Luty 2012

Facebook Parenting, czyli wychowanie w dobie social media, wersja dla zaawansowanych

image

Pisaliśmy już wcześniej o tym, jak uświadamiać dzieci o niebezpieczeństwach, które wiążą się ze śmiganiem po internecie. Dziś chcemy dorzucić jeszcze jedną historię ku przestrodze, ciut bardziej przewrotną.

Kilka tygodni temu na YouTubie pojawiło się poniższe wideo (w tym momencie obejrzano go ponad 30 milionów razy, także robi naprawdę zawrotną karierę), w którym ojciec nastolatki wylewającej rodzinne żale na swoim facebookowym profilu odpowiada na nie w dość ekscentryczny sposób. Wideo trwa ponad 8 minut, jest oczywiście w całości po angielsku (zaraz postaramy się je odrobinę streścić dla językowo średniozaawansowanych), ale jego puenta jest zrozumiała dla każdego. Zdenerwowany tatuś wyładowuje pełny magazynek nabojów na laptopie córusi (przy okazji informując latorośl, że wisi mu za dolara każdą kulę).

Facebookowe rodzicielstwo?

A o co poszło? Córka szybkostrzelnego bohatera filmu opublikowała na Facebooku wpis, w którym między innymi skarży się na ilość domowych obowiązków, jakie przypadają jej w udziale (proponując rodzicom, że jeśli następnym razem będą mieli ochotę na kawę, mają ruszyć swoje leniwe tyłki i sami ją sobie przygotować), informuje, że od tego jest pani sprzątająca, którą zatrudniają (widać brak szacunku do tej pracy nie jest jedynie domeną polskich dziennikarzy), żąda zapłaty za swój wysiłek oraz straszy, że na nie ma zamiaru opiekować się swoimi rodzicami na starość.

Post miał być zablokowany do wglądu jedynie dla znajomych córki i nie miał prawa dostać się w ręce rodziców lub innych dorosłych. Jak widać – nie udało się (przy okazji przyda się zwrócić uwagę, że ewidentnie nie wystarczy odpowiednio wyregulować ustawienia prywatności na Facebooku, żeby takie historie nie wyszły na jaw). Ojciec nie mówi, w jaki sposób udało mu się znaleźć feralny wpis, za to bardzo dokładnie odnosi się do poszczególnych jego części. Skupia się przede wszystkim na niewdzięczności okazanej przez córkę i jej totalnym lenistwie. Wyśmiewa bezwzględnie pomysł płacenia za prace domowe, informuje o narzuconym na najbliższe lata szlabanie, wylicza koszty utrzymania dziecka (przede wszystkim dość szczegółowo wylicza koszt serwisu jej komputera), po czym wyciąga pistolet i ładuje jakieś osiem kul do leżącego na ziemi laptopa.

Ot, domowa awantura. Co stawia ją w nowym świetle to przede wszystkim forum, na jakim się rozgrywa: dwie z najbardziej popularnych platform społecznościowych na świecie, prosto na naszych oczach. Córka zaczęła na Facebooku, tatuś odpowiedział w pełną mocą na YouTubie (przy okazji wrzucając poniższy film na profil córki tak, żeby zobaczyli go wszyscy jej znajomi, a może także ich rodzice, których namawia do zastanowienia się nad swoimi pociechami i ich poczynaniami w sieci). Oko za oko, ząb za ząb.

Kilka dni temu pojawiło się nowe wideo ostrego tatki, tym razem w odpowiedzi na rodzicielskie porady dr Phila, prowadzącego parapsychologiczny program telewizyjny, który twierdzi, że nie należy publicznie upokarzać swoich dzieci. Film nie jest już tak ekscytujący, jak poprzedni, natomiast wzbudził wiele pytań – między innymi czy nie jest to przypadkiem początek kampanii promocyjnej zupełnie nowego show dla rodziców. W końcu seria filmików Tommy’ego nazywa się ‘Facebook parenting’, czyli facebookowe rodzicielstwo.

Tatko vs dr Phil

Przy okazji powstał już też blog tatki pod tytułem 8 minut sławy. Jeśli jesteście zainteresowani innymi jego poglądami na nowoczesne wychowanie w sieci, zajrzyjcie na własną odpowiedzialność.

Cała historia nas bardzo poruszyła: z jednej strony nie mogłam się nie uśmiać z pomysłowości tatusia (i jednocześnie przyznać, że jego zdenerwowanie na niewdzięczną pociechę, choć nie sposób ekspresji, jest częściowo uzasadnione), z drugiej jednak uważam, że przekroczył granicę. Strzelanie do laptopa mnie nie ruszyło, ale publiczne upokarzanie dziecka jest moim zdaniem nie do przyjęcia. Nie takiej reakcji spodziewałabym się po dojrzałym rodzicielu próbującym wychować swoje dziecko na porządnego człowieka. Wiele komentarzy, jakie widziałam, namawia do odebrania ojcu praw rodzicielskich i apeluje do pomocy społecznej, by ratowali córkę z rąk ‘potwora’ – ale to znowu też wydaje mi się przesadą.

A jakie wy macie zdanie? Ewidentnie problemy wychowawcze robią się coraz bardziej zawiłe, a metody coraz bardziej odjechane.

Ola KluzekFacebook Parenting, czyli wychowanie w dobie social media, wersja dla zaawansowanych
read more

Jak stworzyć armię adwokatów marki [infografika]

Świetna infografika autorstwa Marka Smiciklasa. Pozwala lepiej zrozumieć proces budowania wartościowych, długotrwałych relacji z użytkownikami mediów społecznościowych na podstawie content marketingu, w przeciwieństwie do nastawionego na efekty ilościowe “łowienia fanów” na FB.

Wyjaśniamy poszczególne kroki:

Słuchaj, by dowiedzieć się, jakiego rodzaju treści interesują twoich klientów i potencjalnych klientów. Media społecznościowe to świetne narzędzie do zbierania informacji.

Publikuj i uczestnicz, twórz jak najlepszą treść na tematy, w których jesteś ekspertem, dotyczące twojego produktu, twojej firmy, rynku. Zadawaj pytania, nie zostawiaj komentarzy bez odpowiedzi

Zidentyfikuj, najaktywniejszych uczestników twojej sieci społecznej. To oni mają wpływ na innych. Obserwując ich będziesz w stanie przewidzieć przyszłe trendy masowe

Aktywuj, musisz wychodzić do swoich użytkowników z inicjatywą, a z każdej zaproponowanej staraj się wycisnąć, ile się da

Nagradzaj najbardziej aktywnych. Doceniaj ich wysiłek. W miarę możliwości postaraj się o coś materialnego – opłaci się.

Uprawomocnij adwokatów marki, daj im narzędzia, które pozwolą im rozprzestrzeniać przekaz za pomocą word-of-mouth marketing (Zuberance albo BzzAgent).

Advocacy-Model-600p

Bartek CiszewskiJak stworzyć armię adwokatów marki [infografika]
read more

Pinterest: serwis, który rośnie jak żaden inny, zarabia i pomaga promować inne strony [infografika]

Pinterest to ładny graficznie serwis, ściana (nieco przypominająca umarketing.pl:) na której można zobaczyć niekończącą się listę fotografii zamieszczonych przez innych użytkowników.

Zdjęcia można: przepinać na inne listy, komentować, lajkować. Jest dostępny na zaproszenia. Początkowo trzeba było je dostać od kogoś, teraz każdy może się o nie starać, jednak rejestracja nie jest natychmiastowa.

To wystarczyło, by po dwóch latach funkcjonowania Pinterest stał się modny. Ma 11,7 mln unikalnych wizyt w miesiącu, podobno jest najszybciej rosnącym serwisem w historii amerykańskiego internetu.

