Październik 2010

Optymalizacja mediów społecznościowych: 4 metody na sukces

Optymalizacja mediów społecznościowych to proces, który ułatwi rozprzestrzenianie produkowanych przez ciebie treści w ramach sieci społecznościowych w internecie. Jest to szczególnie istotne teraz, kiedy zmienia się model czytania treści. Do tej pory twórca musiał dbać o to, żeby jak najwięcej użytkowników znalazło jego stronę – obecnie najważniejsze jest to, żeby jak najwięcej ludzi przeczytało, co ma do powiedzenia.

Wiadomo, że nadal liczba wejść na twoją stronę jest istotna – i dalej możliwe jest ściąganie na nią ruchu. Jednocześnie – ułatwienie ludziom dostępu do twoich treści poprzez aplikacje, widżety i profile społecznościowe może przynieść dużo korzyści twojej marce.

Dlaczego optymalizacja jest tak istotna? Jak widać z wykresu poniżej (via Compete), media społecznościowe przynoszą stronom coraz więcej ruchu. Jak dużo? To zależy od dwóch czynników – jak interesujące są twoje treści oraz jak łatwo można się nimi dzielić.


Optymalizacja mediów społecznościowych nie prowadzi jedynie do zbudowania bardziej widocznej obecności twojej marki w sieciach społecznościowych. Jest dźwignią dla zwiększonego ruchu na twojej stronie i wpływa pozytywnie na pozycjonowanie twojej strony w wyszukiwarkach (które traktują zewnętrzne linki prowadzące do twojej strony jak pozytywne rekomendacje).

Poniżej prezentujemy 4 metody optymalizacji, które pomogą ci odnieść sukces. Ich autorem jest Jim Tobin, szef Ignite Social Media (agencji pracującej dla takich marek jak Microsoft, Intel, Nike, Nature Made, The Body Shop czy Disney) – via Mashable.

1. Widżety i plakietki

Widżety są prostym narzędziem, które pozwoli użytkownikom na ‚złapanie’ treści na twojej stronie i opublikowanie ich na swoich blogach, stronach czy profilach społecznościowych. Niektóre z nich są wyposażone w opcję ‚weź i dziel się’, która umożliwia kopiowanie widżetu ze strony, na której się go znalazło, bez konieczności wejścia na stronę twórcy (taką taktykę obrało m.in NBA, które pozwala na rozprzestrzenianie ich treści w sieciach społecznościowych użytkowników bez potrzeby wchodzenia na stronę nba.com).

2. Udostępnianie treści

Po pierwsze zaoferuj kilka opcji: w polskiej sieci jest sporo serwisów, które mogą napędzić ci ruch – jeśli pozwolisz swoim treściom w nich zaistnieć. Co prawda wg serwisu AddThis 27% udostępnianych treści ląduje w Polsce na Facebooku, ale oznacza to, że ponad 70% znajduje się na innych serwisach. Udostępnij ludziom swoje treści – niech się nimi dzielą, niech je rekomendują swoim znajomym, którzy być może nigdy nie zajrzeliby na twoją stronę.

3. Logowanie społecznościowe

Celem większości stron internetowych jest ściągnąć jak największą liczbę użytkowników. Poza tym ważne jest, by jak największa część z nich się rejestrowała. Dlaczego? Zarejestrowani użytkownicy są bardziej zaangażowani – w końcu po coś się zapisali. Jeśli więc uda ci się zwiększyć liczbę zarejestrowanych użytkowników –  możesz liczyć na zwiększoną liczba odsłon, więcej czasu spędzonego na twojej stronie i niższy wskaźnik odrzuceń. A jeśli prowadzisz sklep internetowy – także większą sprzedaż.

Bardzo często użytkownicy rezygnują z rejestracji, bo nie chce się im tracić czasu na wypełnianie długich i często zbyt skomplikowanych formularzy lub nie są pewni, czy rzeczywiście chcą się u ciebie zapisać. Społecznościowa  rejestracja może ten problem rozwiązać. I znów – pamiętaj, żeby zaoferować swoim użytkownikom wybór.

4. Komentarze społecznościowe

Komentowanie jest przyjemne – ale możliwość dzielenia się swoim komentarzem z grupą swoich znajomych przyciągnie na twoją stronę dużo nowych użytkowników. Już samo dodanie facebookowego guziczka ‚Lubię to’ może pomóc – wg badań agencji Gigya ludzie, którzy klikają na ten guzik z reguły mają ponad 2,4 razy więcej przyjaciół niż ci, którzy go nie używają. Co więcej – ta grupa klika 5.3 raza częściej na linki rekomendowane przez znajomych wewnątrz Facebooka.

Czy jest coś jeszcze, co przegapiliśmy w naszych rekomendacjach?

Ola KluzekOptymalizacja mediów społecznościowych: 4 metody na sukces
read more

Z prasy: reklamodawcy na Facebooku

Dziennik Gazeta Prawna z 27 października podaje kilka interesujących informacji na temat rosnącego zainteresowania reklamodawców możliwościami, jakie oferuje im Facebook.

Serwis jest jednym z najbardziej dynamicznie rozwijających się  miejsc w polskim internecie – na przestrzeni ostatniego roku liczba jego użytkowników wzrosła o prawie 400%. Jego przyszłość rysuje się jeszcze barwniej – Gazeta cytuje specjalistów, którzy przewidują, że w przeciągu dwóch lat osiągnie pułap 8-9 milionów użytkowników w Polsce.

Nie uszło to uwadze reklamodawców – polskie firmy założyły już ponad 11 000 fan page’ów i wystawiły ponad 350 komercyjnych aplikacji.

