Czerwiec 2012

Na polskim rynku pojawił się niezależny market z grami i aplikacjami mobilnymi

Serwis JuupStore, to nowa, niezależna platforma z grami i aplikacjami mobilnymi, dostępnymi dla systemów iOS, Android, Windows Phone, Java. Wszystkie mają polskie opisy i oceny przygotowane przez dedykowany zespół.

Coraz trudniej jest odnaleźć się w skomplikowanym świecie aplikacji mobilnych. Od wejścia na rynek pierwszego iPhone’a w 2007 roku pojawiły się nowe systemy operacyjne dla smartfonów – Android, Windows Phone – a za nimi nowe „markety”. Oprócz App Store mamy już Google Play i Windows Marketplace. Na każdej z nich developerzy gier i aplikacji rywalizują ze sobą. Nie zawsze fair. – Zdarza się, że aby wypromować swoje produkty, producenci sięgają po nieuczciwe środki – mówi Dariusz Adamczyk managing director JuupStore. – Najczęściej jest to publikacja fałszywych recenzji i opinii. Ręcznie albo za pomocą botów – dodaje.

Platforma Juupstore ma ułatwić użytkownikom odnajdywanie i pobieranie najlepszych aplikacji oraz gier na smartfony. Jest też miejscem, gdzie już wkrótce producenci będą mogli promować nowe pozycje. Pojawi się wiele nowych funkcjonalności. – Na JuupStore będzie można znaleźć atrakcyjne promocje, skierowane do polskiego użytkownika, niedostępne na App Store czy Google Play– mówi Adamczyk. – Producentom gier i aplikacji zależy na tym, by o ich nowych tytułach zrobiło się głośno, dlatego często decydują się rozdawać je wręcz za darmo – dodaje.

Produkcja gier i aplikacji mobilnych stała się polską specjalnością. Nie każdy wie jednak, że najpopularniejsze gry w App Store czy Google Play są często rodzimymi produkcjami.

Wrocławskie Tequila Mobile (Fantasy Kingdom Defense) to tylko jeden z przykładów. – W Polsce jest wielu zdolnych twórców gier i aplikacji mobilnych. Mają masę pomysłów, które z sukcesem realizują – mówi Dariusz Adamczyk. – Największym problemem jest jednak promocja. Mamy nadzieję, że nasz market ułatwi dobrym produkcjom zdobycie popularności oraz odpowiednich przychodów finansowych.– dodaje.

JuupStore to pierwszy w Polsce, dostępny w polskiej wersji językowej, niezależny serwis do promocji, dystrybucji i sprzedaży aplikacji mobilnych na telefony komórkowe, smartfony i tablety. Należy do Time4Mobile Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Jest dostępny pod adresem www.juupstore.pl oraz m.juupstore.pl.

Bartek CiszewskiNa polskim rynku pojawił się niezależny market z grami i aplikacjami mobilnymi
read more

„Brylantowa Afera” – rusza nowa gra BIG InfoMonitor na Facebooku

Na profilu facebook.com/LicencjaNaZaufanie rusza gra „Brylantowa Afera”, w której gracze stający do rozgrywki będą zarabiali na udzielaniu pożyczek wirtualnym firmom. Przez najbliższe 10 tygodni najlepsi gracze powalczą o nagrodę główną – iPhone 4S i nagrody dodatkowe. Oprócz rozrywki, gra ma dostarczyć użytkownikom podstawowych informacji o działalności Biura Informacji Gospodarczej oraz uczulać ich na kwestie wiarygodności finansowej dla rozwoju ich firm i przedsiębiorczości jako takiej.

Od dziś do 4 września 2012 użytkownicy serwisu społecznościowego Facebook będą mogli na profilu kampanii edukacyjnej BIG InfoMonitor „Licencja na Zaufanie” (facebook.com/LicencjaNaZaufanie) wziąć udział w nowej grze, „Brylantowa Afera”. Gracze otrzymują na start kapitał początkowy, który mogą dowolnie pożyczać wybranym wirtualnym firmom. Nie mają jednak gwarancji, że pożyczone kwoty do nich wrócą. Trzeba więc – podobnie jak w realiach obrotu gospodarczego – starannie wybierać firmy, którym powierza się swoje pieniądze.

Charakterystyki firm pożyczkobiorców oparte są o realia rynkowe. Ich podstawą są wyniki raportu „Rynek Wierzytelności”, przygotowywanego cyklicznie przez BIG InfoMonitor. Publikacja dostarcza informacji o strukturze rynku wierzytelności w Polsce oraz hierarchii ważności spłat zobowiązań w firmach, warto więc sięgnąć do raportu dostępnego na stronie BIG.pl, zanim powierzy się komuś swoje pieniądze – te wirtualne i te realne. W samej grze dużo zależy od wartości długów poszczególnych firm w kategoriach takich jak ZUS, banki czy kontrahenci. Gdy odzyskanie zainwestowanych pieniędzy okaże się trudne, z pomocą przyjdzie BIG InfoMonitor.

W ciągu 10 tygodni trwania gry najlepsi gracze będą regularnie wygrywa nagrody rzeczowe. Ten, kto od 26 czerwca do 4 września 2012 osiągnie najlepszy wynik tygodniowy wygra iPhona 4S. Szczegóły dotyczące gry oraz pełen regulamin są dostępne na stronie www.big.pl/licencjanazaufanie.

Gra jest kolejną odsłoną nowej kampanii edukacyjnej BIG InfoMonitor „Licencja na Zaufanie” (facebook.com/LicencjaNaZaufanie), która ma na celu podniesienie świadomości tego, że rzetelność i wiarygodność finansowa to ważne atuty przedsiębiorcy w konkurencyjnym świecie biznesu.

Biuro Informacji Gospodarczej InfoMonitor S.A. (BIG InfoMonitor) prowadzi Rejestr Dłużników BIG. Zgodnie z Ustawą o BIG* przyjmuje, przechowuje i udostępnia informacje gospodarcze o przeterminowanym zadłużeniu osób i firm. Jako jedyny z działających w Polsce BIGów umożliwia także dostęp do baz Biura Informacji Kredytowej i Związku Banków Polskich. Dzięki czemu stanowi platformę wymiany informacji pomiędzy sektorem bankowym i pozostałymi sektorami gospodarki. Oferuje również sektorowi bankowemu i przedsiębiorcom narzędzia do weryfikowania wiarygodności finansowej klientów i kontrahentów oraz wspiera ich w odzyskiwaniu zaległych należności. BIG InfoMonitor udostępnia łącznie 5 mln 900 tysięcy informacji i danych gospodarczych o dłużnikach. Wpisanie do Rejestru Dłużników BIG to natychmiastowe powiadomienie sektora bankowego i telekomunikacyjnego o zadłużeniu. BIG InfoMonitor jest spółką zależną sektora bankowego – poprzez Biuro Informacji Kredytowej – swojego głównego akcjonariusza. Więcej informacji o BIG InfoMonitor można znaleźć na stronie www.BIG.pl