Jeszcze jedna bardzo ważna rzecz. Oprócz komentowania, przepinania i lajkowania, w zdjęcia na Pinterest można kliknąć dwa razy – wtedy trafiamy na zewnętrzną stronę użytkownika. Na fali popularności serwis stał się największym źródłem ruchu dla amerykańskiego e-commerce. Do tego podobno już po cichu zarabia na przekierowaniach.

Oczywiście polscy przedsiębiorcy kopiują pomysł na potęgę. Nie wiadomo jeszcze, czy pomysł chwyci u nas, ani czy będziemy używać oryginału czy klona. Zobaczymy. Zasady korzystania z Pinterest jako narzędzia marketingowego są takie same, jak np. na Facebooku:

  • w zdjęciach poruszaj tematy, na których najlepiej się znasz – o swoim produkcie
  • angażuj użytkowników prowadząc z nimi dialog, organizując konkursy
  • zamieszczaj obrazki z życia firmy
  • naprawdę używaj serwisu – wchodź w interakcje z innymi
  • inspiruj pracowników i pozwól im w godzinach pracy korzystać z Pinterest

pinterest-infographic

Bartek CiszewskiPinterest: serwis, który rośnie jak żaden inny, zarabia i pomaga promować inne strony [infografika]
read more

Nadchodzi timeline dla biznesu?

image

Jak wyczytaliśmy na socialmediatoday.com, Facebook pod koniec miesiąca wprowadzi podobno funkcje osi czasu do stron firmowych. Zmiany mają zostać ogłoszone 29 lutego na konferencji Facebook Marketing Conference.

Czy rzeczywiście się tak stanie nie do końca wiadomo, jak zwykle przedstawiciele serwisu nie ujawniają za dużo. Cytujemy słowa jednego z nich za serwisem businessinsider.com:

… wierzymy, że spójność funkcjonalności i wyglądu stron wpłynie pozytywnie na łatwość używania Facebooka. Mamy nadzieję, że strony firmowe będą bardziej spójne z osią czasu w przyszłości, ale na razie nie mamy nic więcej do powiedzenia w tym temacie.

Jednocześnie jednak Vadim Lavrusik, zajmujący się w Facebooku programem współpracy z mediami, twierdzi że co prawda strony czekają zmiany idące w kierunku osi czasu, ale nie jest to jednoznaczne z pełnym dostępem do jej funkcjonalności. Jego zdaniem profile prywatne i strony firmowe służą innym celom, nie wymagają więc pełnego ujednolicenia.

Tak czy siak – można się zastanowić, jak mogą wyglądać nowe strony firmowe. Znaleźliśmy kilka przykładów w sieci (oczywiście wszystkie są jedynie makietami):

McDonalds

przykład z http://www.simplyzesty.com/

Nike

przykład z http://www.simplyzesty.com/

Mercedes-Benz

przykład z http://www.simplyzesty.com/

Pamiętacie też, że osiowe profile wyglądają też całkiem nieźle w wersji mobilnej (fakt, przyznaję – jestem fanką osi, także jest to zupełnie subiektywna opinia):

image

 

Oczywiście poza nowym wyglądem pojawią się nowe funkcjonalności. Jedną z ciekawszych jest możliwość dokładnego sprecyzowania odbiorców publikowanych postów. Na przykład, jeśli będziecie chcieli na swoim profilu rozdać jakieś smakowite rzeczy swoim fanom (kupony rabatowe, darmowe próbki, interesujące ebooki), będziecie mogli poinformować ich w poście widocznym tylko dla waszych fanów. A jeśli będziecie chcieli wrzucić ogłoszenie o pracy – możecie wybrać status publiczny i będzie ono widoczne dla wszystkich użytkowników Facebooka.

Na pewno czeka nas wielkie sprzątanie naszej strony firmowej, skoro cała oś czasu ma ułatwić użytkownikom Facebooka docieranie do różnych historycznych informacji. Trzeba przy okazji pamiętać o różnicowaniu widoczności poszczególnych postów – będziemy mogli niektóre z nich mocniej wybić na osi, a inne schować pod dywanik.

Pozostaje jeszcze trochę niewiadomych – np. jaka będzie różnica między polubieniem a subskrybowaniem profilu. Ale jedno wydaje się pewne: czas zacząć mocniej interesować się osią czasu i myśleć o tym, jak najlepiej wykorzystać ją do komunikacji z fanami.

Ola KluzekNadchodzi timeline dla biznesu?
read more

db Emerytura – pierwszy bankowy produkt emerytalny z IKZE

Deutsche Bank PBC wprowadza nowe, kompleksowe rozwiązanie pozwalające systematycznie oszczędzać na dodatkową emeryturę. W ramach oferty db Emerytura można skorzystać z trzech rozwiązań inwestycyjno-oszczędnościowych powiązanych z ubezpieczeniowymi funduszami kapitałowymi: podstawowego db Emerytura Start, a także dodatkowych: db Emerytura IKE i db Emerytura IKZE, dostępnych bez żadnych opłat. Oszczędzanie w ramach rozwiązania db Emerytura dostępne jest online, bez konieczności wizyty w oddziale Banku, poprzez platformę: www.dbemerytura.pl oraz za pośrednictwem Teleserwisu Deutsche Bank.

db Emerytura, stworzona we współpracy z Generali Życie Towarzystwem Ubezpieczeń, ma formę indywidualnego ubezpieczenia na życie z ubezpieczeniowymi funduszami kapitałowymi, zarządzanymi przez Biuro Maklerskie Deutsche Bank PBC.

Zawierając umowę db Emerytura Start, Klient decyduje o alokacji składek w jeden z trzech funduszy: db Emerytura Stabilna, db Emerytura Zrównoważona lub db Emerytura Dynamiczna. – Konstruując produkt w ten sposób, umożliwiliśmy naszym Klientom dokonanie wyboru strategii inwestycyjnej zgodnie z ich indywidualnymi preferencjami w zakresie ryzyka – mówi Dariusz Kazalski, Dyrektor Departamentu Centrum Inwestycyjne Deutsche Bank PBC. Równocześnie z umową podstawową db Emerytura Start lub w dowolnym, późniejszym terminie Klient może, bez żadnych kosztów, zdecydować się na umowy dodatkowe, oferujące korzyści podatkowe: db Emerytura IKE i db Emerytura IKZE.

Składkę regularną db Emerytura Start można opłacać z wybraną częstotliwością: co miesiąc, co kwartał, co pół roku i co rok, w minimalnych wysokościach i odpowiednio: 100, 300, 600 lub 1200 zł. Minimalne roczne zaangażowanie w db Emeryturę Start wynosi 1200 zł. Miesięczna opłata administracyjna wynosi 10 zł. W ramach promocji, wszystkie osoby, które od 1 marca do 30 czerwica br. zakupią produkt db Emerytura, po pierwszej rocznicy otrzymają zwrot opłaty administracyjnej za 12 miesięcy, czyli 120 zł. Za tę kwotę zostaną zakupione jednostki uczestnictwa i będą one dopisane do indywidualnego rachunku składek regularnych. Za zarządzanie ubezpieczeniowymi funduszami kapitałowymi w ramach db Emerytura Start pobierane są opłaty roczne w wysokości 2 procent od wartości aktywów oraz 2 procent poprzez umorzenie jednostek. W ramach db Emerytura Start dostępny jest także rachunek składek dodatkowych, na którym mogą być lokowane ponadplanowe, nieregularne wpłaty. Minimalna wysokość wpłaty i wypłaty składki dodatkowej wynosi 1000 zł. Rachunek składek dodatkowych zasilany jest również kwotami, które przekraczają limity wpłat na db Emerytura IKE i db Emerytura IKZE (jeśli wartość tych nadpłat wynosi co najmniej 20 zł). Środki na tym rachunku tworzą wartość dodatkową polisy.

db Emerytura IKE i IKZE – dostępne bez żadnych opłat – umożliwiają inwestycję w jeden z wybranych ubezpieczeniowych funduszy kapitałowych: db Emerytura Stałe, który utrzymuje do 100 proc. aktywów w formie środków pieniężnych na rachunkach bankowych w Deutsche Bank PBC ze stałym, atrakcyjnym oprocentowaniem 6 proc. w skali roku, w okresie 10 lat, lub db Emerytura Zmienne, który utrzymuje do 100 proc. aktywów w formie środków pieniężnych na rachunkach bankowych w Deutsche Bank PBC z oprocentowaniem zmiennym opartym o wskaźnik inflacji powiększony obecnie o 2 punkty procentowe w skali roku. Składki na IKE i IKZE mogą być opłacane nieregularnie, w dowolnym czasie i w dowolnej wysokości (min.100 zł) do limitu określonego w ustawie. Pierwsza składka jest obowiązkowa. – Klauzule dodatkowe, z których mogą korzystać nasi Klienci, z jednej strony chronią oszczędności przed skutkami inflacji, a z drugiej pozwalają na przewidywanie wysokości zysków po określonym czasie. To ważne cechy, szczególnie w perspektywie długoterminowego gromadzenia środków – mówi Dariusz Kazalski.

