Lipiec 2011

Finanse zachęcają najlepiej do ochrony środowiska

Ponad połowa Polaków byłaby skłonna zainwestować w rozwiązania energooszczędne w trakcie remontu lub budowy, aby potem płacić niższe rachunki  – wynika z najnowszego badania Instytutu Homo Homini dla Deutsche Bank PBC. Nieco mniej ankietowanych zdecydowałoby się na taki krok z troski o środowisko. Motywacja ekonomiczna może być z czasem tym silniejsza, im wyższe będą ceny energii.

dom ekologiczny

fot. cursedthing / flickr.com (CC BY-ND 2.0)

Polacy są unijnymi liderami, jeśli chodzi o wydatki na ogrzewanie domów i mieszkań. Co więcej, z czasem te koszty będą tylko rosły wraz z wzrostem cen ropy czy gazu. Chociaż z roku na rok polskie budynki zużywają coraz mniej energii na ogrzewanie, wciąż daleko nam do zaawansowanych krajów Unii Europejskiej.

Jeszcze w 2010 roku średni wskaźnik zużycia energii na ogrzewanie mieszkania czy domu w Polsce wynosił około 170 kWh na metr kwadratowy, podczas gdy średnia dla UE wynosi ok. 140 kWh/m2, a w krajach skandynawskich, gdzie klimat jest najzimniejszy, sięga 110 kWh/m2 – wynika z danych projektu Oddysee-Mure realizowanego przez UE w ramach programów energetycznych.

– Polscy deweloperzy dbają głównie o niski koszt budowy – nie są zainteresowani inwestycją w technologie, których koszt będzie się bilansował przez kilka czy kilkadziesiąt lat użytkowania – mówi Przemysław Kaczkowski, architekt, współautor projektu m.in. stadionu Klubu Sportowego Cracovia. – Zdrowa moda na budowanie ekologiczne i zrównoważony rozwój, która wędruje z krajów Europy Zachodniej, u nas dopiero raczkuje – dodaje.

Sondaż: Polacy chcą oszczędzać na rachunkach

W najbliższym czasie można się jednak spodziewać popularyzacji mody na energooszczędne domy i mieszkania – wynika z badania zleconego przez Instytut Homo Homini dla Deutsche Bank PBC. Zdecydowana większość Polaków rozważałoby inwestycję w rozwiązania energooszczędne przed zakupem bądź remontem nieruchomości.

najpierw oszczędności potem ekologia

Główną motywacją są względy ekonomiczne. Ponad połowa respondentów (55 proc.) liczyłaby na niższe wydatki na ogrzewanie, 43 proc. przekonałaby do takiej inwestycji możliwość skorzystania np. z funduszy unijnych, a 3 na 10 ankietowanych skorzystałoby chętnie z tańszego „ekologicznego” kredytu, który w Polsce oferują już dwa banki.

Prawie połowa Polaków deklaruje, że mogłaby zainwestować w materiały i rozwiązania energooszczędne z troski o środowisko naturalne. To dużo, ale wciąż mniej niż w krajach Europy Zachodniej, gdzie świadomość ekologiczna jest znacznie wyższa. Według badania przeprowadzonego na początku br. w Niemczech przez Deutsche Bank,  aż 75 proc. naszych zachodnich sąsiadów deklaruje zainteresowanie energooszczędnymi nieruchomościami właśnie ze względu na kwestię ochrony środowiska.  Czterech na pięciu ankietowanych byłoby skłonnych ponieść wyższe koszty zakupu takiego domu lub mieszkania, bo aż 92 proc. twierdzi, że takie rozwiązania w przyszłości przyniosą znaczne oszczędności.

Koszty energii w Polsce są wyjątkowo wysokie

Mimo ekologicznych deklaracji ankietowanych w badaniu IHH, w praktyce koszty utrzymania budynku nadal zajmują odległe miejsce w hierarchii kupujących mieszkania czy domy. – Polscy nabywcy nieruchomości kierują się głównie ceną, metrażem i lokalizacją. Oszczędność energii rozpatrują dopiero w dalszej kolejności – mówi Przemysław Kaczkowski.

