Sierpień 2013

Ostatnia szansa? Zbliżają się bardzo gorące miesiące dla kredytów mieszkaniowych

Popyt na kredyty, także mieszkaniowe znowu rośnie. Warunki są coraz korzystniejsze dla klientów – banki łagodzą politykę kredytową, a ich cena spada dzięki niskim stopom procentowym. Co więcej druga połowa tego roku może być ostatnią szansą dla tych, którzy chcieli by kupić nieruchomość bez wkładu własnego. Nic dziwnego, że eksperci spodziewają się jeszcze większej popularności kredytów w nadchodzących miesiącach.

Wygląda na to, że mamy do czynienia z przesileniem na rynku hipotecznym. – W ciągu roku WIBOR, na podstawie którego ustalane jest oprocentowanie kredytów mieszkaniowych w polskich bankach, spadł o prawie połowę do historycznie niskich poziomów około 2,5 proc. W rezultacie hipoteki są obecnie wyjątkowo tanie – mówi Agnieszka Pilarek, Dyrektor Departamentu Bankowości Hipotecznej Deutsche Bank PBC. – Chociaż na rynku nieruchomości wciąż widzimy trend spadkowy, są pierwsze jaskółki ustabilizowania się cen. Niewykluczone, że zbliża się moment odbicia, czyli idealny na zakup. Jeśli klienci dojdą do takiego wniosku, można spodziewać się wzrostu popytu na kredyty.

Ta tendencja zbiega się z coraz łatwiejszym dostępem do kredytu. Z powodu zmian w zaleceniach Komisji Nadzoru Finansowego banki złagodziły w ostatnim czasie politykę kredytową – wynika z najnowszej ankiety „Sytuacja na rynku kredytowym” przeprowadzonej przez Narodowy Bank wśród 27 banków, mających łącznie 81 proc. udział w rynku kredytowym. W minionym kwartale banki złagodziły kryteria przyznawania kredytów mieszkaniowych po raz pierwszy od trzech lat.

banki złagodziły kryteria kredytów

– W czerwcu KNF wydała nową, łagodniejszą Rekomendację S. Najpewniej spowoduje to jeszcze większą dostępność kredytów mieszkaniowych – przewiduje Agnieszka Pilarek. – Najważniejszą zmianą jest praktyczne zniesienie wcześniejszych, sztywnych ograniczeń wysokości rat spłacanych kredytów i innych zobowiązań do przychodów klienta w ocenie jego zdolności kredytowej – wyjaśnia. Komisja zaleca jedynie, że banki powinny zwracać szczególną uwagę na sytuacje, gdy stosunek ten przekracza 40 proc. dla klientów nieprzekraczających przeciętnego poziomu zarobków w danym rejonie oraz 50 proc. dla pozostałych. Jednak nawet gdy tak się stanie, bank może mu udzielić kredytu. .

Drugą ważną zmianą, która może przyczynić się do większej dostępności kredytów, jest wydłużenie okresu przyjmowanego przy badaniu zdolności. – Do tej pory chcąc udzielić kredytu klientowi na np. 40 lat, banki musiały sprawdzić, czy poradziłby on sobie ze spłatą rat rozłożonych na 25 lat, czyli w konsekwencji – znacznie wyższych. Teraz przedłużono ten maksymalny okres do 30 lat, co oznacza, że więcej osób będzie miało wymaganą zdolność kredytową– tłumaczy Agnieszka Pilarek z Deutsche Bank PBC.

Nic dziwnego, że popyt na kredyty mieszkaniowe zaczął rosnąć. Drugi kwartał był pod tym względem przełomowy, zważywszy, że na początku roku można było zaobserwować silny spadek zainteresowania hipotekami.

drugi kwartał był przełomowy jeśli chodzi o popyt na kredyty

Nieznacznie spadł też udział własny w polskich bankach przy inwestycjach mieszkaniowych. Ten rok może być ostatnią szansą dla osób, które chciałyby wziąć kredyt na pełną wartość kupowanej nieruchomości. Od 2014 roku wejdzie bowiem w życie zaostrzona Rekomendacja S wprowadzająca minimalny wkład własny na poziome 5 proc. W kolejnych latach bariera ta wzrośnie do 10 proc. , w 2015 roku, 15 proc. rok później, aż do 20 proc. w 2017. wymagany udział własny kredytobiorcy