Pierwsza składka na IKE, a także kolejne powinny wynosić co najmniej 100 zł. Zgodnie z obowiązującą ustawą, maksymalna wpłata na IKE w roku kalendarzowym nie może przekroczyć kwoty odpowiadającej trzykrotności przeciętnego prognozowanego wynagrodzenia miesięcznego w gospodarce narodowej na dany rok, czyli w 2012 r. jest to kwota 10 578 zł. Dla db Emerytury IKZE pierwsza składka i kolejne również powinny wynosić minimum 100 zł. Jednak w przypadku indywidualnych kont zabezpieczenia emerytalnego maksymalna wpłata w roku kalendarzowym nie może przekroczyć kwoty odpowiadającej równowartości 4 procent podstawy wymiaru składki na ubezpieczenie emerytalne ustalonej dla ubezpieczającego za rok poprzedni; w 2012 r. nie więcej niż 4 030,80 zł.

Długoterminowe produkty oszczędnościowe z regularną składką pozwalają wykorzystać mechanizm procentu składanego, czyli dodatkowego zarabiania na wypracowanych już odsetkach, a także zachęcają do koniecznej w tym przypadku konsekwencji – mówi Dariusz Kazalski. – Ważny jest również fakt, że aby zacząć, nie trzeba dysponować znacznymi środkami. Wystarczą niewielkie kwoty.

Przyjętą strategię inwestycyjną można modyfikować. Bezpłatne przenoszenie jednostek uczestnictwa pomiędzy funduszami w ramach db Emerytury Start za pośrednictwem portalu www.dbemerytura.pl możliwe jest 10 razy w roku; opłata za każdą kolejną zmianę wynosi 10 zł. Zmiana funduszu, w który inwestowane są składki, skutkuje przeniesieniem wszystkich jednostek do nowego funduszu. W przypadku IKE i IKZE przeniesienie aktywów między funduszami z db Emerytura – Stałe na db Emerytura – Zmienne i odwrotnie możliwe jest raz w roku kalendarzowym. Zmiana polega na przeniesieniu 100 proc. wartości rachunku i wiąże się także ze zmianą alokacji kolejnych wpłacanych składek.

Raz na 5 lat w db Emeryturze Start można zawiesić czasowo opłacanie składek regularnych, przy czym cały czas można wnosić składki na IKE i IKZE. Po 10 latach inwestycji, produkt można przekształcić w ubezpieczenie bezskładkowe.

W każdą rocznicę można podwyższyć lub obniżyć wysokość składki regularnej dla db Emerytury Start. W przypadku obniżania składki, jej wysokość po zmianie nie może być niższa od wysokości składki pierwszorocznej. Także w rocznicę zawarcia umowy wysokość składki regularnej będzie podlegać indeksacji, czyli podwyższeniu w stosunku do inflacji. Minimalny wskaźnik indeksacji wynosi 3 procent.

W dniu podpisywania wniosku Klient musi mieć ukończone 18. lat i nie może mieć więcej niż 60 lat.

Cieszy nas, że wraz z Deutsche Bank PBC mogliśmy stworzyć – dla naszych wspólnych Klientów – tak innowacyjny produkt, jakim jest db Emerytura. Produkt ten, dzięki swojej konstrukcji, wprowadza nawyk systematycznego oszczędzania, a także pozwala efektywnie pomnażać kapitał, by Klient poczuł realne finansowe zabezpieczenie jesieni życia – mówi Wojciech Trybuszkiewicz, Dyrektor Departamentu Bancassurance & Affinity w Generali.

Bartek Ciszewskidb Emerytura – pierwszy bankowy produkt emerytalny z IKZE
read more

Badanie: Aż 2/3 Polaków opłaca jedynie podstawowe składki emerytalne

Pomimo intensywnej dyskusji publicznej na temat wydolności systemu emerytalnego i świadomości, że nasze emerytury będą znacznie niższe od obecnych zarobków, wciąż nie podejmujemy samodzielnych działań zmierzających do zabezpieczenia sobie dostatniej przyszłości. Aż 80,5 proc. Polaków zapytanych w badaniu Deutsche Bank PBC zrealizowanym przez Instytut Homo Homini deklaruje, że dyskusja o reformie emerytalnej nie wpłynęła na ich sposób gromadzenia pieniędzy na przyszłość, 66 proc. opłaca tylko podstawowe składki.

dziura emerytalna
Attribution Some rights reserved by DrabikPany

W ciągu roku liczba tych, którzy zdecydowali się na dodatkowe zabezpieczenie wzrosła zaledwie o 8 proc. Wybierali oni przede wszystkim krótkoterminowe, bezpieczne produkty oszczędnościowe. Jak pokazało badanie nasza wiedza
na temat podstawowych pojęć związanych z emeryturą, jest bardzo niska (tylko
3 proc. respondentów wie, co oznacza skrót IKZE).

image

W lutym 2011 roku Deutsche Bank PBC zapytał Polaków, czy tocząca się wówczas dyskusja na temat reformy OFE wpłynęła na ich sposób zabezpieczania swojej przyszłości. Ok. 74 proc. z nas odpowiedziało wówczas, że ogranicza się jedynie
do opłacania obowiązkowych składek. Rok później w specjalnym badaniu dotyczącym emerytur, wykonanym dla Deutsche Bank przez Instytut Homo Homini, podobną postawę ujawniło 66 proc. badanych. Spośród 8 proc. ankietowanych, którzy w 2012 roku zadeklarowali zmianę zwyczajów oszczędnościowych, najwięcej osób ograniczyło się
do założenia podstawowych, krótkoterminowych produktów (lokat lub kont oszczędnościowych).

Zdaniem Dariusza Kazalskiego, Dyrektora Departamentu Centrum Inwestycyjne Deutsche Bank PBC, o ile za dobra monetę można wziąć ten nieznaczny wzrost skłonności do samodzielnego oszczędzania, o tyle wciąż skala aktywności jest zdecydowanie niewystarczająca. Szczególnie, że ekonomiści nie pozostawiają złudzeń – emerytura wypłacana z systemu ubezpieczeń społecznych będzie w całej Europie coraz niższa i nie zapewni dostatniej starości. – Widać wyraźnie, że ciągle mamy problem z podjęciem decyzji o długofalowym oszczędzaniu, a w naszych działaniach ograniczamy się do korzystania z podstawowych, najprostszych rozwiązań, które z definicji nie są przeznaczone do zabezpieczania przyszłości w długiej, 20- czy 30-letniej perspektywie – podkreśla Dariusz Kazalski. Podobnego zdania jest dr hab. Tomasz Zaleśkiewicz, dziekan wrocławskiej Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej, badacz zachowań ekonomicznych, mechanizmów podejmowania decyzji finansowych i inwestowania. – Konsumenci nie dostrzegają specyfiki oszczędzania emerytalnego i kojarzą je z krótkoterminowym odkładaniem pieniędzy – zauważa.