Jak się okazuje, taka strategia nie jest do końca racjonalna. Według danych Eurostatu, Polacy wydają na ogrzewanie swoich domów i mieszkań wyjątkowo dużo. Prąd, gaz i inne media pochłaniają aż 10 procent wydatków konsumpcyjnych gospodarstw domowych, podczas gdy w Wielkiej Brytanii czy Hiszpanii zaledwie 3 procent.

wydatki na prąd gaz i inne paliwa.png

W zależności od klimatu ogrzewanie pochłania większą lub mniejszą część energii zużywanej przez budynek. Dla przykładu w Danii około 85 proc., a na Cyprze mniej niż 40 proc. całej energii. Polska należy do krajów, gdzie ogrzewanie jest dużym obciążeniem dla rodzinnych budżetów.

Struktura zużycia energii elektryczniej (1)

Dzięki nowoczesnym rozwiązaniom można oszczędzić nie tylko na ocieplaniu budynku, ale też na innych kosztach. – Ekologiczne i oszczędne budowanie to nie tylko lepsze ocieplenie ścian, to również pompy ciepła produkujące tanią energię, kolektory słoneczne, ogniwa folowoltaiczne, umiejętne kształtowanie bryły budynku poprzez zwartą formę kumulującą energię, czy odpowiednie rozmieszczenie otworów okiennych, dzięki któremu w lecie oszczędzamy na klimatyzacji, a w zimie na ogrzewaniu – zauważa Przemysław Kaczkowski.

Ceny paliw będą rosły

Budowa, zakup czy remont nieruchomości to długoterminowa inwestycja, w której koszty ogrzewania są bardzo istotnym składnikiem. Dlatego chcąc podejść do niej racjonalnie, warto przeanalizować długoterminowe trendy cen paliw.

–  W najbliższym czasie możemy spodziewać się zwiększenia popytu na energię – stwierdza w najnowszej prognozie energetycznej Międzynarodowa Agencja Energii (IEA). Nieprzerwany wzrost gospodarczy Chin, Indii i innych krajów rozwijających się, a co za tym idzie – coraz większe potrzeby energetyczne, powodują, że ceny wszystkich rodzajów paliw, od węgla po gaz i ropę idą w górę.

Co to oznacza dla przeciętnego Polaka?  Niezależnie od tego, czy ogrzewa swoje mieszkanie albo dom gazem, olejem, czy korzysta z centralnego ogrzewania, w długim terminie powinien  przewidywać, że koszty z tym związane wzrosną. Jak temu zaradzić?

Ekologiczna inwestycja może się opłacić

Najlepszym sposobem na poradzenie sobie z rosnącymi wydatkami na energię jest jej oszczędzanie. Można to osiągnąć zmieniając zwyczaje użytkowania domu lub mieszkania albo obniżając wskaźnik zużycia energii.

Taka inwestycja oczywiście kosztuje, ale ma też swoje dobre strony. Można ją finansować tańszym kredytem. Banki starają się promować ekologiczne budownictwo. Specjalne oferty dla klientów zainteresowanych nie tylko oszczędnościami w utrzymaniu domu, ale też ekologią wprowadził Bank Ochrony Środowiska, a ostatnio Deutsche Bank PBC w ramach promocji „Eko Lokum”.

– Aby zachęcić do zakupu nieruchomości posiadających certyfikaty energetyczne lub dokonywania modernizacji w zakresie proekologicznych rozwiązań, obniżyliśmy prowizję z tytułu udzielenia kredytu mieszkaniowego do poziomu 1 proc. , ze standardowych 2-3 proc. w zależności od oferty – podkreśla Magdalena Janicka z Departamentu Bankowości Hipotecznej Deutsche Bank PBC.W przypadku mieszkań oraz domów nabywanych na rynku wtórnym wymagane jest dostarczenie certyfikatu energetycznego potwierdzającego wskaźnik energii niezbędnej do ogrzania budynku i przygotowania ciepłej wody użytkowej ujęty w bilansie cieplnym na poziomie nieprzekraczającym 70 kWh/m2, a dla budynku pasywnego 33 kWh/m2 w skali roku w stosunku rocznym.

Ile można zaoszczędzić?

