zakupie własnego „M”, ankietowani odpowiadali dość zgodnie. Dla niemal połowy badanych (46,6 proc.) niezbędne przy kupnie mieszkania byłyby wyższe zarobki. W dalszej kolejności wskazywali rządowe dofinansowanie do kredytu (15 proc.) oraz odpowiednio atrakcyjną ofertę kredytową (10,8 proc.). Osoby wynajmujące mieszkanie, do zakupu mogłyby skłonić w największym stopniu przede wszystkim atrakcyjne warunki kredytu (25,9 proc.) oraz wyższe dochody (21,7 proc.). Jedna piąta z nich liczy w tym względzie na rządowe dofinansowanie (ponad 20 proc.). Blisko jedna trzecia ankietowanych (29,8 proc.) noszących się z zamiarem kupna nieruchomości, czeka przede wszystkim na lepsze zarobki, a więcej niż co piąty, na spadek cen lokali (22,6 proc.).

co-moze-poprawic-sytuacje-mieszkaniowa-mlodych

Z niedawnych wypowiedzi przedstawicielu rządu wynika, że trwają obecnie prace nad nowym programem związanym z utworzeniem Funduszu Mieszkań pod Wynajem. Ma on wesprzeć ludzi młodych, których nie stać na kredyt hipoteczny na zakup własnego mieszkania. Fundusz ma kupić 20 tys. mieszkań, przede wszystkim w dużych miastach, a stawki czynszów mają być dużo niższe niż rynkowe.

Zdaniem Agnieszki Pilarek z Deutsche Bank PBC, taki program może stać się odpowiedzią na autentyczne potrzeby młodych ludzi. – Obecna sytuacja życiowa młodszych pokoleń wymusza pewne specyficzne zachowania, takie jak duża mobilność, ale co za tym idzie także potrzeba większej swobody – mówi. – Warunkiem jest tu jednak spadek cen wynajmu, który może wystąpić w momencie wejścia w życie takiego rządowego programu, a także nasycenia się rynku mieszkań na wynajem – dodaje.

Informacje o badaniu:

Badanie Deutsche Bank PBC zostało zrealizowane w sierpniu 2013 r. przez Instytut Homo Homini na losowej próbie, składającej się z osób w wieku 20-35 lat. Badanie zostało zrealizowane metodą telefonicznych, standaryzowanych wywiadów kwestionariuszowych wspomaganych komputerowo (CATI).

Bartek CiszewskiSondaż DB PBC: Dla młodych własne mieszkanie to luksus
read more

BGŻOptima podpowiada jak obniżyć rachunki za prąd

żarówka

Przeciętna polska rodzina płaci kwartalnie ok. 300 zł za prąd, każdego roku wydajemy więc na to 1200 złotych. Dla wielu gospodarstw domowych to spory wydatek, warto więc poszukać oszczędności. Wprowadzając kilka prostych zmian, można obniżyć rachunki za prąd o 20-25 proc. To oznacza 250-300 zł oszczędności w skali roku i to bez poważnych wyrzeczeń.

Pierwszym pomysłem jaki przychodzi do głowy gdy myślimy o oszczędzaniu energii będą prawdopodobnie energooszczędne żarówki. Jednak z danych Agencji Rynku Energii wynika, że na oświetlenie przeciętne polskie gospodarstwo domowe zużywa około zaledwie 20 proc. energii. Nie znaczy to bynajmniej, że nie warto tu szukać oszczędności.

Kwoty wydawane na oświetlenie można obniżyć przede wszystkim rezygnując z energetycznego marnotrawstwa – jak światła włączone w pustym pomieszczeniu. Szybko zwracającą się inwestycją są czujniki ruchu w domu czy mieszkaniu, dzięki którym światło włącza się tylko wtedy i tylko tam, gdzie rzeczywiście jest potrzebne. Dopiero kolejny etap to żarówki energooszczędne. Przy kupowaniu ich trzeba pamiętać, że zużywają dużo energii w chwili uruchamiania, nie sprawdzą się więc w miejscach, gdzie światło jest włączane tylko na chwilę, jak np. w toalecie. Nie każdy też lubi światło, jakie dają lampy wyposażone w energooszczędne żarówki. Dlatego coraz większą popularność zdobywają te w technologii LED, które zużywają mało energii, a jednocześnie dają światło o ciepłej barwie. Na razie jednak dobrej jakości żarówki LED są dość drogie.

