My Blog

Wyszukujesz informacje w internecie? Potrzebujesz odpowiedniego kursu – przekonują brytyjscy badacze

image

“Google to przerażająca strona internetowa” – mówi przed kamerami BBC uczennica. Dlaczego boi się wyszukiwarki? Bo właśnie uczestniczy w programie edukacyjnym, który ma ją nauczyć, jak właściwie oceniać informacje znalezione w sieci. Dziewczyna ma odpowiedzieć, za pomocą którego z przedstawionych serwisów wyszukiwałaby informacji na dany temat. Ze wstydem wyznaje, że zaczęła by od pierwszej informacji na liście wyników Google. Ja zrobiłbym tak samo. Źle. To punkt wyjścia do zajęć, które mają pomóc młodzieży.

Brytyjski rząd, stojący przed największym gospodarczym, a co za tym idzie i politycznym, wyzwaniem od czasu drugiej wojny światowej powinien zabrać się za inny problem: TEORIE SPISKOWE. Przynajmniej tak wynika z najnowszego badania lewicowego think-tanku Demos, który przeprowadził ankietę wśród 500 nauczycieli w Anglii i Walii.

image

Nauczyciele zauważają, że uczniowie przynoszą do szkoły coraz więcej kłamliwych informacji, teorii spiskowych i propagandy, które znajdują w internecie – mówi zatroskany pracownik Demos Jamie Bartlett (na zdjęciu obok).

Jego zdaniem problem polega na tym, że młodzież nie potrafi prawidłowo ocenić informacji z sieci. Dlatego Demos proponuje zajęć z “cyfrowego osądu” (“digital judgment”) jako obowiązkowych w szkole. Uczyłyby krytycznego podejścia do informacji w internecie.

Zdaniem badaczy teorie spiskowe są wyjątkowo niebezpieczne ze względu na swoją wyjątkową atrakcyjność w mediach społecznościowych. Młodzi z natury podążają za alternatywnymi postawami.

Dobry kurs podstawowych procedur weryfikacji informacji znalezionych w sieci przydałby się na pewno nie tylko młodzieży, ale chyba przede wszystkim dorosłym. Przykładu nie trzeba szukać daleko. To właśnie dziennikarze BBC byli autorami skandalu spowodowanego wyjątkową niedbałością w weryfikacji osób wyszukanych w sieci.

image

Kilka dni temu “niezależny trader” Alessio Rastani  na wielkim ekranie przestrzegł widzów przed katastrofą finansową i oznajmił, że nad światem sprawuje władzę nie rządy a Goldman Sachs. Jego szokujące (jak na telewizję, bo w internecie dosyć powszechne) wyznanie szybko zrobiło się głośne. Wkrótce okazało się, że Rastani, chociaż wyglądał jak 100-proc. rekin z londyńskiego City, to w rzeczywistości handlarz-amator, który na drobnych inwestycjach więcej traci niż zyskuje. Cyfrowy osąd dziennikarzy okazał się mizerny.

Bardzo chętnie widziałbym zajęcia z “digital judgement” w polskich szkołach pod jednym warunkiem: równolegle odbywałyby się lekcje z krytycznego podejścia do informacji podanych w telewizji, radiu, gazetach i na portalach. Bo umiejętność ich kwestionowania i zadawania pytań wydaje się mi dużo ważniejsza.

Materiał w lepszej jakości…

…możecie obejrzeć na stronach BBC.

Usłyszane w świetnym podcascie No Agenda, do którego słuchania zachęcamy.

Bartek CiszewskiWyszukujesz informacje w internecie? Potrzebujesz odpowiedniego kursu – przekonują brytyjscy badacze

Related Posts