Załóżmy, że rodzina decyduje się na  remont  80-metrowego mieszkania na poddaszu kamienicy. Dzięki m.in. wymianie okien na szczelniejsze czy ociepleniu dachu wełną mineralną wskaźnik zużycia energii zmniejszy się z 110 kWh/m2 do 60 kWh/m2. Same koszty ogrzewania mieszkania w wyniku remontu spadną, jak szacuje architekt Przemysław Kaczkowski, do 55 proc. Oznacza to, że jeśli do tej pory rocznie rodzina przeznaczała na ogrzewanie budynku średnio 1400 złotych, po zmianie zapłaci 770 zł, czyli o 630 złotych mniej. W zależności od rodzaju nieruchomości i jej metrażu, zastosowanie takich proekologicznych rozwiązań w perspektywie kilkunastu czy kilkudziesięciu lat może przynieść oszczędności nawet rzędu kilkudziesięciu tysięcy złotych.

Bartek CiszewskiFinanse zachęcają najlepiej do ochrony środowiska
read more

Co zrobić, żeby wydać mniej pieniędzy podczas wakacji?

fot. oshkar / flickr.com (CC BY-NC-ND 2.0)

Niemal 60 proc. Polaków nie wyjedzie w tym roku na wakacje – wynika z badania przeprowadzonego przez Instytut Homo Homini dla Deutsche Bank PBC. Nic dziwnego, skoro jak podaje Instytut Turystyki z roku na rok koszt urlopu rośnie. Ci, którzy decydują się na wakacje, chcieliby wydać nie więcej niż 1 tys. zł na każdego członka rodziny. Czy to możliwe?

Sezon wakacyjny w pełni, ale tylko 40 proc. Polaków jest lub będzie na urlopie. Większość z nas nie planuje żadnego wyjazdu – wynika z badania przeprowadzonego w lipcu przez Instytut Homo Homini dla Deutsche Bank PBC. Nie dziwi to ekspertów finansowych. – Sytuacja ekonomiczna jest wciąż bardzo niepewna, w związku z tym staramy się rozsądniej gospodarować naszymi domowymi budżetami. Wysoka inflacja zmniejsza ilość wolnych środków, a wysokie kursy walut dodatkowo zniechęcają do wyjazdów zagranicznych – ocenia Jacek Kasperczyk, ekspert porównywarki finansowej Comperia.pl.

Ile-planujemy-wydac-na-urlop-2011

Badanie przeprowadzone na zlecenie Deutsche Bank PBC potwierdza, że nawet ci, którzy wybierają się na wakacje, będą raczej oszczędni. Średnio na jednego członka rodziny chcemy na urlopie wydać nie więcej, niż 1 tys. zł. Spośród respondentów z wykształceniem podstawowym na urlop nie wybiera się aż 94 proc., ale już w grupie osób z wykształceniem wyższym „tylko” średnio co drugi.  – Ten wynik nie zaskakuje. Osoby z wyższym wykształceniem najczęściej lepiej zarabiają, dzięki czemu łatwiej im wygospodarować w swoich domowych budżetach wydatki na wakacyjny wyjazd – dodaje Kasperczyk.

Wydatki-na-wakacje-wyksztalcenie

Mniej wyjazdów wakacyjnych w całej Europie

Jak pokazuje raport Instytutu Turystyki, już w 2010 roku liczba wyjazdów turystycznych była znacząco niższa niż w latach wcześniejszych (zanotowano o 600 tys. mniej wyjazdów krajowych i o pół miliona mniej podróży zagranicznych). Urlop jest też coraz droższy. W 2010 roku średnie dzienne wydatki Polaków na wyjazdy zagraniczne były o 15% wyższe niż rok wcześniej. Na cały wyjazd zagraniczny wydaliśmy w 2010 roku o 23% więcej niż rok wcześniej (licząc w PLN). Przeciętne wydatki na podróż zagraniczną wynosiły w 2008 ok. 2 387 zł na osobę, a w 2010 już 2 581 zł.   Eksperci przekonują, że dzięki zastosowaniu się do kilku prostych zasad można sprawić, aby urlop był nieco mniej odczuwalny dla rocznego budżetu rodziny.

