Kwiecień 2012

World Peace bije: Jak gasić kryzys PR Twitterem oraz kto to pisze

To jedna z najbardziej niewiarygodnych historii w sporcie. Gracz o nazwisku “World Peace” niebywale brutalnym zagraniem o mało nie zgładził rywala. Jeśli nie śledzicie NBA, a większość z was pewnie tego nie robi, wyjaśniam w skrócie.

Ron Artest to zdolny koszykarz, niestety świr. Wychowany na brutalnych blokowiskach nowojorskiego Queens ma problemy z opanowaniem agresji, co jest problematyczne, bo to kawał chłopa (2,01 wzrostu, 120 kg wagi).

Wybryków miał bez liku, ale najbardziej zasłynął bijatyką z kibicami przeciwnej drużyny, którzy rzucili w niego plastikowym kubkiem. To jedna z najsłynniejszych rozrób koszykówki. Kosztowała właściciela drużyny Indiana Pacers utratę połowy obiecującego składu na cały sezon:

Ron Artest leje kibiców

Artest pracował nad sobą. Z psychologami, psychiatrami, starał się zwalczyć swoje demony. Pracował też nad ugładzeniem wizerunku boiskowego psychopaty. Dużą część gaży za występy w NBA poświęcał na cele charytatywne. Ba, nawet w zeszłym roku zmienił imię na… Metta World Peace. Pierwszy człon to buddyjskie określenie na łagodność i umiłowanie świata.

Niestety, natura jest nieokiełznana. Oto, co przytrafiło się Światowemu Pokojowi kilka dni temu:

Metta World Peace masakruje Hardena

Po udanym wsadzie do kosza z premedytacją o mało nie zabił nic nie spodziewającego się Jamesa Hardena, jednego z najlepszych młodych zawodników ligi. Harden zwłóczył się z boiska ze wstrząsem mózgu, a Metta z boiska wyrzucili sędziowie.

Kryzys PR dla koszykarza, kryzys PR dla drużyny Lakersów, która rozpoczęła walkę o jak najniższą karę dla swojego zawodnika (już w sobotę zaczynają się Play-offy).

I tu w naszej historii pojawia się Twitter, gdzie na swoim koncie Ron przeprowadza sprawną akcję. Najpierw wspomina własne przygody, gdy też dostał łokciem od olbrzyma z Hiszpanii Marca Gasola (tamto uderzenie było raczej przypadkowe). W ten sposób: pokazuje, że sam był ofiarą podobnego zdarzenia oraz sugeruje, że oba były nieumyślne.

MPW1423 (1)

W drugim wpisie opowiada o tym, jak obejrzał powtórkę i jak bardzo był zaskoczony tym, że uderzył łokciem przeciwnika podczas “świętowania wsadu do kosza”. Oczywiście tu najważniejsza jest skrucha i jeszcze raz podkreślenie, że nie była to bandycka zagrywka, lecz “celebration of the dunk” – linia obrony, którą zawodnik wymyślił sam jeszcze na boisku:

MWPTweet242312

Ha, ha, ha.

Jeśli uważnie przeczytacie te wpisy, zwrócicie uwagę, że są napisane językiem ziomala-troglodyty, błąd jest nawet w nazwisku Hardena. Pięknie poprawne jest tylko okrągłe wyrażenie “my celebration of the dunk”. Pytanie, czy Artest sam pisał te tweety pod okiem PR Managera Los Angeles Lakers (organizacji, która na same płace dla graczy wydaje około 100 mln rocznie), czy też szefowie odebrali niezrównoważonemu pracownikowi “kluczyki do Twittera” i wzięli sprawy w swoje ręce profesjonalnie kalecząc angielski, co nie jest takie trudne (sam mógłbym to robić po zrobieniu paru projektów z Pakistańczykami z Freelancer.com). Jak sądzicie?

Niestety to, kto komu prowadzi profile społecznościowe pozostaje w świecie zawodowego sportu tajemnicą poliszynela. Nie znalazłem żadnej analizy. Pozostają nam tylko domysły.

A jak na tym wyszli Lakersi i World Peace? Nieźle, liga ogłosiła, że ich gracz zostanie zawieszony na siedem spotkań. Co dla recydywisty wydaje się bardzo łagodną karą. Zwłaszcza, że James Harden jak na razie nie został dopuszczony do następnego meczu przez działaczy NBA (mają bardzo restrykcyjne przepisy dotyczące wstrząsów mózgu). Musi się kurować, chociażby tego nie chciał.

