Lipiec 2013

Jak oszczędzać w czasach topniejących zysków z lokat?

Klienci banków z niechęcią przyglądają się spadającemu oprocentowaniu depozytów. Dziesięcioprocentowe lokaty zostały zastąpione przez kilkuprocentowe, a wcale nie jest powiedziane, że stawki te nie ulegną dalszym obniżkom. Rada Polityki Pieniężnej właśnie po raz kolejny obniżyła stopy procentowe o 0,25 pkt proc. Obecnie główna stopa procentowa (referencyjna) znalazła się na rekordowo niskim poziomie i wynosi
2,5
proc. Czy oznacza to, że oszczędzanie przestało się opłacać? Bynajmniej – przekonują eksperci Deutsche Bank PBC. Na rynku dostępne są różnorodne rozwiązania inwestycyjne, które w ostatnich latach zostały odsunięte
w  cień przez lokaty mogące się pochwalić dwucyfrowym oprocentowaniem. Warto do nich wrócić, bo oferują jeszcze wyższy zysk przy niewiele większym ryzyku.

Polska gospodarka rośnie wolniej. Jeszcze dwa lata temu „zielona wyspa” rozwijała się w tempie 4 proc. rocznie. W minionym roku wzrost wyniósł już tylko 1,9 proc. Według najnowszych prognoz PARP takiego samego poziomu możemy się spodziewać na koniec tego roku. Wraz ze spowolnieniem spada też inflacja. Zahamowała z 4,3 proc. w 2011 roku, a według szacunków Narodowego Banku Polskiego w bieżącym roku ma wynieść do 1,1 proc. Na pierwszy rzut oka to bardzo dobra wiadomość dla oszczędzających. Oznacza bowiem, że pieniądz wolniej traci na wartości, można więc bezpieczniej go przechowywać i pomnażać. Niestety, są także inne aspekty takiej sytuacji, mniej korzystne m.in. dla posiadaczy depozytów bankowych – mówi Jacek Buczyński, analityk Biura Maklerskiego Deutsche Bank PBC.

inforgafika_cztery_metody_01

Aby ożywić gospodarkę, Rada Polityki Pieniężnej, korzystając z niskiej inflacji, konsekwentnie tnie stopy procentowe. Ta depozytowa spadła już poniżej 2 procent. Od wysokości stóp procentowych zależy z kolei to, na jakich warunkach banki udzielają sobie pożyczek, a co za tym idzie, jakie oprocentowanie depozytów klientów indywidualnych jest dla nich opłacalne. Chociaż część instytucji wciąż oferuje lokaty na korzystnych warunkach, to zdaniem ekspertów nie potrwa to długo. Podczas gdy, jak podaje Comperia.pl, w październiku 2012 roku średnie oprocentowanie półrocznego depozytu na 5 tys. zł wynosiło 4,48 proc., dziś jest to ok. 2,51 proc. A może być jeszcze niższe. Zaniepokojeni Polacy zastanawiają się, co zrobić, by kapitał pracował równie efektywnie, co kiedyś. Eksperci Deutsche Bank przygotowali krótki przewodnik, który pomoże w znalezieniu rozwiązania.

W co powinienem ulokować swoje pieniądze? Wiele zależy od osobistych preferencji, horyzontu inwestycyjnego,
a przede wszystkim akceptowanego poziomu ryzyka. Spróbuj najpierw odpowiedzieć na kilka podstawowych pytań: Zależy mi na zysku czy ochronie kapitału? Jak długo chcę oszczędzać? Czy na pewno w tym okresie nie będę ich potrzebował? W zależności od odpowiedzi na nie eksperci Deutsche Bank PBC proponują kilka propozycji oszczędzania.