Jak oszczędzić na wakacjach

Aż 40 proc. Polaków uważa, że gotówka kupiona w kantorze to najwygodniejszy sposób finansowania wydatków w trakcie podróży zagranicznej. Tymczasem Szymon Kuchciak z Deutsche Bank PBC zwraca uwagę, że zdecydowanie najbardziej polecanym rozwiązaniem, jest zabranie ze sobą kilku kart płatniczych i niedużego zapasu gotówki. To zapewni bezpieczeństwo, ale też pozwoli czerpać korzyści z dodatkowych funkcji dostępnych na kartach, jak np. programy rabatowe i ubezpieczenia.

– Przed wyjazdem warto sprawdzić, czy w miejscu, gdzie będziemy wypoczywać, dostępne są dla nas bankomaty, z których możemy wypłacać pieniądze bez prowizji – radzi z kolei Jacek Kasperczyk z porównywarki finansowej Comperia.pl. Zagraniczne bankomaty obsługują bez problemu większość polskich kart, a coraz więcej banków umożliwia wypłatę bez dodatkowych kosztów z wszystkich lub wybranych maszyn na całym świecie. – Dzięki bezprowizyjnym bankomatom w gotówkę można zaopatrywać się na bieżąco na miejscu. Wypłata z właściwego bankomatu może oznaczać oszczędność rzędu kilkudziesięciu złotych – szacuje Jacek Kasperczyk.

Dobrze też wiedzieć, jaka jest waluta rozliczeniowa naszej karty płatniczej. – Część kart może być rozliczana w dolarach, czego warto unikać w krajach strefy euro. Analogicznie warto zabrać ze sobą kartę rozliczaną w dolarach, jeśli wybieramy się do USA. Jeśli płacimy niewłaściwą kartą, bank dwa razy przewalutowuje transakcję naliczając każdorazowo prowizję – zaznacza. Niestety takiego podwójnego przewalutowania nie unikniemy już w kraju spoza strefy euro. Mimo to, nawet w takiej sytuacji warto płacić kartą, gdyż prowizje naliczane przez banki są dużo niższe od tych w kantorach – dodaje Jacek Kasperczyk.

Podróżując z kartami płatniczymi można nie tylko odroczyć poniesienie faktycznych kosztów (dzięki okresowi bezodsetkowemu na karcie kredytowej), ale również dodatkowo oszczędzać na licznych rabatach (np. na bilety lotnicze, samochód z wypożyczalni czy np. na prom). – Płatność dokonana kartą kredytową zostanie ściągnięta z konta dopiero po upływie kilkudziesięciu dni od momentu transakcji, co może znacznie ograniczyć bezpośredni koszt wyjazdu w danym miesiącu i umożliwić przesunięcie części wakacyjnych wydatków w czasie – podkreśla Szymon Kuchciak z Deutsche Bank PBC.

Z badań IMAS International wynika też, że tylko 18 proc. badanych korzysta z dodatkowego ubezpieczenia podczas wyjazdów zagranicznych. – Taka pozorna oszczędność może nas kosztować tysiące euro, jeśli przyjdzie nam zapłacić za pobyt w zagranicznym szpitalu – ostrzega Jacek Kasperczyk. Z kolei Szymon Kuchciak z Deutsche Bank zaznacza, ze opcję ubezpieczenia kosztów leczenia w podróży zagranicznej ma większość kart kredytowych. Podróżując z taką kartą, w ramach rocznej opłaty jesteśmy objęci polisą wykupioną przez bank.  Jeśli o ubezpieczeniu przypomnimy sobie w ostatniej chwili, można je teraz kupić również w internecie, korzystając z jednego z tzw. wirtualnych marketów ubezpieczeniowych. W db Markecie Ubezpieczeniowym do końca lipca dodatkowo klienci mogą skorzystać z promocyjnej 20-procentowej zniżki na zakup polisy turystycznej.

Bartek CiszewskiCo zrobić, żeby wydać mniej pieniędzy podczas wakacji?
read more

Na najprostszych “strukturach” można było zarobić nawet 60 proc.

Zwrot w wysokości nawet 60 proc. mógł uzyskać inwestor, który dwa lata temu postawił na wzrost WIG20 i wykupił odpowiedni produkt strukturyzowany. Wszystkie pięć najlepszych „struktur” w tym roku bazowało na największych spółkach GPW – wynika z zestawienia serwisu Structus.pl

Podczas gdy bardziej zaawansowani gracze giełdowi zagryzają nerwowo zęby słuchając kolejnych dramatycznych doniesień o stanie amerykańskiej gospodarki – męczą się z decyzją: „trzymać czy sprzedać kupione akcje?”, klienci którzy zaufali fachowcom zbierają żniwa.