*Ustawa o BIG : Ustawa z dnia 9 kwietnia 2010 r. o udostępnianiu informacji gospodarczych i wymianie danych gospodarczych (Dz.U. Nr 81, poz. 530)

Bartek Ciszewski„Brylantowa Afera” – rusza nowa gra BIG InfoMonitor na Facebooku
read more

Fundusze funduszy – jak zabezpieczyć inwestycje przed niespodziewanym

gpw

Niepewna sytuacja na rynkach finansowych sprawiła, że Polacy uciekają z funduszy akcji. Nic dziwnego – rynki coraz mocniej uzależnione są raczej od polityki, niż od ekonomii. W tej sytuacji najlepszą strategią inwestycyjną jest unikanie nadmiernego ryzyka i dywersyfikacja środków w portfelu – radzą eksperci. Dobrym wyjściem na takie czasy mogą być fundusze funduszy – rozwiązanie, które pozwala inwestorom skupić się na strategicznych decyzjach, sam dobór nawet kilkunastu najlepszych papierów pozostawiając w rękach specjalistów.

Kryzys zadłużenia w strefie euro trwa. Inwestorzy mają coraz mniejszą wiarę w wypłacalność rządów. Oprocentowanie hiszpańskich i włoskich obligacji rośnie, a notowania indeksów europejskich giełd nie mogą już od wielu miesięcy odbić się od dna. Rynkami sterują emocje, a inwestorom przychodzi zmierzyć się ze zdarzeniami, których nie są w stanie przewidzieć. – Rynek jest trudny i wymaga wyjątkowej ostrożności – mówi Piotr Tukendorf z Deutsche Bank PBC, zarządzający DB Funds FIO. – Inwestorzy muszą dużo więcej czasu poświęcać selekcji odpowiednich rozwiązań niż w czasach hossy z lat 2006-2007 – dodaje. Co jednak, kiedy nie zawsze mogą sobie na to pozwolić?

Polacy cenią bezpieczeństwo

Na razie zrażeni historycznymi stratami i spadkami w ostatnich miesiącach Polacy odchodzą od funduszy akcji. Według najnowszych danych Open Finance stanowią one już tylko około 30 proc. zdeponowanych w TFI środków. To najmniej od siedmiu lat. Rok wcześniej ich udział wynosił 40 procent.

Jak na razie rok, przynajmniej pod względem nowej sprzedaży jednostek, wydawał się dla funduszy udany. W kwietniu piąty miesiąc z rzędu Polacy wpłacili więcej pieniędzy do funduszy TFI, niż z nich wycofali. Jak podała Izba Zarządzających Funduszami i Aktywami (IZFiA) po czterech pierwszych miesiącach 2012 roku do funduszy wpłynęło w sumie 5,3 mld zł netto, ponad siedmiokrotnie więcej niż w tym samym okresie w 2011 roku. Jednak jednocześnie sytuacja na giełdzie się pogarszała. – Obecnie mamy do czynienia raczej z odchodzeniem od funduszy agresywnych – mówi Bernard Waszczyk, analityk Open Finance. – Na parkiety wrócił temat Grecji, Hiszpanii, czyli problemy zadłużeniowe południa – wyjaśnia.

Udział naszego kraju w europejskim rynku funduszy jest wciąż mikroskopijny. Na koniec 2011 roku wynosił zaledwie 0,3 proc. – wynika z danych zaprezentowanych przez IZFiA na VII Forum Funduszy Inwestycyjnych w Warszawie. Wartość aktywów netto na głowę mieszkańca wyniosła na koniec 2011 roku 374,38 euro. Pod względem tej statystyki wyprzedzają nas nie tylko mieszkańcy Europy Zachodniej. Wartość aktywów netto na jednego Czecha to 390,72 euro, Węgra 636,12 euro, a Niemca 2767,47 euro.

– Polacy cenią bezpieczny zysk, nie chcą ryzykować utraty ciężko zarobionych pieniędzy. Cześć z nas uważa, że ma za mało pieniędzy by lokować je w ryzykownych formach oszczędności – tłumaczy Izabela Kielczyk, psycholog biznesu.

Dywersyfikacja zmniejszy ryzyko

W burzliwych czasach pożądane są bezpieczne i elastyczne formy oszczędzania. Czy fundusze inwestycyjne mogą spełnić tę potrzebę? – Na pewno osoby odkładające pieniądze długookresowo i systematycznie nie powinny się do nich zrażać, bo w długim czasie trend wyrówna się i powinien przynieść zyski – mówi Bernard Waszczyk z Open Finance. – Z kolei dywersyfikacja portfela, geograficzna, branżowa czy ze względu na klasę aktywów jest dobrym zabezpieczeniem przed niespodziewanymi wydarzeniami – dodaje.

Jak dużą część oszczędności warto trzymać w funduszach? – Wszystko zależy od decyzji inwestora, od jego zasobności, skłonności do ryzyka a także horyzontu czasowego inwestycji i co się z tym wiąże wieku – mówi Piotr Tukendorf z Deutsche Bank PBC. – Jeśli dysponujemy środkami, które chcemy inwestować w horyzoncie 10 -20 lat, można wybrać bardziej agresywne fundusze akcji, bo długookresowo dają one większy zwrot, a na przestrzeni kilkudziesięciu lat ryzyko straty jest niewielkie. W krótszym okresie ryzyko straty jest większe – mówi.

Pułapka prostych decyzji

Problem w tym, że dobór najlepszych funduszy dostępnych na rynku jest trudnym i czasochłonnym zadaniem. Nic dziwnego, że najnowsze badania Deutsche Bank PBC przeprowadzone przez Instytut Homo Homini wskazują, że Polacy najchętniej powierzyli by dobór funduszy specjalistom. Taką odpowiedź wskazało aż 4 na 10 ankietowanych.

jak-polacy-wybieraja-fundusze-badanie-deutsche-bank

– Fundusze są produktami przeznaczonymi dla osób o stosunkowo niewielkiej wiedzy o finansach. Teoretycznie każdy jest w stanie sam sprawdzić dokładnie inwestycje przed zakupem, bo wszystkie dokumenty są publikowane – mówi Bernard Waszczyk. – Jednak taka selekcja wymaga dużo czasu. Swoje wybory trzeba weryfikować, czytać kilkudziesięciostronicowe dokumenty – dodaje.

Wiele osób wybiera drogę na skróty. W badaniu Deutsche Bank PBC ankietowani, którzy są skłonni wybrać samodzielnie najlepszy fundusz inwestycyjny, najchętniej kierowaliby się wynikami historycznymi. Aż jedna trzecia respondentów zdecydowałaby się na zakup jednostek funduszu, który miał najlepsze wyniki w ostatnim okresie. Jak się okazuje, taka metoda nie jest bezpieczna.