Strategia bezpieczna. Dla tych, którzy za wszelką cenę nie chcą stracić. To przede wszystkim tradycyjne konta oszczędnościowe i lokaty. Pierwsze są decyzją bez zobowiązań. Praktycznie każde wolne środki, których nie wydamy z dnia na dzień, można automatycznie wpłacać na konto oszczędnościowe. Nie wiąże się to z żadnym zobowiązaniem – pieniądze możemy w każdym momencie przelać na konto osobiste, ale na rachunku oszczędnościowym średnie oprocentowanie jest znacznie większe niż na rachunku osobistym. Lokaty mogą wprawdzie przynieść zwykle większe zyski, ale zazwyczaj pod warunkiem, że ich nie zerwiemy. Co ciekawe, obecnie te długoterminowe – jedno lub dwuletnie – oprocentowane są stosunkowo mało atrakcyjnie. Z kolei wśród trzymiesięcznych lokat wciąż można znaleźć dużo wyższe oprocentowanie. – To dlatego, że stopy RPP spadają, więc w przyszłości pieniądz będzie jeszcze tańszy, co biorą pod uwagę banki budując ofertę – wyjaśnia Jacek Buczyński
z Biura Maklerskiego Deutsche Bank PBC.

Strategia śmiała. Dla tych, którzy chcą więcej i mają czas. Nie wszystkich zadowala oprocentowanie nieznacznie przewyższające inflację. Muszą więc wyjść poza standardowe depozyty. Najbardziej oczywistym rozwiązaniem są akcje giełdowe. Prowadzenie konta maklerskiego jest w wielu instytucjach bezpłatne, a najniższa prowizja od transakcji (m.in. w db Makler) wynosi już tylko 0,19 proc. Oznacza to, że kupując akcje o wartości 1 000 złotych zapłacimy za obsługę niecałe 2 złote. Jeśli chcemy inwestować bezpiecznie, warto rozłożyć zakupy papierów w czasie, a także postawić na co najmniej kilka spółek. Jeśli zależy nam na maksymalizacji zysku, można próbować „ustrzelić” odpowiednią firmę w odpowiednim czasie, ale takie podejście wiąże się ze znacznym ryzykiem.

Strategia śmiała dla mniej zaangażowanych. Kto ma mniej czasu, aby zajmować się regularnie rynkami finansowymi może zlecić wybór spółek profesjonalistom i np. powierzyć środki funduszowi inwestycyjnemu. Obecna oferta tego typu podmiotów na rynku polskim jest na tyle szeroka, że pozwala skutecznie skoncentrować się na najważniejszych strategicznych decyzjach: np. kiedy ulokować więcej pieniędzy na giełdzie, kiedy w bardziej bezpieczne obligacje, a kiedy trzymać gotówkę.

Strategia długoterminowa. Dla tych, którzy dysponują „wolnymi środkami”. W tym przypadku odpowiednim wyborem mogą być produkty strukturyzowane, długoterminowe programy oszczędnościowe. Struktury pozwalają uzyskać określoną stopę zwrotu, jeśli zaistnieje dany scenariusz rynkowy. Dla przykładu Certyfikaty Ekspresowe powiązane z Indeksem EuroStoxx 50 największych przedsiębiorstw strefy euro umożliwiają osiąganie zysku
w przypadku wzrostu cen akcji spółek notowanych w ramach indeksu. Jeśli jego wartość za rok zamknie się
w określonym przedziale, jego nabywcy zarobią 9 proc. Będą mogli zrealizować zysk albo poczekać jeszcze jeden rok (maksymalnie do czterech lat) z nadzieją na powtórzenie tego wyniku.

Inwestycje w złoto i srebro to przede wszystkim długoterminowa lokata w rzadkie, sprawdzone przez tysiące lat dobro, którego podaż jest ograniczona, przez co cena powinna mimo wahań w długim okresie rosnąć. Jeśli
w przyszłości doszłoby do ponownego kryzysu finansowego, jest możliwe, że cena kruszców wzrośnie.

Wreszcie długoterminowe programy oszczędnościowe z regularną składką to rozwiązanie dla osób, które co miesiąc dysponują choć niewielką kwotą do odłożenia (np. 150 zł miesięcznie w przypadku produktów Deutsche Bank).
W zamian za deklarację regularnych wpłat przez kilka lat otrzymujemy bardzo atrakcyjny pakiet usług finansowych, których przeciętna potencjalna stopa zwrotu może przekraczać 10 proc. w skali roku.

Wybór należy do ciebie.

