Luty 2013

Badanie: Większe firmy cenią indywidualne relacje z bankami

Profesjonalna obsługa przez indywidualnego doradcę to klucz do sukcesu na rynku usług bankowych dla średnich i większych przedsiębiorstw sektora MSP. W cenie jest również elastyczność oferty – wynika z badania Instytutu Homo Homini przeprowadzonego na zlecenie Deutsche Bank PBC.

W Polsce według danych GUS zarejestrowanych jest 3,9 miliona małych i średnich przedsiębiorstw. Przeważnie traktuje się je jak jedną grupę podmiotów, gdy tymczasem jest to zbiór bardzo niejednorodny.

Okazuje się, że większe firmy sektora, osiągające obroty między 50 a 150 mln zł, mają zupełnie inne oczekiwania wobec banków niż firmy małe, wypracowujące do 5 mln zł obrotów rocznie. Właśnie o tę elitę warto zadbać. Ten sektor ma olbrzymi potencjał. Myślę, że jest to też olbrzymi potencjał dla partnerów biznesowych, którzy z tym sektorem chcieliby współpracować, zauważa Małgorzata Krzysztoszek – ekspert Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych Lewiatan. Większe firmy z sektora MSP mają inne oczekiwania i potrzeby niż firmy mikro i małe zatrudniające nie więcej niż dziewięciu pracowników. Jeśli chodzi o wybór usług finansowych najważniejszy jest dla nich profesjonalizm indywidualnego doradcy. Aż dziewięciu na dziesięciu ankietowanych przedstawicieli firm działających w większej skali wskazało go jako najważniejszą cechę banku. Dla prawie 70 proc. respondentów to właśnie doradca jest głównym źródłem informacji o produktach finansowych, a sześciu na dziesięciu wskazuje doradcę jako preferowany kanał obsługi – wynika z badania Instytutu Homo Homini przeprowadzonego na zlecenie Deutsche Bank PBC wśród przedstawicieli 800 firm.

– Opinie przedsiębiorców są jednoznaczne: w banku szukają przede wszystkim aktywnej i indywidualnej obsługi za pośrednictwem profesjonalnego doradcy – mówi Agnieszka Wiklik, Dyrektor Obszaru Klienta Biznesowego w Deutsche Bank PBC. –Doradca firmowy musi mieć szeroką wiedzę na temat oczekiwań Klientów, finansowania bieżącej działalności, finansowania krajowych i międzynarodowych transakcji handlowych. Takiego zespołu nie tworzy się z dnia na dzień. Na zaufanie Klientów pracuje się wiele lat – dodaje.

image

W zależności od skali działalności, firmy mają inne preferencje, co do sposobu obsługi produktów bankowych. Przedstawiciele większych firm oczekują, że kwestie związane z usługami bankowymi rozwiążą we własnym biurze, wspólnie z indywidualnym doradcą klienta. Taki sposób obsługi wybrała prawie połowa respondentów (47 proc.). Na trzecim miejscu wskazywano indywidualnego doradcę dostępnego w oddziale banku (14 proc.).

Tomasz Rek, Dyrektor Centrum Doradztwa dla Firm Deutsche Bank PBC dodaje, że oczekiwanie dyspozycyjności po stronie doradcy jest bardzo różne, w zależności od charakteru i poziomu dojrzałości biznesu firmy. – Jedna firma wymaga, aby jej doradca był dostępny „na każde wezwanie”, szybko reagował, był mobilny, elastyczny, potrafił bardzo szybko znajdować odpowiedzi na pytania i potrzeby firmy, pełnił rolę wręcz doradcy biznesowego, zaufanego człowieka w firmie. Z kolei inne oczekują, że doradca co jakiś czas się przypomni, a relacja toczy się spokojnym, regularnym rytmem Tak wygląda współpraca z bardziej dojrzałymi, „poukładanymi” biznesami – mówi.

Przedsiębiorcy przyznają, że doradcy są w ich firmach częstymi gośćmi. – Odpowiedni stały kontakt jest niezwykle istotny, gdyż buduje zaufanie pomiędzy oboma podmiotami – mówi Piotr Wojciechowski, Prezes Zarządu firmy WB Electronics. Tomasz Rek zwraca uwagę, że z czasem doradcy stają się coraz bardziej ambasadorami swoich Klientów w banku. – Doradca reprezentuje interes firmy, odpowiada za jej sprawy, w całej organizacji szuka rozwiązań, które odpowiedzą na potrzeby jego klienta albo pomogą mu zrealizować konkretny plan biznesowy – mówi. To rolą doradcy jest budowanie strategii, wychodzenie poza standardowe rozwiązania z oferty i tworzenie z odpowiednimi departamentami rozwiązań na miarę.