Bartek CiszewskiWorld Peace bije: Jak gasić kryzys PR Twitterem oraz kto to pisze
read more

Zalety i wady społeczności jako źródła informacji [infografika]

Coraz rzadziej potrzebujemy zaglądać na portale informacyjne, witryny gazet, radia czy telewizji, by dowiedzieć się o najważniejszych wydarzeniach. Przychodzą do nas same przekazywane przez znajomych. W pewnym sensie zaczynamy funkcjonować tak, jak kiedyś nasi przodkowie, jeszcze przed czasami masowych mediów.

Ma to swoje zalety, ma też i wady. Z jednej strony informacje rozchodzą się wyjątkowo szybko, antyrządowe treści mają taką samą szansę zaistnieć, co przesłanie głównego nurtu napędzane przez często koncesjonowane media. Z drugiej niezliczona liczba źródeł, plotki, przekłamania, dowcipy internautów sprawiają, że nigdy nie było tak trudno zrozumieć rzeczywistości jak teraz. Kiedyś wystarczyło rozpracować styl i propagandę głównych mediów, teraz trzeba radzić sobie z milionami nadawców.

Wreszcie media społecznościowe nie są kontrolowane przez społeczność, tylko przez tajemnicze algorytmy pisane przez ogromne korporacje, jak Google czy Facebook. A to, jak już pisaliśmy, prowadzi do swego rodzaju cenzury, sytuacji w której czytamy tylko o tym, co potwierdza nasze poglądy, co jest dla nas wygodne. Kto wie, może warto od czasu do czasu wesprzeć upadające gazety i kupić egzemplarz, np. w piątek z programem TV albo w poniedziałek z opisem weekendowych sportowych wydarzeń.

Aaa, zapomnielibyśmy o najważniejszym. Świat social media pozwala też na to, by opiniotwórczą rolę mediów przejęły organizacje i firmy, które mają czas, pieniądze i interes w tym, by tworzyć treści wysokiej jakości. Chociażby takie, jak świetna infografika na powyższy temat, którą wydał serwis edukacyjny schools.com. Dobre treści rozchodzą się w okamgnieniu właśnie dzięki mediom społecznościowym.

Zastanów się, czy przypadkiem nie masz czegoś ciekawego do powiedzenia. To jest ten moment.

socialmedianews

Bartek CiszewskiZalety i wady społeczności jako źródła informacji [infografika]
read more

“A Dramatic Surprise on a Quiet Street”– najnowszy wirusowy hit. Podoba się?

W rankingu wszechczasów najbardziej wirusowych reklam Mashable (tych najczęściej udostępnianych użytkownikom przez innych) na drugą pozycję wskoczyła właśnie niesamowita reklama TNT nakręcona w małym belgijskim miasteczku, gdzie nic się nie dzieje, do czasu aż ktoś nieopatrznie naciśnie guzik z funkcją “więcej darmatu”. I proszę:

Dramatyczna niespodzianka na spokojnej ulicy

Świetne połączenie naturalnego planu i inscenizacji 🙂

Bartek Ciszewski“A Dramatic Surprise on a Quiet Street”– najnowszy wirusowy hit. Podoba się?
read more

Deutsche Bank Research: Polacy ufają bankowości elektronicznej

bank online bezpieczenstwo

W porównaniu z przeciętnym Europejczykiem Polak ma zdecydowanie wyższe zaufanie do bankowości elektronicznej – piszą w najnowszym raporcie analitycy Deutsche Bank Research. Lęk przed nadużyciami jest u nas znacznie mniejszy niż wśród klientów banków we Francji czy w Niemczech.

Dzięki coraz bardziej powszechnemu dostępowi do Internetu szerokopasmowego i rosnącej popularności nowoczesnych urządzeń mobilnych – smartfonów i tabletów, na całym kontynencie w szybkim tempie zwiększa się również liczba osób korzystających z bankowości elektronicznej. Jak zauważają jednak eksperci Deutsche Bank Research, rozwojowi nowych technologii towarzyszą ciągle duże obawy o bezpieczeństwo użytkowników. Co ciekawe, w porównaniu z innymi krajami, Polacy deklarują stosunkowo wysoki poziom zaufania do bankowości online.