Co jednak warto odnotować, według firm produkujących energię, największym prądożercą w naszych domach nie są wcale żarówki, a. lodówka. Jest ona włączona 24 godziny na dobę i siedem dni w tygodniu. Ten jeden sprzęt w naszym domu jest odpowiedzialny za 25-30 proc. zużycia energii. Rozglądając się za oszczędnościami warto więc zacząć od niej. Zatem wybierając chłodziarkę dla siebie koniecznie zwróć uwagę na tak zwaną klasę energetyczną. To literowo-znakowe oznaczenie, mówi o tym, ile energii zużywa dane urządzenie. Pamiętajcie jednak, że dane podawane przez producentów często mijają się z rzeczywistością (zupełnie jak w przypadku średniego spalania paliwa w samochodach).

Wyniki badań osiągane są w warunkach laboratoryjnych i dla przeciętnego użytkownika są nieosiągalne. Instytut Appliance Testing for Energy Label Evaluation (inicjatywa Komisji Europejskiej) zbadał deklarowane przez producentów parametry i okazało się, że zgadzają się one tylko w przypadku połowy lodówek. Przeglądając etykietę doliczmy więc 20-30 proc. do podawanego przez producenta zużycia energii.

Energooszczędność w granicach rozsądku

Obecnie najbardziej energooszczędne lodówki mają klasę A+++, ale jest ich niewiele i są dość drogie. Rozsądnym kompromisem pomiędzy ceną i energooszczędnością są aktualnie lodówki o klasie A++. Wprawdzie zużywają o 100-120 kWh rocznie więcej prądu (oszczędność na rachunkach rzędu 50-70 zł rocznie) niż te z trzema plusami, ale kosztują nawet o tysiąc złotych mniej. Różnice w cenach pomiędzy A++ i niższymi klasami są dużo mniejsze.

Ilość zużywanej przez lodówkę energii można też zmniejszyć przygotowując odpowiednie warunki pracy urządzenia. Zadaniem lodówki jest chłodzenie, więc jeśli postawimy ją obok sprzętów generujących ciepło, to będzie potrzebowała więcej prądu. Nie warto więc stawiać jej obok grzejnika, kuchenki czy zmywarki. Zadbajmy też o dobrą wentylację -lodówka powinna być odsunięta od ściany o 8-10 cm.

W trakcie codziennego użytkowania powinniśmy pamiętać o kilku zasadach. Przede wszystkim lodówka powinna być jak najkrócej otwarta. Trzeba więc dokładnie domykać drzwi i utrzymywać w środku porządek, który sprawi, że domownicy szybko znajdą niezbędne produkty i zamkną lodówkę zamiast długo ją wertować w poszukiwaniu jedzenia. Dodatkowo unikajmy wkładania do lodówki ciepłych potraw (będzie niepotrzebnie marnować energię na ich schłodzenie) oraz pilnujmy, by na jej ściankach nie gromadziła się wilgoć, bowiem wilgotne powietrze chłodzi się wolniej niż suche. Wilgotne potrawy lepiej więc włożyć do pudełka czy słoiczka, lub choćby owinąć folią aluminiową.

Pralka i zmywarka również mają klasy energetyczne, przy czym nowsze urządzenia zużywają nie tylko mniej prądu, ale i mniej wody, oszczędność może więc być podwójna. Kupując takie urządzenie trzeba przeliczyć, czy opłaca się inwestować w najwyższą klasę energetyczną. Zwiększony wydatek na energooszczędne urządzenie powinien zwracać się nie dłużej niż 7-8 lat. Pralka i zmywarka nie powinny robić "pustych przebiegów", im urządzenie będzie bardziej zapełnione, tym będzie efektywniej pracować. Znaczenie mają też parametry działania – pranie w wysokiej temperaturze to znacznie wyższe zużycie prądu, bo pralka musi wodę podgrzać.

Wyłączając wyłączaj!