Nie dziwi więc, że w odróżnieniu od mniejszych przedsiębiorstw sektora, które informacje o produktach bankowych pozyskują z Internetu, aż 68 proc. większych firm, jako główne źródło wiedzy traktuje właśnie swojego doradcę.

image

Druga strona medalu jest taka, że większe firmy są też wobec doradcy bardzo wymagający. Prawie połowa ankietowanych oczekuje od niego stałej dyspozycyjności „pod komórką”, 28 proc. liczy na sprawne odpowiedzi na wysłane maile a 23 proc. chce, aby doradca w pilnych sprawach mógł zjawiać się osobiście w firmie.

Jeszcze ważniejsza jest dla Klientów aktywna komunikacja z doradcą. Aż 56 proc. ankietowanych twierdzi, że powinien on inicjować kontakt w przypadku, gdy ma do zaoferowania nowe produkty i rozwiązania. Co trzeci respondent (31 proc.) wolałby, aby doradca wyłącznie odpowiadał na potrzeby zgłaszane przez firmę.

image

– Idealny doradca bankowy przede wszystkim jest proaktywny, nie czeka na pojawienie się problemu, ale antycypuje go i proponuje więcej niż jedno rozwiązanie – mówi Michał Wuczyński, prezes firmy Awbud. – Jest elastyczny, może podawać paletę rozwiązań. Myślę, że dobry doradca jest pochodną jakości instytucji finansowej, którą reprezentuje – dodaje.

Co ważne, dobry doradca nie może znać tylko produktów banku. – Musi mieć bardzo duży know – how środowiskowy, dobrą znajomość rynku branżowego Klienta, rynku kapitałowego oraz konkurencji, a przede wszystkim relacje, które są jego wartością dodaną dla Klienta – wylicza Tomasz Rek z Deutsche Bank PBC. Jak wynika z badania dla większych firm wiarygodność i prestiż banku są bardziej istotne niż szeroki zakres usług, możliwość pozyskania finansowania czy sprawny proces kredytowy. To tym ważniejsze, że większe firmy najczęściej wiążą się z bankiem na wiele lat. – Zmiana partnera finansowego przy dużej liczbie odbiorców i dostawców jest dla Klienta sporym przedsięwzięciem dlatego firmy decyzji o zmianie banku nie podejmują pochopnie, lecz w sposób bardzo przemyślany. Jeśli wszystko dobrze układa się w relacji z doradcą, a bank dostarcza Klientowi odpowiedniej jakości obsługę, będą współpracować na pewno przez długi czas – mówi Tomasz Rek.

W badaniu brali udział pracownicy odpowiedzialnych za decyzje finansowe – członkowie zarządu, główni księgowi, dyrektorzy generalni i finansowi – aż 800 firm z sektora MSP. Grupę podzielono na przedsiębiorców osiągających obroty do 5 milionów złotych rocznie, których przebadano 500, oraz 300 przedsiębiorstw o obrotach od 50 do 150 milionów.

Bartek CiszewskiBadanie: Większe firmy cenią indywidualne relacje z bankami
read more

Im większa firma, tym większe wyzwanie dla banku

Choć zwykle określane po prostu pojęciem „MSP” firmy tego sektora różnią się znacznie między sobą. Także w obszarze oczekiwań i potrzeb związanych z usługami bankowymi – wynika z badania Instytutu Homo Homini przeprowadzonego na zlecenie Deutsche Bank PBC. Firmy działające w większej skali i przy większych obrotach, oczekują od banku przede wszystkim profesjonalnego wsparcia indywidualnego doradcy, a mikro i małe przedsiębiorstwa są najbardziej wrażliwe na cenę usług i jakość bankowości elektronicznej.

Usługi finansowe są kluczowe dla działalności ponad 3,9 miliona zarejestrowanych w GUS małych i średnich firm. Banki są dla nich nie tylko dostawcą rozwiązań, ale też często strategicznym partnerem oraz elementem wizerunku. Jak wynika z badania IHH dla Deutsche Bank PBC preferencje MSP znacznie różnią się w zależności od rozmiaru działalności. Najmniejsze przedsiębiorstwa, o obrotach do 5 milionów złotych, rocznie korzystają z innych marek banków i w inny sposób poszukują informacji na temat nowych produktów i rozwiązań finansowych niż większe przedsiębiorstwa, osiągające od 50 do 150 mln złotych obrotów.