– Często przed zakupem inwestorzy patrzą na tabelkę w markecie z funduszami i błędnie, bezrefleksyjnie zakładają, że te, które miały dobre wyniki w ostatnim kwartale, półroczu czy roku, powtórzą je w następnym okresie – mówi Piotr Tukendorf z Deutsche Bank. – Jednocześnie nie zwracają uwagi na inne, nie mniej istotne czynniki, takie jak: wielkość aktywów, kto nimi zarządza, jaki jest dokładny skład portfela danego funduszu czy też, jaka jest zmienność wyników danego funduszu w dłuższym okresie. Taka technika doboru połączona z pechową decyzją, może oznaczać dotkliwe straty – dodaje.

W sytuacji niepewności na rynkach inwestorzy powinni skupić się na dwóch celach: dywersyfikacji portfela oraz strategicznych decyzjach – ile środków w danym momencie umieścić w bezpiecznych funduszach obligacji, a ile w agresywnych funduszach akcji, które w długim okresie powinny przynieść większe zyski. – To trudne i czasochłonne decyzje, więc z tego punktu widzenia dużym ułatwieniem może być korzystanie z funduszy funduszy – mówi Bernard Waszczyk z Open Finance.

Gotowy portfel w pigułce

Korzystając z funduszy funduszy (FoF) klient powierza zadanie selekcji najlepszych w danym momencie papierów profesjonalnym asset managerom. Dzięki temu sam może skupić się na najważniejszych decyzjach strategicznych: jaką część kapitału w danym momencie ulokować w agresywnych funduszach akcji, które umożliwiają wysokie zwroty, ale zarazem większe ryzyko straty, a jaką w bezpieczniejszych funduszach dłużnych czy rynku pieniężnego.

– Tego rodzaju produkty dostępne są od dłuższego czasu na polskim rynku. Jeśli zarządzający pracują dobrze, koszyk odpowiednio dobranych funduszy powinien mieć wyniki wyższe od średniej – mówi Bernard Waszczyk. – Samodzielnie trudno jest w szybkim czasie złożyć portfel różnych funduszy – dodaje.

Wiele funduszy inwestycyjnych wymaga wpłaty minimalnej kwoty, co utrudnia dywersyfikację osobom, które chcą inwestować regularnie, niewielkie kwoty. – Nawet jeśli limit wyniesie tylko 100-200 złotych, to chcąc podzielić moje oszczędności na 20 funduszy, musiałbym jednorazowo wpłacić kilka tysięcy złotych – zauważa Waszczyk. – W funduszach funduszy najmniejszą kwotę można od razu zdywersyfikować.

Sprawdzone modele doboru

W doborze najlepszych funduszy zarządzający FoF kierują się rozbudowaną metodologią. Dla przykładu Zespół DB Funds FIO wykorzystuje doświadczenia i filozofię belgijskiego funduszu Private Invest Best Managers. Zakłada ona stałe inwestowanie w grupę od 6 do 8 funduszy o najlepszych wynikach. O jakości dobieranego zgodnie z tą metodologią funduszu świadczą dobre, powtarzalne wyniki, lepsze od przeciętnych. – Aby nie były przypadkowe, dobieramy fundusze obecne na rynku od co najmniej 4-5 lat oraz takie, które mają co najmniej 4-5 gwiazdek w ratingach wiodących instytucji oceniających tę branżę Analizy.pl czy Morningstar – mówi Piotr Tukendorf z Deutsche Bank.
Aby przejść przez sito selekcji, w każdym roku fundusz musi mieć wynik lepszy od średniej na rynku. Zarządzający DB Funds FIO biorą pod uwagę cztery parametry, przy czym każdy z nich ma jednakowe znaczenie dla modelu. – Bardzo ważnym elementem jest również pomiar odchylenia standardowego poszczególnych parametrów, gdyż szukamy nie tylko funduszy o najlepszych wynikach, lecz również o wynikach najbardziej stabilnych w dłuższym okresie– mówi Tukendorf.

Elitarne fundusze dla każdego

Dużą zaletą funduszy funduszy jest dostęp dla każdego do papierów, do które bezpośrednio mogą kupować tylko najbogatsi klienci korzystający z usług wealth management. Wśród nich są globalne fundusze, często niedostępne w Polsce. – To nie bez znaczenia, bo w obecnych warunkach, aby skutecznie dywersyfikować portfel np. geograficznie, trzeba wyjść poza Europę – mówi Bernard Waszczyk. Dodatkowo jednostki kupowane „hurtem” pozwalają na osiągnięcie preferencyjnych warunków i są często tańsze niż, gdyby nabył je bezpośrednio indywidualny inwestor.

Niestety, aż 90 proc. inwestycji dokonywanych przez polskie fundusze kierowane jest na rynek krajowy, a tylko 10 proc. na rynek globalny, wynika z danych firmy Analizy Online. – Polacy nie lubią inwestować zagranicą, np. w fundusze akcji. Mimo ich szerokiej oferty, wolą lokować pieniądze w kraju – mówi Bernard Waszczyk.

To jak przekonuje Piotr Tukendorf, zarządzający DB Funds FIO nie jest obecnie optymalną strategią. –Lokując pieniądze w różnego rodzaju wyselekcjonowane instrumenty finansowe, branże o najlepszych perspektywach oraz w różnych regionach świata, zmniejszamy ryzyko straty w wyniku nagłych nieprzewidywanych wydarzeń, które mogą dotknąć pojedynczy region geograficzny lub sektor gospodarki. A w obecnej sytuacji globalnych finansów nie można o tym zapominać – mówi Tukendorf.

fot. AttributionNoncommercialNo Derivative Works Some rights reserved by Małopolski Instytut Kultury

Bartek CiszewskiFundusze funduszy – jak zabezpieczyć inwestycje przed niespodziewanym
read more

Emerytura a płeć – dlaczego kobietom grożą niższe emerytury?

Wiemy już, że dzisiejsi 30-latkowie niezależnie od płci będą pracować do 67. roku życia. Jaka będzie wysokość ich świadczeń – to wielka niewiadoma. Wiadomo jednak, że choć teoretycznie reforma emerytalna zrównuje pod względem uprawnień kobiety i mężczyzn, nie tylko pensja, czy staż pracy, ale też płeć ciągle ma ogromne znaczenie dla wysokości świadczeń. Podczas gdy politycy dyskutują nad parytetami na listach wyborczych i w zarządach przedsiębiorstw, o równości nie ma mowy w tak ważnym obszarze jak system emerytalny. I nawet kobieta-kobiecie w emeryturach nierówna.

Prezydent Komorowski podpisał z początkiem czerwca ustawę emerytalną. Tym samym od stycznia stopniowo będzie wydłużany wiek emerytalny, aby docelowo osiągnąć 67 lat zarówno dla kobiet, jak i i mężczyzn. Czy dłuższa praca gwarantuje godziwe świadczenia? Eksperci są sceptyczni. Systemy emerytalne w większości krajów świata stają obecnie przed zagrożeniem niewypłacalności. Niezależnie więc od zabiegów takich jak wydłużanie wieku emerytalnego, za 30 czy 40 lat system państwowy nie zapewni nikomu godziwej starości. Pesymistyczna wizja przyszłości w największym stopniu dotyczy kobiet, których krótszy staż pracy oraz wciąż niższe zarobki mogą oznaczać za kilkadziesiąt lat emeryturę niemal głodową.