– Z tego powodu spodziewamy się wzrostu popytu w drugiej połowie roku – mówi Agnieszka Pilarek z Deutsche Bank PBC. – Szczególnie w ostatnim kwartale klienci, dla których będzie to ostatnia szansa na kredyt na 100 proc. wartości nieruchomości, będą chcieli wykorzystać tę sytuację. Dotyczy to także tych, którzy – chociaż dysponują odpowiednimi oszczędnościami – wolą je zostawić na wypadek nieprzewidywanych wydatków – dodaje.

polskie banki spodziewają się wzrostu popytu na kredyty

W następnych miesiącach ankietowane przez NBP banki spodziewają się dalszego łagodzenia warunków przyznawania kredytów mieszkaniowych. Już teraz RRSO (rzeczywista roczna stopa oprocentowania) przy 30-letnim zobowiązaniu w Banku BPS, BGŻ, BZ WBK, Banku Pocztowym, BPH czy Deutsche Bank PBC wynosi mniej niż 4,5 proc. Co więcej w przypadku trzech ostatnich nie zapłacimy prowizji. Atrakcyjność kredytów podnoszą wyjątkowo niskie stopy procentowe.

Jednak nie dla wszystkich kredyty hipoteczne stają się coraz bardziej dostępne. Na rynku można zaobserwować trend dość ostrożnego podejścia banków do oceny kredytowej osób prowadzących działalność gospodarczą. Właściciele mikrofirm mają więc kolejny powód by wziąć kredyt właśnie teraz.

będzie łatwiej o kredyty

Kredyty mieszkaniowe będą łatwej dostępne, ale już raczej nie potanieją. – Nie spodziewamy się spadku cen kredytów, które już teraz są dość atrakcyjne – mówi Agnieszka Pilarek z Deutsche Bank PBC. – Oczywiście mogą pojawić się wyjątkowe oferty, ale moim zdaniem będą to jedynie pojedyncze przypadki – dodaje. Jednocześnie jak zauważają eksperci wobec oczekiwanego wzrostu popytu trzeba liczyć się ze wzmożonym ruchem w bankach.

Bartek CiszewskiOstatnia szansa? Zbliżają się bardzo gorące miesiące dla kredytów mieszkaniowych
read more

Analitycy Deutsche Bank PBC: Brak decyzji o OFE pozostawia GPW w tyle, ale jest potencjał wzrostów nawet w tym roku

1 (229) 

Wyceny wielu spółek notowanych na GPW wciąż pozostają poniżej długoterminowych średnich, co w średnim i dłuższym okresie jest jednym z czynników dających potencjał dla poprawy koniunktury, twierdzą analitycy Deutsche Bank PBC. W najbliższym czasie jednym z głównych czynników ryzyka jest perspektywa funduszy emerytalnych, co sprawia, że warszawski parkiet może w krótkim terminie podlegać większej zmienności.

Pierwsze półrocze na polskim rynku akcji nie należało do spokojnych. Z jednej strony nieźle radziły sobie średnie i małe firmy, które powróciły do trendów wzrostowych. Z drugiej, indeks największych spółek WIG20 pozostawał w trendzie spadkowym. Należy liczyć się z tym, że większa zmienność będzie towarzyszyć naszemu rynkowi także w drugiej połowie roku, przewidują analitycy Deutsche Bank PBC. Za to w dłuższym horyzoncie zachowują „umiarkowany optymizm”, jeśli chodzi o kierunek koniunktury.

Wiele zależy od dalszych losów OFE. – Trudno w konkretnych wartościach szacować przełożenie proponowanych wariantów „reformy” na wyceny akcji, jednak nie ulega wątpliwości, że każde z rozwiązań nie pozostanie bez wpływu na zachowanie rynku – mówi Jacek Buczyński, analityk Biura Maklerskiego Deutsche Bank PBC. – Nie zakładamy wprawdzie wariantów ekstremalnych, jak na przykład likwidacja funduszy emerytalnych, które mogłyby wywołać głębsze i dłuższe załamanie kursów, ale przynajmniej do końca wakacji trzeba się liczyć z podwyższoną zmiennością – dodaje.