Dysproporcje biorą się z różnych potrzeb. – Mniejsi przedsiębiorcy zazwyczaj korzystają z jednego banku i bardzo sobie cenią szeroki zakres usług oferowanych przez te instytucje. Są to głównie usługi, z których można korzystać przez Internet – mówi Anna Karasińska, kierownik Działu Badawczego Instytutu Homo Homini. Podkreśla, że więksi przedsiębiorcy szukają natomiast specjalizacji, dostosowania oferty do ich specyficznych potrzeb, a także bezpośredniego kontaktu z doradcą bankowym.

image

– Optymalne oferty bankowe i modele relacji z Klientami nie powstają w zaciszach bankowych gabinetów. Są pochodną wielu lat doświadczeń opartych o wnioski z codziennej pracy z odbiorcami usług bankowych – mówi Agnieszka Wiklik, Dyrektor Obszaru Klienta Biznesowego w Deutsche Bank PBC. – To przedsiębiorcy wiedzą najlepiej, czego oczekują od banku i od swojego doradcy. Ich opinie są jednoznaczne: w banku szukają przede wszystkim, profesjonalizmu, aktywnego, ale też indywidualnego podejścia do specyfiki i potrzeb swojego biznesu, elastyczności oraz wiarygodności instytucji, której powierzają obsługę finansów swojej firmy.

Bank szyty na miarę

Firmy działające w większej skali oczekują od banku przede wszystkim bezpośredniej, profesjonalnej obsługi dostosowanej do ich potrzeb. Koszty oraz poziom zaawansowania bankowości elektronicznej są drugorzędne.

Aż 89 proc. większych przedsiębiorców sektora MSP pytanych o najistotniejsze cechy banku wymienia na pierwszym miejscu profesjonalizm indywidualnego doradcy bankowego. Ceny usług bankowych znajdują się dopiero na drugim miejscu, chociaż nadal są bardzo istotne (wskazuje na nie aż 87 proc. ankietowanych). Firmy mikro i małe sektora największą uwagę przy wyborze banku zwracają na jakość bankowości elektronicznej (91 proc. badanych wskazało na tę cechę banku jako istotną) i cenę usług ( dla 90 proc. ważny jest brak opłat za prowadzenie konta, a dla 87 proc. bezpłatne przelewy krajowe i zagraniczne).

image

Zaawansowana bankowość elektroniczna (najważniejsza cecha usług bankowych dla firm mikro i małych ) jest dla większych firm sektora istotna, ale nie priorytetowa. Jako istotną cechę „zaawansowaną bankowość internetową” wskazało 83 proc. przedstawicieli większych firm.

Większe firmy sektora utrzymują relacje z więcej niż jednym bankiem. Prawie co trzecia firma (27,4 proc.) korzysta z usług co najmniej dwóch różnych banków. Częściej niż co piąta (21,3 proc.) deklaruje korzystanie z usług trzech banków. Wśród firm mikro i małych aż trzy czwarte respondentów ogranicza się tylko do jednego banku, a dwie trzecie z nich ma konto osobiste w tym samym banku, w którym prowadzi konto firmy.

Jak mówią sami przedsiębiorcy, obok profesjonalizmu od banku oczekują też dużej elastyczności w dostosowywaniu rozwiązań do specyficznych potrzeb. – W zasadzie każdy produkt, z którego korzystamy w banku jest szyty na miarę. Bank musi bardzo dobrze rozumieć naszą specyfikę, musi rozumieć nasz biznes, nasze ryzyka i nasze potrzeby – mówi Zbigniew Rybakiewicz, Prezes Zarządu firmy Orzeł Biały. – Każdy produkt jest inny, a nawet ten sam produkt potrafi się zmieniać w czasie – dodaje.

Przedstawiciele większych firm sektora najchętniej załatwialiby sprawy związane z usługami bankowymi poprzez indywidualnego doradcę Klienta, przyjeżdżającego do ich biura. Doradca finansowy powinien być dla firmy stale dostępny pod komórką (preferowane przez 46 proc. większych firm sektora) oraz pod e-mailem (28 proc.)

image

Dla większych firm sektora MSP wiarygodność i prestiż banku są istotniejsze niż szeroki zakres usług, możliwość uzyskania finansowania czy sprawny proces kredytowy. Aż 78 proc. większych przedsiębiorców uznało wiarygodność i prestiż za istotną cechę banku. Marka banku ma też niemałe znaczenie wizerunkowe.

– Nie dotyczy to tylko największych korporacji, ale coraz częściej także wiodących firm z segmentu MSP, które odważnie wychodzą poza granice Polski, są innowacyjne, mają odwagę i determinację, by realizować swoje aspiracje biznesowe – zauważa Agnieszka Wiklik z Deutsche Bank PBC. Jak podkreśla, Klienci wiedzą, że w zakresie realizacji projektów międzynarodowych profesjonalne doradztwo może im zapewnić tylko duży, wiarygodny, mający dostęp do globalnego know-how bank.