Wśród agencji reklamowych panuje powszechne przekonanie, że social media na czele z Facebookiem stały się normą. Działa w nich już co najmniej kilkaset mniejszych i większych polskich firm

– mówi Gazecie Krzysztof Starzecki, dyrektor z agencji Facead, która prowadzi statystyki aktywności reklamowej polskiego biznesu na portalu społecznościowym. Dodaje, że prostą reklamę czy fan page można prowadzić, dysponując budżetem zaledwie tysiąca złotych miesięcznie. Ale bardziej spektakularne akcje (Mały Głód, Cropp, Reserved, Paczkomaty 24/7) kosztują nawet po kilkaset tysięcy złotych za kilka dni.

Także domy mediowe doradzają klientom, aby w planowaniu budżetów reklamowych wyodrębniali portale społecznościowe jako osobne, niezależne medium. Reklamodawców nie odstrasza nawet wprowadzona ostatnio przez Facebooka podwyżka (cena wskaźnika CPC wzrosła w przeciągu ostatniego roku niemal dwukrotnie).

Krzysztof Starzecki jest przekonany, że następne miesiące na polskim rynku reklamowym to czas Facebooka. A wy?

Ola KluzekZ prasy: reklamodawcy na Facebooku
read more

Przekażę co masz do powiedzenia dalej, bo..

Ludzie mają różne powody, żeby puścić dalej twój przekaz (twoją ideę). Poniżej lista kilkunastu powodów, dla których to, co masz do powiedzenia może rozprzestrzenić się w naturalny sposób (via Seth Godin) między ludźmi.

Przekażę twoją ideę dalej ..

1. .. bo to sprawia, że czuję się hojny

2. .. bo czuję się mądrzej, przekazując co odkryłem dalej

3. .. bo zależy mi na tym, żebyś odniósł sukces jako twórca idei

4. .. bo nie mam wyboru – za każdym razem, gdy używam twojego produktu, rozprzestrzeniam twoją ideę (gmail, iPad, Kindle)

5. .. bo mam coś z tego (konkursy, programy lojalnościowe)

6. .. bo to jest zabawne, a zawsze lepiej się śmiać z kimś niż samemu

7. .. bo jestem samotny i to na chwilę rozwiąże mój problem

8. .. bo jestem wściekły na ciebie i chcę zarazić moim gniewem innych

9. .. bo zarówno ja jak i moi znajomi będą mieli z tego korzyść (Groupon)

10. .. bo mnie o to poprosiłeś, a trudno ci odmówić

11. .. bo mogę użyć twojego przekazu, żeby poznać ze sobą ludzi (a to sprawia mi przyjemość i pomaga budować moją społeczność)

12. .. bo twoje usługi lepiej działają, jeśli używają ich moi znajomi (Facebook)

13. .. bo poczuję się lepiej, jeśli wszyscy będą znali twoją ideę

14. .. bo mówisz coś, co mi przychodzi z trudnością

15. .. bo zależy mi na kimś, komu twój przekaz pomoże lub sprawi przyjemność

16. .. bo mój klan musi to wiedzieć, żeby uniknąć zewnętrznych zagrożeń

17. .. bo mój klan musi to wiedzieć, żeby utrzymać wewnętrzny porządek

18. .. bo to moja praca

19. .. bo jestem pod wrażeniem twojej sztuki i jedyny sposób na wyrażenie mojego podziwu to podzielenie się nią z innymi

A wy? dlaczego rozprzestrzeniacie pewne idee?

Ola KluzekPrzekażę co masz do powiedzenia dalej, bo..
read more

Dlaczego polscy przedsiębiorcy nie zmieniają sprzedawcy energii elektrycznej?

Ponad połowa polskich przedsiębiorców (66%) nie planuje zmiany sprzedawcy energii elektrycznej, wynika z badania opinii przeprowadzonego wśród właścicieli małych i średnich firm przez TNS OBOP dla Energia Dla Firm (październik 2010 r.).

Z danych Urzędu Regulacji Energetyki wynika, że od momentu uwolnienia rynku energii 1 lipca 2007r., a więc w ciągu 3 lat, sprzedawcę energii zmieniło zaledwie 6 000 polskich firm.

Przedsiębiorcy, którzy nie planują zmiany sprzedawcy energii elektrycznej twierdzą, że korzyści z niej wynikające byłyby zbyt małe, a koszty związane ze zmianą zbyt duże (43% badanych, którzy nie planują zmiany sprzedawcy). Tymczasem, na rynku sprzedawców energii elektrycznej, o swoich klientów coraz silniej zabiegają niezależni sprzedawcy energii elektrycznej, którzy proponują firmom obniżenie kosztów związanych z dostawą energii średnio od 10 do 15%.

Jesteśmy niezależni od wytwórców energii, co pozwala nam wybrać oraz zaproponować firmom najkorzystniejsze warunki jej zakupu. Na bieżąco monitorujemy rynek energetyczny i negocjujemy z wieloma wytwórcami. W zależności od indywidualnych potrzeb każdego klienta, dajemy gwarancję najniższej lub stałej ceny za energię elektryczną w trakcie trwania umowy – mówi Paweł Owczarski, Prezes Zarządu Energia Dla Firm Sp. z o.o.

Korzyści finansowe są zdecydowanie kluczowym motywem zmiany sprzedawcy energii elektrycznej – deklaruje go aż 86% spośród właścicieli firm, którzy zmiany już dokonali. Jakość obsługi klienta, na którą w swoich ofertach stawiają przede wszystkim sprzedawcy, jest powodem zmiany dla niespełna co czwartego spośród przepytanych przedsiębiorców.