Nowoczesne i skuteczne oprogramowanie antywirusowe oraz wysokie standardy nadzoru funkcjonowania systemów IT są już normą w większości krajów europejskich. Świadomość potrzeby dbania o bezpieczeństwo bankowości elektronicznej jest szczególnie wysoka w Skandynawii. Na drugim biegunie znajdują się niektóre kraje Europy Południowej i Wschodniej, gdzie bardzo mało uwagi przywiązuje się do kwestii zabezpieczeń w sieci.

Według danych Eurostat przytoczonych w najnowszym raporcie Deutsche Bank Research, jeden na pięciu Niemców uważa, że bankowość elektroniczna niesie za sobą ryzyko nadużyć, dlatego powstrzymują się od przeprowadzania transakcji finansowych w sieci. Jeszcze większe obawy w tej materii wyrażają Hiszpanie i Włosi. W obu tych krajach ponad 20 proc. mieszkańców nie korzysta z bankowości online ze względu na to, że widzą w niej potencjalne zagrożenie dla swoich pieniędzy.

Z raportu Deustche Bank Research wynika, że taką właśnie postawę deklaruje jedynie 7 proc. Polaków. Jest to jeden z najlepszych wyników w Europie (dokładnie tak samo odpowiadali Słowacy). Jak uważa Emil Witan, Dyrektor Centrum Bankowości Elektronicznej Deutsche Bank PBC, świadczy to o wysokiej świadomości i odpowiednim podejściu do ryzyka. – Moim zdaniem większość klientów doskonale zdaje sobie sprawę, jakie zagrożenia niesie ze sobą Internet jako taki, ale potrafią minimalizować to ryzyko poprzez stosowanie się do podstawowych zasad bezpieczeństwa bankowości online. Jest to o tyle proste , że informacje na ten temat są ogólnodostępne – można je znaleźć chociażby na stronach logowania do bankowości internetowej – dodaje.

Nieco lepiej od Polski wypadają jedynie niektóre kraje nordyckie (Islandia, Finlandia, Norwegia), a także Austria i Litwa. Największe zaufanie do bankowości online w Europie mają Estończycy. Zdaniem Emila Witana fakt, że jesteśmy w czołówce państw, których użytkownicy nie boją się korzystać z bankowości elektronicznej zawdzięczamy przede wszystkim temu, że polskie banki mają bardzo dobre zabezpieczenia, a więc Polacy czują się swobodnie i bezpiecznie korzystając ze zdalnych kanałów dostępu.

Wysoka pozycja krajów skandynawskich wynika głównie z tego, że ich kontakt z bankowością rozpoczął się dużo wcześniej, a więc mieszkańcy mieli też dużo więcej czasu na zapoznawanie się z rozwiązaniami internetowymi i edukację w tym obszarze. Jednak jak podkreśla Emil Witan, pod względem edukacji na temat sieci polscy internauci nie ustępują tym z bardziej rozwiniętych krajów.

e-banking-a-bezpieczenstwo-w_Europie

Zdecydowanymi liderami w obszarze dbałości bezpieczeństwo w sieci i ochrony przed nielegalnymi praktykami są kraje nordyckie i Republiki Bałtyckie. Jak zauważają eksperci Deutsche Bank Research najgorsza sytuacja ma miejsce we Włoszech, Grecji i Bułgarii gdzie bardzo mało uwagi poświęca się ochronie danych w Internecie. Praktycznie każda aktywność internetowa może nieść tam za sobą potencjalne ryzyko – piszą.

– Świadomość i edukacja w każdym obszarze ma istotny wpływ zarówno na skłonność do korzystania z różnych nowinek, jak i na przełamywanie strachu przed nieznanymi rozwiązaniami – zauważa Emil Witan z Deutsche Bank PBC. W kontekście bankowości elektronicznej pamiętać należy, że na bezpieczeństwo korzystania z niej składają się dwa czynniki: zabezpieczenia po stronie banków oraz – o czym często zapominamy – zabezpieczenia po stronie użytkowników. – Sprawdzajmy więc w wiarygodnych źródłach (m.in. na stronach banków) jak zabezpieczyć siebie oraz nasz komputer, smartfon czy tablet przed zagrożeniami z sieci i korzystajmy z dobrodziejstwa cyberświata bankowości – komentuje Emil Witan z Deutsche Bank PBC.

fot. AttributionNoncommercialNo Derivative Works Some rights reserved by BankSimple

Bartek CiszewskiDeutsche Bank Research: Polacy ufają bankowości elektronicznej
read more