Właśnie zapadł kolejny produkt strukturyzowany, który może poszczycić się niebagatelną stopą zwrotu 25 proc. w skali roku. Tyle zarobili inwestorzy, którzy latem 2009 roku zapisali się na Certyfikaty Bonus db WIG 20  Deutsche Bank PBC i obstawili umiarkowane umocnienie się indeksu WIG 20 albo jego stagnację (tzw. trend boczny). Po dwóch latach wartość ich inwestycji wyniosła 150 procent początkowej wartości.

Wszystkie pięć najlepszych produktów strukturyzowanych, które zakończyły się w tym roku bazowało na notowaniach największych spółek GPW – wynika z zestawienia przygotowanego przez serwis Structus.pl. Najwięcej zarobiły produkty z serii Szybki Kurs na Zysk oferowane przez Noble Bank oraz wspomniane Certyfikaty Bonus db WIG20 sprzedawane przez Deutsche Bank PBC. Inwestując w te produkty można było zyskać w dwa lata 50, a nawet 60 proc. inwestycji.

najlepsze 5 produktów strukturyzowanych

– To efekt dobrego uplasowania tych inwestycji w czasie. Startowały w rynkowych dołkach lub na początku okresu wzrostowego  – ocenia  Michał Szeliski, analityk Structus.pl. – Co ważne dla klientów, większość z nich oferowała także gwarancję ochrony kapitału. Czasami niepełną, czasami warunkową, ale ta gwarancja dawała inwestorom tak potrzebne w trudnych czasach poczucie bezpieczeństwa.

10 procent rocznie na „trendzie bocznym” zakończonym spadkiem

Dla przykładu zakończony właśnie Certyfikat Bonus db WIG20 pozwalał zarobić na wzrostach cen akcji GPW, jednocześnie zabezpieczając inwestorów przed scenariuszem, w którym WIG20 dryfuje raz zyskując, raz tracąc, a nawet po dwóch latach osiąga niższą wartość niż na początku inwestycji. W jaki sposób?

Deutsche Bank AG, który emitował Certyfikaty Bonus db WIG 20, zobowiązał się wykupić papiery po upływie dwóch lat za wartość nominalną przemnożoną przez wynik aktywa (wartość końcowa z lipca 2011 podzielona przez wartość początkową z lipca 2009). Zysk z certyfikatów nie mógł być jednak większy niż 50 procent. Skąd to ograniczenie?

To cena bezpieczeństwa. W zamian bank oferował inwestorom ochronę kapitału. Scenariusz zakładał, że jeśli w ciągu dwóch lat WIG 20 ani razu nie spadnie poniżej 80 proc. wartości początkowej indeksu (tzw. „bariery”), na koniec okresu inwestycji bank wykupi certyfikaty po cenie równej min. 120 proc. początkowej wartości.

certyfikat-symulacja

Oznaczało to, że nawet jeśli indeks znajdowałby się dzisiaj pod kreską w stosunku do lipca 2009, klienci zarobiliby aż 10 proc. w skali roku.  W okresie trwania inwestycji bariera nie została jednak przełamana, co pozwala klientom, którzy zainwestowali w produkt  Deutsche Bank, cieszyć się 50- procentowym zyskiem po dwóch latach.

– Oczywiście inwestycje bezpośrednie dają potencjalnie większy zysk, ale właśnie ograniczenie ryzyka to jedna z głównych zalet produktów strukturyzowanych – mówi Michał Szeliski. – Dlatego są one dobrym uzupełnieniem portfela finansowego i stanowią dobre zabezpieczenie na wypadek, gdy zakładany przez inwestora scenariusz nie zrealizuje się.