Zmiana sprzedawcy w naszej firmie wynikała z prostego rachunku ekonomicznego. Najważniejsze były dla nas liczby – to ile możemy zaoszczędzić dzięki zmianie. Porównaliśmy oferty kilku firm zanim podpisaliśmy umowę. Wybór padł oczywiście na sprzedawcę, dzięki któremu nasza restauracja zaoszczędzi najwięcej. Sam proces zmiany i związane z nim procedury były po stronie nowego sprzedawcy – mówi Danuta Kukuła, Dyrektor i pełnomocnik właściciela Mini-Browaru i Restauracji „Spiż” we Wrocławiu.

Przed sprzedawcami energii elektrycznej w najbliższym czasie stoi zadanie związane z uświadomieniem przedsiębiorcom korzyści ekonomicznych płynących ze zmiany, konkurencja cenowa z myślą o tych, którzy otrzymali od swoich dotychczasowych sprzedawców oferty utrzymaniowe (19% badanych) oraz edukacja skierowana do osób, które nie wiedzą, jak można dokonać zmiany (13% przedsiębiorców).

Bartek CiszewskiDlaczego polscy przedsiębiorcy nie zmieniają sprzedawcy energii elektrycznej?
read more

Polacy nie oszczędzają

Jedynie 10% Polaków deklaruje, że regularnie oszczędza, 86% Polaków nie oszczędza na emeryturę poza ZUS i II filarem, tylko 7% Polaków inwestuje. W porównaniu z rokiem 2009 z 66% do 58% spadł odsetek osób uważających, że warto oszczędzać – wynika z badań przeprowadzonych przez Pentor RI dla Fundacji Kronenberga przy Citi Handlowy.

Polacy chętniej niż w latach ubiegłych podejmują ryzyko finansowe, a w mniejszym stopniu dbają o zabezpieczenie swojego budżetu na przyszłość, podobnie jak w latach ubiegłych znikomy odsetek z nich odkłada z myślą o emeryturze.

Kto w Polsce oszczędza?

Choć o korzyściach z oszczędzania mówi 58% badanych, regularnie, co miesiąc oszczędza jedynie 10% Polaków. 45% respondentów oszczędza mniej lub bardziej regularnie. Są to zazwyczaj osoby w wieku 30-39 lat, lepiej wykształcone, u których miesięczny dochód gospodarstwa domowego wynosi ponad 2500 zł netto. 26% badanych jest zdania, że oszczędzanie nie ma sensu i lepiej jest wydawać pieniądze na bieżące wydatki.

Większość osób oszczędzających (44%) zbiera pieniądze w perspektywie roku, na konkretny cel (np. wakacje), a jedynie nieliczni wskazywali na perspektywę czasową dłuższą niż trzy lata, zazwyczaj mając na względzie ochronę przed konkretnymi ryzykami (np. nagłą chorobą).

Kto nie oszczędza?

Ponad połowa ankietowanych (52%) przyznaje, że nie oszczędza i cały miesięczny dochód przeznacza na bieżące potrzeby. W porównaniu z rokiem ubiegłym oznacza to spadek o 6%.  W grupie nieoszczędzającej są osoby powyżej 60. roku życia, gorzej wykształcone, zarabiające do 1500 zł miesięcznie i deklarujące wcześniejsze problemy ze spłatą kredytów.

Jak oszczędzamy?

Najwięcej, bo aż 34% ankietowanych, jako najlepszą formę oszczędzania, wskazało konto osobiste lub rachunek oszczędnościowo-rozliczeniowy, czyli produkty finansowe, których zadanie nie polega na generowaniu zysku. 23% badanych trzyma oszczędności na lokacie terminowej, a jedynie co dziesiąty Polak oszczędza na koncie oszczędnościowym lub oszczędnościowo-lokacyjnym. Wśród bezpiecznych sposobów oszczędzania Polacy wskazują także na inwestycje w nieruchomości lub w ziemię – 9% badanych.

Na pytanie o źródła informacji o sposobach oszczędzania prawie połowa (46%) ankietowanych wskazała na własną intuicję (w 2009 roku było to 57%), a co czwarty czerpie informacje od rodziny i znajomych (20%) lub z reklamy (19%).

Zaufanie do instytucji finansowych

W 2010 roku zaufanie do pracowników banków zadeklarowało 16% badanych – w porównaniu z rokiem ubiegłym to skok o 5%. Większe zaufanie może być przyczyną znacznego spadku liczby osób, które nie mają własnego rachunku rozliczeniowego – z 45% w 2009 roku do 31% w 2010 roku.

Powodzenie w oszczędzaniu

Polacy są przekonani (52%), że sukces w oszczędzaniu zawdzięczają jedynie sobie i swoim własnym decyzjom.  Coraz więcej osób dostrzega wpływ sytuacji gospodarczej w kraju na swoją sytuację finansową (12%), a także liczy na łut szczęścia (9%). Tylko 4% przyznaje, że na ich powodzenie miała wpływ instytucja finansowa, która zarządza oszczędnościami.

Planowanie wydatków

Prawie połowa Polaków (48%) uważa się za osoby planujące wydatki, ale czasami ulegające impulsowi chwili. Kolejną co do wielkości grupą są osoby planujące wszystkie wydatki (38%), a 14% ankietowanych określa siebie jako osoby rozrzutne, ulegające impulsowi i spełniające wszystkie swoje zachcianki.

Gdyby sytuacja materialna miała ulec nagłemu pogorszeniu, 15% badanych zdecydowałoby się wprowadzić w domowym budżecie oszczędności na sporcie i rekreacji, 14% oszczędziłoby na nowych ubraniach, a 10% zrezygnowałoby z wydatków na kulturę.