– Staramy się pracować z najlepszymi kooperantami w sferze handlowej, ale również z najlepszymi bankami. Inni uczestnicy rynku oceniają nas też tą miarą – mówi Zbigniew Rybakiewicz, Prezes Zarządu firmy Orzeł Biały. – Jak się chce być w pierwszej lidze, trzeba współpracować z pierwszoligowymi bankami – dodaje.

Informacje o badaniu:

Badanie na temat usług bankowych wśród przedsiębiorców przeprowadził Instytut Homo Homini na zlecenie Deutsche Bank PBC na losowej próbie, składającej się z 300 przedsiębiorców osiągających obroty od 50 do 150 mln zł rocznie, oraz 500 firm osiągających obroty do 5 mln zł rocznie. Pytania były kierowane do pracowników odpowiedzialnych w firmach za kwestie finansowe – członków zarządu, głównych księgowych, dyrektorów generalnych i finansowych. Badanie zostało zrealizowane metodą telefonicznych, standaryzowanych wywiadów kwestionariuszowych wspomaganych komputerowo (CATI).

Bartek CiszewskiIm większa firma, tym większe wyzwanie dla banku
read more

Zakupy online: Najchętniej w poniedziałki po lunchu

W 2012 roku najwięcej wydaliśmy na zakupy w Internecie w trakcie wakacji. Średnia wartość transakcji wykonanej w lipcu i sierpniu to 242,29 zł – wynika z danych PayByNet, systemu płatności internetowych, którego operatorem jest KIR S.A. Najczęściej kupujemy w poniedziałki, po przerwie na lunch oraz po kolacji, a najrzadziej w soboty.

Zakupy przez Internet cieszą się coraz większą popularnością wśród Polaków. Oprócz niskich cen przyciąga nas także wygoda i szybkość przeprowadzania transakcji online. – Łatwiej nam wpasować w codzienny rytm dnia zakupy, które możemy wykonać bez wychodzenia z domu czy z pracy – mówi Artur Wojtczuk, dyrektor odpowiedzialny za rozwój PayByNet z ramienia KIR S.A., twórcy i operatora systemu. – To największa przewaga jaką e-sklepy mają nad tradycyjnymi formami handlu – dodaje.

image

Potwierdzają to dane dotyczące ilości i wielkości transakcji realizowanych z wykorzystaniem systemu płatności internetowych PayByNet w 2012 roku. Najczęściej kupujemy w sieci na początku tygodnia, a najrzadziej w weekendy. W poniedziałki finalizowany jest niemal co piąty zakup w Internecie (17 proc.). Co ciekawe, w niedzielę dokonywanych jest tylko 12 proc. transakcji, a w sobotę jeszcze mniej – 8 proc.

W dni robocze Polacy zakupy internetowe robią przeważnie w godzinach pracy – najczęściej między 11 a 16, z przerwą około godziny 13. W ciągu dnia można wyróżnić dwa szczyty zakupowe. Pierwszy z nich przypada zaraz po porze lunchowej, a drugi po godzinie 20, a więc wtedy, gdy konsumenci uporali się już z domowymi obowiązkami.

To normalne, że kupujemy w sieci wtedy, kiedy mamy długotrwały i swobodny dostęp do Internetu – mówi Lidia Banach, Członek Zarządu Merlin.pl. – Interesujące jest, że w weekend, kiedy teoretycznie mamy najwięcej czasu, najrzadziej robimy zakupy w Internecie. Wolny od pracy czas wolimy spędzić z rodziną
i bliskimi, a nie szukając okazji w e-sklepach
– zaznacza.

image

Z danych PayByNet wynika również, że w 2012 roku średnia wielkość transakcji online realizowanych przez Polaków wynosiła 185,41 zł. Najdroższe zakupy robiliśmy w lipcu i sierpniu. Średnia kwota jednorazowej transakcji wynosiła wtedy odpowiednio 246,81 zł i 237,76 zł. – To dlatego, że w czasie wakacji ponosimy zwykle wydatki związane z wyjazdami urlopowymi: kupujemy np. sprzęt do nurkowania lub bilety lotnicze – mówi Artur Wojtczuk. Zdecydowanie najmniej, bo tylko średnio 129,62 zł, wydaliśmy na zakupy w lutym ubiegłego roku.