Eksperci przyznają, że do regularnego oszczędzania wyjątkowo trudno się zmobilizować. – O ile czynniki ekonomiczne determinują gotowość ludzi do oszczędzania, przede wszystkim oszczędzania systematycznego, prawdziwą trudność nastręcza podjęcie decyzji: „odkładam, nie wydaję”. Mamy naturalną tendencję do krótkowzroczności
w podejmowaniu decyzji finansowych i głęboką niechęć do odraczania gratyfikacji – podkreśla dr Tomasz Zaleśkiewicz. – Pod względem psychologicznym zwyczaje Polaków nie różnią się od tych, które można obserwować w innych, bardziej rozwiniętych ekonomicznie krajach – dodaje.

Z kolei Izabela Kielczyk, psycholog badająca zagadnienia z obszaru decyzji finansowych i biznesowych, która analizowała wyniki badania, zwraca uwagę na deklarowaną przez respondentów, niewystarczającą do podjęcia decyzji wiedzę o zagadnieniach związanych z emeryturą. – Niechęć do podejmowania działań ma swoją przyczynę w braku dostatecznej ilości informacji. Do podjęcia decyzji jednostka potrzebuje określonego zestawu danych. Ich brak powoduje niepokój, wręcz strach, a w konsekwencji bierność – podkreśla Izabela Kielczyk. Faktycznie badanie ujawniło niski poziom wiedzy nawet na temat podstawowych definicji związanych z emeryturami. Zaledwie 18 proc. respondentów wiedziało co to IKE, jedynie nikłe 3 proc. potrafiło rozszyfrować prawidłowo skrót IKZE.

clip_image004

Brak wiedzy nie oznacza, że nie mamy zdania na temat reformy emerytalnej. Aż 68 proc. badanych ocenia jej plan negatywnie, 72,5 proc. deklaruje sprzeciw wobec podniesienia wieku emerytalnego. – Taki wynik jest zgodny z wiedzą psychologiczną i wynikami badań, które wskazują na to, że ludzie nie muszą mieć informacji, żeby móc oceniać coś pozytywnie lub negatywnie. Co więcej, brak informacji zazwyczaj pogarsza ocenę – uważa dr Tomasz Zaleśkiewicz. – Można zatem oczekiwać, że dostarczenie rzetelnej i wszechstronnej informacji w sposób, który byłby zrozumiały dla konsumentów, przyczyniłoby się do formułowania bardziej pozytywnych ocen – podkreśla.

Tym bardziej cieszyć powinna deklaracja ankietowanych, że chcieliby więcej wiedzieć o systemie emerytalnym – 73,5 proc. oczekuje kampanii informacyjnej dedykowanej temu zagadnieniu. Informacji na temat emerytur będą szukać przede wszystkim w Internecie (64,5 proc.) oraz mediach (w prasie, radiu, telewizji – 61,5 proc.). Oficjalne źródła, jak urzędy czy ZUS wskazywano w dalszej kolejności.

clip_image006

Do samodzielnego oszczędzania na przyszłość może nas zmotywować obawa przed niedostatkiem na starość (44,5 proc.), chęć uzyskania wyższego niż gwarantowany przez emeryturę z ZUS standardu życia (33,5 proc.), a także korzystne parametry programu oszczędnościowego (31,0 proc.). Prawie 80 proc. badanych wskazuje również
na bezpieczeństwo, a nie potencjalne zyski, jako najważniejszy wyróżnik produktu emerytalnego. – Taka postawa jest zgodna z psychologicznym modelem podejmowania decyzji finansowych, tzw. safety-first principle, zgodnie z którym ludzie najpierw próbują wyeliminować niepewność, a dopiero potem interesują się oczekiwanymi korzyściami – wyjaśnia dr Tomasz Zaleśkiewicz.

Według szacunków ZUS za około 50 lat liczba emerytów w Polsce może wzrosnąć nawet o 90 proc. a liczba pracujących spadnie o 40 proc. Zgodnie z wyliczeniami Komisji Europejskiej w całej Unii Europejskiej na jednego emeryta pracują obecnie około 4 osoby. Jeśli obecny trend demograficzny się utrzyma, za 30 – 40 lat liczba ta spadnie
do maksymalnie 2. Publiczne systemy ubezpieczeń społecznych będą wystawione
na historyczną próbę. Pesymistyczne prognozy demograficzne będą dotkliwe dla naszych portfeli – tak przyszłych emerytów, jak i osób pracujących na ich świadczenia.

– Bez samodzielnie zgromadzonego kapitału, nie możemy liczyć na dostatnią emeryturę – zastrzega Dariusz Kazalski, Dyrektor Departamentu Centrum Inwestycyjne Deutsche Bank PBC. – Trzeba pamiętać, że im wcześniej podejmiemy decyzję o odkładaniu
na starość, tym bardziej skorzystamy z efektów długofalowego oszczędzania, jak choćby
z procentu składanego, który zwiększa nasz zysk dzięki uzyskiwaniu odsetek
od odsetek zgromadzonych wcześniej. Jego efekt jest najsilniej widoczny po 30. roku oszczędzania – podkreśla Dariusz Kazalski.

clip_image008

Informacje o badaniu:

Badanie Deutsche Bank PBC na temat postaw wobec zmian w systemie emerytalnym przeprowadził 17 stycznia 2012 r. Instytut Homo Homini na losowej próbie, składającej się z 1848 osób aktywnych zawodowo, którzy w dniu badania mieli ukończony 18. rok życia
i nie przekroczyli wieku emerytalnego. W ramach grupy wyszczególniono subpopulację osób, którym w dniu badania pozostało minimum 10 lat pracy do osiągnięcia wieku emerytalnego. Badanie zrealizowane metodą telefonicznych, standaryzowanych wywiadów kwestionariuszowych wspomaganych komputerowo (CATI).

Bartek CiszewskiBadanie: Aż 2/3 Polaków opłaca jedynie podstawowe składki emerytalne
read more

Reforma emerytalna zmieni przede wszystkim sytuację kobiet

Większość krajów w Europie ma w planach podniesienie wieku emerytalnego w najbliższym czasie, co w szczególności zmieni sytuację kobiet. Do tej pory Europejki zazwyczaj przechodziły na emeryturę o kilka lat wcześniej, niż męska część populacji. Taka zmiana, jak deklaruje rząd, czeka nas również w Polsce. Wiek emerytalny ma wzrosnąć do 67 lat – najpierw dla mężczyzn, a niebawem także dla kobiet, w przypadku których będzie to oznaczało wydłużenie okresu pracy aż o 7 lat. Czy zrównanie wieku emerytalnego jest niezbędne? Ekonomiści nie mają wątpliwości, co do nieuchronności tej drogi.

4540093839_3132e9bb0e
Some rights reserved by kevin dooley

Według analityków Deutsche Bank Research podniesienie wieku emerytalnego powinno być dobrą wiadomością dla Polek. Krótsza praca to według nich pozorny przywilej, który przekłada się na niższą emeryturę. Jeśli Polska miałaby być jednym z niewielu krajów OECD, gdzie kobiety nadal pracują tylko do 60 roku życia, ich emerytury byłyby najbardziej zagrożone w całej Europie – pisali w raporcie z 2011 roku. Podobnego zdania jest dr Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek, główny ekonomista Lewiatana. – Utrzymywanie wieku emerytalnego kobiet na poziomie niższym od wieku emerytalnego mężczyzn to dyskryminacja, a nie przywilej – mówi dr Starczewska-Krzysztoszek. Dlaczego? – Cieszymy się z tego, że nasze życie się wydłuża, ale jakoś nie zdajemy sobie sprawy, że oznacza to pogarszanie proporcji lat pracy do lat przebywania na emeryturze. A to ma bezpośredni wpływ na wysokość emerytur, które otrzymamy w przyszłości – będą coraz niższe, bo wypracowany „kapitał emerytalny” będzie musiał wystarczyć na coraz dłużej. Dotyczy to szczególnie kobiet, których emerytury będą znacznie niższe niż emerytury mężczyzn – żyją dłużej, a pracują krócej, a więc ich „kapitał emerytalny” jest mniejszy – wyjaśnia.