Badania zostały przeprowadzone w ramach ogólnopolskiej akcji edukacyjnej „Tydzień dla Oszczędzania”, realizowanej już po raz 4 przez Fundację Kronenberga przy Citi Handlowy. Akcja Tydzień dla Oszczędzania realizowana jest w dniach 25-31 października. Kończy ją Światowy Dzień Oszczędzania obchodzony przez społeczność międzynarodową 31 października.


Download now or preview on posterous

raport2010_FK (1).pdf (1298 KB)

Bartek CiszewskiPolacy nie oszczędzają
read more

Jak zbudować swoją własną markę na Facebooku?

Facebook, ze swoimi 500 milionami użytkowników, stał się jedną z największych przestrzeni komunikacji na świecie. Używają jej do upubliczenienia swojego przekazu na równi firmy, marki jak i ludzie. Możesz wykorzystać tę okazję do zabawy ze swoimi znajomymi, ale możesz też świadomie budować swój własny wizerunek w sieci – dostępny dla pracodawców, wykładowców, inwestorów, potencjalnych obiektów uczuć:) Internet ma długą pamięć – dostępną dla szerokiej publiczności.

Poniżej prezentujemy kilka podstawowych porad Dana Schwabla, autora popularneo bloga Personal Branding Blog, które mogą ci pomóc w budowaniu własnego wizerunku.

1. Poznaj swoją publiczność

Pamiętaj o tym, kto ma dostęp do twoich wypowiedzi. Twój szef niekoniecznie musi znać szczegóły szalonej czwartkowej nocy (szczególnie jeśli twoja piątkowa efektwność nie była najwższa), a twoi rodzice nie muszą być wtajemniczeni w pikantne historie twojego ostatniego romansu.

Musisz się zdecydować do kogo chcesz pisać i w jaki sposów – czy chcesz utrzymywać bliskie relacje z rodziną i przyjaciółmi, czy może szukasz możliwości nawiązania bardziej profesjonalnych kontaktów. Zadaj sobie te pytania, gdy wysyłasz i akceptujesz zaproszenia. Jeśli piszesz do szerokiej publiczności – uważaj, czym się dzielisz i w jaki sposób może to wpłynąć na twój wizerunek w jej oczach. Pamiętaj, że zawsze możesz personalizować swój przekaz (pisaliśmy o tym we wcześniejszym wpisie) i wybierać konkretne osoby z grupy twoich znajomych, do których ma trafić.

2. Określ swoją strategię

Pomyśl nad swoją strategią – nie tylko w odniesieniu do ludzi, z którymi się komunikujesz ale także ze względu na twoje życiowe cele. W zależności od tego, na jakim etapie kariery się znajdujesz, w czym jesteś ekspertem, co jest twoją pasją i jak chcesz się rozwijać – twoja obecność w mediach społecznościowych powinna wyglądać inaczej.

Jeśli jeszcze nie masz konta na Facebooku, zanim je założysz – wykonaj pracę domową i zastanów się, co chcesz osiągnąć wchodząc do świata komunikacji społecznościowej. Jeśli jesteś już użytkownikiem – przeanalizuj swoje dotychczasowe działania i pomyśl, jak możesz lepiej wykorzystać możliwości FB w osiągnięciu swoich celów.

Nie chodzi tu o budowanie wielkiego imperium, a o proste wybory – jakie linki będziesz polecać swoim znajomym, w jakie dyskusje będziesz się wdawał. Możesz w bezpośredni sposób kształtować percepcję ludzi, którzy obserwują twoje działania i budowa w nich swój pozytywny wizerunek.

3. Pamiętaj o możliwościach ustawienia prywatności

Możesz zablokować swoje wpisy tylko dla znajomych, możesz  poszczególnym osobom pozwolić na oglądanie konkretnych elementów twojej działalności w serwisie. Możesz też pozwolić całej społeczności Facebooka na dostęp do twoich postów i rekomendacji – jeśli liczysz na większy odzew i większą popularność (np. w środowiskach branżowych, na których ci zależy).

Pilnuj także opcji ograniczenia dostępu do informacji, które na twój temat wrzucają twoi znajomi. Dostosowując swoje ustawienia prywatności do swoich potrzeb unikniesz niewygodnych sytuacji i będziesz miał pełną kontrolę nad swoją ścianą.

4. Uzupełnij informacje profilowe

Skorzystaj z opcji, jakie daje ci Facebook – wypełnij dokładnie informacje na temat wykształcenia i doświadczenia zawodowego – będzie ci łatwiej nawiązać kontakt z dawnymi znajomymi ze szkoły czy zainteresować sobą potencjalnego pracodawcę.

Podaj adres swojego bloga, strony internetowej, profili w innych serwisach społecznościowych. Wrzuć do profilu kilka słów kluczowych, z którymi chcesz być kojarzony (umiejętności, certyfikaty, zainteresowania). W ten sposób pozwalasz ewentualnym pracodawcom na lepsze zapoznanie się z twoimi możliwościami.

5. Importuj kontakty, rozwijaj sieć znajomych

Staraj się rozwijać swoją sieć znajomych – importuj nowek kontakty z kont pocztowych, komunikatorów etc. W ten sposób będziesz mógł zebrać w jedyn miejscu grupę osób,z którymi kontaktowałeś się przy użyciu innych narzędzi. Jeśli prowadzisz bloga – polecamy zainteresowanie się możliwościami Facebook Connect.  Pozwoli ci to na lepsze promowanie własnych treści – z pełnym wykorzystaniem zasad interakcji społecznościowych. Twoja treść startuje na twoim blogu – kończy na Facebooku, stając się elemetem rozmów, nie tylko wśród twoich znajomych.