Bartek CiszewskiJak oszczędzać w czasach topniejących zysków z lokat?
read more

Deutsche Bank Research: Czy warto wprowadzać jednolity standard kont bankowych w całej Unii?

Jednolity, obowiązujący wszystkie europejskie banki wzór tabeli opłat za konto, niezależna porównywarka produktów finansowych w każdym kraju, łatwe przenoszenie rachunków między bankami ponad granicami – to zmiany, które Komisja Europejska chce wprowadzić nową dyrektywą dla rynku finansowego. Zdaniem Patricii Wruuck z Deutsche Bank Research, cel, jaki postawiła przed sobą Komisja, jest bardzo ambitny. Choć propozycje te mogą wydawać się obiecujące, na drodze do ich wcielenia w życie nieuchronnie staną odmienne realia rynkowe w poszczególnych państwach członkowskich i przyzwyczajenia klientów – pisze w komentarzu analityk DB Research.

Propozycja Komisji Europejskiej dotycząca jednolitych standardów dla rachunków bankowych składa się z trzech elementów. Przede wszystkim KE chce zwiększyć przejrzystość opłat za użytkowanie kont w różnych krajach tak, aby ułatwić ich porównywanie. W tym celu opracowany zostanie jednolity wzór dokumentu prezentującego koszty prowadzenia rachunku niezależnie od banku. Ujednolicony miałby też zostać format informacji na temat kwot pobieranych z tego tytułu przez banki
w poszczególnych okresach. Komisja chciałaby również, aby konsumenci z każdego kraju Unii mieli zapewniony dostęp do co najmniej jednej, niezależnej porównywarki ofert usług bankowych. Większa przejrzystość cen miałaby wspierać konkurencję na rynku w skali całego kontynentu. Dodatkowo Unia chciałaby uprościć proces przenoszenia rachunków pomiędzy bankami w różnych krajach. Opis przebiegu tego procesu, który ma pomóc Europejczykom w swobodnym przelewaniu ich oszczędności z konta na konto w różnych krajach, stanowi sedno trzeciej części projektu nowej dyrektywy.

roznice_w_poziomie_ubankowienia

„Zapewnienie dobrze funkcjonującego systemu bankowego w skali całej Unii i zwiększenie poziomu ochrony interesów europejskich konsumentów jest bezdyskusyjnie pomysłem idącym w dobrą stronę. Należałoby jednak zastanowić się, czy proponowane działania mogą w efektywny sposób pomóc w osiągnięciu tych celów. Największa przeszkoda jest prozaiczna – rynek rachunków bankowych w Unii to tak naprawdę 27 osobnych rynków, różniących się między sobą
w fundamentalny nieraz sposób” – zwraca uwagę Patricia Wruuck z Deutsche Bank Research. Każdy
z trzech obszarów, których dotyczy projekt nowej dyrektywy, jest dużo bardziej złożony, niż może się wydawać na pierwszy rzut oka.

Dla przykładu, przyjrzyjmy się samej dostępności kont bankowych. Już na tak podstawowym poziomie pojawiają się duże rozbieżności pomiędzy poszczególnymi krajami. Według Banku Światowego, w 2011 r. odsetek osób podsiadających rachunek bankowy w Bułgarii i Rumunii wynosił mniej niż 60 proc., podczas gdy w innych 12 państwach członkowskich konta nie miało zaledwie 5 proc. populacji (dotyczy to państw skandynawskich, Beneluksu, Niemiec, Wielkiej Brytanii, Austrii, Słowenii i Estonii). Według Banku Światowego poziom ubankowienia w Polsce wynosił w tym samym czasie niewiele ponad 70 proc. Według NBP obecnie wskaźnik ten wzrósł do 77 proc.
W poszczególnych krajach rynki bankowe w bardzo wielu kwestiach znacząco się różnią, choćby pod względem możliwości porównywania opłat za prowadzenie rachunków, procesu obsługi reklamacji, poziomu zaufania do instytucji finansowych, czy wreszcie satysfakcji konsumentów. „Szukając rozwiązań wspierających transgraniczną zmianę usług bankowych należałoby skupić się na takich zaleceniach, które będą uwzględniały warunki charakterystyczne dla każdego kraju” – pisze ekspert Deutsche Bank Research.