Co ciekawe, w grudniu 2012 roku przeznaczyliśmy na jednorazową transakcję 159,60 zł, czyli o 25 proc. mniej niż w listopadzie (208,55 zł). – Świadczy to o tym, że jako konsumenci dojrzewamy. Nie zostawiamy świątecznych zakupów na ostatnią chwilę, tak jak to miało miejsce jeszcze kilka lat temu – mówi Artur Wojtczuk.

image: AttributionNoncommercialShare Alike Some rights reserved by aylwinlo

Bartek CiszewskiZakupy online: Najchętniej w poniedziałki po lunchu
read more

Długi termin – czyli sposób na bezpieczny zysk na giełdzie

Wbrew obiegowej opinii giełda to nie tylko miejsce dla spekulantów. Jak pokazują historyczne dane, inwestycje w akcje na okres kilku albo kilkunastu lat mogą być skutecznym sposobem na lokowanie oszczędności. Co więcej, im dłuższy horyzont czasowy inwestycji, tym niższe prawdopodobieństwo straty. W czasach, gdy obniżki stóp procentowych sprawiły, że lokaty terminowe coraz rzadziej dają zysk przewyższający inflację, warto zastanowić się nad kupnem akcji.

Światowe instytucje finansowe budują supernowoczesne światłowody między Nowym Jorkiem, Londynem a Tokio tylko po to, by skrócić o kilka setnych sekundy czas, który potrzebują informacje na pokonanie odległości między największymi parkietami. Po co? By komputery wykorzystywane przez maklerów mogły w porę zareagować na zmiany cen akcji. Wykorzystanie zaawansowanych technologii w tzw. handlu wysokich częstotliwości (High Frequency Trading) pozwala algorytmom na usługach największych inwestorów instytucjonalnych momentalnie reagować na sytuację na rynku. Czy oznacza to, że przeciętny Kowalski nie ma już czego szukać na giełdzie?

Niekoniecznie. Chociaż giełda zazwyczaj kojarzy się ze spekulacjami, w rzeczywistości zdecydowana większość z nas inwestuje długoterminowo. Jak pokazuje najnowsze Ogólnopolskie Badanie Inwestorów 2012 prowadzone przez Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych (SII) we współpracy z Deutsche Bank PBC, aż trzy czwarte osób lokuje środki w akcje na okres powyżej miesiąca, a 38 proc. ankietowanych na ponad rok. Daytrading, czyli jedną z najbardziej spekulacyjnych strategii inwestycyjnych, w których kupuje się i sprzedaje akcje na bieżąco, stosuje zaledwie 4 proc. badanych przez SII osób.

– Na dojrzałych rynkach finansowych powszechnie inwestuje się długoterminowo w akcje. W USA czy Europie Zachodniej wielu emerytów korzysta ze środków zgromadzonych dzięki dekadom systematycznych inwestycji giełdowych – mówi Jacek Buczyński, analityk Biura Maklerskiego Deutsche Bank PBC. – Chociaż historia GPW jest dużo krótsza, to nasz rynek osiągnął już stan, w którym zaczyna przeważać przekonanie o skuteczności relatywnie bezpiecznych, długoterminowych inwestycji – dodaje.

okres_lokowania_srodkow_w_akcje

Na jaką stopę zwrotu można liczyć inwestując długoterminowo?

Jak każda inwestycja, także ta w akcje wiąże się z ryzykiem. Jednak patrząc na dane historyczne, można zauważyć, że mimo bolesnych okresów bessy, które głęboko zapadają w świadomości inwestorów, w długim okresie indeksy giełdowe pną się w górę.

W ciągu ostatnich 15 lat całkowita stopa zwrotu z inwestycji w spółki WIG, uwzględniająca także przychody z wypłacanej dywidendy, wyniosła średnio 12 procent rocznie. To dużo więcej niż dały zarobić w tym okresie obligacje skarbowe czy lokaty. – Trzeba jednak pamiętać, że w przypadku rynku akcji odchylenie standardowe stopy zwrotu jest bardzo duże i wynosiło w tym okresie około 28 procent – mówi Łukasz Porębski, Wiceprezes Zarządu Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych. –Oznacza to, że zyski są bardzo zmienne. To ryzyko, na które trzeba być gotowym lokując pieniądze na giełdzie – dodaje.

Stopa zwrotu uzyskana z inwestycji kapitałowych w latach 2007-2011

Jak inwestować skutecznie?

Inwestycje długoterminowe w akcje nie wymagają tyle zaangażowania, co daytrading czy inne strategie krótkoterminowe, jednak sam zakup kilku przypadkowych spółek z indeksu WIG20 nie gwarantuje zysków w przyszłości. – W inwestycjach długoterminowych najważniejsze są: podstawowa znajomość strategii, wiedza o spółkach i branżach, w które chcemy lokować kapitał, oraz zrozumienie swoich emocji, ich kontrola i konsekwencja – mówi Jacek Buczyński z Deutsche Bank PBC. – Faktycznie, nasze badania pokazują, że dla bardziej doświadczonych inwestorów giełdowych właśnie to ostatnie jest największym wyzwaniem. Początkujący zwracają uwagę na techniki doboru akcji. Zaawansowani na to, jak zapanować nad chciwością lub strachem, czyli siłami, które opanowują ich głowy w zależności od tego, czy kursy podążają w górę, czy w dół – potwierdza Łukasz Porębski z SII .