6. Bądź aktywny

Aktualiując swój status dzielisz się swoimi przemyśleniami z szeroką publicznością. To co piszesz odzwierciedla kim jesteś i co cię kręci. Daj ludziom znać, co czytasz, nad jakim projektem pracujesz. W zależności od obranej strategii możesz zainteresować swoich odbiorców swoimi planami, nowym wpisem na blogu czy ostatnim dużym osiągnięciem. Wykorzystaj szansę na pochwalenie się tym, w czym jesteś najlepszy.

7. Załóż grupę lub stronę

Korzystaj z możliwości, jakie dają grupy na Facebooku – zgromadź ludzi dzielących zainteresowania, przedstawicieli branży, w której pracujesz i stań się aktywnym członkiem tej minispołeczności. Dziel się swoją wiedzą, promuj swoją działalność (bloga, stronę firmową) i swoje umiejętności.

Zakładając stronę zdobywasz jeszcze więcej uwagi ze strony twoich odbiorców. A co ważniejsze – możesz wykorzystać stronę do utrzymywania stricte profecjonalnych kontaktów, podczas gdy twój osobisty profil może pozostać zamknięty jedynie dla twoich znajomych i rodziny.

8. Linkuj do swojego profilu

Jeżeli prowadzisz już bloga, albo masz konta w innych serwisach społecznościowych (blip.pl, twitter.co, linkedIn.com etc), a twoja strategia na Facebooku zakłada sporą dozę autopromocji oraz pełną otwartość – zamieszczaj linki do własnych wpisów w innych przestrzaniach swojej onlinowej obecności.

W ten sposób możesz powiększyć liczbę znajomych i lepiej wypromować siebie i swoje treści.

9. Karm swoje sieci społeczne

Serwis Ping.fm pozwoli ci na jednoczesną aktualizację większości profili na różnych serwisach społecznościowych, natomiast aplikacja Simply RSS pozwoli ci podpiąć RSS wybranego kanału do listy postów na twoim facebookowym profilu.

Już te dwa narzędzie przyniosą ci dużą oszczędność czasu przy zarządzaniu twoim wizerunkiem w sieci – a do tego sprawią wrażenie, że udzielanie się w społecznościach internetowych jest dla ciebie naturalne i nie wymaga najmniejszego wysiłu.

Pamiętaj – na Facebooku zawsze lepiej widać te osoby, które dzielą się swoją wiedzą i spojrzeniem na świat z innymi. Bądź widoczny – jeśli tego właśnie chcesz 🙂

Ola KluzekJak zbudować swoją własną markę na Facebooku?
read more

8 prostych sposobów na super status na Facebooku

Chcesz wyróżniać się wśród wielu wpisów twoich znajomych? Facebook ma w rękawie kilka asów, które pozwolą ci dopieścić swój status, poprawić wygląd feedu i dodać odrobinę pieprzu do codziennej rutyny publikowania postów. Za serwisem Mashable.com prezentujemy 10 prostych trików na odświeżenie doświadczenia korzystania z FB.
Dajcie nam koniecznie znać w komentarzach, czy korzystanie z tych dodatków dało wam choć trochę przyjemności :).

1. Jak dodać guzik ‚Nie lubię’ do swojego postu

Każdy z nas kilka razy dziennie klika na guzik ‚Lubię to’ (z resztą, nie tylko na facebookowym terenie – ten guziczek rozprzestrzenił się po całej sieci). Ale co, jeśli chce się swoim znajomym dać szansę na ‚nielubienie’ wrzucanego postu?

Miła mała aplikacja Status Magic pozwoli wam na dodanie guziczka ‚Nie lubię’ (lub jakiegokolwiek innego – ‚Kocham’, ‚Szok!’ czy ‚Co za lol:)’ – możecie dać się ponieść wyobraźni) do każdego własnego wpisu.

2. Jak schować swoje wpisy przed wybranymi osobami

W podstawowych ustawieniach konta na Facebooku można wybrać, czy wasze wpisy będą widzane przez wszystkich lub znajomych lub jeszcze ich znajomych. Istnieje jednak możliwość ukrycia wybranych postów przed konkretnymi osobami z listy twoich znajomych.

Zanim opublikujesz swój wpis, kliknij ikonkę kłódeczki tuż obok guzika ‚Podziel się’. Rozwinie się mini menu – wybierz opcję ‚Dostosuj’ i otworzy się boks ‚Niestandardowe ustawienia prywatności’. Możesz wybrać ludzi, którzy jako jedyni zobaczą twój wpis (‚Niech będzie widoczne dla – określone osoby’), lub wyłączyć z listy adresatów wybranych znajomych. Możesz zrobić to dla jednego wpisu lub ustawić na stałe.

3. Jak planować i wrzucać posty z wyprzedzeniem

Najprostszy sposóba na wcześniejsze planowanie wpisów na FB daje serwis LaterBro – zapisz się korzystając z Facebook Connect, wybierz swoją strefę czasową, wpisz co chcesz opublikować i wybierz datę godzinę, o jakiej post ma się pojawić na twoim profilu. Proste 🙂

4. Jak tagować znajomych w swoich postach

Od września możemy tagować znajomych we własnych wpisach – było o tym dość głośno, ale ponieważ wciąż zdarzają się pytania o tę funkcję – postanowiliśmy ją wam przypomnieć.