Przez brak decyzji o OFE Warszawa może pozostawać za innymi parkietami

Zdaniem analityka Deutsche Bank PBC przyszłość funduszy emerytalnych oraz związana z tym niepewność powodują też, że nasz rynek może, zwłaszcza w krótkim okresie, zachowywać się słabiej niż inne parkiety. – Inwestorzy obawiają się pogorszenia koniunktury w największych gospodarkach wschodzących i ten sentyment może przekładać się także na polską giełdę – mówi Jacek Buczyński. – Szkodzi nam również niepokój o losy ilościowego luzowania polityki przez Fed. Rynki wschodzące są bowiem jednymi z jej głównych beneficjentów – zauważa Buczyński.

Biorąc pod uwagę te niepewności, analitycy Deutsche Bank PBC nie oczekują wyraźniejszej poprawy koniunktury na GPW w krótkim terminie. – Zakładamy, że dopiero przedstawienie przez rząd projektu zmian w OFE rozwieje przynajmniej część wątpliwości inwestorów. Nerwowość na naszej giełdzie nie powinna więc w najbliższym czasie zaskakiwać – mówi Buczyński.

Trzy dobre znaki na horyzoncie

W średnim okresie warszawska giełda powinna radzić sobie lepiej, prognozują analitycy Deutsche Bank PBC. W tym horyzoncie kluczowe będą czynniki makroekonomiczne oraz sytuacja finansowa firm, a te wydają się poprawiać. – O wyraźnym ożywieniu w polskiej gospodarce trudno jeszcze mówić, jednak pojawiło się kilka pozytywnych informacji wskazujących, że dno cyklu koniunktury zostało już osiągnięte, np. lepsze od oczekiwań wyniki produkcji przemysłowej i sprzedaży detalicznej – mówi Jacek Buczyński. Jak zauważa, optymistyczny scenariusz wspierają nie tylko twarde dane. W czerwcu indeks aktywności gospodarczej dla przemysłu (PMI) zanotował bowiem trzeci z rzędu miesięczny wzrost i znalazł się pierwszy raz od kwietnia ub.r. powyżej granicy 50 pkt., co należy uznać za oznakę postępującej poprawy w przemyśle – zauważa Buczyński.

Drugim czynnikiem pozwalającym z większym optymizmem spojrzeć na perspektywy koniunktury są obniżki stóp procentowych. – Należy wprawdzie liczyć się z tym, że cykl łagodzenia polityki pieniężnej został zakończony, ale stopy mamy historycznie niskie. Już pod koniec tego roku powinniśmy zobaczyć widoczniejszy wpływ tych decyzji na gospodarkę – mówi Jacek Buczyński.

Trzecim elementem wskazującym na poprawę koniunktury w średnim okresie, jest utrzymująca się na rekordowo niskich poziomach inflacja, która m.in. powinna wspierać ożywienie konsumpcji. – Nie brak jednak zagrożeń dla realizacji powyższego wariantu – przestrzega Jacek Buczyński. – Jednym z najważniejszych pozostaje trudna sytuacja w strefie euro, niemniej jednak można oczekiwać, że negatywny wpływ takich czynników, jak drastyczne programy oszczędnościowe, będzie stopniowo ustępować. Takie oczekiwania już znajdują odbicie chociażby w ostatnich, nieco lepszych wskazaniach indeksów PMI dla wielu krajów strefy euro – wyjaśnia.

Wyniki spółek pogorszą się w tym roku

Analitycy Deutsche Banki PBC podtrzymują założenia, że bieżący rok będzie stał pod znakiem ujemnej dynamiki zysków firm notowanych na warszawskiej giełdzie. – Potwierdził to już pierwszy kwartał. Wiele zależy jednak od tego, jak duży będzie to spadek – mówi Jacek Buczyński. – Według naszych szacunków z początku roku zyski firm notowanych na naszym rynku będzie niższy o ok. 10 proc. niż w 2012 roku – dodaje.