Bartek CiszewskiNa najprostszych “strukturach” można było zarobić nawet 60 proc.
read more

Sektor kreatywny – szansa dla polskiej gospodarki

cc

copyrights: TilarX / flickr.com

Polska nie jest i szybko nie będzie naukową potęgą. Jest jednak sektor, wskazywany przez ekonomistów jako przyszłość gospodarki, w którym mamy szansę zająć  silną pozycję. To sektor kreatywny. Jeśli odpowiednio dostosujemy prawo i ułatwimy mikrofirmom w nim działającym dostęp do kapitału, możemy stać się światową potęgą – wynika z raport Deutsche Bank Research.

W tradycyjnym rozumieniu tego słowa Polska nie jest innowacyjna. Liczba patentów przyznawanych polskim przedsiębiorcom i wynalazcom nie zachwyca. Według danych z amerykańskiego urzędu patentowego (USTPO) zajmujemy pod tym względem odległe 36. miejsce na świecie. W 2009 roku więcej patentów i znaków towarowych zastrzegły tam mniejsze kraje, takie jak: Bułgaria, Czechy, Słowenia, Węgry czy liczący mniej niż pół miliona mieszkańców Luksemburg

Jest jednak sektor, którego wartość w niewielkim stopniu odzwierciedla liczba patentów, a który rozwija się naturalnie, wciąż nieanalizowany dokładnie przez urzędy statystyczne: sektor kreatywny.

Czy sektor kreatywny może być potężniejszy niż przemysł samochodowy?

Sektor kreatywny to dział gospodarki składający się z kilkunastu branż tak różnych od siebie, jak działalność artystyczna czy usługi programistyczne. Łączy je akt tworzenia jako główne źródło wartości dodanej.  Branże sektora można podzielić na trzy grupy: wolnorynkowe (m.in. reklama, design, architektura), wspierane przez instytucje publiczne (większość instytucji kulturalnych) oraz mieszane (kinematografia, działalność wydawnicza).

wklad sektora kreatywnego w rozwoj gospodarek

Pojęcie sektora jest stosunkowo nowe. W anglosaskiej literaturze pojawiło się niespełna 10 lat temu. W niemieckiej statystyce zostało wyodrębnione dopiero przed trzema laty.  – Jesteśmy świadkami zmiany klasyfikacji sektora kreatywnego z wąskiej klasy związanej ściśle z kulturą na inne branże: media, IT, wydawnictwa – mówi Jacek Sadowski, Prezes Demo Effective Launching, firmy, które opracowała dla Łodzi strategię marki opartą o koncept miasta przemysłów kreatywnych.

Jak zauważają w najnowszym raporcie poświęconym sektorowi kreatywnemu eksperci Deutsche Bank Research, jest to jeden z najbardziej wydajnych sektorów gospodarki. W samych Niemczech jest  w nim zatrudnionych ponad milion osób. W 2009 wypracował towary i usługi o wartości 60 miliardów euro. Co więcej duża część z branż sektora jest wyjątkowo odporna na wahania koniunktury. Wiele przedsiębiorstw było w stanie tworzyć nowe miejsca pracy mimo recesji. Deutsche Bank Research szacuje, że sektory kreatywne będą w rozpoczynającej się dekadzie dynamicznie rosły w średnim tempie 2,5 proc. rocznie.

Już teraz w Niemczech, według danych Deutsche Bank Research, sektor kreatywny jest drugim co do wielkości przemysłem i wyprzedza przemysł metalurgiczny, samochodowy, elektryczny czy chemiczny. W 2020 roku obroty firm z tej gałęzi gospodarki osiągną 175 mld euro.

Polska krajem z ogromnym potencjałem

Według najnowszego, opublikowanego w marcu, raportu ONZ „Creative Economy Report 2010” Polska znajduje się dopiero na 16 miejscu w Europie pod względem obrotów przemysłu kreatywnego. Górują nad nami dużo mniej ludne kraje, jak Holandia, Belgia czy Szwecja. Nasi sąsiedzi –  Czesi, Węgrzy, Słowacy – wytwarzają w tym sektorze proporcjonalnie większy przychód niż Polska.

Co ciekawe, bardzo duża część wytwarzanych dóbr i usług w polskim sektorze kreatywnym trafia za granicę. Jak wynika z tego samego raportu ONZ, jesteśmy jednym z czołowych eksporterów takich wartości.

polska-17-eksporterem

Jak pokazuje „Creative Exonomy Report 2010”, w ciągu sześciu lat Polska awansowała o 7 miejsc i stała się 17. eksporterem na światowym rynku przemysłu kreatywnego. Wartość eksportu wzrosła w tym czasie o 15 proc. Jeśli podobne tempo utrzyma się w kolejnych latach, będziemy mieli szansę wyprzedzić Hiszpanię.