Jeśli chcesz wspomnieć znajomego we wpisie, przed wrzuceniem jego imienia wpisz ‚@’ (rozwiązanie znane m.in. z Twittera lub Blipa). Pojawi się lista twoich znajomych (zawężająca się w miarę wpisywania kolejnych liter) – wybierz osobę, o którą ci chodzi (albo markę, stronę lub event) i voila! Imię znajomego stanie się linkiem kierującym do jego profilu, a znak małpki zniknie.

5. Jak dodać symbol do wpisu

Jeśli czujesz, że proste 🙂 i 🙁 nie jest w stanie wyrazić pełni twoich emocji, polecamy stronkę Facebook Symbols, na której możesz znaleźć praktycznie niemożliwą do ogarnięcia gołym okiem masę emotikonów. Mówi się, że jeden obraz wystarczy za tysiąc słów…

6. Jak wykorzystać śmiechowe opcje językowe Facebooka

Jeśli jesteś w bardziej frywolnym nastroju, możesz na przykład wpisać swoje przemyślenia do góry nogami, albo przemawiać do wszystkich jak pirat.

Na stronie Upside Down Text lub Type Upside Down możesz przekręcić swój tekst – wystarczy go potem przekleić do okienka wpisu i niech twoi znajomi się głowią, o co ci chodzi.

Za to na 19 września (przypominamy – międzynarodowy dzień mówienia jak pirat) przyda ci się adres słownika Talk Like a Pirate Day – nawet jeśli jesteś prawdziwym szczurem lądowym, nikt z twoich znajomych się nie zorientuje. Arrr, będziesz brzmiał jak prawdziwy postrach mórz! Ye’ll ne’er get me buried booty!

7. Jak oglądać wpisy ludzi z całego świata

Jeśli chcesz zobaczyć, co ludzie na całym świecie myślą na dany temat – polecamy OpenBook. To stronka, która zbiera statusy osób, które pozwalają wszystkim na czytanie swoich powstów. Została stworzona przez web developerów z San Francisco z myślą o uświadomieniu ludziom wagi prywatności w sieciach społecznościowych.

Możesz szukać wypowiedzi na konkretne tematy, zawężać wyniki według płci lub po prostu oglądać, o czym ludzie piszą.

8. Jak sprawdzić statystyki swoich wpisów

Jeśli chcesz wiedzieć, jak często odzywasz się na Facebooku lub jakie są twoje ulubione tematy na wpisy – polecamy aplikację Status Statistics.

Aplikacja analizuje twoje posty i podaje ci informacje o tym, ile ich napisałeś, z ilu słów się średnio składały, ile razy dziennie się odzywasz. Dodatkowo tworzy wykres, który pokazuje o jakich porach dnia i w jakie dni tygodnia jesteś najbardziej aktywny. Możesz uzyskać podobne informacje na temat swoich znajomych.

Ola Kluzek8 prostych sposobów na super status na Facebooku
read more

Modny gadzet moze zdecydowac o przyszłosci

Banki zachęcają klientów, by powierzyli im nawet kilkaset tysięcy złotych na kilkanaście lat. Przyciągają ich… modnymi gadżetami elektronicznymi. Czy warto dać się skusić? Według ekspertów taki gadżet jest potrzebny, aby wygenerować impuls do decyzji o systematycznym oszczędzaniu na emeryturę. W długoterminowych inwestycjach sama taka decyzja  jest często ważniejsza niż wybór najlepszego programu. Badania pokazują bowiem, że 7 na 10 Polaków nie robi nic, aby zabezpieczyć sobie dostatnią starość i ogranicza się do obowiązkowych składek na OFE.

Download now or preview on posterous

modny-gadzet.doc (407 KB)

Bartek CiszewskiModny gadzet moze zdecydowac o przyszłosci
read more

Złota jesień może nie być taka złota

Wykształceni, pracujący mieszkańcy dużych miast będą mogli liczyć na emeryturę w wysokości jednej trzeciej obecnych zarobków. ZUS nie zapewni dostatniej starości – alarmują eksperci. Dlaczego Polacy nic z tym nie robią?

Pracujący Polacy są przekonani, że na emeryturze będą dużo biedniejsi niż obecnie. Przekonanie to jest dużo silniejsze wśród młodszych i lepiej wykształconych – wynika z najnowszego badania Millward Brown SMG/KRC dla Deutsche Bank PBC przeprowadzonego wśród dobrze zarabiających, wykształconych mieszkańców dużych miast. Chociaż temat emerytur żywo ich interesuje, nie robią z własnej woli nic, by lepiej zabezpieczyć się na starość.

Pesymiści, realiści czy optymiści?

Aż 58 proc. ankietowanych spodziewa się, że ich poziom życia po przejściu na emeryturę „znacznie się pogorszy” Jedynie jedna trzecia twierdzi, że będzie żyć „co najmniej na tym samym poziomie, co obecnie”.

Co ciekawe, młodsi Polacy są bardziej pesymistyczni względem swoich dochodów na emeryturze niż starsi. Aż trzech na pięciu trzydziestolatków spodziewa się emerytury nie większej niż 60 proc. obecnych zarobków, wynika z badania SMG/KRC dla Deutsche Bank PBC.

Rzeczywiście, świadomość niższego standardu życia na emeryturze rośnie wraz z poziomem edukacji ankietowanych. Aż dwie trzecie mieszkańców dużych miast z wykształceniem wyższych spodziewa się, że ich przyszła emerytura wyniesie nie więcej niż 60 proc. obecnych zarobków.

Ankietowani z wykształceniem średnim lub niepełnym wyższym są bardziej optymistyczni. Jedna trzecia z nich spodziewa się, że ich przyszła emerytura wyniesie tyle, co obecne zarobki lub nieznacznie mniej.