Powszechnie dostępne i zrozumiałe informacje o cenach są faktycznie warunkiem niezbędnym do zaistnienia międzynarodowej konkurencyjności poszczególnych sektorów bankowych i instytucji
w skali europejskiej. Osiągnięcie tego celu nie jest jednak zadaniem łatwym. W każdym z krajów UE spotkamy zupełnie różne struktury ofert produktowych i siatki opłat. Stanowią one odpowiedź danego sektora na specyficzne zapotrzebowanie jego lokalnych konsumentów. Jak ocenia analityk Deutsche Bank Research, ofiarą standaryzacji może potencjalnie paść innowacyjność i dywersyfikacja produktów, co z kolei szybko stanie się problemem zarówno dla banków, których klienci mają bardzo różne preferencje, jak i dla samych konsumentów. Ponadto ujednolicony format informacyjny, skupiający się przede wszystkim na aspektach cenowych może nieść ze sobą ryzyko, że innym czynnikom, takim jak np. obsługa klienta, będzie się poświęcać mniej uwagi.

Z kolei w kwestii wpierania procesu przenoszenia rachunku pomiędzy instytucjami w dwóch różnych państwach pojawia się pytanie, na ile ingerencja KE jest tu w ogóle potrzebna. Zdaniem Moniki Szlosek z Deutsche Bank PBC, mobilność klientów i możliwość dokonania zmiany usługodawcy jest oczywiście istotnym elementem konkurencji w każdej branży, również na rynku finansowym, jednak praktyka pokazuje, że klienci banków rzadko odczuwają taką potrzebę, a jeśli już, proces przenoszenia konta do innego banku uważają za stosunkowo prosty.

Procedury i koszty związane z przeniesieniem konta już dziś nie różnią się specjalnie od tych, które obowiązują przy zmianie dostawcy energii elektrycznej czy telewizji. Według danych Eurobarometru, z 2011 r. ponad 80 proc. respondentów w Unii nie przenosiło do tej pory rachunku bankowego, bo po prostu nie widziało takiej potrzeby. Faktycznie, jak pokazują badania KE (cytowane m.in. w jednym
z raportów Deutsche Bank Research), aż 88 proc. obywateli UE w ciągu ostatnich 5 lat nie zmieniło swojego konta ani razu. Według badań Eurostatu, Polska jest jednym z 5 krajów, w których zmiana konta jest najmniej kłopotliwa. W 2011 roku odsetek klientów, którzy chcieli zmienić bank i napotkali jakiekolwiek problemy przy zmianie konta, wyniosła ok. 35 proc.

Jeśli chodzi o transgraniczne przenoszenie rachunków pomiędzy bankami, zainteresowanie tego typu usługą jest marginalne, biorąc pod uwagę fakt, że tylko 3 proc. obywateli UE posiada konto
w zagranicznym banku, a 5 proc. w ogóle rozważa skorzystanie z takiej możliwości. „Można ubolewać, że odsetek ten jest znikomy. Wszystko wskazuje jednak na to, że jest to przede wszystkim kwestia braku potrzeb, a nie unijnego standardu. Jest zatem wątpliwe, że nowe przepisy mogłyby
w zasadniczy sposób zmienić tę sytuację” – czytamy w komentarzu Patricii Wruuck.

Różnice pomiędzy rynkami państw unijnych na pewno utrudniają stworzenie wspólnych zasad, które stanowiłyby rzeczywistą wartość dodaną. Wprowadzane rozwiązania muszą być przede wszystkim elastyczne, aby można je było sensownie zastosować we wszystkich państwach członkowskich. Tylko w takim wypadku plany Komisji będą naprawdę skuteczne.

Pełna treść komentarza Patricii Wruuck z Deutsche Bank Research na temat planów KE dotyczących bankowych kont dostępna jest tutaj.

Bartek CiszewskiDeutsche Bank Research: Czy warto wprowadzać jednolity standard kont bankowych w całej Unii?
read more