Analityk zauważa jednak, że gorsze wyniki są już uwzględnione w cenach, a pod względem historycznego wskaźnika ceny do zysku obecnie średnie wyceny są niższe od długoterminowych średnich. – Jest to kolejny czynnik przemawiający za możliwością poprawy sytuacji naszego parkietu w dłuższym terminie – mówi Buczyński.

Wzrosty mogą zacząć się już w tym roku

Zdaniem analityków Deutsche Bank PBC w dłuższym horyzoncie można z umiarkowanym optymizmem patrzeć na warszawską giełdę. – Jednak z uwagi na niepewność związaną z OFE należy liczyć się z dużą zmiennością w krótkim terminie – mówi Jacek Buczyński. – Do czasu rozstrzygnięć związanych z dalszym kształtem funduszy emerytalnych większą ostrożność na naszym parkiecie mogą też wykazywać także inwestorzy zagraniczni , co już widać po niskich obrotach w ostatnim czasie – dodaje.

Mimo tych niepewności, w dłuższym terminie większe znaczenie powinny mieć dobre perspektywy polskiej gospodarki, która zwłaszcza w przyszłym roku ma szanse przyspieszyć. – Taki scenariusz giełda może zacząć dyskontować wcześniej, a więc pomimo niepewności, można dostrzec potencjał dla wzrostów w tym roku – przewiduje Jacek Buczyński. – Bardziej prawdopodobne jest jednak, że będzie to poprawa raczej rzędu kilku niż kilkunastu procent. Burzliwy okres, przez który przechodzimy, wydaje się odpowiedni dla budowy długoterminowych portfeli ryzykownych aktywów, przy czym kluczowa dla osiągnięcia dobrych wyników jest właściwa selekcja akcji. Zakładając scenariusz poprawy w gospodarce, ciekawe okazje inwestycyjne mogą pojawić się na przykład wśród spółek cyklicznych – dodaje.

Bartek CiszewskiAnalitycy Deutsche Bank PBC: Brak decyzji o OFE pozostawia GPW w tyle, ale jest potencjał wzrostów nawet w tym roku
read more

Gdzie Polacy spędziliby wymarzony długi weekend?

Na długi weekend, jak i na urlop, marzy nam się przede wszystkim wycieczka objazdowa ze zwiedzaniem, wolny czas na działce za miastem lub po prostu kilka spokojnych dni we własnym domu – wskazują wyniki sondażu Deutsche Bank PBC. Na półmetku wakacji bank zapytał Polaków, jaki jest według nich najlepszy sposób na spędzenie wolnego czasu z rodziną lub przyjaciółmi.

Wakacje powoli zmierzają ku końcowi, na szczęście przed nami jeszcze długi sierpniowy weekend. W najnowszym badaniu Deutsche Bank PBC Polacy wskazywali najlepsze ich zdaniem sposoby na spędzenie urlopu lub długiego weekendu. Ponad jedna czwarta ankietowanych (26 proc.) wybrałaby wycieczkę objazdową ze zwiedzaniem, a ponad 21 proc. najchętniej spędziłoby ten czas we własnym domku letniskowym poza miastem.

najlepszy-sposob-spedzania-dlugiego_weekendu

Niemal 17 proc. z nas najchętniej nie ruszałoby się z własnego domu, wychodząc z założenia, że tam właśnie najlepiej odpoczną. Dla ponad 13 proc. ankietowanych najbardziej atrakcyjną opcją na relaks jest pobyt w zagranicznym hotelu (ponad 13 proc. wskazań). Niespełna 10 proc. wykupiłoby pobyt w hotelu lub pensjonacie w Polsce. Mniej niż co dziesiąty widzi się w tym czasie na kempingu lub biwaku.

Jak wynika z badania, ci nas, którzy planują wolny czas z partnerem, będą musieli liczyć się z pójściem na kompromis. O ile do idei posiadania własnego domku letniskowego znacznie bardziej przywiązane są kobiety (26 proc.) niż mężczyźni (16 proc.), o tyle męska część populacji chętniej wybrałaby zagraniczną wycieczkę objazdową (28,7 proc.) lub pobyt w hotelu za granicą (14,7 proc.). Panowie dodatkowo znacznie chętniej udaliby się na biwak (14,7 proc. mężczyzn wobec 11,8 proc. kobiet).