Zdaniem ekspertów rzeczywistość może być jeszcze gorsza. – Jeśli nasze społeczeństwo będzie starzeć się w tak szybkim tempie, a system emerytalny będzie działał tak niewydolnie jak obecnie, przypuszczam, że średnio na emeryturze Polacy będą mieli do dyspozycji 30-40 proc. swojej obecnej pensji – szacuje Dariusz Kazalski, Dyrektor Dep. Centrum Inwestycyjne Deutsche Bank PBC.

Emerytalny defetyzm Polaków

Mimo braku złudzeń, co do wysokości przyszłej emerytury, Polacy pozostają bierni. Aż 70 proc. ankietowanych zabezpieczając się na przyszłość ogranicza się w zasadzie do podstawowych składek ZUS i OFE – wynika z raportu SMG/KRC dla DB PBC.

– To bardzo niepokojące. Zwłaszcza, że badanie dotyczy specyficznej grupy. Wśród całej populacji około 90 proc. nie odkłada żadnych oszczędności na przyszłą emeryturę – mówi Jakubowski, Research Unit Director w Millward Brown SMG/KRC.

Jak zauważa przyczyn jest kilka. Po pierwsze, Polacy od dawna żyją dniem bieżącym, nie myślą o odległej przyszłości. Wolą wydawać pieniądze (na zaspokojenie bieżących potrzeb), albo jeśli już inwestować, to raczej z myślą o szybkim zysku.

Po drugie, części z ankietowanych zwyczajnie nie stać na dodatkowe oszczędności emerytalne. Bieżące wydatki, raty kredytu mieszkaniowego pochłaniają prawie wszystkie nadwyżki. – To prozaiczna przyczyna, ale prawdopodobnie najczęstsza – mówi Jakubowski.

Po trzecie, nasz rynek finansowy jest wciąż niedojrzały. Z badań wynika, że bardziej zaawansowane produkty, takie jak kredyty hipoteczne, są w Polsce nawet dziesięciokrotnie mniej popularne niż na Zachodzie.

Nie bez winy jest też ustawodawstwo. Zdaniem ekspertów, Polakom brakuje odpowiedniej zachęty do inwestowania w dobrowolnym, tzw. III filarze. – Mamy tylko jedno rozwiązanie w postaci nieco „kulawego” IKE (indywidualne konto emerytalne – przyp. red.), które moim zdaniem nie zachęca do oszczędzania, bo ulga podatkowa jest zbyt odległa w czasie. Jak może zachęcać ulga, z której skorzystam za 30 lat? – pyta Kazalski. Jego zdaniem dobrym rozwiązaniem byłaby możliwość odliczenia oszczędności emerytalnych od rocznego podatku – wtedy korzyść byłaby widoczna natychmiast.

Wizja starzejącego się społeczeństwa, w którym emeryci żyją od pierwszego do pierwszego może być niepokojąca. Pozostaje mieć nadzieję, że narastająca świadomość niskiej przyszłej emerytury wypłacanej jedynie z obowiązkowych składek w końcu przełoży się na konkretne działania. Jeszcze kilka lat temu w podobnym badaniu prawie 80 proc. ankieowanych deklarowało, że na emeryturę oszczędzają tylko w ZUS i OFE.

Ola KluzekZłota jesień może nie być taka złota
read more

DB Research: Dwumiesięczny maraton w pogodni za idealną ofertą

Internauci spędzają nawet kilkanaście tygodni na poszukiwaniach najlepszego produktu bankowego. Ostatecznie, połowa z nich i tak zawiera umowę w oddziale. Czy sieć pomaga nam w decyzjach czy paraliżuje?

Klienci polskich banków są coraz bardziej świadomi i wybredni, wynika z badań przeprowadzonych przez SMG/KRC dla Deutsche Bank PBC wśród wykształconych mieszkańców dużych miast. Z roku na rok ich decyzje finansowe są coraz lepiej przemyślane. Przy wyborze konta bankowego Polacy biorą pod uwagę: czy jest bezpłatne, oferuje darmowe wypłaty z bankomatów na całym świecie, czy bank ma wygodną sieć oddziałów, jak dobre są warunki kredytu, czy oferuje profesjonalną obsługę, wreszcie, czy ma dobrą opinię.

co-skloniloby-do-wyboru-nowego-konta_small

Już 70 proc. wykształconych Polaków z dużych miast posiada konto internetowe. To zarazem grupa najbardziej świadomych i wymagających klientów. Wbrew pozorom, biegłe poruszanie się w sieci nie ułatwia jednak wyboru bankowego produktu i z pewnością go nie przyspiesza.

Zaplątani w sieć

Internauci spędzają na poszukiwaniu najlepszej oferty bankowej nie godziny, nie dni, nie tygodnie, a miesiące! Od pierwszej wizyty na stronie internetowej o tematyce finansowej lub pierwszym zapytaniem w wyszukiwarce, np. "konto internetowe" albo "najlepszy program emerytalny", a zawarciem umowy mija 7,5 tygodnia! U 30 proc. osób proces ten rozciąga się to do 13, 14 lub więcej tygodni – wynika z opublikowanego we wrześniu raportu instytutu GfK, firmy Google i Deutsche Bank Research, na podstawie badań przeprowadzonych w Niemczech. W ramach tego procesu klienci odwiedzają przed zawarciem umowy 43 strony internetowe w 4 różnych domenach. Zdaniem Łukasza Świrgała z Deutsche Bank PBC w Polsce proces ten może trwać jeszcze dłużej. Decydujące jest to, czego szukają internauci: – Produkty "nagłej potrzeby" czyli kredyt gotówkowy czy samochodowy często wybierane są w ciągu kilkunastu minut. Kredyty hipoteczne, inwestycje czy konta to decyzje, na które potrzebujemy znacznie dłuższego czasu do namysłu, wielokrotnie dłuższego niż 7,5 tygodnia.