GUS prognozuje, że w 2035 r. liczna Polaków spadnie do 35,9 mln, a liczba ludności w wieku poprodukcyjnym przekroczy 9,6 mln. To oznacza, że co czwarty z nas osiągnie wiek emerytalny. W konsekwencji, o ile w tej chwili na jednego emeryta przypada około pięciu pracujących, to w 2030 r. będą to zaledwie dwie osoby w wieku produkcyjnym. Co więcej, na emeryturze będzie zdecydowana przewaga kobiet nad mężczyznami. I to nie tylko dlatego, że Polki żyją statystycznie dłużej niż Polacy. Jak pokazały wyniki spisu powszechnego z 2011 roku, liczba kobiet przyrasta szybciej niż mężczyzn. Już dziś na 100 panów jest 109 pań. Trend ten ma szanse się utrzymać.

– Bez dodatkowych źródeł finansowych, o które niestety trzeba zadbać już we własnym zakresie, nie ma co liczyć na spokojną, godną starość – zaznacza Dariusz Kazalski, Dyrektor Departamentu Centrum Inwestycyjne Deutsche Bank PBC. I podkreśla, że apel o oszczędzanie z myślą o emeryturze dotyczy zwłaszcza kobiet. – Co niepokojące, panie nie tylko gromadzą niższe kwoty w ramach systemu ubezpieczeń społecznych, ale są też zdecydowanie mniej aktywne, jeśli chodzi o samodzielne inwestowanie i odkładanie własnych pieniędzy w ramach specjalnych emerytalnych produktów – zaznacza Kazalski.

Dłuższa praca popłaca

Nowe regulacje emerytalne dotyczą wszystkich kobiet urodzonych po 31 grudnia 1952 r. Kobiety w Polsce były przeciwne planom rządu, dotyczącym podniesienia wieku emerytalnego z 60 do 67 lat. Jak pokazało badanie Deutsche Bank PBC wykonane przez Instytut Homo Homini, na taki pomysł nie zgadzało się z początkiem roku 75 proc. kobiet i 65 proc. mężczyzn, przy czym aż 44 proc. pań uznawało tę zmianę za „nie do przyjęcia” (odpowiedź taką wskazało 35 proc. mężczyzn.).

Tymczasem dłuższy staż pracy to z punktu widzenia rachunku ekonomicznego bardzo opłacalny wysiłek. Dłuższy okres składkowy daje w konsekwencji wyższą emeryturę. To właśnie krótszy okres składkowy jest jednym z głównych winowajców niższych emerytur polskich kobiet. Mężczyźni mogą w tej chwili liczyć średnio na emeryturę w wysokości 68 proc. ostatniej pensji, kobiety zaledwie na 51 proc. Różnica w wysokości świadczeń dla obu płci wynika przede wszystkim z mniejszej liczby przepracowanych przez kobiety lat, m.in. dlatego, że panie przechodzą dziś na emeryturę o 5 lat wcześniej.

Równe i równiejsze

Dla kobiet proporcja okresów nieskładkowych do składkowych była do niedawna bardzo niekorzystna, głównie za sprawą urlopów macierzyńskich i wychowawczych, lub bezpłatnych urlopów przysługujących matkom. Na szczęście w tej akurat kwestii zmiany idą dobrym kierunku – od początku 2012 roku składki emerytalne na urlopach wychowawczych dla kobiet zatrudnionych na etatach zostały podniesione, dzięki czemu kobiety nie powinny już tracić na opiece nad dziećmi.

Od miesięcy trwały też prace nad nowymi przepisami, wprowadzającymi analogiczne zasady dla kobiet samozatrudnionych. Zmiany z początku roku wprowadzały bowiem nierówność, dyskryminując kobiety-przedsiębiorców. Cały czas ich urlopów wychowawczych był nieskładkowy, podczas gdy panie zatrudnione na etatach gromadziły środki na swoje emerytury. Tymczasem Polki należą do wyjątkowo przedsiębiorczych Europejek. Wśród właścicieli małych i średnich przedsiębiorstw w Polsce jest 37 proc. kobiet, w Danii – tylko 21 proc., w Szwecji i Irlandii – 25 proc. (dane Komisji Europejskiej). Ministerstwo Pracy ma już gotowy projekt ustawy regulujący tą kwestię. Według niego państwo opłaci składki też za kobiety na samozatrudnieniu, podlegające pod KRUS i te, które nigdzie nie pracowały, np. studentki.

Szklany sufit

Kolejnym czynnikiem wpływającym na trudniejszą sytuację kobiet jest fakt, że statystycznie zarabiają mniej niż mężczyźni na tych samych stanowiskach. Nie jest to tylko polska specyfika – według danych Komisji Europejskiej dysproporcja płac ze względu na płeć w całej Unii wynosi aż 17,5 proc. Jednak dane z Ogólnopolskiego Badania Wynagrodzeń pokazują, że w Polsce różnica ta jest większa. Kobiety z wykształceniem podstawowym zarabiały jedynie 65 proc. tego, co mężczyźni z takim samym wykształceniem. Spore różnice występują też wśród pracowników z ukończonymi studiami wyższymi (zarobki kobiet są w tej grupie o niemal 30 proc. niższe).

Dłuższe życie za mniej

Zagrożenie niską emeryturą powinno w szczególności poruszać kobiety, ponieważ z racji dłuższego (statystycznie) niż mężczyźni życia, również dłużej pobierają one państwowe świadczenia. Skoro już teraz sytuacja finansowa emerytki jest zazwyczaj gorsza niż emeryta, niekorzystne tendencje demograficzne tym bardziej odbiją się na jakości ich życia. Tymczasem, jak pokazują badania, panie są zdecydowanie bardziej bierne, jeśli chodzi o zarządzanie finansami osobistymi niż mężczyźni.

W grudniu 2011 roku na pytanie Deutsche Bank, czy planują jakiekolwiek aktywne działania związane z finansami (oszczędzanie, inwestowanie, kredyt, itd.), aż 64 proc. kobiet odpowiedziało negatywnie. Wśród mężczyzn ten odsetek wyniósł 43 proc. Badanie pokazało również, że kobiety myśląc o oszczędzaniu szukają rozwiązań krótkoterminowych – odkładają „na czarną godzinę”, na lokatach terminowych (20 proc.). – Zarówno odpowiedzialni politycy, jak i ekonomiści powinni z całych sił zachęcać, szczególnie kobiety, do dodatkowego oszczędzania w długoterminowej perspektywie, np. w ramach III filaru – zauważa Dariusz Kazalski z Deutsche Bank.