I to nie koniec kompromisów. O ile bowiem na sfinansowanie zagranicznej wycieczki, chociażby korzystając z tanich ofert last minute, może sobie już pozwolić całkiem sporo osób, o tyle własny domek letniskowy pozostaje wciąż dla większości jedynie marzeniem. Jak przekonują eksperci, wcale nie musi tak być.

Oczywiście przed kolejnymi wakacjami trudno byłoby odłożyć tyle pieniędzy, aby cieszyć się z własnej „daczy”. Bez problemu jednak można znaleźć na rynku bankowym oferty pozwalające sfinansować taką inwestycję z kredytu. – Jeśli zdecydujemy się na dom mający całoroczny charakter, pieniądze na jego budowę możemy uzyskać w ramach standardowego kredytu hipotecznego, tak jak na dom do stałego zamieszkania – wyjaśnia Agnieszka Pilarek z Deutsche Bank PBC. – W przypadku domku o charakterze wyłącznie letniskowym, warto poszukać oferty pożyczki hipotecznej, z której środki mogą być przeznaczone na dowolny cel, a zabezpieczenie ustanawiane jest na innej nieruchomości. Przewagą pożyczki hipotecznej w porównaniu ze standardowym kredytem gotówkowym jest bardziej atrakcyjna cena – podkreśla ekspert Deutsche Bank PBC.

Tego lata zaciągnięcie kredytu może być wyjątkowo dobrym pomysłem. W lipcu Rada Polityki Pieniężnej po raz kolejny zdecydowała się obniżyć stopy procentowe, które w tej chwili, będąc na poziomie 2,5 proc. są najniższe w historii. – Wysokość stóp procentowych przekłada się bezpośrednio na niskie oprocentowanie kredytów złotowych, a co za tym idzie na niższą wysokość płaconych rat kredytowych – komentuje Agnieszka Pilarek. – Warto się jednak pospieszyć, bo wiele wskazuje na to, że cykl łagodzenia polityki pieniężnej może już zmierzać ku końcowi – przewiduje.

Wakacyjne nieruchomości w Polsce coraz rzadziej przypominają klasyczne dacze. Rośnie popularność stosunkowo tanich domów budowanych tzw. techniką kanadyjską, czyli drewnianych bali osadzonych na lekkim szkielecie. Częściej niż kiedyś buduje się również domki całoroczne. Ile to kosztuje? Jak wyjaśnia Stanisław Hałabuz, architekt i właściciel pracowni DomyLetnie.pl, koszty inwestycji w nieruchomość przeznaczoną na cele rekreacyjne nie muszą wcale przekroczyć kilkudziesięciu tysięcy złotych choć oczywiście zależy to od zastosowanej do jego budowy technologii, materiałów i rozmiarów budynku.

– Z  naszego doświadczenia wynika, że idealne są rozwiązania modułowe, które w miarę rosnących potrzeb pozwalają na dobudowywanie kolejnych segmentów – mówi. Jak podkreśla domek modułowy to szczególnie dobre rozwiązanie dla tych, którzy chcą wypoczywać na własnej działce już latem 2014. – Atutem tego typu budynków jest szybkość ich powstawania. W pełni funkcjonalny budynek może powstać nawet w ciągu 6-8 tygodni – wyjaśnia Stanisław Hałabuz.

Dla tych, którzy do wydatków na przyjemności z dużą ostrożnością Agnieszka Pilarek z Deutsche Bank PBC ma jeszcze jeden argument. – Wakacyjny dom to taka sama inwestycja w nieruchomość, jak kupno mieszkania. Z naszych wcześniejszych badań wiemy, że tego rodzaju inwestycje Polacy uważają za jedną z najlepszych lokat kapitału.

Bartek CiszewskiGdzie Polacy spędziliby wymarzony długi weekend?
read more

Narzekasz na niskie oprocentowanie w polskich bankach? Jest dziś najwyższe w UE i jedne z bardziej atrakcyjnych na świecie!

Narzekasz na niskie oprocentowanie w polskich bankach? Jest dziś najwyższe w UE i jedne z bardziej atrakcyjnych na świecie!