Wg danych Energi, jednego z największych producentów energii elektrycznej w kraju, każdego roku Polacy wydają na prąd o 800 mln zł za dużo tylko przez to, że zostawiają domowe urządzenia w trybie czuwania ("stand-by"). Wychodząc do pracy zostawiamy telewizor, dekoder, router, komputer, odtwarzacz DVD i kilka kolejnych urządzeń, które powoli acz systematycznie zużywają prąd. Jedyna (wątpliwa) korzyść to fakt, że za pomocą pilota można taki telewizor szybko uruchomić po powrocie do domu. Aby nie marnować zbędnie prądu wystarczy wyłączyć urządzenie także przyciskiem on/off. Dobrym rozwiązaniem może być podłączenie całego zestawu RTV do jednej listwy (jeśli zainwestujemy w listwę dobrej jakości to przy okazji będzie ona chronić urządzenia przed przepięciami w sieci energetycznej) i wyłączanie jej wraz z końcem oglądania filmu czy meczu. Przez noc, czy podczas nieobecności domowników urządzenia te nie będą zużywać energii i rachunki za prąd spadną.

Sporo energii zużywać może także wyłączony komputer. Warto bowiem wiedzieć, że stojący pod biurkiem PC cały czas zasila wszystkie podłączone go jego portów USB i urządzenia takie jak dyski zewnętrzne (co z kolei one sygnalizują świecącą diodą). Jeśli nie wyłączymy komputera przełącznikiem z tyłu obudowy lub z sieci, może przez miesiąc zużyć prądu za kilka złotych.

Wyjeżdżając na dłużej warto nie tylko zadbać o dokładne wyłączenie telewizora czy DVD, ale można też zastanowić się nad opróżnieniem i wyłączeniem lodówki. Jeśli ze względu na zgromadzone zapasy jest to niemożliwe to można choć podnieść nieco temperaturę chłodzenia, bo na czas wyjazdu w środku zostaną raczej tylko produkty z długim terminem ważności, które w temperaturze 9-10 stopni nie stracą swych właściwości.

Wdrażając w domu plan oszczędzania prądu trzeba pamiętać o zachowaniu zdrowego rozsądku. Chodzi przede wszystkim o przekonanie domowników, że ucząc się paru prostych nawyków jesteśmy w stanie zaoszczędzić pieniądze. Gaszenie światła w pustym pomieszczeniu, rozsądne korzystanie z pralki i zmywarki, czy porządek w lodówce to nie są czynności wymagające niespotykanego zaangażowania. Podobnie jak wyciąganie z gniazdka ładowarki od telefonu i laptopa czy wyłączenie telewizora przyciskiem on/off, a nie tylko pilotem. Wyrabiając w sobie te nawyki możemy obniżyć rachunki za prąd nawet o jedną czwartą, co średnio przekłada się na 300 zł gotówki więcej w portfelu.

Marta Domańska-Trzaskoma, ekspertka Banku BGŻOptima

Bartek CiszewskiBGŻOptima podpowiada jak obniżyć rachunki za prąd
read more

Żyj sprytnie i oszczędzaj wodę

woda

Oszczędzanie wcale nie musi być trudne. Wystarczy pomyśleć, zmienić nieco nawyki i już kilkaset złotych rocznie przybędzie w naszym portfelu. Jednym ze sposobów szukania pieniędzy w domowym budżecie jest zmniejszenie rachunków za wodę. Poniżej kilka sposobów na to jako oszczędzać wodę. Wyliczenia przygotowaliśmy na podstawie normy średniego zużycia wody w gospodarstwie domowym, które według rozporządzenia Ministra Infrastruktury wynosi między 4,2 a 5,5 metra sześciennego na osobę miesięcznie. Przyjęliśmy średnią cenę wody wraz z odprowadzeniem ścieków podawaną przez portal cena-wody.pl. Na dzień 5 września 2013 roku wynosi ona 10,41 zł za m3. Część zużywanej przez nas wody musi być podgrzana i różne szacunki mówią, że dotyczy to 25-40 proc. wody. My przyjęliśmy poziom 30 proc., a cenę podgrzania wody na poziomie 15 zł za m3.

Eureka! Mam jeszcze prysznic
Grecki uczony Archimedes dokonał w wannie genialnego odkrycia. Jeśli jednak nam zależy głównie na oszczędzaniu wody, to wannę lepiej sobie darować. Taka kąpiel to bowiem jednorazowo zużycie co najmniej 200 litrów wody. Z kolei na szybki prysznic potrzeba jedynie 50 litrów. Zakładając, że w ciągu tygodnia zamienimy trzy kąpiele w wannie na prysznice to już rocznie możemy zaoszczędzić prawie 276 zł. To jeden z najprostszych i najbardziej skutecznych sposobów oszczędzania wody.
Zaciśnij zęby i zakręć kran