Bartek CiszewskiEmerytura a płeć – dlaczego kobietom grożą niższe emerytury?
read more

„Licencja na Zaufanie w Małej Firmie” – konkurs dla przedsiębiorców na Facebooku

Rusza konkurs „Licencja na Zaufanie w Małej Firmie”, w którym BIG InfoMonitor wyróżni małe firmy Certyfikatami Firmy Wiarygodnej Finansowo o wartości rynkowej 2 000 zł każdy. Konkurs jest częścią Programu Firma Wiarygodna Finansowo skierowanego do przedsiębiorców, którzy w swojej działalności stosują zasady rzetelności i solidności – biznesowego fair play.  Dzięki certyfikacji  wiarygodności finansowej, Program buduje wzajemne zaufanie pomiędzy polskimi małymi i średnimi firmami. Wyróżnia te, które sumiennie regulują swoje zobowiązania, tym samym wskazując ich jako zaufanych kontrahentów.

– Konkurs ma na celu popularyzację Programu Firma Wiarygodna Finansowo, którym chcemy podnosić świadomość znaczenia wiarygodności finansowej w biznesie wśród polskich mikro przedsiębiorców i osób prowadzących działalność gospodarczą – mówi Marcin Ledworowski, Wiceprezes Zarządu BIG InfoMonitor.Nieterminowe płatności są dużym problemem polskiej gospodarki. Szczególnie doskwierają małym firmom. Chcemy pomóc przedsiębiorcom w odnalezieniu solidnych kontrahentów. Nasze certyfikaty świadczą o rzetelności i solidności w biznesie na najwyższym poziomie – dodaje.

Aby wziąć udział w konkursie „Licencja na Zaufanie w Małej Firmie”, wystarczy przygotować materiał, w którym znajdzie się odpowiedź na pytanie „Jak wykorzystałbyś Certyfikat Firmy Wiarygodnej Finansowo do promocji Twojej firmy lub w relacjach z kontrahentami” oraz opisać przykład z doświadczenia firmy, w którym takie poświadczenie wiarygodności mogłoby pomóc w interesach. Przesłany materiał może być w formie opisu (maks 2000 znaków), prezentacji PPT lub filmu wideo. Co miesiąc jury konkursu wybierze jedną firmę, która otrzyma za darmo ważny przez rok Certyfikat Firmy Wiarygodnej Finansowo. Jego cennikowa wartość to 2 000 złotych. Szczegóły konkursu na stronie: www.big.pl/licencjanazaufanie.

Konkurs jest pierwszą odsłoną nowej kampanii edukacyjnej BIG InfoMonitor (facebook.com/LicencjaNaZaufanie) mającej na celu promocję wiarygodności i rzetelności w rozliczeniach finansowych polskich przedsiębiorców. Pod hasłem „Licencja na Zaufanie" w najbliższych miesiącach w serwisie Facebook przeprowadzone zostaną konkursy oraz gry społecznościowe angażujące właścicieli małych i średnich firm, a także studentów. Wszystko po to, aby podnosić świadomość tego, że rzetelność i wiarygodność finansowa to ważne atuty przedsiębiorcy w konkurencyjnym świecie biznesu.

Nadsyłane na konkurs prace oceni jury składające się z reprezentantów BIG InfoMonitor, a także przedstawicieli instytucji, które są Patronami Programu Firma Wiarygodna Finansowo tj.: Biura Informacji Kredytowej i Związku Banków Polskich. Dodatkową formą wyróżnienia dla wszystkich uczestników, którzy nadeślą poprawne zgłoszenia, będzie ich prezentacja na profilu akcji na Facebooku oraz na stronie internetowej www.BIG.pl.

Konkurs potrwa do połowy listopada 2012 r. Nagrody będą przyznawane firmom, które prześlą najbardziej przekonujące prezentacje w danym miesiącu, począwszy od 14 czerwca br. Informacje o zwycięzcach będą publikowane na specjalnej stronie konkursu, w ramach serwisu BIG.pl oraz w dedykowanym akcji fan page „Licencji na Zaufanie” w serwisie Facebook, facebook.com/LicencjaNaZaufanie. Chętnych do otrzymywania regularnych informacji o konkursie zapraszamy też do subskrypcji newslettera BIG InfoMonitor (rejestracja na stronie www.big.pl). Warunkiem uczestnictwa w konkursie jest polubienie profilu „Licencja na Zaufanie” na Facebooku.

Program Firma Wiarygodna Finansowo jest realizowany dla przedsiębiorców, którzy w biznesie kierują się zasadami fair play.  Dzięki certyfikacji wiarygodności finansowej, Program buduje wzajemne zaufanie pomiędzy przedsiębiorcami. Skupia firmy, które weryfikują i uznają wiarygodność swoich kontrahentów oraz akceptują Deklarację Uczestnika Programu, składającą się z 11 punktów:

1. Przestrzegam  prawa i zasad odpowiedzialnego biznesu;

2. Płacę w terminie; 

3. Nie mam zaległości płatniczych figurujących w rejestrach dłużników;

4. Uważnie zarządzam swoją płynnością finansową;

5. Dbam o pozytywną historię kredytową mojej firmy;

6. Nie zadłużam się ponad miarę;

7. Staram się wypracować zysk z moich działań;

8. Zapewniam moim pracownikom odpowiednie warunki pracy i płacy;

9. Dbam o reputację i markę mojej firmy;

10. Dążę do współpracy tylko z firmami wiarygodnymi finansowo;

11. Honoruję certyfikaty wydane w ramach Programu Firma Wiarygodna Finansowo

Bartek Ciszewski„Licencja na Zaufanie w Małej Firmie” – konkurs dla przedsiębiorców na Facebooku
read more

Prowadzenie biznesu nie musi dużo kosztować

jak-minimalizowac-koszty-dzialalnosci-firmy

Zatrudniaj entuzjastycznych pracowników, płać mniej za usługi, korzystaj z dobrodziejstw „chmury”, prowadź tani i skuteczny marketing. Przedstawiamy pomysły na ograniczenie kosztów funkcjonowania małej firmy, które jednocześnie mogą pomóc zwiększyć efektywność jej działań.

W czasie nawet nieznacznego pogorszenia koniunktury koszty prowadzenia własnej działalności zaczynają ciążyć bardziej niż wcześniej. Jednak nie warto się poddawać, bo mimo, że z jednej strony taki czas jest dla przedsiębiorców wyzwaniem, to z drugiej może też być szansą na zwiększenie udziałów w rynku. Te firmy, które będą potrafiły umiejętnie ograniczyć zbędne koszty, mają szansę przewartościować swoją pozycję.

Jednym z największych stałych kosztów dla mikroprzedsiębiorców w Polsce są obowiązkowe ubezpieczenia społeczne, zarówno zatrudnionych w firmie pracowników, jak i własne. Minimalny miesięczny koszt razem ze składką zdrowotną wynosi dziś 981 złotych, czyli prawie 30 proc. średniego wynagrodzenia brutto. Są to koszty stałe, które w równym stopniu dotyczą wszystkich przedsiębiorców – nie ma na nie rady. Gdzie zatem szukać ulgi finansowej? Przyjrzyjmy się jak, prowadząc własną działalność gospodarczą lub działając jako mała firma, można znaleźć oszczędności. Innymi słowy zwróćmy uwagę na te koszty, o których decydujemy sami.