Na początku lipca Rada Polityki Pieniężnej po raz kolejny w tym roku obniżyła stopy procentowe. W konsekwencji oferty lokat i kont oszczędnościowych wyglądają coraz mniej zachęcająco. Zanim jednak zaczniemy narzekać na polskie realia, warto przyjrzeć się, jak oprocentowanie depozytów wygląda za granicą. Okazuje się, że nad Wisłą pogoda dla oszczędnych wciąż dopisuje. Depozytowej mapie Europy przyjrzeli się eksperci Deutsche Bank PBC.

Polacy wciąż dobrze pamiętają, że jeszcze nie tak dawno temu na rocznej lokacie można było zyskać 8, a nawet 10 procent. To wspomnienie po czasach kryzysu, gdy banki potrzebowały gotówki, a gospodarka nadal rozwijała się w szybkim tempie, więc stopy procentowe NBP pozostawały na wysokim poziomie, aby powstrzymywać inflację. Ten wyjątkowy okres już minął. Obecnie mamy do czynienia z diametralnie inną sytuacją.

clip_image002[7]

Polska gospodarka rośnie wolniej. Jeszcze dwa lata temu „zielona wyspa” rozwijała się w tempie 4 proc. rocznie. W minionym roku wzrost wyniósł już tylko 2 proc. Według najnowszych prognoz PARP takiego samego wyniku możemy spodziewać się na koniec tego roku. – To wciąż relatywnie dobry wynik w skali świata, jednak odcisnął on piętno na oprocentowaniu depozytów Polaków. Wraz z tempem wzrostu gospodarczego spada inflacja – mówi Monika Szlosek, Dyrektor Zarządzający Bankowością Detaliczną i Inwestycyjną Deutsche Bank PBC. Zahamowała z 4,3 proc. w 2011 roku do 1,5 proc. spodziewanych w 2013 (wg prognoz Ministerstwa Gospodarki). – Na pierwszy rzut oka to bardzo dobra wiadomość dla oszczędzających. Oznacza, że pieniądz wolniej traci na wartości, można więc bezpieczniej go przechowywać i pomnażać. Niestety, makroekonomiczny miecz jest obosieczny – zauważa ekspert Deutsche Bank PBC.

clip_image004[4]

Korzystając z niskiej inflacji, aby ożywić gospodarkę, Rada Polityki Pieniężnej konsekwentnie tnie stopy procentowe. Referencyjną obniżyła już do 2,5 proc., czyli do najniższego poziomu w historii. Stopa depozytowa wynosi aktualnie 1 procent. Stopy decydują o tym, na jakich warunkach banki udzielają sobie pożyczek, a co za tym idzie, jakie oprocentowanie depozytów klientów indywidualnych jest dla nich opłacalne. Chociaż część z nich wciąż oferuje lokaty na korzystnych warunkach, to zdaniem ekspertów nie potrwa to długo. Na rynku oprocentowanie depozytów waha się aktualnie od 2 do 4 proc. w skali roku. Analitycy Biura Maklerskiego Deutsche Bank PBC prognozują, że stopa referencyjna do końca tego roku pozostanie bez zmian, a oprocentowanie depozytów będzie stabilne i utrzyma się na niskich poziomach.

Dla Polaków szukających bezpiecznych form oszczędzania takie oferty przestają być atrakcyjne. Czy słusznie? Według danych Eurostatu, który porównuje oprocentowanie jednodniowych depozytów w ujęciu rocznym, uśrednione odsetki wypłacane klientom detalicznym w polskich bankach jako jedyne przekraczały w ubiegłym roku 2 proc. i były najwyższe w Unii Europejskiej. Na Węgrzech wynosiły 1,7 proc., a w kolejnych krajach – na Cyprze i w Rumunii – były bliskie 1 procentowi. Na jeszcze mniejszy zysk z depozytów mogli liczyć mieszkańcy strefy euro, gdzie średnio wypłacano 0,4 proc. w skali roku.

clip_image006[4]