czas-uzytkownika-stron-finansowych_small

Łukasz Wojcieszak, Prezes Invigo SA, jedynego w Polsce pośrednika sprzedającego kredyty hipoteczne przez Internet zauważa, że czas pomiędzy rozpoczęciem poszukiwania informacji (rejestracja na stronie Invigo) do decyzji (złożenie wniosku w banku) w zależy również od jest często pochodną charakteru klienta i jego stopnia dojrzałości do decyzji. – Oczywiście są tacy, którzy muszą swoją decyzję przemyśleć przez wiele tygodni, ale jeśli klient jest zdecydowany na zakup, ma wybraną nieruchomość, to może zamknąć transakcję w ciągu dwóch tygodni do miesiąca.

Decyzje? Oddział najlepszy

Tymczasem, ponad 80 proc. wszystkich nowych umów o produkty finansowe w roku 2009 w Niemczech zawarto w oddziałach. Zaledwie 11 proc. online. Wniosek? Klienci szukają informacji w internecie, ale umowę wolą zawrzeć bezpośrednio z pracownikiem banku.

efekt-ROPO_small

Fenomen ten nazywamy efektem ROPO (research online, purchase offline) i znalazł on potwierdzenie w badaniach GfK, Google i DB Research. Okazało się, że w Niemczech ROPO obejmuje prawie połowę wszystkich transakcji. – ROPO jest silnym zjawiskiem na rynku finansowym, a także handlu elektronicznego – zauważa Tomasz Kozarzewski, prezes agencji mediowej Sales&More. Klienci zawierający transakcje online często podkreślają, że ceny i warunki były kluczowe dla ich decyzji – w Internecie poszukują np. najwyższych odsetek i najkorzystniejszych kart kredytowych. Tymczasem klienci ROPO jako podstawy swoich decyzji częściej wymieniają istniejącą relację ze swoim bankiem (lojalność) i są podobnie zorientowani na jakość i poziom obsługi.

Okazuje się, że w także w sieci to marki instytucji finansowych oraz znanych źródeł informacji stanowią punkty orientacyjne dla klientów. Przykładowo o wiele więcej internautów odwiedza stronę internetową o tematyce finansowej (64,6 proc.), niż zadaje odpowiednie pytanie w wyszukiwarce (20,1 proc.). Oznacza to, że wielu klientów bezpośrednio wprowadza adres URL (np. www.deutsche-bank-pbc.pl) pożądanej strony bezpośrednio do przeglądarki, korzysta z zakładek lub podąża za linkami z innych stron.

Znaczenie marek widać w zapytaniach wprowadzanych podczas wyszukiwania. W 73,1 proc. przypadków zapytań internauci wykorzystują wyłącznie nazwy marek (np. "Deutsche Bank"). Niespełna 25 proc. przypada na generyczne określenia produktowe (np. "lokata"), zaś reszta to formy mieszane marek i produktów (np. "lokata Deutsche Bank").

hasla-wg-etapu_small

– Każdy ma swój sprawdzony sposób poszukiwania, warto jednak pamiętać, że im szersze kręgi poszukiwań tym informacje mogą być mniej dokładne – radzi Świrgał. – Najlepszym zatem sposobem jest wybranie listy interesujących ofert za pomocą przeglądarki Google i ograniczenie do najciekawszych za pomocą for i porównywarek. Tak przygotowaną krótką listę warto zweryfikować ze stroną Banku, aby potwierdzić np. czy promocja, na którą natrafiliśmy w sieci nadal obowiązuje lub sprawdzić parametry produktu, którego opis na na osiedlowym forum mógł pochodzić od źle poinformowanego użytkownika – dodaje.

Potwierdzają to badania. Wysoki odsetek wyszukiwań konkretnej marki oznacza intensywną nawigację poprzez przeglądarkę, tzn. klienci wykorzystują wyszukiwarkę (np. Google), aby dostać się do znanego źródła informacji. Najlepiej czują się na stronach firm, których są klientami.

W ciągu ostatnich pięciu lat udział nowych transakcji zawieranych online w Niemczech wzrósł o 60 proc.
Coraz większa liczba transakcji, w tym zakładania lokat online czy zawierania umów ubezpieczeniowych, oraz wypełniania wniosków, np. o pożyczkę, zawierana jest bez wizyty w placówce, bezpośrednio poprzez Internet – potwierdza Kozarzewski.

udzial-offline-ropo-online_small

Łukasz Wojcieszak z Invigo przekonuje, że rewolucja online we wszystkich kategoriach produktów finansowych jest nieunikniona. – Dojrzewa pokolenie bardzo zaawansowanych młodych internautów, którzy dosłownie żyją w sieci. Kiedy przyjdzie czas na decyzje finansowe, od założenia pierwszego konta po kredyt na pierwsze mieszkanie bez wątpienia będą ich szukać w sieci i tam również będą chcieli zamykać transakcje.
– Z uwagi na tempo życia, wygodę czy mnogość ofert dostępnych na jedno kliknięcie z każdym rokiem transakcji internetowych będzie przybywać – potwierdza Łukasz Świrgał z Deutsche Bank PBC.

Bartek CiszewskiDB Research: Dwumiesięczny maraton w pogodni za idealną ofertą
read more