Optymalnie planuj każde nowe stanowisko

Nie sposób rozwijać firmy bez pracowników. Jednak każda nowa osoba niesie ze sobą dla małej firmy zarówno korzyści, jak i potencjalne ryzyko. Po pierwsze, jak już wspomnieliśmy, ustawowe koszty zatrudnienia ponoszone przez pracodawcę, są sztywne. Przyjęcie każdego nowego pracownika musi więc zostać dobrze skalkulowane w ramach biznes planu tak, aby korzyści wynikające z pracy nowej osoby na przestrzeni określonego okresu, przewyższyły związane z jej zatrudnieniem koszty. Należy też pamiętać, że zanim nowy pracownik będzie w stanie wykonywać swoje obowiązki samodzielnie i w pełni produktywnie, minie trochę czasu. To, czy inwestycja w zatrudnienie go jest opłacalna, okazuje się często dopiero po wielu miesiącach.

Jak więc rozsądnie planować zatrudnienie? Jeśli chcesz prowadzić elastyczny biznes, tam gdzie nie jest potrzebne zaangażowanie wykwalifikowanego specjalisty, warto szukać stażystów – z tymi jednak zastrzeżeniami, że musisz poświęcić odpowiednią ilość czasu na ich staranny wybór spośród licznego zazwyczaj grona kandydatów, oraz zdawać sobie sprawę z tego, że wprowadzenie w zakres obowiązków potrwa i potrzebny jest dokładny instruktaż ze strony szefa lub osoby wprowadzającej, a to zabiera czas. Stażyści mają jednak tę przewagę nad bardziej doświadczonymi pracownikami, że z założenia traktują pracę tymczasowo. – Dla młodych osób praca na podstawie krótkoterminowej umowy, w ramach stażu lub pracy wakacyjnej, nie jest problemem. Cenią sobie przede wszystkim możliwość zdobywania doświadczenia – mówi Izabela Kielczyk, coach biznesowy. – Obserwuję, że młodzi ludzie są skoncentrowani na dobrym wykorzystaniu czasu stażu. Chcą dokładnie poznać zakres obowiązków, bo przysłowiowe „parzenie kawy i kserowanie” ich nie interesuje. Nastawieni są na zdobywanie konkretnych umiejętności zawodowych. Brak doświadczenia rekompensują entuzjazmem, co czyni z nich bardzo wysoce zmotywowanych pracowników – dodaje.

Spróbuj cloud sourcingu

Jeśli jesteś przedsiębiorcą i nie słyszałeś o cloud computingu, to znaczy, że tracisz pieniądze i nie wykorzystujesz wszystkich szans, jakie dają nowoczesne technologie. „Could computing” to nowy trend w informatyce, który zakłada, że coraz mniej danych i programów znajduje się bezpośrednio na naszych urządzeniach (komputerach, telefonach, tabletach, serwerach), a coraz więcej w „chmurze”, czyli na wirtualnych serwerach Google, Amazona, Microsoftu, Apple czy Adobe. Co to oznacza? – Tworząc infrastrukturę firmy nie trzeba koniecznie inwestować w zaawansowane urządzenia przechowujące dane (typu serwer), czy w firmową sieć komputerową. Pracownicy mogą zapisywać dane i wymieniać się nimi wykorzystując dostępne przez dowolne urządzenie serwisy, jak choćby popularny Dropbox, dostępny od niedawna Google Drive, czy najbardziej nastawiony na potrzeby firm box.com – wyjaśnia Bartłomiej Owczarek z firmy doradczej Goldenberry. – Serwisy takie są niewątpliwie bardzo wygodne w czasach, kiedy nasza efektywność i skuteczność w dużej mierze opiera się na mobilności i szybkim dostępie do danych, ważne jest jednak również, aby określić zasady korzystania z nich w kontekście bezpieczeństwa i kontroli dostępu do dokumentów – podkreśla Bartłomiej Owczarek.

A cloud sourcing? To mniej więcej to samo w odniesieniu do procesów wykonywanych w firmie. Rodzaj outsourcingu (często nazywany outsourcingiem trzeciej generacji), jednak może być jeszcze tańszy i łatwiejszy w zastosowaniu. W modelu cloud sourcingu nie eksportujemy całych procesów do zewnętrznej firmy, a jedynie zlecamy konkretne zadania aplikacjom w „chmurze”, które możemy powiązać z architekturą organizacji. Zamiast zatrudniać księgową, wiele mikrofirm decyduje się prowadzić uproszczoną księgowość samodzielnie, przy wsparciu zdalnej platformy internetowej. Aplikacje takie są na bieżąco aktualizowane przez specjalistów dostępnych online. – W ten sposób nawet kilkuosobowej firmie można zapewnić profesjonalne i co ważne bezpłatne (lub bardzo tanie) narzędzia nie tylko do księgowości, ale choćby do zarządzania relacjami z klientami, czyli tzw. CRM, e-learning czy system wspierający proces rekrutacji – wymienia Bartłomiej Owczarek z Goldenberry.

Jak podkreśla Monika Szlosek, dyrektor Departamentu Bankowości Detalicznej w Deutsche Bank PBC, również instytucje finansowe widzą ten trend i starają się wychodzić naprzeciw oczekiwaniom przedsiębiorców ery „cloud”. – Dzięki udostępnianiu coraz bardziej zaawansowanych platform bankowości elektronicznej, rolę specjalisty od finansów firmy może teraz efektywnie przejąć sam właściciel, wspierany przez odpowiednie narzędzia, także te dostarczane przez bank – zaznacza Monika Szlosek. Jako przykład przytacza listę dodatkowych funkcjonalności, które Deutsche Bank PBC udostępnia właścicielom nowego rachunku dla osób fizycznych prowadzących działalność gospodarczą dbNET Biznes: sześć miesięcy darmowego korzystania z serwisu faktura.deutschebank.pl, dostęp do darmowej na początku, a później tańszej niż standardowo usługi Paczkomatów, specjalną ofertę na założenie sklepu internetowego na portalu Facebook czy też rabaty na połączenia lotnicze.

– Bankowość elektroniczna to dziś najważniejszy element oferty dla mikroprzedsiębiorców – podkreśla Monika Szlosek. Według badania Deutsche Bank PBC przeprowadzonego wśród właścicieli mikro i małych firm aż 9 na 10 respondentów (91 proc.) wskazało bankowość elektroniczną jako priorytet przy wyborze konkretnej oferty.