Jak widać próżno szukać znaczącego zysku z lokaty bankowej w krajach eurolandu. Najbardziej atrakcyjne oprocentowanie we włoskich, holenderskich, niemieckich czy hiszpańskich bankach nie przekracza 1,5 proc. w skali roku. Wiele banków oferuje 6- i 12-miesięczne depozyty z oprocentowaniem 0,4-0,3 proc., a nawet poniżej 0,2 proc. Na podobne oferty mogą liczyć Brytyjczycy. – Nie lepiej jest w Stanach Zjednoczonych, gdzie dwuletnie lokaty są oprocentowane powyżej 1 proc., natomiast odsetki od krótszych depozytów nie przekraczają tej bariery. Biorąc pod uwagę oficjalne prognozy inflacyjne dla dolara, oznacza to ujemną realną stopę zwrotu z inwestycji i to przekraczającą -2 proc. w skali roku – mówi Monika Szlosek z Deutsche Bank PBC.

Gdzie zatem można zarobić najwięcej? Bardzo atrakcyjne oprocentowanie można znaleźć obecnie np. w ukraińskich bankach, gdzie roczna lokata w hrywnach zarobi nawet 16 procent. Na dwucyfrowy zysk można też liczyć w Serbii. Rosyjskie banki kuszą lokatami o 9-procentowym zwrocie, a tureckie dadzą zarobić około 6 procent. – Trzeba jednak pamiętać, że kosztem zamrażania pieniędzy w banku jest inflacja. O ile w Polsce prognozy wskazują, że ceny wzrosną w tym roku o około 2 proc., to już sytuacja w powyższych krajach jest dużo bardziej nieprzewidywalna. W Turcji w czerwcu odnotowano ponad ośmioprocentowy wzrost cen. W Rosji inflacja oscyluje wokół 7 proc. Na Ukrainie w 2013 roku odnotowano spadek cen, jednak lokowanie pieniędzy w hrywnie nadal pozostaje ryzykowne, jeśli weźmiemy pod uwagę, że jeszcze na początku 2012 roku inflacja przekraczała tam 10 procent – wylicza Monika Szlosek z Deutsche Bank PBC.

clip_image008[4]

Oprocentowanie depozytów w polskich bankach rzeczywiście spada, ale wciąż możemy skorzystać z ofert dających nam pomiędzy 3 a 4-proc. zwrot w skali roku. – Zatem biorąc pod uwagę inflację, nadal możemy zarobić parę procent „na czysto” – mówi Monika Szlosek, Dyrektor Zarządzający Bankowością Detaliczną i Inwestycyjną Deutsche Bank PBC. To niewiele, ale wciąż zdecydowanie lepiej niż w innych krajach. Zanim znów zaczniemy narzekać na spadające oprocentowanie depozytów w Polsce pamiętajmy zatem, że trawa u sąsiada wcale nie musi być bardziej zielona.

Bartek CiszewskiNarzekasz na niskie oprocentowanie w polskich bankach? Jest dziś najwyższe w UE i jedne z bardziej atrakcyjnych na świecie!
read more

Sondaż: na wakacje za granicę coraz rzadziej z gotówką w kieszeni

Gotówka kupiona w kantorze to wciąż według Polaków najwygodniejszy sposób finansowania wydatków w trakcie podróży zagranicznej. Jak wynika z badania Deutsche Bank PBC, odsetek osób zabierających ze sobą gotówkę spadł jednak w ciągu ostatnich dwóch lat o niemal jedną trzecią. Zdecydowanie chętniej niż przed dwoma laty korzystalibyśmy za to z bezprowizyjnych bankomatów. Znacznie częściej jesteśmy też skłonni sięgać po karty płatnicze, w tym kredytowe.

Co prawda w dalszym ciągu największy odsetek Polaków przed zagraniczną podróżą udałby się do kantoru po walutę, jednak liczba takich osób w ciągu ostatnich dwóch lat znacząco spadła. W badaniu Deutsche Bank PBC przeprowadzonym przez Instytut Homo Homini
w czerwcu 2011 r., aż 41 proc. respondentów wskazywało, że najbardziej wygodną formą dokonywania płatności za granicą jest korzystanie z uprzednio kupionej w polskim kantorze gotówki. W tegorocznym badaniu taką odpowiedź wybrało już tylko 28,5 proc. ankietowanych.

najwygodniejsza_forma_platnosci_za_granica

Z nowego sondażu Deutsche Bank PBC wynika również, że na popularności znacznie zyskała bezprowizyjna wypłata pieniędzy z bankomatu. Taki sposób pozyskania pieniędzy jako preferowaną opcję wskazała ponad jedna czwarta respondentów (wzrost z 18 proc. w 2011 r. do 25,7 proc. w 2013 r.). Dodatkowe 7,6 proc. Polaków najchętniej wypłaciłoby gotówkę za granicą z dowolnego bankomatu, akceptując pobraną z tego tytułu prowizję.