Według danych ONZ największą potęgą eksportową, także w sektorze kreatywnym są Chiny, których udział w rynku jest ponad dwukrotnie wyższy niż USA czy Niemiec. Eksport z Państwa Środka wykazuje się też największą dynamiką wzrostu.

Jednym z filarów polskiego eksportu jest wzornictwo (design). Nasz kraj jest Pod tym względem na ósmym miejscu wśród rozwiniętych krajów.

czolowi-eksporterzy wzornictwa

Co ciekawe, Polska jest jednym z trzech europejskich krajów (obok Włoch i Niemiec), które ma dodatni bilans w handlu zagranicznym produktami sektora kreatywnego.

– Dobrym przykładem dynamicznego rozwoju przemysłów kreatywnych w Polsce jest Łódź. Miasto ma tu duże tradycje, ale i odpowiednią strategię, może więc  aktywnie wpłynąć na rozwój tych branż – mówi Jacek Sadowski.  – Trzeba jednak pamiętać, że ten sektor gospodarki to dynamiczne środowisko. Mamy ogromny potencjał i dobry start, ale to czy polskie miasta wykorzystają swoją pozycję, zależy od tempa w jakim będą realizować strategie rozwoju – dodaje.

Pełna treść raportu dostępna na stronach Deutsche Bank Research.

Bartek CiszewskiSektor kreatywny – szansa dla polskiej gospodarki
read more

Po co w ogóle media społecznościowe?

Kilka dni temu znaleźliśmy bardzo interesujący raport firmy Jive – tzw. Social Business Index oparty na badaniach,  które objęły ponad 900 dyrektorów amerykańskich dużych i średnich przedsiębiorstw i sprawdzały ich poglądy na rolę mediów społecznościowych w działalności ich firm. Najciekawsze:

  • 78% pytanych uważa, że posiadanie strategii wykorzystującej potencjał serwisów społecznościowych jest kluczowe dla rozwoju ich biznesu
  • 66% widzi w nich nieodwracalną zmianę zasad funkcjonowania na rynku
  • 53% uważa, że bez takiej strategii ryzykują wypadnięcie z wyścigu
  • 57% wierzy, że odpowiednia strategia komunikacji wpłynie pozytywnie na ich sprzedaż i obrót

Po więcej informacji zapraszamy do infografiki (via Techcrunch):

Nie mamy niestety polskich badań pokazujących stosunek naszych rodzimych przedsiębiorców do mediów społecznościowych – z doświadczenia wiemy, że wielu podchodzi do nich jeszcze nieufnie.

Po co wchodzić w społeczności? Powodów jest tyle ile modeli biznesowych, ale pokusimy się o wymienienie kilku podstawowych:

  • darmowa promocja – inwestujecie czas i emocje, z wkładaniem dużych pieniędzy w ten kanał można poczekać
  • bezpośrednia, natychmiastowa komunikacja z waszymi odbiorcami – możecie przekazać im, co chcecie i kiedy chcecie
  • więcej ruchu na stronie korporacyjnej – poprzez bezpośrednie odniesienia z serwisów społecznościowych, ale także dzięki ich pozytywnemu wpływowi na pozycjonowanie w wyszukiwarkach
  • zwiększenie obrotu – poprzez promocje, zniżki i oferty specjalne dla Waszych fanów
  • bezpośredni feedback od waszych klientów – będą narzekać, będą chwalić – będą rozmawiać o Waszych produktach i usługach
  • budowa relacji z odbiorcami – ludzie kierują się w swoich wyborach emocjami (nadchodzą czasy „lubiękonomii„)
  • zabezpieczenie na przyszłość – media społecznościowe będą rosnąć i rozwijać się – jeśli będziecie w nich obecni, możecie na tym tylko skorzystać

Wszystko zależy od Was – to jest właśnie piękno komunikacji bezpośredniej.

Ola Kluzek

Ola KluzekPo co w ogóle media społecznościowe?
read more