Zlecaj zadania online

Niektórzy odnoszą cloud sourcing także do zlecania konkretnych zadań specjalistom, którzy albo zapewniają wsparcie, gdy korzystamy z ich aplikacji, albo wykonują określone zadania specjalnie dla nas. Nie są jednak pracownikami w pełnym tego słowa znaczeniu, gdyż zlecamy im tylko określone zadania zdalnie i nie wiąże ich z firmą żaden stosunek pracy. Dzięki temu możemy zatrudnić na godzinę czy dwie najlepszych fachowców, na których nie stać byłoby naszej firmy w pełnym wymiarze. Jak ich znaleźć? Za pomocą dedykowanych serwisów internetowych, takich jak oDesk.com, freelancer.com czy polskie favore.pl. Zawierają rekomendacje firm, które korzystały już z usług danego specjalistu. Pozwalają też dotrzeć do pracowników niezależnie od barier geograficznych. Warszawska firma, zatrudniając programistę z innego województwa, może znacznie obniżyć koszty np. utrzymania własnego serwisu internetowego.

Dziel się kosztami z innymi mikroprzedsiębiorstwami

Pewnych kosztów stałych nie sposób uniknąć, ale można je zmniejszyć współpracując w grupie. Wynajęcie większej powierzchni biurowej wspólnie z innymi firmami jest dużo tańsze niż suma kosztów niewielkich biur. – Efekt skali jest jednym z głównych argumentów przy negocjacji warunków najmu – potwierdza Marcin Wasilewski z firmy Nuvalu, która zajmuje się pośrednictwem nieruchomości komercyjnych. – Właściciele są skłonni dać kluczowym najemcom więcej zachęt finansowych. Korzystają z tego firmy typu instant office i co-working: wynajmują dużą powierzchnię w budynku i następnie oferują najem nawet jednego stanowiska pracy na dni lub godziny. Z pewnością jest to bardzo dobre rozwiązanie dla przedsiębiorców, którzy nie potrzebują utrzymywać biur na stałe – mówi Wasilewski. W Warszawie, Wrocławiu, Krakowie, Poznaniu i innych dużych polskich miastach jest już wiele centrów tzw. co-workingu, gdzie w jednej przestrzeni działają obok siebie różne małe przedsiębiorstwa i freelancerzy. Podobny efekt można osiągnąć negocjując ceny dostaw przeróżnych materiałów, towarów czy usług, np. tak podstawowych jak sprzątanie.

Korzystaj z darmowego oprogramowania

Coraz więcej aplikacji dostępnych jest za darmo. Google udostępnia pakiet biurowy, właśnie w „chmurze”. Z jego podstawowej wersji można korzystać bez żadnych opłat. Jeśli nie ufasz cudzym serwerom, możesz korzystać z Open Office, biurowego pakietu dostępnego na otwartej licencji, co gwarantuje brak opłat, a jednocześnie spełnia podstawowe wymogi bezpieczeństwa. Oszczędzić na oprogramowaniu można korzystając też ze społecznościowego systemu operacyjnego. Popularną wersję Linuksa – Ubuntu – instaluje się i obsługuje już tak łatwo jak komercyjne produkty, a dostępne aplikacje są w większości kompatybilne z innymi platformami.

Darmowe oprogramowanie to nie tylko podstawowe pakiety biurowe, ale też bardziej zaawansowane programy, kluczowe dla działania przedsiębiorstwa, jak np. CRM (Customer Relationship Management). Rozwiązania takie jak FreeCRM czy Zoho CRM są utrzymywane przez profesjonalne zespoły, które nieustannie rozwijają oprogramowanie i oferują wsparcie. Producenci tych systemów działają w tzw. modelu Freemium. Udostępniają darmowe oprogramowanie mikrofirmom, a zarabiają na sprzedaży wersji potrzebnych większym podmiotom (obsługujących więcej stanowisk).

Negocjuj ceny

Targowanie się nie jest naturalne w polskiej kulturze tak, jak choćby w kulturze arabskiej. Jednak to, że podczas codziennych zakupów nie negocjujemy cen, nie znaczy, że nie możemy tego robić w biznesie. Spowolnienie gospodarcze to czas, w którym każdy musi sobie radzić z mniejszym popytem. Także firmy, dostarczające ci swoje usługi.

Szukaj bardziej atrakcyjnych dostawców mediów i usług finansowych. Internet, telefony, prąd, ubezpieczenie, wreszcie usługi bankowe to produkty, których ofertę łatwo ze sobą zestawić. Dlatego co jakiś czas warto poświęcić chwilę na analizę konkurencyjnych ofert. Szczególnie w Polsce rynki te wciąż się rozwijają, pojawiają się nowi gracze z coraz bardziej konkurencyjnymi ofertami. Oferty kont firmowych można sprawdzić na przykład korzystając z popularnych porównywarek internetowych, jak np. Comperia.pl.

Spróbuj content marketingu

Obecnie to potencjalni klienci sami aktywnie wyszukują informacji na temat usług. Coraz częściej wybieramy fryzjera nie dlatego, że ktoś dał nam ulotkę zachwalającą dany salon, a nawet nie dlatego, że ktoś nam go polecił, ale dlatego, że trafiliśmy na jego profil w Internecie, gdzie opublikował swoje portfolio. Prowadząc biznes masz ogromną wiedzę na temat branży, w której działasz. Tej wiedzy szukają potencjalni klienci i kontrahenci. Publikując porady, swoje przemyślenia, zdjęcia, linkując do nowinek na rynku na firmowym blogu czy profilu na Facebooku zyskujesz bardzo skuteczną reklamę. Treść bez dodatkowych kosztów trafi bezpośrednio do najbardziej zainteresowanych.

Media społecznościowe można też bezpośrednio połączyć ze sprzedażą. Wbrew pozorom nie wymaga to dużych inwestycji. Można skorzystać z gotowej platformy. Usługę sklepu na Facebooku oferuje polski serwis InFlavo. Można ją wypróbować za darmo. Dopiero, gdy rozwiązanie się sprawdzi, można przejść na płatne konto. To jedna z usług na którą zniżkę zaproponował Deutsche Bank w ramach pakietu do swojego konta dbNET Biznes.

Staraj się otrzymywać jak najwięcej w barterze

W czasach słabszej koniunktury większość firm często otrzymuje mniej zamówień niż byłaby w stanie obsłużyć. Z drugiej strony z powodu zmniejszonych przychodów, muszą one rezygnować z części potrzebnych im usług. Wymiana barterowa rozwiązuje ten problem, a możliwości w tym zakresie zwiększa Internet. W USA działają już serwisy u-exchange.com czy tradebank.com, które ułatwiają odnalezienie partnera, z którym rozliczymy się bez pośrednictwa gotówki. Są też pierwsze polskie projekty, jak np. barteronline.pl.

– Pomysły na ograniczenie kosztów w czasach spowolnienia są nie mniej ważne, niż pomysły na rozwój biznesu – mówi Monika Szlosek, dyrektor Departamentu Bankowości Detalicznej w Deutsche Bank PBC. Kto opanuje tę sztukę i okaże się bardziej kreatywny od konkurencji, zajmie dużo lepszą pozycję startową, gdy gospodarka znów zacznie się rozpędzać.