Dłuższe życie, niższa emeryturaTo, że statystycznie żyjemy dłużej to dobra wiadomość. Ale dla większości państw rozwiniętych gospodarczo oznacza to starzenie się społeczeństwa, a w konsekwencji niewydolność systemu emerytalnego. Proces ten spędza sen z powiek zarówno politykom, jak i ekonomistom, którzy zastanawiają się, w jaki sposób zmienić niekorzystne proporcje między liczbą osób w wieku emerytalnym, a produkcyjnym. W zdecydowanej większości systemów na świecie emerytury wypłacane są bezpośrednio z podatków płaconych przez pracujących obywateli, lub ze składek płaconych przez nich na ubezpieczenie społeczne. Oczywistą konsekwencją starzenia się społeczeństwa jest to, że za kilkadziesiąt lat świadczenia będą dużo niższe niż obecnie. To z kolei skłania rządy państw do podnoszenia wieku emerytalnego swoich obywateli.

clip_image001[4]

Już w tym miesiącu Komisja Europejska ma przyjąć tzw. „białą księgę” w sprawie emerytur, która ma wskazywać na konieczność podniesienia wieku emerytalnego w całej Unii. – Co prawda zastosowanie do zaleceń Komisji nie będzie obowiązkowe, jednak ewidentnie wskazuje, jaki jest ogólny trend w Unii – komentuje Jacek Buczyński, analityk Deutsche Bank PBC. – Nie najlepsze perspektywy demograficzne dla części krajów Europy oraz kryzys fiskalny na naszym kontynencie i związana z tym konieczność wdrażania programów oszczędnościowych, skłaniają do poszukiwania różnych rozwiązań, a podniesienie wieku emerytalnego jest właśnie jednym z nich – dodaje.

wiek-emerytalny-w-Europie

Niemal w każdym kraju Unii planowane jest zrównanie wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn. W tej chwili najwcześniej w krajach Wspólnoty na emeryturę przechodzą nasi południowi sąsiedzi. Na Słowacji emerytura kobiet jest uzależniona od liczby wychowywanych dzieci, ale i tak, nawet bezdzietna kobieta jeszcze w 2011 roku kończyła pracę zawodową w wieku 58 lat (mężczyźni mając 61 lat). Według danych ZUS najwyższy faktyczny wiek emerytalny w 2009 r. był w Szwecji – 63,8 lat, Holandii – 63,2 lat i w Wielkiej Brytanii – 63,1 lat. W dwóch pierwszych krajach od dawna obowiązuje równy wiek emerytalny dla obu płci, w Wielkiej Brytanii zrównanie go dla kobiet i mężczyzn jest dopiero w planach. W całej Unii Europejskiej faktyczny wiek emerytalny wynosił do tej pory ok. 61,4 lat. Kiedy na emerytury w Polsce?

W Polsce faktyczny wiek przejścia na emeryturę przez bardzo długi czas był niezwykle niski, na poziomie 57-58 lat dla mężczyzn i 55 lat dla kobiet. W exposé wygłoszonym przez premiera w listopadzie ubiegłego roku padła jednoznaczna zapowiedź podnoszenia, a ostatecznie zrównania wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn. Zmiany mają mieć charakter ewolucyjny – są rozłożone na wiele lat. Wiek emerytalny ma być podnoszony o 3 miesiące każdego roku, więc cel ten zostanie osiągnięty przez mężczyzn w 2020 r. , a przez kobiety w 2040 roku. – Perspektywa wydawać się może odległa, zwłaszcza dla młodych, ale przecież to właśnie ich bezpośrednio ta zmiana będzie dotyczyć. Dlatego już dziś 20- czy 30-latkowie powinni czasem myśleć o sobie jako o przyszłych emerytach i zaplanować swoją finansową przyszłość – przekonuje Jacek Buczyński z Deutsche Bank. Powód? Choć będziemy pracować dłużej, nie oznacza to wcale, że nasze emerytury będą wyższe.

Obecnie tzw. stopa zastąpienia, czyli stosunek ostatniej otrzymanej pensji do pierwszej emerytury, w krajach OECD wynosi średnio ponad 70 proc. Przy czym w krajach Unii Europejskiej 76 proc. dla mężczyzn i 74 proc. dla kobiet – wynika z raportu „Pensions at a Glance 2011: Retirement-Income Systems in OECD and G20 Countries”. W Polsce ten rozdźwięk jest dużo większy. Mężczyźni mogą liczyć średnio na emeryturę w wysokości 68 proc. ostatniej pensji, kobiety zaledwie na 51 proc.

Co ma wpływ na tak znacząco różną sytuację kobiet? W głównej mierze na wysokość świadczeń wpływa zdecydowanie krótsza kariera zawodowa kobiet. Podczas urlopu macierzyńskiego, a następnie wychowawczego do ZUS odprowadzana była dotychczas najniższa możliwa składka. I tu pierwsza dobra wiadomość – od początku 2012 roku składki emerytalne na urlopach wychowawczych zostały podniesione, dzięki czemu kobiety nie stracą już na opiece nad dziećmi.

Dodatkowo, kobiety żyją przeciętnie dłużej, więc i ich emerytura trwa o kilka lat więcej.

kobiety-sa-na-emeryturze-5-lat-dluzej-od-mezczyzn_maly

Źródło: SOCIETY AT A GLANCE 2011: OECD SOCIAL INDICATORS © OECD 2011

Według wyliczeń ekspertów firmy Money Makers zmiana wieku emerytalnego dla mężczyzn będzie miała naprawdę minimalny wpływ na wysokość świadczeń – skrócenie średniego okresu wypłat o dwa lata to zaledwie potencjalnie około 7-proc. wzrost świadczenia. Jednak w przypadku kobiet sprawa wygląda zupełnie inaczej. Wydłużenie okresu opłacania składek przez kobiety o dodatkowe 7 lat może spowodować przyrost świadczeń dla kobiet o 55, a nawet 65 proc.

Warto oszczędzać. Ale ile?

Według najnowszego badania Deutsche Bank PBC zrealizowanego przez IHH dostatnia emerytura to według respondentów jeden z 3 najważniejszych długofalowych celów, na który warto oszczędzać. Wioletta Kociszewska z Deutsche Bank PBC przestrzega, że nawet po wprowadzeniu reformy emerytalnej, nie możemy liczyć na to, że państwo zapewni dostatnią jesień życia w starzejącym się społeczeństwie. – Powinniśmy dodatkowo zabezpieczyć swoją przyszłość, bo o ile zmiany są krokiem w dobrym kierunku, mogą się jednak okazać niewystarczające. Równie istotne jest odkładanie dodatkowych środków własnych z pomocą odpowiednich, długoterminowych produktów finansowych – mówi Wioletta Kociszewska.

Ale ile trzeba odkładać? Okazuje się, że przy regularnym i długotrwałym oszczędzaniu, jednorazowe miesięczne obciążenie nie musi być wielkie. Odkładając 200, a nawet 100 złotych miesięcznie przez trzydzieści czy czterdzieści lat, jakie pozostały do emerytury, można uzbierać nawet ponad pół miliona złotych. Kwota ta rośnie najbardziej w ostatnim okresie, kiedy najwyraźniej działa mechanizm tzw. procentu składanego – naliczane co miesiąc odsetki zwiększają oprocentowaną kwotę.