wartosc-portfela-a-okres-inwestycji

Spekulanci w ocenie spółek na co dzień stosują głównie analizę techniczną. To metoda prognozowania przyszłych cen papierów wartościowych na podstawie historycznego zachowania kursów i wolumenu cen historycznych. – W praktyce sprowadza się do wnikliwej analizy wykresów kursów, w celu znalezienia najlepszego momentu kupna bądź sprzedaży akcji – wyjaśnia Jacek Buczyński z Biura Maklerskiego Deutsche Bank PBC.

Inwestorzy długoterminowi raczej nie będą ufać tej metodzie. Dużo ważniejsza jest dla nich druga dominująca technika, czyli analiza fundamentalna. Polega ona na dogłębnym badaniu kondycji przedsiębiorstwa, jego finansów, planów i perspektyw rozwoju, sytuacji branży czy całej gospodarki. I tu dobra wiadomość: inwestor nie musi wykonywać całej tej pracy osobiście. Powszechnie dostępne są rekomendacje, raporty analityczne, narzędzia internetowe zbierające te dane i na ich podstawie budujące rankingi spółek. – To wszystko jest bardzo pomoce, jednak każdy inwestor powinien wiedzieć, co czyta i starać się samemu zrozumieć, dlaczego dana rekomendacja jest pozytywna, bądź negatywna. Jeśli tego nie wie, raczej nie powinien się nią kierować – mówi Łukasz Porębski.

Kluczem do owocnych długoterminowych inwestycji jest oprócz właściwej oceny cyklu koniunkturalnego, także konserwatyzm i konsekwencja w działaniu. – Długoterminowy inwestor powinien trzymać emocje na wodzy. Dobrze jeśli zna opinie dotyczące sytuacji rynkowej prezentowane np. w mediach, ale jednocześnie nie podchodzi do nich bezkrytycznie i stara się wypracować własny pogląd – mówi Jacek Buczyński, analityk Biura Maklerskiego Deutsche Bank PBC. – Powinien natomiast interesować się sytuacją w spółkach, które zamierza kupić bądź posiada w swoim portfelu, perspektywami dla sektorów, w których operują, oraz mieć świadomość ogólnych trendów gospodarczych – dodaje.

Jak zbudować portfel długoterminowy?

Dywersyfikacja jest jedną z podstawowych zasad, która pozwala długoterminowemu inwestorowi ograniczyć ryzyko strat. Kupując papiery wielu spółek z różnych sektorów można się zabezpieczyć na wypadek, gdy jedna z nich znalazła się w kłopotach albo zbankrutowała. Ta strategia ogranicza potencjalne straty, ale też niestety zyski. – Teoretycznie najwięcej można zarobić stawiając wszystko na zwycięską kartę, ale podobnie jak w kasynie, można też bardzo szybko stracić cały kapitał – mówi Jacek Buczyński. – Maksymalizację zysków lepiej pozostawić zawodowcom, a szukając miejsca, gdzie nasze oszczędności będą stosunkowo bezpiecznie zarabiać, lepiej jest wybrać ostrożniejszą strategię – dodaje.

Jak zauważa Łukasz Porębski, niedawna historia pokazała, że nawet zakup akcji różnych spółek, ale jednego sektora, może być bardzo ryzykowny. – Złota zasada „nie wkładaj wszystkich jajek do jednego koszyka” niejednego uchroniła przed katastrofą. Dobrym przykładem jest polska branża budowlana, gwiazda mieszkaniowej hossy. Wkładając kapitał nawet w wiele spółek z tego sektora, można było stracić praktycznie wszystko – mówi Łukasz Porębski. Jak podkreśla z kolei Jacek Buczyński, dywersyfikacja to wybór pomiędzy różnymi instrumentami z danej klasy aktywów, np. akcji. Równie istotna jest jednak także alokacja środków pomiędzy różne aktywa. W naszym portfelu inwestycyjnym powinniśmy mieć chociażby gotówkę, obligacje, akcje, być może złoto i inne instrumenty.

To, w ile spółek inwestujemy, zależy w dużym stopniu od wartości naszego portfela. – Jeśli mamy 5000 złotych, nie powinniśmy inwestować w 10 spółek, bo będzie to nieopłacalne ze względu za prowizję, jaką zapłacimy za każdą transakcję – mówi Łukasz Porębski. – Przeciętny Kowalski inwestuje na giełdzie 20-30 tys. złotych, taka suma pozwala mu na zakup akcji od pięciu do siedmiu spółek – dodaje. Jak zaznacza, zbyt duża liczba spółek w portfelu nie jest dobra. – Co prawda maleje ryzyko straty, ale problemem staje się śledzenie informacji o każdym z przedsiębiorstw.