Bartek CiszewskiProwadzenie biznesu nie musi dużo kosztować
read more

Wrócił optymizm wśród firm, wskaźnik BIG wzrósł o prawie 6 punktów!

usmiechy 

W ciągu ostatnich czterech miesięcy poziom bezpieczeństwa prowadzenia działalności gospodarczej wyrażony wskaźnikiem BIG wzrósł o 5,76 pkt. i wynosi obecnie 11,12 pkt. Tym samym indeks odrobił straty sezonowe z pierwszych miesięcy tego roku. Tylko w jednym z sześciu badanych sektorów nastąpiło nieznaczne pogorszenie nastrojów. Polskie firmy coraz lepiej oceniają zdolność kontrahentów do regulowania bieżących zobowiązań. Respondenci badania pozytywnie wypowiedzieli się na temat wpływu mistrzostw Euro 2012 na prowadzoną działalność, aczkolwiek spodziewają się że organizacja tego wydarzenia może spowodować wzrost zatorów płatniczych – wynika z najnowszej 18. Edycji raportu BIG przygotowanego przez BIG InfoMonitor S.A.

Najnowsza edycja raportu BIG przynosi optymistyczne informacje. Ostatnie trzy miesiące stały pod znakiem poprawy nastrojów wśród polskich firm. Tym samym spadek wskaźnika BIG w pierwszych dwóch miesiącach tego roku okazał się sezonowym wahnięciem, obserwowanym już od kilku lat na początku roku. Główny wskaźnik poziomu bezpieczeństwa prowadzenia działalności gospodarczej wzrósł o 5,76 pkt. i wynosi obecnie 11,12 pkt. Wskaźniki cząstkowe w poszczególnych sektorach również wzrosły. Tylko przedstawiciele sektora dostawców usług masowych ocenili sytuację nieznacznie gorzej niż trzy miesiące temu. Pozostałych pięć badanych grup wypowiedziało się optymistycznie. Potwierdza to zawarte w poprzednim badaniu przewidywanie dotyczące rozwoju sytuacji w całym roku. Ankietowani w lutym wyraźnie wskazali pozytywne oczekiwania.

image

„Mimo wszechobecnych informacji o kiepskich nastrojach na rynkach finansowych i spodziewanych kolejnych falach kryzysu, nastroje polskich przedsiębiorców wyraźnie się poprawiły w porównaniu do pierwszych miesięcy tego roku. Mieliśmy pewne obawy, czy spadek wskaźników odnotowany w lutym okaże się corocznym sezonowym wahnięciem, czy początkiem negatywnego trendu. Tym bardziej, że był to najniższy poziom wskaźnika BIG od 2,5 roku. Na szczęście wyniki pokazują, że sytuacja wraca do normy i realne wydają się pozytywne przewidywania dotyczące rozwoju sytuacji w całym roku 2012.” – mówi  Mariusz Hildebrand, Prezes Zarządu BIG InfoMonitor S.A.

To nie koniec pozytywnych informacji zawartych w 18.edycji Raportu BIG. Aż 55% polskich firm uważa, że zjawisko nieterminowego regulowania należności wśród firm z ich branży występuje często. W ciągu trzech miesięcy grupa negatywnie oceniających sytuację zmniejszyła się o 3 pkt. proc. Tym samym po blisko 10 miesiącach spadków, w tej kategorii odnotowano poprawę opinii. W ciągu ostatnich trzech miesięcy wzrosła liczba firm pozytywnie ocieniających zdolność kontrahentów do regulowania bieżących zobowiązań we wszystkich ankietowanych grupach. Wynik ten jest wyższy w stosunku do lutego br. o 7 pkt. proc. Obecnie 68% respondentów uważa, że kontrahenci mają wysoką zdolność do regulowania bieżących zobowiązań.

Niestety są również złe informacje. Zatory płatnicze utrudniają działalność coraz większej liczbie firm. W maju 86% wszystkich respondentów uznało, że nieterminowe regulowanie płatności stanowi poważną przeszkodę w funkcjonowaniu. Jest to o 7 pkt. proc. gorszy wynik niż w lutym tego roku.

Autorzy raportu sporo miejsca poświecili opiniom firm na temat organizacji mistrzostw Euro 2012. Respondenci w zdecydowanej większości (81%), niezależnie od sektora, widzą uzasadnienie dla przeprowadzania tego tupu imprez w Polsce. Z drugiej jednak strony podkreślają, że to wydarzenie niekoniecznie musi mieć duży wpływ na prowadzoną przez nich działalność i wielkość zamówień. Największe oczekiwania związane ze wzrostem zamówień mają przedstawiciele branży turystycznej (26%). Z kolei największymi pesymistami, którzy oceniają że w trakcie mistrzostw Euro 2012 poziom zamówień spadnie, są przedstawiciele branż budowlanej (21%) i e-commerce (20%).

Istotną kwestią z punktu widzenia ankietowanych będzie wpływ imprezy na wielkość zatorów płatniczych. Co zaskakujące zdaniem większości respondentów (64%) ekspresowe tempo realizacji inwestycji, tak aby zostały ukończone na mistrzostwa Euro 2012 nie wpływa na zatory płatnicze w przedsiębiorstwach Tylko 6% badanych oceniło, że takie podejście do realizacji projektów przynosi więcej strat niż korzyści. Niestety sama organizacja mistrzostw zdaniem polskich firm wpłynie na wzrost zatorów płatniczych, uważa tak aż 49% badanych, a zaledwie 1% stwierdza że zatory zmniejszą się.

„Przewidywania przedsiębiorców wskazujące na organizację Euro 2012 jako czynnik zwiększający zatory płatnicze jest dość niepokojące. Tym bardziej konieczne jest poświęcenie większej uwagi ocenie wiarygodności partnerów biznesowych przed rozpoczęciem współpracy, aby takich problemów unikać. Z drugiej strony ważne jest też budowanie własnej wiarygodności, aby wyróżnić się na tle tych niesolidnych płatników.” – podkreśla Marcin Ledworowski, Wiceprezes Zarządu BIG InfoMonitor S.A.

Jedną z branży, która na organizacji mistrzostw powinna najbardziej skorzystać jest turystyka. Ankietowani z tej grupy firm są zdania (66%), że w trakcie trwania Euro 2012 zwiększy się liczba tradycyjnych turystów odwiedzających Polskę, tylko 11% jest przeciwnego zdania. Sektor prezentuje więc optymistyczne podejście, wbrew często podnoszonym obawą, że tradycyjni turyści uciekają od tego typu hucznych imprez.

Ponad połowa (57%) badanych firm z sektora turystycznego jest zdania, że w kolejnych latach zwiększy się grupa turystów odwiedzających Polskę, dzięki organizacji mistrzostw Euro 2012. Z punktu widzenia promocji kraju i zachęcenia większej liczby do przyjazdu, ta impreza zdaniem firm turystycznych okaże się sukcesem.

AttributionNo Derivative Works Some rights reserved by seanbjack

Bartek CiszewskiWrócił optymizm wśród firm, wskaźnik BIG wzrósł o prawie 6 punktów!
read more