Jak to działa? Deutsche Bank przyjrzał się scenariuszom oszczędzania dla trzech różnych kobiet: pracującej na etacie singielce, właścicielce niewielkiego przedsiębiorstwa i żonie, która zarządza domowym budżetem wspólnie z mężem. Przyszła Emerytka A pracuje na etacie. Zakładamy, że w wieku 20 lat wkracza właśnie na rynek pracy. Oznacza to, że na emeryturę będzie mogła przejść w 2052 roku. Jeśli począwszy od stycznia 2012 przez następne 40 lat będzie regularnie odkładać co miesiąc 200 złotych w długoterminowym programie inwestycyjnym, kończąc pracę ma szansę dysponować dodatkowym kapitałem w wysokości niemal czterystu tysięcy złotych.

oszczedzanie-na-emeryture-kobieta-na-etacie-maly

Oczywiście trzeba się liczyć z ryzykiem okresowych spadków, jakim obarczona jest każda inwestycja, ale im dłuższy okres inwestowania, tym mniejszy wpływ te wahania mają na ostateczny wynik. Dla potrzeb symulacji eksperci Deutsche Bank PBC założyli, że potencjalny zysk wynosiłby 6 proc. rocznie z miesięczną kapitalizacją.Przyszła Emerytka B ma nieco inną sytuację – prowadzi działalność gospodarczą. Zakładamy, że w trakcie kariery jej przychody będą nieco mniej stabilne. Dlatego jest w stanie odkładać tylko połowę tego, co pracująca na etacie Przyszła Emerytka A, czyli 100 zł. Jednak po dobrym 2011 roku może na starcie jednorazowo zainwestować część swoich oszczędności w wysokości 20 tys. złotych.

oszczedzanie-na-emeryture-kobieta-przedsiebiorca-maly

Przy tych założeniach w 2052 r. jej oszczędności mogą urosnąć nawet do 416 tys. złotych.

Przyszła Emerytka C nie pracuje, zajmuje się rodziną. Oszczędności jej gospodarstwa domowego pochodzą z pensji męża. Razem decydują się oszczędzać na przyszłość. Co miesiąc odkładają 390 złotych. Przy założeniu, że potencjalny zysk netto wynosi 6 proc. rocznie, w ciągu 40 lat mogą uzbierać ponad 770 tys. złotych.

oszczedzanie-na-emeryture-zona-niepracujaca-maly

Bartek CiszewskiReforma emerytalna zmieni przede wszystkim sytuację kobiet
read more

Twitter, cenzura, procesy sądowe i Stephen Fry

image

Znacie sprawę Paula Chambersa? Na początku 2010 szykował się na podróż do Belfastu, gdzie miał spotkać się z poznaną w sieci dziewczyną (z którą później się związał). Na kilka dni przed wylotem lotnisko Robin Hood w Doncaster zostało zablokowane ze względu na złą pogodę i Paul postanowił się podzielić frustracją ze znajomymi na Twitterze (miał ok. 600 obserwujących). Chwycił za komórkę i bez zastanowienia wklepał taką wiadomość:

Crap! Robin Hood Airport is closed. You’ve got a week and a bit to get your shit together otherwise I’m blowing the airport sky high!

W wolnym tłumaczeniu dał im tydzień na ogarnięcie się, zanim wysadzi cały ten biznes w powietrze. Na jego nieszczęście jeden z pracowników lotniska zauważył tweeta i powiadomił policję. Mimo że od samego początku nikt nie brał uwagi Paula za poważną groźbę, lotnisko pozwało Chambersa. Chłopak został skazany za wysyłanie gróźb, musiał zapłacić grzywnę i koszty sądowe na ok. £1000 no i został z wpisem w rejestrze karnym. Przy okazji całe zamieszanie kosztowało go utratę dwóch prac.

We wrześniu zeszłego roku przegrał apelację, gdy sędzina Jacqueline Davies określiła jego wpis jako złowieszczy raczej niż żartobliwy. Ta próba kosztowała go dodatkowe £2000. Dziś właśnie odbywa się kolejna apelacja – tym razem ostateczna. Jej wynik ustanowi precedens w tego typu sprawach w sądach Anglii i Walii, czyli robi się naprawdę poważnie.

Sprawa Chambersa wzbudziła spore zainteresowanie społeczności Twittera – brytyjski komik Al Murray zorganizował specjalny benefis na rzecz tweetowego męczennika, ponad 4000 użytkowników opublikowało kłopotliwy post w geście solidarności (nie spotkały ich za to na razie żadne konsekwencje), a Stephen Fry, zdecydowanie jeden z fajniejszych tweetowych (i nie tylko) celebrytów obiecał pokryć całą sumę grzywn i kosztów sądowych Paula.

image 

Mało tego – jest zdecydowany wręcz pójść do więzienia w obronie żartownisia, choć przyznam, że trudno mi sobie wyobrazić taki zwrot wydarzeń. Bo co się wtedy stanie z najfajniejszym show na całej ziemi:

Stephen Fry, kocham cię!

Fry powiedział też we wczorajszym wywiadzie dla BBC, że jego zdaniem sędziowie nie rozumieją mediów społecznościowych i obowiązujących tam zasad konwersacji. Żart Paula Chambersa nie było może najmądrzejszy czy w ogóle zabawny, natomiast na pewno nie zasługuje na reakcję, z jaką się spotkał.

… zniszczyć Amerykę

Free this week, for quick gossip/prep before I go and destroy America.

To z kolei wpis irlandzkiego menedżera baru, który wybierał się do USA na wakacje. Został pojmany na lotnisku w Los Angeles, przesłuchany przez pięć godzin i wysłany  z powrotem na Zieloną Wyspę.

Przedstawiciele brytyjskich biur podróży przestrzegają, by ograniczyć swoje poczucie humory przed wyjazdem do Stanów.

Tymczasem w Brazylii…

Brazylijski prokurator generalny wniósł właśnie  sprawę przeciwko Twitterowi i jego użytkownikom, którzy wrzucają do serwisu informacje na temat blokad drogowych i pułapek na kierowców przekraczających prędkość. Rząd Brazylii zażądał kary w wysokości $290 000 za każdy dzień kontynuacji tych praktyk przez serwis i jego użytkowników , tłumacząc, że takie informacje zagrażają zdrowiu i życiu podróżujących oraz utrudniają łapanie uciekających przestępców. Domaga się także zablokowania profili osób, które publikują tak groźne treści.

image

To pierwsza taka sytuacja odkąd serwis ogłosił, że wprowadza możliwość blokowania tweetów w określonych krajach. Do tej pory jedyną możliwością cenzurowania treści było jej globalne usunięcie z serwisu. Zmiana oznacza, że rządy mogą wymagać blokowania określonych treści w granicach swoich państw, w zgodzie z lokalnym prawem. Twitter obiecuje pełną przejrzystość w tych przypadkach, rozszerzył też współpracę z Chilling Effects, organizacją zbierającą i analizującą skargi związane z internetowymi aktywnościami.

Czy to nie dziwne? Jeszcze w zeszłym roku Twitter głosił zupełnie inne poglądy, m. in. w głośnym wpisie ”The Tweets must flow”, w którym podkreślał wagę globalnej wolności słowa.

Trudno przewidzieć, jak ta zmiana wpłynie na środowiska, które do tej pory obchodziły rządową cenzurę właśnie dzięki serwisowi. Na razie sprawa brazylijska, która jest ewidentnie pierwszym sprawdzianem nowej polityki Twittera, zostaje bez komentarza ze strony firmy.

A co wy o tym sądzicie? Czy możliwość wejścia na nowe rynki uzasadnia taki kompromis wobec cenzorskich zapędów rządów? No i czy wierzycie, że zaproponowane rozwiązanie jest rzeczywiście najmniej restrykcyjne wobec użytkowników serwisu?

fot. Christian Payne, Attribution-NonCommercial-ShareAlike 2.0 Generic (CC BY-NC-SA 2.0)

Ola KluzekTwitter, cenzura, procesy sądowe i Stephen Fry
read more

Facebook timeline – oś czasu wszystko pokaże. Jak przygotować firmowy fanpage?

mark zuckerberg

Nie wiadomo, kiedy ale nieuchronnie timeline będzie naszą fesjową rzeczywistością. W ciągu najbliższych tygodni stanie się prawdopodobnie (nie piszę na pewno, bo ogólnoserwisowy start osi czasu był już kilka razy odwlekany) widokiem obowiązkowym.