Czy to dobry moment na wejście w akcje?

W opinii ekspertów obecnie sytuacja wydaje się sprzyjać giełdowym zakupom. – Na pewno nie jesteśmy w szczycie hossy, jaki mieliśmy w 2007 roku, kiedy fundusze pokazywały stopy zwrotu w setkach procent – mówi Łukasz Porębski. – Z drugiej strony nie jest to też moment szczytu niepewności, podobnego do tego w połowie ubiegłego roku, kiedy na rynkach widać było strach przed bankructwem południa strefy euro – dodaje. Jak zauważa, nie widać zapowiedzi pogorszenia wskaźników makroekonomicznych: – Polska gospodarka co prawda zwalnia, ale wskaźniki wyprzedzające od kilku miesięcy się nie pogarszają.

Mimo to, ekonomiści nadal przestrzegają, że 2013 rok będzie niepewny. Dobra wiadomość jest taka, że inwestor długoterminowy w mniejszym stopniu powinien przejmować się okresowymi wahaniami koniunktury. Dlaczego? Bo dywersyfikacja, o której mówiliśmy wcześniej, dotyczy też momentu zakupu i sprzedaży. – Wchodząc na rynek akcji, najlepiej rozłożyć zakupy w czasie. W ten sposób uchronimy się przed ryzykiem kupna na lokalnej „górce” – mówi Jacek Buczyński z Deutsche Bank PBC. – Inwestor długoterminowy powinien uodpornić się na tymczasowe straty swojego portfela. Pamiętajmy, że jak potwierdzają statystyki, gdy inwestujemy z wieloletnim horyzontem, czas działa na naszą korzyść – dodaje.

Bartek CiszewskiDługi termin – czyli sposób na bezpieczny zysk na giełdzie
read more

Polacy niezmiennie przekonani, że nieruchomości, złoto lub rodzina zapewnią dostatnią emeryturę

Z roku na rok coraz więcej Polaków wierzy, że posiadanie nieruchomości będzie najlepszym sposobem zabezpieczenia finansowego na czas emerytury. Taki pogląd wyraża już prawie połowa ankietowanych w corocznym badaniu Deutsche Bank PBC. Najnowszy sondaż pokazuje, że spadło długoterminowe zaufanie do funduszy inwestycyjnych i giełdy. Wzrosło natomiast do metali szlachetnych oraz … własnej rodziny. – To naturalna w czasach spowolnienia gospodarczego i niepewności na rynkach finansowych oznaka adaptacji Polaków do nowej sytuacji ekonomicznej – oceniają eksperci.

Według wyliczeń za miniony rok, ceny transakcyjne mieszkań w Polsce zmniejszyły się w 2012 r. średnio o kilkanaście procent. Był to najgwałtowniejszy spadek w ostatnich latach. Mimo to właśnie nieruchomości drugi rok z rzędu są wskazywane jako zdecydowanie najlepsza inwestycja długoterminowa – wynika z badań Deutsche Bank PBC przeprowadzonych w styczniu przez Instytut Homo Homini. Aż 45 procent respondentów wskazało „posiadanie nieruchomości” jako najlepsze zabezpieczenie finansowe na emeryturę. To aż o 50 proc. więcej wskazań na to aktywo niż przed rokiem. – Mimo spadków cen w ostatnich latach taki pogląd wydaje się zasadny. Musimy pamiętać, że zabezpieczenie na emeryturę to inwestycja o horyzoncie kilkudziesięciu lat. W takiej perspektywie trudno o precyzyjne prognozy, ale można założyć, że atrakcyjnie usytuowane mieszkanie w dużym polskim mieście będzie pożądanym dobrem, którego cena będzie rosła – mówi Monika Szlosek, Dyrektor Zarządzający Obszarem Bankowości Detalicznej i Inwestycyjnej w Deutsche Bank PBC. – Nieruchomość to inwestycja, z której można korzystać na wiele sposobów: sprzedając ją, wynajmując albo użytkując osobiście. W tym sensie to dobre zabezpieczenie – dodaje.