Może na niektórych szum wody lecącej z kranu w trakcie mycia zębów działa kojąco, jednak to czyste marnotrawstwo. Kilka minut takiego szczotkowania i już 15 litrów wody trafiło do kanalizacji. A gdyby tak odkręcać wodę tylko wtedy, kiedy naprawdę jej potrzebujemy, to spokojnie wystarczy 5 litrów. Zakładając, że myjemy zęby dwa razy dzienne, choć podkreślmy, że to zdecydowanie za mało, możemy zaoszczędzić 20 litrów wody każdego dnia, czyli 7,3 m3 rocznie, a to około 86 zł w naszym portfelu. Przy okazji warto wspomnieć, że właśnie z powyższych powodów dużo lepsze są baterie z mieszaczem wody, niż te tradycyjne z dwoma kurkami, gdzie zakręcanie i odkręcanie wody jest bardziej kłopotliwe.

Oszczędności z powietrza

W szukaniu oszczędności przyda nam się również trochę magii. Prosta sztuczka spowoduje, że wodę zastąpimy powietrzem. Z pozoru brzmi to niedorzecznie, ale wystarczy instalacja prostego urządzenia o nazwie perlator napowietrzającego wodę. Dzięki temu mamy wrażenie, że lecący z kranu strumień jest taki sam, choć w rzeczywistości wydobywa się z niego co najmniej 15 proc. mniej wody. Oczywiście jeśli potrzebujmy napełnić garnek, to i tak zużyjemy tę samą ilość wody, ale już w przypadku brania prysznica, czy mycia naczyń perlator na pewno nam się przyda. Jeśli przyjmiemy, że dotyczy to jednej trzeciej przelewanej w domu wody, i udaje się zmniejszyć zużycie o 15 proc., to w naszej kieszeni zostanie rocznie co najmniej 30 zł. Pozostaje jeszcze tylko inwestycja rzędu 10-20 zł za jeden perlator.

Kropla kosztów, morze oszczędności
Kap, kap, kap. Ten dźwięk bywa trudny do zniesienia. Niestety również finansowo, bo taki drobny przeciek może oznaczać poważne koszty. Według Wodociągów Ustka, jeśli z kranu co sekundę kapie kropla wody, to rocznie daje to nam 11 935 straconych litrów. I to zostanie dopisane do naszego rachunku. Wystarczy kapiący kran naprawić i zaoszczędzimy rocznie ponad 120 zł. Jeszcze więcej wody zmarnujemy jeśli mamy nieszczelną i cieknącą spłuczkę. Warto więc takie usterki usuwać jak najszybciej, żeby nie tracić pieniędzy w prozaiczny sposób.
Woda na młyn oszczędności

Zmniejszanie zużycia wody nie musi się ograniczać do wyżej wymienionych sposobów. Mycie naczyń w zapełnionej zmywarce jest dużo efektywniejsze niż robienie tego ręcznie. Poza tym im nowocześniejsza zmywarka, czy pralka tym zużycie wody będzie mniejsze. Kwiaty możemy podlewać wodą, w której wcześniej płukaliśmy warzywa. Lista pomysłów na to jak zmniejszyć zużycie wody jest długa. Jeśli podliczymy oszczędności z tych najważniejszych, wymienionych w naszym poradniku, otrzymamy wynik 515 zł rocznie. I to na jedną osobę. Pamiętajmy, oczywiście że to tylko symulacja i dla różnych gospodarstw domowych skala oszczędności może być inna. Jedno jest jednak pewne, tak jak kropla drąży skałę, tak nawet drobne oszczędności na zużyciu wody, pomogą podreperować domowy budżet. Co zrobić z takimi niespodziewanie wygenerowanymi oszczędnościami? Jeśli chcemy być konsekwentni – zainwestujmy je, aby pomnożyć. Możliwości jest wiele, zaczynając od zwykłego konta oszczędnościowego, przez lokaty, a na kupnie jednostek funduszy inwestycyjnych kończąc. Wyobraźmy sobie na koniec, jak wiele uda nam się w ten sposób zyskać po 10 latach oszczędzania… wody. Uzbiera się spokojnie na całkiem przyzwoite wakacje. Pamiętajmy: takie "wodne inwestycje" nic nas nie kosztują, możemy wyłącznie zyskać.

Marta Domańska-Trzaskoma, ekspert Banku BGŻOptima

Bartek CiszewskiŻyj sprytnie i oszczędzaj wodę
read more