Co się zmieni w naszych profilach?

Wiadomo, że nie wszyscy są zadowoleni z nadchodzących zmian, ale też coraz więcej użytkowników już teraz decyduje się na włączenie nowego profilu (ja bawię się nim już od jakiegoś czasu i naprawdę nie narzekam) i własne czasowe eksperymenty. Jeśli chcecie już teraz popróbować, co was czeka w najbliższej przyszłości, wystarczy wejść na oficjalną stronę osi na Fejsie i kliknąć guziczek “Uzyskaj oś czasu”:

image

Poza znanym już wam zdjęciem otwierającym zmieni się w budowie naszego profilu kilka innych elementów, m.in.:

  • niektóre wasze czynności będą pod koniec każdego miesiąca grupowane w jednym miejscu – np. fakt polubienia różnych stron, czy też wasze nowe subskrypcje
  • im większy odzew będzie miał wasz post, tym bardziej będzie widoczny na waszej osi czasu
  • będziecie mieli pełną kontrolę nad każdym z postów ukazujących się w waszej osi – będziecie mogli je wyrzucić zupełnie, zmniejszyć ich ekspozycję lub podkreślić i mocniej uwidocznić w profilu (jak już wcześniej pisałam, jest z tym trochę roboty, ale daje sporo satysfakcji)
  • będziecie mogli dodawać zdjęcia do przeszłych zdarzeń (jak demonstrował Zuckerberg na ostatnim f8), np. zdjęcia z dzieciństwa. Wystarczy kliknąć na wybrany moment w przeszłości (podręczny kalendarzyk macie w prawej kolumnie), a pojawi się wam opcja dodawania postów, zdjęć czy wydarzeń wraz z możliwością wyboru daty publikacji:

image

Oczywiście przy okazji pojawia się już mnóstwo innych  zabawek, jak na przykład Timeline Movie Maker, który pozwoli wam z własnego profilu zrobić całkiem uroczy filmik.

w końcu możesz zostać filmowym herosem

Czy za profilami pójdą fanpage?

Z reguły zmiany wprowadzane w profilach użytkowników po pewnym czasie trafiały również do stron firmowych. Na razie Facebook milczy na temat firmowych osi czasu, ale trzeba zwrócić uwagę, że w ostatnich miesiącach wydarzyło się w serwisie więcej interesujących rzeczy.

Po pierwsze – uruchomiony został tzw. open graph, który daje zewnętrznym aplikacjom dostęp do naszej sieci relacji w ramach serwisu oraz pozwala im publikować informacje o naszej aktywności w nich na naszym profilu.

image

Open graph pozwoli nam łatwo i szybko dołączyć do naszych znajomych, którzy akurat coś robią w takiej właśnie aplikacji, np. czytają artykuł, oglądają film czy słuchają muzyki. Informacja o takich aktywnościach pojawia się w szybciutko w tickerze, a żeby dołączyć do znajomych nie musimy opuszczać Facebooka. Ważne też jest dla nas, że wystarczy raz zgodzić się, aby taka aplikacja publikowała post na naszej ścianie, a ona z tego prawa będzie korzystała dopóki jej nie usuniecie.

Po drugie – Fejs uwalnia lajka. Nie będziemy zmuszani do ‘lubienia’, będziemy mogli ‘oglądać’, ‘słuchać’, ‘gotować’, ‘czytać’ i co tam jeszcze przyjdzie developerom do głowy

Co ostatnie zmiany oznaczają dla firm?

  • lajki dalej będą ważne – pozwalają firmom budować zasięg i przyciągać nowych fanów. Jak zawsze pomagają w tym konkursy, losowania i szybkie nagrody, ale:
  • od momentu pojawienia się szybkostrzelnego tickera to właśnie tam lądują działania wagi lekkiej, nastawione na mniejsze zaangażowanie (podobnie z resztą na nowej na osi czasu, gdzie jak pisałam wyżej będą grupowane w jednym miejscu, razem z całą masą innych). Jeżeli firmy będą chciały wyraźniej zaistnieć w świadomości swoich fanów i ich znajomych, będą musiały postawić przede wszystkim na głębokie zaangażowanie i pełniejszą interakcję. Tylko wtedy zapewnią sobie widoczne miejsce na osi czasu i wśród najpopularniejszych historii na ścianie użytkowników.
  • najbardziej godny uwagi dla firm teraz jest zdecydowanie open graph (o którym napiszemy więcej jeszcze w tym tygodniu): zdejmuje z nich spory ciężar promowania treści, dodając autorytet swoich użytkowników do własnego przekazu. Wystarczy usiąść wygodnie i patrzeć, jak fani sami ściągają swoich znajomych do wspólnego działania.

Chcemy czy nie – timeline nadciąga wielkimi krokami. Wpłynie na dynamikę naszych relacji w serwisie, moim zdaniem uporządkuje sam proces komunikacji (sporo prostego szumu informacyjnego ląduje w tickerze, a tylko bardziej popularne tematy zajmują nam miejsce na ścianie), da nam też większą kontrolę nad własnym wizerunkiem. Mamy też nadzieję, że wpłynie na poprawę jakości interakcji z profilami firmowymi, które będą musiały się jeszcze bardziej starać, żeby być zauważone. A jak to jest u was? Oś czasu: hot or not?

Niedługo napiszemy więcej o szansach, jakie daje open graph oraz o tym, w jaki sposób fejs wybiera dla was ciekawe historie, które pokazuje na waszych ścianach.

klu

fot. niallkennedy, Attribution-NonCommercial 2.0 Generic (CC BY-NC 2.0) ; facebook.com/about/timeline

Ola KluzekFacebook timeline – oś czasu wszystko pokaże. Jak przygotować firmowy fanpage?
read more

Piramida Miliarderów z Facebooka [inspiracja]

Niezastąpiony Fast Company opublikował piramidę przyszłych miliarderów, którzy wzbogacą się niezmiernie na nadchodzącym debiucie Facebooka. Ocenia się, że firma, która w zeszłym roku miała okrąglutki miliard zysku, może być warta od 75 do 100 miliardów dolarów. W zależności od euforii inwestorów spragnionych giełdowego cudu. Fast Company założyło “skromne” 85 miliardów, które jest w stanie wyczarować zupełnie nowych bogaczy. Oto Piramida IPO Facebooka:

 

Sheryl Sandberg: 0,1 proc. udziałów = 85 milionów dolarów

[Image: Forbes]

COO firmy. Mark ma wizję, ona nią zarządza. Spotkali się z Markiem na przyjęciu bożonarodzeniowym kolegi z Yahoo! w 2007 roku, w marcu Sheryl przeszła z Google do FB.

 

David Choe: od 0,1 do 0,25 proc. = 200 mln dolarów

[Image: Flickr user Brandon Shigeta]

Malarz efektownych murali koreańskiego pochodzenia. W 2005 pomalował pierwszą siedzibę FB po przeprowadzce do Doliny Krzmowej, dwa lata później w drugiej siedzibie.  Podobno nie wierzył w “niedorzeczny” projekt, ale jako ostry hazardzista poprosił o wypłatę w akcjach, żeby jej od razu nie wydać. Przewrotna historia.

 

Reid Hoffman: 0,5 proc. = 425 mln dolarów

[Image: Flickr user Joi Ito]

Współzałożyciel LinkedIna podobno zorganizował spotkanie Marka Zuckerberga z inwestorem Peterem Thielem (będzie jeszcze o nim). Opłacało się.

