Czy warto już kupować akcje GPW za ułamek ceny?
Bartek Ciszewski | poniedziałek, 29.08.2011
Giełdowy kataklizm ostatnich tygodni może przerażać, jednak dla racjonalnego inwestora kupno spółek za połowę, a nawet jedną trzecią wartości księgowej, może być szansą na wielokrotne zyski. Okazję zauważyły już OFE, kupując w pierwszej połowie sierpnia rekordowe ilości akcji. – Wbrew panice, warto właśnie w takich momentach rozważać ruch pod prąd – przekonuje Jacek Krukar z Deutsche Bank PBC.
Po kilku dniach oddechu, gdy wydawało się, że spadki na giełdzie już się kończyły, światowe indeksy znowu runęły do najniższych notowanych w tym roku poziomów. Osoby, które wciąż posiadają w swoich portfelach akcje, stoją przed wyborem – albo już teraz pogodzą się ze stratami, albo spróbują przeczekać dekoniunkturę do czasu, aż wartość akcji znów odzyska dawne poziomy. Problem w tym, że nikt nie jest w stanie przewidzieć, jak długo to potrwa.![]()
Jednak na giełdzie, jak w życiu: każdy kij ma dwa końce. O ile giełdowy krach jest wyjątkowo niewygodnym czasem dla pozbywania się akcji, może okazać się okazją do udanego wejścia na rynki finansowe. Obecnie ta druga opinia jest jeszcze mało popularna. Doniesienia o masowych wyprzedażach na światowych parkietach działają na wyobraźnię i można odnieść wrażenie, że najlepiej jest trzymać się od giełdy jak najdalej.
– W okresie bessy rośnie awersja inwestorów do ryzyka, ale ich logika ucieczki w bezpieczne instrumenty ma duże wady – mówi Jacek Krukar, dyrektor katowickiego Regionalnego Centrum Inwestycyjnego Deutsche Bank PBC. – Z jednej strony wszyscy wiemy, że mamy poważny kryzys długu publicznego, co w uproszczeniu oznacza, że niektóre państwa mogą okazać się niewypłacalne. To wywołuje nerwowość, a nawet panikę na rynku. Pod jej wpływem inwestorzy sprzedają akcje prywatnych spółek, które nierzadko wypłacają co roku często sporo powyżej 5 proc. dywidendy, i zamieniają je na obligacje zadłużonych rządów oferujące kilka procent zysku rocznie. Pieniądze otrzymane ze sprzedaży akcji nisko zadłużonych firm ze zdrowych sektorów do tego z dobrymi wynikami finansowymi, przeznaczają na finansowanie długu państw, których kłopoty całą tę panikę wywołały – wyjaśnia Krukar.
Jak powinien się w tej sytuacji zachować racjonalny inwestor, który ma w portfelu akcje tracące na wartości po kilka procent dziennie? – Przede wszystkim powinien sprawdzić, czy nie ma wśród nich spółek, których działalność jest faktycznie, fundamentalnie zagrożona – radzi Jacek Krukar. – W kryzysie takie firmy są najbardziej niebezpieczne. Jeśli inwestor jest spokojny o biznes i finanse spółki, powinien poczekać. Jeśli uzna, że spółka może mieć kłopoty, powinien działać, bo akcje słabych firm mogą nie odrobić strat po krachu.
Mieszkania za jedną trzecią wartości
W wyniku paniki wywołanej problemami zadłużenia USA i niektórych państw UE, w ciągu kilku tygodni z warszawskiej giełdy wyparowało prawie 100 mld złotych. Ceny akcji są najniższe od ponad roku. Wiele spółek wycenianych jest już poniżej wartości księgowej.
– Obecnie coraz większe znaczenie dla bieżących cen akcji mają instrumenty pochodne i krótka sprzedaż, a to powoduje, że wycena giełdowa jest coraz bardziej oddalona od wartości rzeczywistej – tłumaczy Jacek Krukar. – Dlatego w czasach hossy spółki zwykle są znacznie przewartościowane, natomiast w okresie bessy, silnie niedoszacowane. – Inwestorzy bardzo łatwo przechodzą ze stanu euforii do paniki – dodaje.
W tej sytuacji najlepiej jest zapomnieć o gwałtownych wahaniach wartości indeksów i podejść do inwestycji w rozsądny sposób. – Na GPW jest szereg znanych, zyskownych spółek o przejrzystym biznesie, z bezpiecznym poziomem zadłużenia, które obecnie wyceniane są nawet poniżej 50 proc. wartości księgowej – mówi Jacek Krukar. Wyceny giełdowe niektórych spółek deweloperskich spadły poniżej jednej trzeciej majątku. – To kolejny paradoks. Inwestorzy sprzedają akcje deweloperów za jedną trzecią wartości, żeby kupić na rynku nieruchomość za 100 proc. ceny. Przecież do majątku tych firm należą realne grunty, mieszkania i domy – zauważa Krukar.
Jak kupić, żeby zarobić
Wielu inwestorów popełnia błąd koncentrując się w giełdowych inwestycjach wyłącznie na odpowiednim momencie zakupu, na szukaniu dna, które można trafić rzadko i jedynie przypadkowo.
Historia wskazuje, że zwykle w czwartym kwartale rynki finansowe osiągają najlepsze wyniki. Jednak, jak zauważają analitycy, na współczesnych giełdach coraz rzadziej sprawdzają się dawne reguły.
Oprócz szukania najlepszego momentu na inwestycję, można rozważyć rozłożenie jej w czasie. Wtedy zmniejszymy ryzyko zbyt wczesnego albo zbyt późnego kupna akcji. Trzeba jednak pamiętać, że przy zastosowaniu takiej strategii uśredni się nie tylko ryzyko, ale i potencjalny zysk.
Jeśli rozważamy średnio lub długoterminowe inwestycje, najważniejszy jest dobór odpowiednich spółek. – Aby czuć się bezpiecznie ze swoimi akcjami w niepewnych czasach, inwestor powinien wybrać fundamentalnie dobre spółki – bez wysokiego zadłużenia, o regularnie powtarzalnych wynikach, a najlepiej jeszcze tanio wycenione, a więc powinien kupować w okresie spadków – radzi Krukar. – Z tak skonstruowanym portfelem możemy poczekać kilka – kilkanaście miesięcy, aż sytuacja się uspokoi i wyceny akcji zaczną wracać do normy. Przykładowo kupując w czasie poprzedniej bessy z lat 2008-2009 spółki z branży chemicznej, można było w 2 lata zarobić po 200 – 500 proc. Teraz podobny wynik może odnieść inna branża – przewiduje Jacek Krukar.
Kto ją wypatrzy, będzie dobrze wspominał „krwawy sierpień” 2011 roku.
Wyszukiwane: GPW KATOWICE | akcje gpw katowice | gpw katowice akcje | gpw sa katowice | gpw sa katowice akcje | akcje gpw sa katowice | gpw sa katowice kurs akcji | akcje gpw katowice kupie sprzedam | gpw s a katowice | cena akcji gpw katowice |