Mimo to zdaniem ekspertów, spadki cen mieszkań pokazały, że żadna inwestycja nie jest stuprocentowo pewna. – Prawdopodobnie respondenci wskazujący na nieruchomości zdają sobie z tego sprawę, jednak w naszej naturze leży poszukiwanie „namacalnych” form inwestowania. Rynki kapitałowe są postrzegane jako wirtualne, nie można ich dotknąć. Inaczej jest z nieruchomościami czy złotem – mówi prof. Tomasz Zaleśkiewicz, kierownik Centrum Badań nad Zachowaniami Ekonomicznymi z wrocławskiej SWPS.

najlepsze zabezpieczenie na emeryture

Jego słowa zdaje się potwierdzać rosnące zaufanie do metali szlachetnych. Chociaż cena złota wyrażana w polskim złotym w ciągu ostatniego roku spadła o około 5 procent, to liczba osób, które ulokowałyby w kruszcu swoje emerytalne oszczędności wzrosła w tym czasie z 11 do 12 procent. – I tu można bronić logiki tego wyboru. Problemy zadłużenia krajów strefy euro oraz Stanów Zjednoczonych pokazały w ostatnim czasie, że nawet najsilniejsze waluty nie są niezniszczalne. Wobec tego inwestycja w metale szlachetne, jako uzupełnienie długoterminowego portfela, zabezpieczenie na wypadek przyszłych kryzysów finansowych wydaje się rozsądna – mówi Piotr Wojda, Wiceprezes Mennicy Wrocławskiej. I dodaje, że o ile złoto straciło na wartości wyrażonej w polskim złotym, dało zarobić w ponad 150 innych walutach.

W 2012 roku spadło zaufanie Polaków do rynków kapitałowych. Fundusze inwestycyjne czy akcje spółek giełdowych jako najlepsze zabezpieczenie na czas emerytury wskazuje już tylko odpowiednio 6 i 5 procent respondentów wobec 8 i 7 proc. rok wcześniej. – To wciąż efekt gwałtownych spadków na GPW w 2011 roku, ale już od połowy ubiegłego roku WIG odzyskał kilkanaście procent i powrócił do poziomów sprzed załamania – zauważa Monika Szlosek. – W długim terminie inwestycje w akcje są w dużym stopniu odporne na okresowe wahania cen – dodaje.

Niestety gwałtowniej spadła wiara w produkty tzw. III filara. Indywidualne Konta Emerytalne, Pracownicze Programy Emerytalne czy Indywidualne Konta Zabezpieczenia Emerytalnego są najlepszą inwestycją już tylko w oczach 5 procent ankietowanych, podczas gdy w ubiegłym roku wybierało je aż 11 proc. respondentów. Taki sam spadek wiarygodności odnotowały długoterminowe programy oszczędnościowe stworzone z myślą o emeryturze. – Oszczędzanie na emeryturę jest wyjątkowo trudne, bo gratyfikacja za wyrzeczenia, jakie powoduje odłożona w czasie konsumpcja, jest zbyt odległa – mówi prof. Zaleśkiewicz. – Mamy skłonność do myślenia krótkoterminowego, ponadto w niepewnych czasach cenimy sobie elastyczność, potrzebujemy płynności finansowej, bo nie mamy pewności przyszłych przychodów – dodaje.

Co ciekawe, najnowsze badania Deutsche Bank PBC pokazują wyraźny podział w preferencjach zabezpieczenia na czas emerytury między Polkami a Polakami. O ile nieruchomości są równie popularne w obu grupach, to metale szlachetne za najlepszą formę zabezpieczenia emerytalnego uznaje aż 15 procent ankietowanych kobiet wobec 8 procent mężczyzn. Ci drudzy wydają się bardziej konserwatywni, bo bardziej cenią sobie standardowy depozyt bankowy (11 proc. wskazań wobec żadnego wśród kobiet) czy długoterminowy produkt emerytalny, który wybrało aż 8 proc. ankietowanych panów i tylko 2 proc. pań.

Ważnym trendem, który wyłania się z badania jest coraz większe znaczenie rodziny, jako ekonomicznego zabezpieczenia na czas emerytury. W tym roku wsparcie najbliższych znalazło się na trzecim miejscu. Wskazało je aż 9 proc. ankietowanych (o 2 punkty procentowe więcej niż rok wcześniej) – aż 13 procent kobiet i 5 procent mężczyzn. – To tradycyjny, historycznie najpopularniejszy i najbardziej naturalny sposób zabezpieczenia finansowego na starość. Nadal funkcjonuje w wielu krajach rozwijających się, w których państwowy system ubezpieczeń społecznych nie istnieje, np. w Indiach – mówi prof. Zaleśkiewicz. – Zestawienie rodziny czy dzieci obok złota, akcji czy lokaty bankowej może szokować, ale z ekonomicznego punktu widzenia ich role są podobne. Warto zauważyć, że „inwestycja” w rodzinę może rozwiązać wiele problemów emerytalnych nie tylko indywidualnych, ale też w skali całego społeczeństwa – dodaje.

Bartek CiszewskiPolacy niezmiennie przekonani, że nieruchomości, złoto lub rodzina zapewnią dostatnią emeryturę
read more