 

What Li Ka-shing: 0,8 proc. = 680 milionów dolarów

 
[Image: Sharequotes]

Magnat z Hongkongu. Najbogatszy człowiek we Wschodniej Azji. Na FB wydał w porównaniu z pozostałymi bohaterami wpisu sporo, bo aż 120 mln dolarów. Mimo wszystko, powinien być do przodu. Jeśli szybko sprzeda udziały 🙂

 

Jeff Rothschild: 0,8 proc. = 680 milionów dolarów

Niewiele wiemy o nim. To pracownik Facebooka, VP technologii. Mówiąc potocznie: admin, bardzo cenny admin 🙂

 

Chris Hughes: 1 proc. = 850 milionów dolarów

 

[Image: Flickr user Max Souffriau]

Rzecznik FB, współlokator Marka z akademika.

 

Jim Breyer: podobno 1 proc. = 850 milionów dolarów

[Image: Flickr user Hubert Burda]

Inwestor. Jeden ze szczęśliwców, którzy w FB weszli wcześnie

Peter Thiel: 3 proc. = 2,55 miliarda dolarów

[Image: Udemy]

Współzałożyciel PayPala, inwestor. Początkowo włożył w firmę 500 tys. dolarów za 10 proc. udziałów. Te stopniały procentowo do 3, ale mogą być warte dużo więcej. Zwrot z inwestycji: 5100 procent. Ale w siedem lat… Mimo wszystko podejrzewam, że na Wall Street w 2008 ktoś wyciągał więcej 🙂

 

Sean Parker: 4 proc. = 3,4 miliarda dolarów

[Image: Flickr user Cyrill Attias]

Tak, to ekscentryczny Justin Timberlake z “Social Network”. Inwestował m.in. w Napstera w czasach przed ACTA. Wg filmu zapraszał Marka do modnych knajp, mamił i poznawał z innymi inwestorami.

 

Eduardo Saverin: 2,5 proc. = 2,1 miliarda dolarów

To ten nieszczęśliwy kolega ze studiów z pieniędzmi. Największa ofiara Marka Zuckerberga (przynajmniej w filmie). Początkowo dostał w wyniku ugody 5 proc., ale pozbył się połowy. Jak pech to pech, ale 2,1 miliarda może dostać.

 

Dustin Moskovitz: 5 proc. = 4,25 miliarda dolarów

[Image: Flickr user Kevin Krejci]

Współzałożyciel Facebooka z akademika Zuckerberga. Ten, który nie został wykolegowany. Pierwszy szef technologii serwisu. Odszedł z firmy w 2008 roku.

 

Mark Zuckerberg: 28,4 proc. = 20,4 miliarda dolarów

Będzie się pławił w kasie. Przeskoczy Larry’ego Page’a i Sergeya Brina wartych po liche 15 miliardów każdy. Żeby przeskoczyć ich jako parę, FB musiałby zgarnąć ponad 100 miliardów.

Którym chcecie być?

Bartek CiszewskiPiramida Miliarderów z Facebooka [inspiracja]
read more

Reuters odpalił Social Pulse – nowe media zostały docenione jako godne źródło informacji

Jedna z największych agencji informacyjnych uruchomiła właśnie specjalną sekcję – Reuters Media Pulse – poświęconą informacjom publikowanym na Twitterz czy Facebooku oraz bohaterom mediów społecznościowych. Celem jest pokazanie najbardziej popularnych wśród dziennikarzy, biznesmenów czy menedżerów tematów a także śledzenie osób, które mają największy wpływ na to, co dzieje się w social media.

image

Reuters nie popełnił błędu budowania narzędzi od podstaw, lecz wszedł w partnerstwo z firmami, które od dłuższego czasu z sukcesem trudnią się analizą mediów społecznościowych. Powyższy moduł zasila Percolate, firma, która pomaga markom stać się “kuratorami treści”.

Z kolei WiseWindow,  specjalista w business intelligence, udostępnia wykres nastrojów społecznych wobec danej firmy czy organizacji, który mamy zestawiony z ceną akcji:

image

A jeszcze niżej możemy znaleźć znany już czytelnikom naszego bloga ranking wpływu w mediach społecznościowych Klout, z tym, że ograniczony do dyrektorów zarządzających (CEO):

image

 

Ludzie z branży social media (w tym my) zacierają ręce, bo nowy serwis Reutersa powinien dodać prestiżu ich specjalizacji i przekonać najbardziej opornych klientów do tego, co nieuchronne.

Jaką wartość serwis ma dla użytkowników? Opowiemy wam, gdy go przetestujemy.

Bartek CiszewskiReuters odpalił Social Pulse – nowe media zostały docenione jako godne źródło informacji
read more

Powszechne łamanie praw autorskich może być korzystne dla twórców? To bez znaczenia

Ofensywa producentów treści oraz oburzenie zachodnich społeczeństw nowym ustawodawstwem SOPA czy też traktatem międzynarodowym ACTA jeszcze raz zwraca uwagę na problem własności intelektualnej. Coś z nią musi być nie tak. Albo trzeba czym prędzej naprostować setki milionów albo zrewidować powszechne postrzeganie własności intelektualnej.

Od młodości należałem do mniejszości, która sprzeciwiała się traktowaniu jej na równi z własnością materialną. Jeszcze w Money.pl pisałem żarliwe felietony, wytykałem absurdy praw autorskich na pierwszym blogu, ba nawet pozwolili mi kiedyś w “Gazecie Wyborczej” napisać opinię z okazji aresztowań twórców The Pirate Bay, gdzie na jednej kolumnie starłem się z samym Pawłem Kukizem.

Teoretyczni przeciwnicy koncepcji własności intelektualnej (m.in. patentów, praw autorskich /copyrights/) wskazują, że:

  • nie można mówić o własności w przypadku dóbr doskonale powszechnych, jakimi sią utwory (kopiując nie zabieram nic twórcy, jedynie jak to określają właściciele praw “okradam z potencjalnych zysków)
  • jej egzekwowanie prowadzi do paradoksu, bo musi odbywać się kosztem własności materialnej innych. Będąc autorem działa objętego prawami autorskimi pozbawiam swobody gospodarowania swoimi komputerami, notatnikami, ołówkami wszystkich, którzy chcieliby je skopiować. Mówiąc inaczej, w magiczny sposób staję się współwłaścicielem wszystkich narzędzi, które mogą posłużyć do powielania mojego dzieła. I do tego moja własność intelektualna jest nadrzędna nad materialną własnością innych

Ciekawe, prawda? Zainteresowanych odsyłam do świetnego eseju Stephana Kinselli, najlepszego specjalisty od podważania istoty własności intelektualnej na świcie:

cover image

Jest też polska wersja

Ale nie o tym miał być ten wpis. Oprócz argumentów etycznych i teoretycznych są jeszcze te praktyczne, czyli utylitarne. Okazuje się, że one dużo bardziej trafiają do rozsądku współczesnej większości:

Bo z czego ma się artysta utrzymać??!!

Nie mogę pojąć, ale dla wielu ten problem jest ważniejszy od pytań: jakim prawem ktoś w imię obrony własności intelektualnej trzeciej strony może wtargnąć mi do domu i przeczesać mój komputer? Włamać się na moje konto pocztowe? Skasować moje pliki z Megaupload? Ale tak jest.

A tu niespodzianka. Otóż, jak pokazuje świeżutki raport opublikowany na TechDirt, mimo swobodnego podejścia do praw autorskich coraz większej części społeczeństwa wychowanej w internetowej kulturze, przychody producentów rozrywki rosną. W ciągu dekady zwiększyły się o 50 proc. Zjawisko dotyczy wszystkich branży:

theskyisrising

A co, jeśli piractwo nie zmniejszyło a zwiększyło sprzedaż? Dla mnie to argument drugorzędny, ale dla większości osób nie. Dlatego puścicie to dalej.

TheSkyIsRisingReport

Bartek CiszewskiPowszechne łamanie praw autorskich może być korzystne dla twórców? To bez znaczenia
read more