Zdaniem Moniki Szlosek, Dyrektor Zarządzającej Obszarem Bankowości Detalicznej i Inwestycyjnej Deutsche Bank PBC, tak zdecydowany odwrót od gotówki w ciągu ostatnich dwóch lat to bardzo dobra wiadomość. – Wynik badania pokazuje wyraźnie, że coraz lepiej orientujemy się, jak wykorzystywać rozmaite narzędzia płatnicze, służące nie tylko większej wygodzie, ale i bezpieczeństwu w podróży – komentuje. – Wożenie w portfelu sporej sumy
w gotówce jest bardzo ryzykowne, natomiast nawet jeśli zgubimy kartę, możemy w każdej chwili skontaktować się z bankiem, aby ją zablokować – mówi Monika Szlosek. – Widać również, że szukamy takich rozwiązań, które pozwalają unikać zbędnych kosztów, jak to ma miejsce w przypadku pieniędzy wypłacanych bez prowizji z bankomatów – dodaje.

Niestety większość banków w Polsce nie oferuje swoim klientom możliwości bezpłatnej wypłaty gotówki z zagranicznych bankomatów. Jak pokazuje najnowszy ranking przygotowany przez firmę Expander, aktualnie jedynie sześć banków daje taką możliwość. Obecnie taką usługę oferują Alior Bank, Alior Sync, Deutsche Bank PBC i Nordea Bank.
W rankingu znalazł się również Bank Pocztowy, w którym jednak jedynie pierwsze dwie transakcje w danym miesiącu są darmowe, bez względu na to, czy zostały wykonane
w Polsce czy za granicą. W Credit Agricole zagraniczne wypłaty są bezpłatne tylko do 30 września, później prowizja będzie wynosiła 5 zł.

Dwa lata temu 17 proc. Polaków preferowało posługiwanie się w zagranicznej podróży kartą kredytową, a jedynie 6 proc. debetową. Dziś karty kredytowe za najwygodniejszy sposób dokonywania płatności w czasie wakacji uważa aż 25,6 proc. ankietowanych, a debetowe niemal 12 proc. z nich. – Karta kredytowa pozwala korzystającemu na rozłożenie kosztów poniesionych w czasie urlopu, ponieważ sama płatność zostanie faktycznie uregulowana po upływie bezodsetkowego okresu rozliczeniowego, który zazwyczaj trwa około 30 dni – mówi Monika Szlosek z Deutsche Bank PBC. – Należy również pamiętać, że karty kredytowe są niezbędne w bardzo wielu najbardziej oczywistych wakacyjnych sytuacjach, takich jak wynajem samochodu, czy dokonanie rezerwacji w hotelu – przypomina.

Z badania wynika również, że większą skłonność do zabierania ze sobą gotówki, lub jej wymiany w kantorach na miejscu mają osoby w średnim wieku (aż 35 proc. respondentów w wieku 45-54 lata i ponad 30 proc. 55-64-latków). Podczas wakacyjnego wyjazdu z bankomatów znacznie chętniej korzystają osoby w wieku 18-24 lata (32 proc.), podobnie jak z kart debetowych (ponad 20 proc.). Z kart kredytowych korzystają natomiast najczęściej osoby w wieku 25-34 lata (ponad 30 proc.)

Sondaż telefoniczny przeprowadził na zlecenie Deutsche Bank PBC Instytut Homo Homini 19 lipca 2013 r. na losowej, reprezentatywnej dla ogółu mieszkańców Polski próbie respondentów.

Bartek CiszewskiSondaż: na wakacje za granicę coraz rzadziej z gotówką w kieszeni
read more